Wielkie rozczarowanie- balsam do ust Tisane.

Hej :)

Dziś postanowiłam opowiedzieć Wam o produkcie, którego na pewno nikomu nie trzeba przedstawiać i z którym moje usta wiązały ogromne nadzieje.

Wysławiany na blogach i wszystkich praktycznie kanałach Youtube- balsam do ust Tisane.
Na początku muszę Wam powiedzieć, że moja skóra, włosy czy inna część ciała zawsze indywidualnie reaguje na wszelkie polecane kosmetyki, dlatego z rezerwą podchodzę do tych wszystkich " KWC " "must have "... zawszę staram się robić przemyślane zakupy.

Jako, że moja usta przechodzą gehennę związaną z wiatrami i taką zmieniającą się pogodą.. nie mogę dać sobie z nimi rady i wszystkie specyfiki jakie mam poszły w ruch. 
Wymiękły moje ukochane pomadki Nivea, wazelinki, apteczne środki... wszystko.
( a o Carmexie to nawet nie chcę słyszeć, bo to co on robi na moich ustach to jakaś totalna maskara ).

Padło na Tisane... pomyślałam sobie, no musi być dobry skoro tak jest chwalony. Kupiłam. O zgrozo...

Na początku przeraziła mnie cena... 13,99 zł za tak malutki produkt, to według mnie stanowczo za drogo. Pamiętam czasy dzieciństwa, gdy był to jedyny balsam na rynku i kosztował w granicy 4 zł.

Balsam wygląda tak, ma prześliczny zapach ... jak dla mnie to słodkie toffi, które kocham :))

Konsystencja bardzo przyjemna, dobrze rozprowadza się na ustach. Wolno się wchłania, dzięki czemu czuć Go dość długo na ustach.Fajnie natłuszcza i wygląda jak delikatny błyszczyk.
Dość ciężko się go wyciąga przy dłuższych paznokciach. I jak dla mnie ogólnie ogromny minus za formę produktu, które wg mnie jest mało higieniczne i sprzyja przedostawaniu się zarazków.



Kilka słów od producenta i skład jak zwykle dla ciekawskich ... :)

Dlaczego rozczarowanie?

No właśnie... podchodziłam do tego produktu około 6 razy, wierzcie mi. Nienawidzę wyrzucać czegoś co kupuję za własne pieniądze. Próbowałam oddać mojej mamie, ale też spojrzała na niego z niechęcią....

Moje usta zareagowały reakcją alergiczną, pieczeniem, swędzeniem i okropnym obrzękiem ! Nigdy wcześniej nie zdarzyła mi się podobna sytuacja z produktem... Sprawdzałam skład, nie wydaję mi się żebym wcześniej była uczulona na jakikolwiek składnik, termin przydatności był w porządku ... 

Może przedostały się tam bakterie? Jakieś zanieczyszczenia ? Macie jakieś pomysły?
Szkoda mi tego produktu, bo wydawał się naprawdę fajny...
Boję się wypróbować wersji w sztyfcie, może ta okazała by się lepsza? Piszcie. !

  Buziaczki. Justyna :)

23 komentarze:

  1. To klops! Nie miałam okazji go używać (i szczerze nigdy o nim nie słyszałam). Moje usta też muszę ciągle nawilżać. Jeśli masz takie problemy, polecam Ci maść z propolisem (zwanym kitem pszczelim). Zeszłej zimy uratował moje usta, nakładałam dość grubą warstwę na noc. Maść nie jest droga, a naprawdę skuteczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamiast tego wazelina truskawkowa i jest na prawde dobrze i smacznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie Tisane bardzo pomaga jesienią więc dziwie się bardzo ze u Ciebie się nie sprawdził;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj... Szczerze mówiąc spodziewałam się po tym produkcie czegoś więcej niż reakcji9 uczuleniowej:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie przepada za taką formą aplikacji, połowa produktu zostaje pod paznokciem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszyscy tak zachwalają i już miałam kupić ale po Twojej recenzji chyba się jeszcze raz zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja o wiele bardziej od tisane i carmexu wolę masło kakowe z Palmers'a jest wielofunkcyjne i jako balsam do ciała i do nawilżania ust świetnie się sprawdza, często go stosuję jako krem do oczu na noc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, że zimą nakładam grubą warstwę tego masła na stopy, skarpetki i rano super miękkie stópki :)

      Usuń
    2. słyszałam o tym produkcie wiele dobrego, może czas wypróbować :))

      Usuń
  8. jeśli nie na usta to możesz wykorzystać go na pięty tak jak piszą dziewczyny, albo na łokcie/kolana. to w sumie problematyczne miejsca, dość suche. myślę, że w tych miejscach powinien się sprawdzić, bo naprawdę szkoda wyrzucać, lepiej zużyć w jakiś inny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kupiłam go za 9zł i dla mnie jest w porządku, lubię go:) Ale ta Twoja cena jest kosmiczna:)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam wersję w sztyfcie i polecam z czystym sercem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziwna sytuacja z tymi reakcjami na ustach, mam nadzieję ze to nic poważnego. Mi przeszkadza nabieranie się balsamu pod paznokcie gdy nakładam np na dworze ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem zdziwiona! To pierwsza negatywna opinia o tym produkcje jaką przeczytałam.
    No ale wyjątek potwierdza regułę.
    Powodzenia w poszukiwania idealnego balsamu do ust!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie stosowałam tego balsamu. Nawet o nim nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. szczerze? nigdy nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam go i nie rozumiałam tych wszystkich zachwytów. Dla mnie był przeciętny.

    OdpowiedzUsuń
  16. jeżeli chodzi o sztyft to moim zdaniem jest gorszy w działaniu, ale ja ten w słoiczku uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jest ok tylko wkurza mnie to że jest niehigieniczny bo trzeba palcem a w okresie kiedy najbardziej się go używa czyli jesien zima pełno wszędzie wirusów bakterii itp i mamy to na rękach i potem używam tisane i prosto do ust to wędruje

    OdpowiedzUsuń
  18. ojej, a jak dla mnie jest to rewelacyjny balsam, szkoda że tak u Ciebie działa ;/

    OdpowiedzUsuń
  19. A moze masz uczulenie na produkty pochodzenia pszczelego ?? Szkoda ze Tobie sie nie sprawdzil,ja go ubostwiam i on jedyny leczy wszelkie moje problemy z ustami :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye