Czy kosmetyki z dalekiego wschodu są godne uwagi ? Przegląd 3 produktów od BornPrettyStore.

Cześć dziewczyny.

Dzisiaj będzie nieco inaczej. Jeżeli śledzicie blogi modowe, albo kanały youtube to na pewno zauważyłyście falę zagranicznych współprac z Dalekim Wschodem. Wśród blogerek modowych bardzo ciężko znaleźć taką, która nie współpracowałaby chociażby z jedną taką firmą. Tymczasem my blogerki urodowe mamy swój substytut czyli sklep BornPrettyStore, który oferuje nawiązanie współpracy ze sklepem mieszczącym się w samym sercu Korei Południowej i który oferuje kosmetyki, pędzle, akcesoria urodowe oraz cały szereg ozdób do paznokci.
Początkowo jakoś niechętnie podeszłam do tego typu współprac : wszystko wydawało mi się jakieś takie tandetne i nie warte zainteresowania. Kiedy jednak poczytałam opinię innych dziewczyn i o dziwo 80 % z nich było pozytywne postanowiłam się skusić, co mi szkodzi :).

I tak oto po jakiś 3 tygodniach oczekiwania dostałam swoją pierwszą paczkę z Korei a w niej :


Po pierwsze trio do twarzy : podkład + dwa silnie kryjące pudry.
Cena to 10,30 $ czyli około 32 zł.

Po drugie pędzel z dwukolorowego włosia.
Cena 4,71 $ czyli około 14 zł.
 
Po trzecie iskrząca kredka do oczu i cień w jednym.
Cena to 4 $ czyli około 12 zł. 

Przyjrzyjmy się produktom z bliska. Zacznijmy może od pędzelka, który spisał się rewelacyjnie i jestem z niego bardzo zadowolona.


Wykonanie pędzla nie jest może rewelacyjne, aczkolwiek skuwka i rączka nie rozkleiły się pomimo wielu prań. Pędzel jest leciutki i bardzo delikatny.
Jeżeli chodzi o włosie to uważam, że mogłoby być go troszeczkę więcej, wtedy pędzel byłby bardziej zbity i stabilniejszy. Jakość włosia jest naprawdę bardzo dobra : jest miękkie, nie kłuje i co najważniejsze nic z niego nie ucieka. Dodatkowo w podróży nie odkształcił się, czego najbardziej się bałam. Może być stosowany do płynnych kosmetyków oraz rozcierania cieni, choć mi służy do rozprowadzania korektora.

Produkt oceniam wysoko. Za cenę 12 zł mamy naprawdę dobry pędzel.

Kolejny produkt to kredka do oczu, która na stronie internetowej sklepu niesamowicie urzekła mnie swoim kolorem. Wszystko byłoby pięknie, gdybym jednak otrzymała kredkę w wybranym przez siebie kolorze : butelkowej zieleni ze złotymi drobinkami, tymczasem w paczce znalazłam głęboką szarość ze srebrnymi drobinkami. No cóż.




Kolor jest przepiękny. Same widzicie na zdjęciu, że jej kolor zależy od światła. W tradycyjnym oświetleniu jest ciemna, praktycznie czarna z lekko widocznymi srebrnymi drobinkami, natomiast pod światło zamienia się w przepiękną szarość z mnóstwem skrzących drobinek. Ten efekt naprawdę mi się podoba.
Sama w sobie jest bardzo, ale to bardzo miękka przez co łatwo ją rozetrzeć i dozować jej intensywność. Utrzymuje się dość dobrze, aczkolwiek przy dużej ilości trzeba czekać aż przeschnie, żeby uniknąć efektu pandy. :)

Całkiem niezły produkt, szkoda tylko, że nie dostałam koloru, który mogłabym używać na co dzień.

I przechodząc już do ostatniego produktu, który wywołał u mnie skrajne odczucia. Mamy tu do czynienia z tandetnym i wręcz beznadziejnym opakowaniem, koszmarnym podkładem i najlepszymi pudrami z jakimi miałam do czynienia . Ot tak, ze skrajności w skrajność.


Oto podkład. A raczej coś, co tylko go przypomina. Po pierwsze kolor pasowałby bardziej do makijażu jakiegoś Indianina, gdyż jest tak szary, ziemisty, że kompletnie nie jest w stanie dopasować się do naszej karnacji. Krycie znikome i wygląda zwyczajnie źle. Dodatkowo pachnie dziwnie... jakby gabinetem dentystycznym.  Spróbowałam raz i więcej tego nie zrobię. Obok jest gąbeczka, która sama w sobie jest dobrej jakości i przyda się na pewno :)


Tymczasem na górze jakże finezyjnego, plastikowego opakowania rodem ze sklepu wszystko po 3,50zł znajdują się dwa pudry. Jeden w odcieniu bardzo jasnym, porcelanowym, drugi w bardziej ludzkim z domieszką różowego pigmentu. Te pudry są REWELACYJNE ! Są niesamowicie miękkie i jedwabiste w swojej konsystencji, bardzo dobrze kryjące i naprawdę świetnie wyglądające na twarzy. Wystarczy odrobinka by pokryć całą twarz.

Spójrzcie jakie są intensywne.



Dla mnie rewelacja. Szkoda, że opakowanie jest tak straszne, gdyż strach jest gdziekolwiek zabrać produkt ze sobą z racji tego, że może podróży nie przetrwać. Zresztą ... chyba byłoby mi w towarzystwie wstyd wyciągnąć takie " cudeńko " z torebki.

Podsumowując .
Jakość wykonania opakowań kosmetyków pozostawia wiele do życzenia, jednak same w sobie sprawdzają się naprawdę dobrze. Chętnie skusiłabym się na jakiś zestaw pędzli by zobaczyć, czy będą tak dobre jak wspomniany przeze mnie wyżej. Z tego co kojarzę sklep BornPrettyStore przesyła kosmetyki na cały świat w śmiesznej cenie, więc jeżeli macie ochotę na wypróbowanie to jest ku temu fajna okazja. :)

A Wy co sądzicie na temat takiego rodzaju współpracy ? Zainteresowało Was coś czy raczej odrzuciło ? Dajcie znać :)

12 komentarzy:

  1. Pędzelek mi się podoba za tą cenę super.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie kusi pędzelek powiem szczerze :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. pędzle wyglądają rewelacyjnie, tak samo jak kredka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja poznałam już kilka produktów z tego sklepu i w sumie fajnie się wszystkie sprawowały :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pędzel chyba najbardziej przypadł mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kredka fajna :) a na pewno fajniejsza niż miała być :P

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię takie kremowe konsystencje pudrów zazwyczaj dobrze kryją ae niestety przy cerze suchej lubie uwydatniać skórki

    OdpowiedzUsuń
  8. Spojrzałam na produkty innym okiem..ciekawy sposób przedstawienia..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye