Nowość Vita Liberata - Trystal Self Tanning Bronzing Minerals - czyli o bronzerze innym niż wszystkie.

Cześć dziewczyny.

Kosmetyki marki Vita Liberata szturmem podbiły blogosferę na tyle, że zaczyna się czuć ich mały przesyt - cóż jednak zrobić, jeśli produkty są naprawdę dobrej jakości i zdobywają serca użytkowniczek w bardzo szybkim tempie ? Ja sama miałam przyjemność używać czterech produktów marki i uważam, że są naprawdę dobre, choć ich ceny normalnego człowieka przyprawiają o zawrót głowy. Dzisiaj czas na podsumowanie mojej przygody z marką i recenzję ostatniej nowości, która pojawiła się na rynku parę miesięcy temu - przed Wami bronzer, który różni się od tradycyjnych kosmetyków tego typu - przede wszystkim tym, że ma zapewnić efekt delikatnej opalenizny, a nie służyć do konturowania jak produkty z tej kategorii. Poznajcie Trystal Self Tanning Bronzing Minerals.


 Na początku swojej przygody z kosmetykami Vita Liberata miałam naprawdę duże obawy - nigdy nie bawiłam się w produkty samoopalające w obawie o nieumiejętne ich stosowanie i nieestetyczne plamy i zacieki, które niestety idą w parze z tego typu produktami. Szybko jednak przekonałam się, że marka stawia na jakość - i o jakichkolwiek problemach, które wymieniłam nie ma mowy, choć i tak uważam, że z takimi kosmetykami trzeba nauczyć się pracować i dozować ze szczególną ostrożnością.


Kiedy marka wypuściła na rynek dwie nowości - samoopalającą maseczkę na noc i bohatera dzisiejszego posta byłam naprawdę ciekawa działania tych produktów. O maseczce mogliście już czytać na moim blogu ( KLIK ), więc jeśli jesteście ciekawe to odsyłam Was do tamtego posta. Bronzer zainteresował mnie tak bardzo ze względu na to, że częściej i chętniej sięgam po takie kosmetyki niż po róże czy rozświetlacze. Moje umiejętności konturowania są jeszcze mocno amatorskie, natomiast lubię dodać swojej twarzy nieco koloru, a że staram się unikać słońca produkt Vita Liberata wydawał się być idealnym wyborem.


Głównym zadaniem produktu jest zapewnienie twarzy efektu delikatnej, naturalnej opalenizny. I to właśnie skusiło mnie to wypróbowania tego produktu - myślałam, że to będzie strzał w dziesiątkę i wreszcie znalazłam produkt idealny do nadawania zdrowego koloru swojej bladej jednak cerze. Chyba jednak postawiłam mu zbyt dużą poprzeczkę, bo mimo wielu zalet produktu czuję pewnego rodzaju niedosyt po jego stosowaniu.


Produkt otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, w którym znajduje się plastikowe, fajnie wykonane pudełko oraz pędzel kabuki, o którym za chwilę. Opakowanie na pierwszy rzut oka wydaje się być naprawdę ładne - jest solidnie wykonane, ale niestety jest kompletnie nietrwałe, złote sygnatury ścierają się w błyskawicznym tempie, a przy cenie 169 zł / 9 g produktu to trochę obniża mi jego ocenę. Uważam, że kosmetyki w tej cenie oprócz dobrej jakości samej w sobie powinny mieć także ładną otoczkę wizualną. No i za opakowanie produkt zgarnął ode mnie pierwszy minus.


Dołączony do bronzera pędzel typu kabuki - jest za to świetnej jakości i szybko stał się jednym z moich ulubionych pędzli. Ma naprawdę idealnie miękkie i elastyczne włosie, jest bardzo dobrze zbity i wykonany z dużą starannością. Można go używać na wiele sposobów, nie tylko razem z bronzerem - ja np. zabieram go ze sobą często do torebki i używam do pudru. Jest malutki, poręczny i uważam i w przeciwieństwie do opakowania wykonany jest bardzo solidnie.


Jak na mineralny kosmetyk przystało - jego konsystencja jest sypka, choć do pudru mu daleko. Jest bardzo jedwabisty w dotyku, rozprowadza się szybko pod warunkiem, że nabierzemy wprawy i nie będziemy się go bać - łatwo zrobić sobie nim plamy przy nieumiejętnym stosowaniu - z tym bronzerem należy pracować szybko i pewnie - tylko wtedy unikniemy plam i nachalnego efektu. Należy używać naprawdę niewielką ilość - i postępować zupełnie tak jak w podkładem mineralnym - mocno wpracować go w pędzel, stuknąć nim kilka razy żeby produkt dostał się we włosie i przejść do pracy - wtedy efekt jest naturalny.


Uważam, że kolor jest absolutnie fantastyczny - coś pomiędzy rozbieloną czekoladą a kakao. Ja już dawno nie spotkałam się z broznerem utrzymanym typowo w odcieniach czystego, matowego i chłodnego brązu, a kosmetyk Vita Liberata idealnie wpisuje się w ramy " broznera idealnego " jakiego na próżno szukać na drogeryjnych półkach - pozbawionego pomarańczowych tonów i drobinek.


Dlaczego więc napisałam, że czuję pewien niedosyt? Na pierwszy plan wysuwa się tutaj to opakowanie, które no niestety ale jest naprawdę kiepskiej jakości - no i z drugiej strony bardzo wysoka cena, która powinna nieść ze sobą dopracowanie produktu w każdym calu. No i jeszcze jedna bardzo ważna kwestia - ten bronzer śmierdzi . Po prostu śmierdzi - octem albo kwasem ... Zawsze sprawdzam zapach produktu przed jego użyciem i w tym przypadku pożałowałam 
natychmiast...

Kolor, konsystencja, wydajność i efekt zasługują na ogromny plus tego produktu - oczywiście nie można pominąć tu rewelacyjnego pędzla, który naprawdę ułatwia pracę z kosmetykiem. 
Właściwie to sama nie wiem jak ostatecznie powinnam go ocenić - mam bardzo mieszane uczucia i chyba muszę dłużej z nim popracować by do końca się przekonać . 

Więcej informacji oraz recenzji znajdziecie na facebookowej stronie marki Vita Liberata Polska.

A Wy co sądzicie o tym produkcie  ? Jestem ciekawa jak go oceniacie - piszcie w komentarzach :)

Buziaki !

11 komentarzy:

  1. Szkoda, że to opakowanie jest słabej jakości, przy tej cenie już naprawdę powinni się postarać ;) zapach to też ważna rzecz, nie lubię bardzo, jak coś śmierdzi gdy tego używam... Zaraz mi się to źle kojarzy ;) (najcześciej z masciami od lekarza, ale to już kwestia bardzo indywidualna) dobrze, że znajdują się też plusy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja mam dokładnie tak samo. Byłam totalnie zaskoczona - zaciagniecie było bardzo niemiłe :)

      Usuń
    2. No właśnie ja mam dokładnie tak samo. Byłam totalnie zaskoczona - zaciagniecie było bardzo niemiłe :)

      Usuń
  2. Ładny ma kolor, ale chyba bym się na niego nie zdecydowała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze pisząc takich bronzerów w ogóle nie używam. Szybko się opalam, a w chłodne miesiące raczej nie stosuję tego typu kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy produkt, trzeba przyznać, chociaż cena faktycznie wysoka. Widziałam na niektórych blogach efekty jakie można uzyskać przy pomocy tego bronzera i prezentuje się naprawdę super i bardzo naturalnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można go używać na wiele sposobów - widziałam nawet, że dziewczyny modelowaly nim szyję, ale dla mnie to już wyższy stopień wtajemniczenia :)

      Usuń
  5. ładnie się prezentuje na skórze cena trochę wysoka

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie, mnóstwo kosmetyków tej firmy w necie, ale skoro to taka dobra marka, to dlaczego nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie dobra - choć jak widać bez wad się nie obyło :)

      Usuń
  7. Na skórze kolor idealny jak dla mnie ;)
    Szkoda, że cena wysoka...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye