Mama i Maluszek : Ava - krem na rozstępy i blizny.

Cześć dziewczyny .

Mamy czwartek więc czas na post z serii Mama i Maluszek. Dziś zajmiemy się bardzo trudnym i częstym problemem pojawiającym się u świeżo upieczonych mam. Mówi się, że walka z rozstępami to dokładnie to samo co walka z wiatrakami ... i tak, zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100 %. Podobnie jak nie istnieje kosmetyk redukujący zmarszczki - tak samo jeszcze nikt nie stworzył kosmetyku, który zniwelowałby powstałe już rozstępy i blizny do zera. Można jednak sprawić by stały się mniej widoczne bądź bardziej spłycone - lepsze to niż nic, prawda? Dlatego dziś pokażę Wam produkt, który powinien pomóc w walce z widocznością rozstępów.

Przed Wami krem na rozstępy i blizny marki Ava.


Ostatnie tygodnie ciąży zrobiły to co miały zrobić ... mimo tego, że przez cały jej okres smarowałam się drogimi kosmetykami. Dziecko było duże, skóra nie wyćwiczona i tym sposobem dorobiłam się kilku nieźle wyglądających pręg, które aktualnie są w fazie początkowej - czyli są czerwono-fioletowe. Z rozstępem w takiej fazie jeszcze można coś zrobić - dlatego nie radzę zwlekać. W momencie gdy zmiana zabliźni się ... to koniec waszej walki. I przegrałyście.

Spójrzmy co o produkcie mówi producent.


Opis jest zachęcający - podoba mi się, że produkt zawiera takie składniki jak masło shea, które znane jest ze swoich silnie nawilżających i zabliźniających właściwości. Nie podoba mi się parafina, która wydaje się tutaj być zwyczajnie zbędna i cały szereg parabenów ... kofeina, koenzym A i olej kokosowy są bardzo daleko, więc można uznać, że praktycznie ich nie ma.
Nie mam doświadczenia w stosowaniu takich kosmetyków, więc ślepo zaufałam obietnicom producenta.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że proces " zaleczania " rozstępów jest długotrwały - dziwi mnie stwierdzenie producenta o 56 dniach używania ( ciekawe na jakiej podstawie taka precyzja została wyliczona ) ... przy stosowaniu dwa razy dziennie daje to mniej więcej 3 opakowania produktu.

Opakowanie.


 Produkt znajduje się w plastikowej tubie o pojemności 150 ml produktu. Opakowanie jest wygodne - łatwo wydobyć z niego kosmetyk - bez potrzeby rozcinania tuby.

Cena.

30,25 zł / 150 ml na stronie Drogerii Nina.

Konsystencja.


Krem ma zabarwienie białe i w swojej konsystencji przypomina gęsty balsam. Krem jest zbity, a niewielka jego ilość wystarczy na pokrycia połowy brzucha ( w moim przypadku ). Jest dość klejący - należy odczekać, aż się wchłonie bo ubranie zwyczajnie się przyklei ( nie brudzi jednak ciuchów ). Wchłania się szybko i pozostawia na skórze film - przypomina efekt działania sylikonu.

Pachnie intensywnie, ale przyjemnie.

Działanie.

Produktu używałam tak jak zaleca producent - dwa razy dziennie.
Powiem szczerze - z tym produktem mam bardzo dziwne relacje. Czasami myślę, że działa fantastycznie, czasami, że w ogóle nie widzę różnicy. Odnoszę wrażenie, że działa na zasadzie maski - powoduje, że rozstępy są jakby ukojone, mniej widoczne i bardziej spłycone ... ale efekt ten z czasem zanika. Dlatego bardzo ważne jest utrzymanie dyscypliny i regularne jego stosowanie. Jedno opakowanie z pewnością nie pomoże. 

Mogę dodać, że ten kosmetyk naprawdę fajnie nawilża skórę - jest to wyraźnie odczuwalne pod palcami. Staje się ona bardziej jędrna i miękka. Ten efekt utrzymuje się długo - najbardziej jest to odczuwalne pod prysznicem, kiedy zmywam lekką warstwę, którą po sobie zostawia.

Nie spodziewajcie się, że jedna tubka tego kremu spowoduje redukcję widoczności rozstępów. Byłoby to zbyt optymistyczne podejście. Niestety rozstępy to niestety problem wagi ciężkiej. Wymaga czasu i cierpliwości - w przypadku każdego produktu.

Buziaki !

Ps. Przypominam Wam, że dokonując zakupów w Drogerii Nina na hasło HUSHAAABYE ( pow. 50zł ) otrzymacie dodatkowy, gratisowy kosmetyk :)




18 komentarzy:

  1. cieszę się, że faceci nie mają z tym problemów a jak mają to w małym stopniu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to fakt ! Pod tym kątem jesteście szczęściarzami :)

      Usuń
  2. Ja mimo po dwóch porodach nie mam z nimi problemów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam, rozstępów nie mam dużo ale jednak :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Opakowanie ma przyjemne, a z kosmetykami Ava miałam parę razy do czynienia już jakiś czas temu. Chętnie znów zobaczę co mają ciekawego w ofercie. Jak słusznie napisałaś na rozstępy nie ma skutecznego remedium, zwłaszcza jeśli chodzi o ich całkowite usunięcie. Tego typu preparaty traktuję po prostu jako balsamy ujędrniająco-nawilżające nie oczekując nic więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzieś przeczytałam, że nawet najcudowniejsze składniki mają znikome działanie przy parafinie więc staram się unikać jej w składzie ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście nie mam problemów z rozstępami :) Fajnie, że jakieś efekty jego stosowania były widoczne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Twoje realne stwierdzenie pt:walka z wiatrakami i wszystko co sie za tym kryje.

    Sama szukam jednak idealnych kosmetyków na różne stefy problemowe:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kosmetyki na codzień są ważne, ale może oprócz kosmetyków warto zainwestować też w zabiegi u kosmetyczki? Np. mikrodermabrazję.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie wierzę w takie produkty, ale dobrze, że przynajmniej jest chwilowe spłycenie i wielki plus za nawilżenie, bo dzięki temu produkt jest przydatny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Blizn nie posiadam a rozstępy nie są mi znane, może po drugiej ciąży nadejdą kto wie :]

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj niestety z rozstępami to ciezko :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech... nie mam jeszcze dziecka, za to rozstępy już tak :(
    Dobrze, że chociaż troszeczkę pomaga...

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam dzieci i w życiu w ogóle nie planuję ich mieć ;) Rozstępów także nie mam, ale drobne blizny na ciele po mniejszych czy większych wojażach z dzieciństwa niestety tak. Ciekawe czy z nimi by sobie poradził, skoro można go stosować na takie mankamenty skóry...

    OdpowiedzUsuń
  14. Post bardzo na czasie zostały mi raptem 2 tyg, a teraz zaczął się wysyp. Najbardziej ucierpiał biust, a teraz zasiewają mi boki ;( Jak biust można ukryć, tak boczki cięzko. Lato, śmiga się prawie, że w negliżu :D No nic, zobaczymy jak się sprawa rozwinie dalej...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye