Vaseline Intensive Care - Essential Healing - balsam do ciała.

Cześć dziewczyny.

Długo zajęło mi wyrobienie sobie nawyku codziennego i regularnego nawilżania ciała - i tak tu główną rolę zwyczajnie odgrywa nasze lenistwo, nie ma na to innego wytłumaczenia. Kiedy jednak zauważyłam miejscowe przesuszenia na skórze postanowiłam " zmusić się " do regularnego wcierania w siebie balsamów, maseł czy olejków - i dziś śmiało mogę powiedzieć, że był to jeden z lepszych kroków poczynionych w kosmetycznej przygodzie - skóra szybko się odwdzięczyła i dziś o problemach można zapomnieć. Przebrnęłam naprawdę przez setki różnych produktów do nawilżania ciała - czasami z opłakanym skutkiem - dziś jednak pokażę Wam produkt, który spełnił moje oczekiwania i szybko stał się jednym z ulubionych kosmetyków. Przed Wami balsam Vaseline Intensive Care z serii Essential Healing.

Było to moje pierwsze spotkanie z marką Vaseline - pamiętam, kiedy jeszcze produkty nie były dostępne na rynku wywoływały wśród dziewczyn na Youtube ogromną falę zachwytów i były sprowadzane zza granicy - szczególnym uznaniem cieszyły się balsamy nawilżające, dlatego kiedy tylko produkty pojawiły się na naszym polskim rynku postanowiłam wypróbować i sama ocenić czy faktycznie opinie są uzasadnione.



Jeśli chodzi o produkty do pielęgnacji ciała nie mam dużych wymagań - ważne jest dla mnie by nie miał w sobie oblepiających i długo wchłaniających się składników. Jak sama nazwa marki wskazuje - ten produkt będzie oparty o wazelinę oraz parafinę - co nie każdemu może odpowiadać. Jako, że moja skóra na ciele bardzo często się przesusza - parafina jest jak najbardziej wskazana po to by zabezpieczyć nadmierną utratę wody w skórze. Bez obaw więc sięgnęłam po ten produkt.


Balsam znajduje się w plastikowej, mleczno-żółtej fikuśnej butelce o pojemności 200 ml. Na pierwszy rzut oka wydaje się dość mały - ale dostępne są różne wersje, więc każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Produkty marki Vaseline dostępne są w drogeriach Rossmann - Intensive Care w pojemności 200 ml możecie kupić za niecałe 15 zł.


Skład produktu określiłabym mianem przeciętnego - niestety na próżno szukać tu składników pochodzenia naturalnego. Tak jak wspomniałam dość wysoko w składzie mamy parafinę i wazelinę - co mnie osobiście nie przeszkadza, choć wiem, że jest grupa osób, które eliminują produkty z takimi składnikami. W składzie dopatrzyłam się także delikatnego silikonu - szczerze nie lubię kiedy w balsamy wpychany jest ten pseudo wygładzający składnik, ale na szczęście tutaj nie jest on w żaden sposób wyczuwalny.


Balsam sam w sobie jest bardzo lekki i kremowy - najlepiej sprawdzi się w trakcie wiosny i lata. Na zimniejsze dni zdecydowałabym się jednak na coś bardziej treściwego. Wchłania się błyskawicznie i na całe szczęście nie pozostawia na skórze żadnego filmu ani lepiącej się warstwy - śmiało można go więc używać przed ubraniem się i nie martwiąc o zabrudzenie ubrania. Niewątpliwą zaletą tego produktu jest zapach - jest naprawdę piękny, bardzo kobiecy, lekko słodki, ale nienachalny. Pozostaje długo na skórze.


Mimo faktu, że skład produktu mógłby pozostawiać wiele do życzenia - ja po jego regularnym stosowaniu jestem naprawdę zadowolona. Lubię efekt jaki daje na mojej skórze - to, że wchłania się błyskawicznie i pozostawia skórę przepięknie pachnącą jest dla mnie jego największą zaletą. W kwestii nawilżania radzi sobie dość dobrze - choć nie jest to powalający efekt i na pewno nie wystarczy w trakcie pielęgnacji zimą. Na obecnie panującą pogodę mogę go polecić - tym bardziej, że jego cena jest bardzo korzystna. Butle 400 ml można kupić już za 18 zł. Bardzo ciekawi mnie wersja w sprayu i myślę, że skuszę się na nią przy okazji zakupów.


A Wy co sądzicie o produktach marki Vaseline ? Znacie je i używacie ? Dajcie znać, jestem ciekawa Waszej opinii :)

Buziaki !

10 komentarzy:

  1. jestem ciekawy tego balsamu w piance :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam wersję cocoa radient i był świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję kupić produkt Vaseline, jak skończę obecny krem do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też całkiem niedawno w końcu jakoś zmusiłam się do regularnego balsamowania. Niestety ten balsam u mnie odpada. Od parafiny swędzi mnie skóra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam go i był ok :) Jestem ciekawa tej wersji w spreyu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też muszę się zmusić do regularnego smarowania balsamami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dokładnie ten sam produkt :) Vaseline do ust bardzo lubię, ale z balsamem niestety nie polubiłam się zbyt bardzo. Nawilżyłam nim nogi tuż po goleniu. Przez pierwsze 15 minut były przyjemnie nawilżone, gładkie i lekko klejące. Minęły trzy godziny a one dalej lepiły się do wszystkiego co popadnie. Uciekałam przed kotem, by nie zostawił mi na nogach kilku kłaczków :) Mam straszną ochotę wypróbować ten spray z Vaseline :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja akurat jeszcze nie znam tego balsamu :-(

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam, ale ostatnio wszyscy piszą o tej marce więc pewnie będę musiała w koncu się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kuszą mnie produkty Vaseline, ale póki co nie zdecydowałam się na żaden z nich :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye