Bioderma Hydrabio Masque - Maska intensywnie nawilżająca do skóry odwodnionej i wrażliwej - ale czy tylko ?

Cześć dziewczyny.

Lato na szczęście ( przynajmniej dla mnie ) ma się ku schyłkowi - niedługo rozpocznie się jesień, a co za tym idzie najlepszy okres na intensywną regenerację naszej skóry - to także najlepszy czas na to by przywrócić skórze odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia po ekspozycjach na słońce bądź na zastosowanie kuracji kwasami. Dziś przychodzę do Was z produktem, który idealnie sprawdzi się w pierwszej kwestii - zapewni optymalną dawkę nawilżenia i przyniesie jej ulgę. Będzie idealnym sprzymierzeńcem z walce o regenerację po lecie i wbrew pozorom sprawdzi się w przypadku każdego rodzaju skóry. Przed Wami maska intensywnie nawilżająca do skóry odwodnionej i wrażliwej Bioderma z mojej ulubionej odżywczej serii Hydrabio. 



Maski nawilżające i odżywiające są stałymi bywalcami w mojej pielęgnacyjnej rutynie - choć przyznam się bez bicia, że zdecydowanie zbyt rzadko po nie sięgam. Kiedy jednak trafiłam na produkt Biodermy zrozumiałam, że to duży błąd - bo skóra po takim kopniaku składników nawilżających jest zdecydowanie ładniejsza, bardziej gładka i elastyczna. Takie zabiegi powinnyśmy stosować co najmniej dwa razy w tygodniu - po uprzednim peelengu, a efekty są naprawdę wspaniałe. Sama postanowiłam sobie, że większą wagę przyłożę to takiego sposobu odżywiania skóry i mam nadzieję, że odbije się to na kondycji skóry.


Teoretycznie maska przeznaczona jest dla osób ze skórą odwodnioną i wrażliwą, choć ja osobiście ( mam cerę mieszaną w kierunku tłustej ) uważam, że z powodzeniem sprawdzi się w przypadku każdego rodzaju skóry - porządna dawka nawilżenia jest potrzebna każdemu niezależnie od typu, więc mogą śmiało po nią sięgać nawet osoby z problemami. Tak jak wspomniałam - świetnie sprawdzi się w trakcie kuracji regeneracyjnej po lecie, ale także po kwasach kiedy skóra spragniona jest wszelkich substancji nawilżających - a że skład maski jest bezpieczny, myślę, że to dobre uzupełnienie zabiegów z kwasami.


Strasznie podoba mi się opakowanie tej maski - jest takie niestandardowe i inne niż wszystkie. To prosta, plastikowa tubka z bardzo poręcznym maleńkim aplikatorem o pojemności 75 ml. Szata graficzna utrzymana jest w charakterystycznej dla Biodermy prostocie, a kolor błękitny produktu świadczy o tym, że to produkt z serii Hydrabio. Produktów marki Bioderma należy szukać w dobrych aptekach lub sklepach internetowych. Cena maski waha się w okolicy 65 zł.


Tak jak się spodziewałam - maska ma bardzo lekką, kremową i niezwykle przyjemną konsystencję. Rozprowadza się ją jak tradycyjny krem - pozostawia na skórze około 10 min. po czym to co nie zostało samoistnie wchłonięte przez skórę usuwamy wacikiem. Pachnie bardzo delikatnie - jest to zapach charakterystyczny dla wszystkich produktów z serii Hydrabio - nieco apteczny, lekarski, ale mimo wszystko przyjemny. Maskę należy nakładać dość obficie, tak by skóra miała szansę wchłonąć jak największą ilość - przez co nieco obawiam się o wydajność tego produktu.


Skład produktu jak na maskę nawilżającą - jest dość długi. Oczywiście znowu przyczepię się do obecności silikonu blisko w składzie - wydaje mi się, że jest on zwyczajnie zbędny w produktach tego typu, tym bardziej, że maski nie należy zmywać. Stosowana jednak 2 razy w tygodniu nie powinna zrobić nikomu krzywdy. O zastosowanych w składzie składnikach aktywnych możecie szczegółowo przeczytać na zdjęciu z informacjami. Produkt nie zawiera alkoholu, parabenów oraz substancji alergizujących.


Tak jak wspomniałam - maskę używać najlepiej dwa razy w tygodniu po uprzednim peelingu, tak by stworzyć skórze idealne warunki na wchłonięcie się wszystkich składników. 

Maska naprawdę fantastycznie nawilża skórę - po wchłonięciu i wytarciu ewentualnych resztek produktu skóra jest jak nowo narodzona - gładka, jedwabista w dotyku i zdecydowanie bardziej miękka. Uwielbiam to uczucie - mogłabym dotykać twarzy godzinami. Świetnie radzi sobie z przesuszonymi partiami np. na nosie czy w okolicach ust, gdzie skóra lubi się łuszczyć i nadmiernie wysuszać. Zauważyłam też, że dodatkowo świetnie radzi sobie z podrażnieniami - po nieumiejętnym opalaniu, którego dopuściłam się będąc nad jeziorem szybko przywróciła komfort skórze i zniwelowała uczucie pieczenia i ściągnięcia. Cena marki jest dość wysoka, ale to naprawdę godny polecenia produkt - tym bardziej na zbliżający się okres jesienny.

Więcej informacji na temat pozostałych produktów z serii Hydrabio znajdziecie na oficjalnej stronie marki Bioderma

A jak u Was z regularnością używania maseczek ? Lubicie taką formę odżywiania skóry ? A może macie jakieś swoje ulubione produkty w tej kategorii ? Piszcie śmiało :)

PS. Przypominam Wam o trzech trwających rozdaniach - informacje oraz bezpośrednie odniesienia znajdziecie po prawej stronie.

Buziaki :)

11 komentarzy:

  1. Podoba mi się jej działanie, ale maski algowe typu peel-off też świetnie radzą sobie z nawilżaniem skóry, a kosztują sporo mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj przydałby mi się ten produkt ;)
    _____________
    Pozdrawiam
    MARCELKA FASHION and LIFESTYLE BLOG
    ♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam kilka pozytywnych opinii o tej masce, jednak sama jej jeszcze nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda, na szczęście lato już się kończy :) Do mnie w końcu zawitał deszcz po miesiącu okropnych upałów, więc jestem w niebowzięta :D Ziemia się nawilża, pora też na cerę. Najbardziej lubię maseczki Ziaji, ale Bioderma również ciekawie się prezentuje. Pewnie wyląduje w prezencie urodzinowym dla mamy bo jest wielką fanką nawilżających rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię takich maseczek, które pozostawiamy do wchłonięcia, lub wycieramy nadmiar wacikiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę ją koniecznie przetestować :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Od jakiegoś czasu chodzi mi ona po głowie, muszę się w końcu skusić! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. brzmi bardzo fajnie i cieszę się, że się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się nieźle, ale cena mnie trochę hamuje. No i moje maseczkowe zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też się zdziwiłam obecnością silikonu :) A maski uwielbiam, póki co jestem na etapie zachwytów nad glinkami :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye