Kosmetyczne hity ostatnich tygodni.

Cześć dziewczyny :)

Dzisiaj dla odmiany chciałabym Wam pokazać wszystkie produkty, które w ostatnim czasie skradły moje serce. Myślę, że takie zestawienie będzie pojawiało się regularnie - sama bardzo lubię czytać posty właśnie o takiej tematyce, więc wprowadzam ten zwyczaj także do siebie :)


Pokażę Wam sześć ulubionych kosmetyków, które towarzyszą mi praktycznie codziennie i sprawdzają się świetnie w każdym calu. Większość z nich to oczywiście produkty pielęgnacyjne, choć w tym miesiącu równie mocno zachwyciły mnie dwa kosmetyki kolorowe. Zapraszam Was zatem do czytania :)


Nawilżająca odżywka-maska zwiększająca objętość Tołpa Gardenia Tahitańska będzie kosmetycznym odkryciem tego roku. Produkt zachwycił mnie tak bardzo, że nie wyobrażam sobie, że może go zabraknąć w mojej łazience. Wspaniale nawilża i odżywia włosy. Wygładza, ułatwia rozczesywanie i pachnie tak, że wszystkie budzą się wszystkie zmysły. Po więcej szczegółów zapraszam Was TUTAJ

Ręcznie przygotowywany delikatny peeling do twarzy na bazie masła shea Planeta Organica pojawia się u mnie praktycznie w każdym zestawieniu ulubieńców. Peeling odkryłam jakiś rok temu i do tej pory pałamy do siebie ogromną miłością. Skład opiewający w 26 naturalnych składników + masło shea dają fantastyczny efekt na mojej skórze. Oczyszczanie połączone z głębokim nawilżeniem to jego największa zaleta. Opisywałam go dokładnie TUTAJ


Otrzymując kolejną przesyłkę od BornPrettyStore nie spodziewałam się, że jakiś produkt w ogóle będzie w stanie mnie tak zachwycić. Róż Efolar w kolorze 01 to absolutny hit. Ma przepiękny różowo-koralowy odcień, jest bardzo napigmentowany i świetnie współgra z moją cerą. Od kiedy go dostałam towarzyszy mi w każdym codziennym makijażu. Do dostania TUTAJ.


Korzystając z promocji w drogerii Jasmin kupiłam osławiony podkład Pierre Rene Skin Balance w kolorze 20 Champagne. porównywany tak bardzo do Revlon Colorstay. Na mojej twarzy daje piękny matowo - satynowy efekt. Ma bardzo dobre krycie, nie mam potrzeby używania korektora. Utrzymuje się cały dzień, nie ściera, nie roluje. Kolor jest odrobinę ciut za jasny dla mojej karnacji, ale na zimę będzie idealny. Za tę cenę - naprawdę warto.


Krem nawilżająco-matujący Baikal Herbals również doczekał się osobnej recenzji. Znajdziecie ją tutaj. Poczynając od przepięknego opakowania absolutnie wszystko podoba mi się w tym produkcie. Lekkość, nawilżenie, delikatny efekt matu i niska cena. Moja skóra zdecydowanie polubiła się z tym kremem, mam ochotę wypróbować inne produkty tej marki.

Nie wyobrażam sobie kąpieli bez któregoś z żeli Palmolive z serii Pampering Touch. Tym razem zdecydowałam się na wersję z olejem kokosowym i aloesem. Żele są niesamowicie kremowe, dają ogromną pianę a ich zapachy ... obłędne i co najważniejsze bardzo długo utrzymują się na skórze. Po umyciu tym żelem nie mam ochoty na żadne inne balsamy czy masła.

Znacie któryś z tych produktów ? Może czymś Was zaciekawiłam ? Piszcie koniecznie, nie zapomnijcie napisać choć jednego Waszego ulubieńca w tym miesiącu :) Chętnie poczytam co Was wyjątkowo zachwyciło.

Buziaki :)

23 komentarze:

  1. Uwielbiam takie naturalne i świeże odcienie różu do policzków :)

    hellourszulkka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brałam w ciemno, ale jestem mega zadowolona :)

      Usuń
  2. Mnie ta odżywka Tołpy nieszczególnie przypadła do gustu. Choć i tak była lepsza niż szampon ;) Wywołał u mnie takie swędzenie skóry głowy jak chyba żaden inny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie każdego można zadowolić tym samym produktem :)

      Usuń
  3. Róż ma świetny kolor, sama bym go chętnie przygarnęła, tylko gdzie go kupić?
    Krem do twarzy też brzmi całkiem obiecująco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.bornprettystore.com/colors-popular-blusher-powder-palette-with-free-brush-p-15414.html :)

      Usuń
    2. nie działa mi ta strona :(

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze nigdy tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawił mnie ten żel z Palmolive, muszę spróbować skoro zapach taki obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj koniecznie, dla mnie są o wiele lepsze niż żele Dove :)

      Usuń
  6. Też bardzo lubię żele pod prysznic Palmolive, a ten podkład Pierre Rene muszę kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Daaaaaaaaaawno nie miałam niczego z Tołpy - muszę wrócić do tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że też przepadłas z żelami z Palmolive :)) moim hitem jest oliwkowy i juz czeka w łazience na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo tak. To zdecydowanie moje ukochane żele. Szukam teraz innych wersji zapachowych. Oliwka kojarzyła mi się z latem, plażą ... kokosowy jest bardzo otulający. Ciekawa jestem Passiflory i Czarnej Orichidei <3

      Usuń
  9. miałem baikal jednak nie posluzyl mi za bardzo ... ale i tak keidys sprobuję jeszcze raz tych kosmetykow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinie o tym produkcie są bardzo skrajne :)

      Usuń
  10. Znam podkład,muszę go odkopać z zapasów bo teraz będzie miał odpowiedni kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zainteresował mnie podkład, a róż ma cudowny odcień! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję się zmotywowana do kupienia Tołpy :P

    OdpowiedzUsuń
  13. kupiłam pare dni temu ten podkład pierre rene korzystając z promocji -40% w naturze... ale szczerze mowiac nie jestem do konca przekonana. bardzo zastyga na twarzy a to chyba nie do końca mi się podoba. poza tym ciezko go ladnie rozprowadzić.. ale przynajmniej nie potrzebuje przy nim pudru.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye