Dermedic Normacne Preventi - Serum na rozszerzone pory.

Cześć dziewczyny.

Moja walka z rozszerzonymi porami trwa - i powiem Wam szczerze, że nie spodziewałam się, że wymagać to będzie tak długiego czasu i regularności stosowania wybranych przeze mnie produktów. Moja pielęgnacja na dzień dzisiejszy opiera się wyłącznie o produkty marki Dermedic z serii Normacne Preventi - czyli przeznaczonej do skóry mieszanej i tłustej ze skłonnością do trądziku. Na dzień nadal używam matującego kremu, który sprawdza się świetnie, natomiast na noc regulująco-oczyszczający krem, którego działanie wzmaga się z każdym dniem. Od samego początku mojej kuracji wprowadziłam także serum na rozszerzone pory - które stosuje w połączeniu z kremem na noc. Czy zauważyłam widoczną zmianę ? Zapraszam do czytania.



To już trzeci produkt z serii Normacne Preventi, który dla Was recenzuje. Celowo zostawiłam go sobie na koniec - bo przyznam szczerze, że początkowo było mi bardzo ciężko ocenić działanie tego produktu. Już sama nazwa produktu bardzo kusiła mnie do jego wypróbowania - problem rozszerzonych porów pojawił się u mnie w momencie źle dobranego kremu, który totalnie zapchał moją skórę przez co teraz toczę walkę z wyeliminowaniem problemu.


Bardzo podoba mi się fakt, że producent rzetelnie i jasno precyzuje swoje obietnice. Nikt nie zapewnia nas tutaj o całkowitym wyeliminowaniu problemu, a jedynie jego ograniczeniu - więc warto wziąć to pod uwagę przy jego zakupie. Podobnie jak krem regulująco-oczyszczający w swoim składzie zawiera kwasy - tym razem jednak owocowe, odpowiadające za lekkie złuszczanie naskórka i jednoczesne otwieranie porów. Nadal brakuje mi tutaj informacji o stężeniu kwasu.


Serum znajduje się w szklanej, matowej butelce z wygodną pipetą - jest to moja ulubiona forma opakowania, bo pozwala na precyzyjne dozowanie produktu i utrzymuje sam kosmetyk w higienie, co przy cerach problemowych ma duże znaczenie. Tak jak widzicie na zdjęciu - opakowanie ma ogromną tendencję do łapania wszelkich zanieczyszczeń - i wierzcie mi, że nijak nie można go wyczyścić. Produkt ma pojemność 30 ml i możecie kupić go w aptekach w cenie mniej więcej 35 zł.



Jednym z największych plusów tego kosmetyku jest z pewnością jego żelowo-wodnista konsystencja przepięknie pachnąca miętą. Bardzo podoba mi się taka formuła produktu - przez fakt, że jest żelowa wchłania się natychmiastowo, a ilość około 1/4 pipety wystarcza by dokładnie pokryć całą twarz. Pojemność 30 ml wystarczy na około 2 miesiące użytkowania.


W przeciwieństwie do dwóch pozostałych produktów z tej serii - serum ma krótki i bardzo treściwy skład. Mamy tutaj nawilżającą glicerynę, ekstrakt z nasion soczewicy, który zwęża pory i wygładza skórę, kwas glikolowy, arginina, monoglicerydy ze słodkich migdałów, które oczyszczają skórę i połączenie kwasów owocowych. Przyznam szczerze, że skład naprawdę mi się podoba - jest pozbawiony silikonów, które nagminnie dodawane są do wszystkich produktów opatrzonych nazwą "serum", nie zawiera też wysuszającego alkoholu za co duży plus.



Nie często zdarza mi się mieć tak mieszane uczucia jak w przypadku tego produktu. Naprawdę ciężko jest sobie wyrobić o nim jednoznaczną opinię. Z jednej strony podoba mi się na tyle, że z przyjemnością po niego sięgam, a z drugiej chciałabym jednak od niego czegoś więcej.

Tak jak wspomniałam - niezwykle podoba mi się konsystencja. Świetnie odświeża skórę, lekko ją napina i wygładza, ale nie pozostawia uczucia ściągnięcia czy pieczenia. Używa się go naprawdę przyjemnie - jest lekkie, nieklejące, pozostawia twarz matową, a miętowy zapach wzmaga jeszcze bardziej to uczucie świeżości.

Strasznie ciężko mi jest ocenić go pod kątem działania kluczowego - czyli eliminacji rozszerzonych porów. Teoretycznie jest ich mniej, ale nadal są widoczne. Producent wyraźnie zaznaczył, że produkt ten jedynie pozwala zmniejszyć zmiany, a nie je wyeliminować w całości - więc mogłam się spodziewać takiego rezultatu. Nie wiem jednak dlaczego - pozostawia w moim odczuciu pewien niedosyt - chciałabym żeby działał nieco mocniej, choć mimo wszystko pozostawia po sobie miłe wrażenie.


Więcej informacji o produktach znajdziecie na oficjalnej stronie marki Dermedic.

Buziaki :)



Ps. Przypominam Wam o trwającym na moim blogu rozdaniu - w którym do zgarnięcia zestaw kosmetyków o wartości ponad 200 zł oraz konkursie organizowanym we współpracy z marką JOICO, gdzie do wygrania jest fantastyczny zestaw z linii Moisture Recovery.

7 komentarzy:

  1. Też mam i raczej jestem na nie :) Skusiłam się na niego bo ma ładne opakowanie, które szybko wyglądało okropnie i aż odechciewało się używać. Fajnie wygładzał skórę, ale nic poza tym, a nie po to go kupiłam :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam tego kosmetyku, z tych aptecznych to jedynie korzystałam z vichy idealia, ale i tak tylko w formie próbek.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie przepadam za tą marką kiedyś mi podpadli i jakoś teraz nie lubię :) ale sporo osób chwali to takie niebieskie serum właśnie od nich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko, a ja mam tak rozszerzone pory, że szok!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja kocham ich krem do rąk! Wyleczył moje wysuszone i spękane dłonie które zmasakrowałam chemią gospodarczą

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie szalenie kusi serum nawilżające tej marki, zwłaszcza, że ich seria nawilżająca skradła moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś mnie nie przekonuje to serum ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye