Maseczki Dermika - superwygładzająca, " przed randką ", nawilżająco-odświeżająca i wielofunkcyjna BB.

Cześć Kochani.

Z góry przepraszam za tygodniowy zastój na blogu - narobiło mi się przez to mnóstwo zaległości i sama przed sobą próbuję się jakoś usprawiedliwić, aczkolwiek zamiast narzekać i tłumaczyć powód kolejnej zresztą nieobecności zdecydowanie lepiej wziąć się od razu do pracy. Tym samym dziś zapraszam Was na kolejny maseczkowy post - tym razem pod lupę wezmę produkty marki Dermika, którą ostatnio bardzo polubiłam i uważam, że jest niedoceniona wśród klientek.


Całkiem niedawno pokazywałam Wam cztery maseczki AVA - z których byłam naprawdę zadowolona ( z jednym małym wyjątkiem, który pozostawił po sobie niemiłe wrażenie ) Dziś sytuacja ma się bardzo podobnie. Wśród czterech maseczek, które dane było mi wypróbować trzy z nich spisały się dobrze, natomiast jedna z nich to prawdziwy koszmar, który robi więcej złego niż dobrego. Ale o tym za chwilę.

Zacznijmy jednak od tej, która pozostawiła po sobie najlepsze wrażenie.


Maseczka superwygładzająca z enzymami z serii ALABASTER to niekwestionowany faworyt. Umieszczona w 10 ml opakowaniu ( spokojnie wystarczy na dobre cztery użycia ) maseczka o konsystencji balsamu i pachnąca salonem fryzjerskim to produkt, którego głównym zadaniem jest wygładzenie i odświeżenie zmęczonej, szarej skóry. Enzymy zawarte w produkcie działają na zasadzie lekkiego peelingu - natomiast substancje nawilżające zapewniają skórze odpowiednią dawkę nawilżenia.

Buzia po użyciu tego produktu zyskuje nowy wygląd - jest ukojona, jednolita i rozjaśniona. Kiedy pierwszy raz wykonałam tę maseczkę byłam naprawdę zszokowana efektami - buzia gładka, niesamowicie miękka, pory zwężone, a twarz ożywiona.  Niesamowity efekt, naprawdę polecam wypróbować, tym bardziej, że cena jest naprawdę niewielka.

Znajdziecie ją na stronie Drogerii Nina w cenie 4,79 zł / 10 ml.

Miejsce drugie przypada maseczce z serii OCZAROWANIE.


Maseczka " przed randką " wywołała uśmiech na mojej twarzy - na randki nie chadzam, ale promienna skóra jest zawsze mile widziana, więc z przyjemnością przystąpiłam do testowania. Zadaniem tego produktu jest poprawa kolorytu skóry, ukojenie i redukcja oznak zmęczenia, czego skutkiem będzie promienna i świeża twarz, która oczaruje każdego samca :) Działanie produktu oparte jest na rewitalizującej glince, która nadaje produktowi dość specyficzny zapach i kolor. ( ale czego się nie robi dla mężczyzny ! )

Maseczka faktycznie poprawia stan skóry - wydaje się być ona rozjaśniona i bardziej spokojna, ujednolicona. Skóra jest nawilżona i zdecydowanie bardziej gładsza. Pojemność maseczki pozwoli na około 3-4 użycia. Spodobało mi się jej działanie na tyle by ponownie do niej wrócić, tym bardziej, że jej cena w stosunku do jakości jest po prostu śmieszna.

Znajdziecie ją również na stronie drogerii Nina w cenie 2,85 zł / 10 ml.

Teraz pora na owocową bombę witaminową.


Pomarańczowa maseczka nawilżająco-odświeżająca z cytrusami i guaraną wywołała moje największe zaciekawienie. Wszystko co owocowe jest u mnie mile widziane, dlatego swoje testy rozpoczęłam właśnie od tego produktu - stawiając mu dość duże wymagania. Spodziewałam się napiętej, orzeźwionej i odświeżonej skóry ... tym bardziej, że cudowny zapach cytrusów pozwolił mi się zrelaksować.

Maseczka jest w postaci przezroczystego żelu, który zasycha na twarzy pozostawiając film. Film, który wchłania się naprawdę długo, jest dość lepki... i który w ostateczności musiałam czymś zmyć, bo mnie denerwował. Skóra po użyciu tego produktu jest bardzo, ale to bardzo wygładzona - jest to jednak zasługa zawartych w składzie sylikonów, dzięki czemu efekt szybko zanika.... Nie tego spodziewałam się po tym produkcie, choć nie mogę powiedzieć, że jest zły - buzia jest naprawdę gładka i napięta, można ją dotykać godzinami. Za tak niską cenę grzech nie spróbować.

Tak jak pozostałe produkt znajdziecie ją na stronie Drogerii Nina w cenie UWAGA 0,95 zł / 10 ml.

I pora na ostatni produkt, który totalnie mnie zawiódł ...


Multifunkcyjna maseczka BB miała za zadanie nadać blask naszej skórze, zatuszować niedoskonałości i sprawić, że będzie wyglądała świeżo i naturalnie. O mój Boże. Zaskoczyła mnie jej formuła - przypomina podkład. Chwyciłam więc za pędzel i tak jak zaleca producent, chciałam użyć jej zamiast tradycyjnego podkładu ... i nagle, moje twarz pokryta została mnóstwem złotych drobinek, kremo-podkładem o zerowym kryciu i czymś co dosłownie zrolowało się już w momencie próby roztarcia. Twarz wyglądała strasznie - kula dyskotekowa to chyba dobre określenie ... Od razu pobiegłam zmyć to z twarzy i niestety więcej nie użyłam. Dobrze, że miałam więcej czasu żeby wykonać normalny makijaż.

Jeżeli jesteście na tyle odważne to produkt znajdziecie również na stronie Drogerii Nina w cenie 4,79 zł / 6 ml.

Swoją przygodę z maseczkami Dermiki mogę zaliczyć do udanych - szczególnie cieszę się z odkrycia maseczki superwygładzającej - na pewno skuszę się na kolejne opakowania. Maseczka BB utwierdziła mnie w fakcie, że nie warto eksperymentować w kwestii podkładów i " upiększania ". 


A czy Wy znacie którąś z tych maseczek ? A może możecie polecić mi inne, które waszym zdaniem są godne wypróbowania ? Piszcie :)


Przypominam Wam, że dokonując zakupów w Drogerii Nina na hasło HUSHAAABYE za kwotę min. 50 zł otrzymacie dodatkowy, gratisowy kosmetyk.



14 komentarzy:

  1. nigdy nie miałam tych maseczek, nie są mi znane ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś tą maseczkę Salsa i byłam zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przepadam za maseczkami w saszetkach

    OdpowiedzUsuń
  4. Dermikę widziałam ostatnio na przecenie w Rossmannie i zastanawiałam się, czy jakiejś nie dorzucić do zakupów, ale mam sprawdzony przepis na domową maseczkę z miodem i glinką zieloną. :) Mimo to chyba z całej tej czwórki najbardziej odpowiada mi "alabaster".

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię maseczek z Derminiki. Zapychają mi pory.

    OdpowiedzUsuń
  6. Żadnej jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tych maseczek, ale tego cuda ostatniego to nie będę chciała poznać :p resztę kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zdjęcia. Ciekawy post :D
    obs za obs?
    http://domadomcia6.blogspot.com/
    ja już!! pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. fajna drogeria żadko mam czas na buszowanie po sklepach niestety dobra drogeria online to skarb;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam te maseczki, niektóre są naprawdę warte zakupu i wydajne .

    Buziaki

    xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że zachęciły mnie te maseczki, z wyjątkiem ostatniej :) Może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo rozśmieszyło mnie twoje porównanie do kuli dyskotekowej :) ojj ja bym też jak najszybciej zmyła

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye