4 X TAK i 1 X NIE - czyli ulubieńcy i jedno wielkie rozczarowanie września.

Cześć Kochani.

Czy ktoś wie gdzie się i w jakich okolicznościach zniknął wrzesień ? Dawno już żaden miesiąc nie zleciał mi tak szybko - dopiero co grzałam się na plaży w sierpniowe upały a dziś owinięta szczelnie w koc przygotowuję dla Was posty podsumowujące wrzesień. W dzisiejszym zestawieniu ulubieńców znalazł się także jeden produkt, który bardzo mnie rozczarował - na szczęście co raz rzadziej trafiam na takie pomyłki, ale zawsze chętnie będę Wam pokazywać czego raczej należy unikać na sklepowych półkach. Końcówka lata to dla mnie zdecydowanie najgorszy okres - rozregulowuje się w każdej kwestii - poczynając od regularności postów, po kwestię pielęgnacyjne i czysto codzienne - na szczęście jest to dla mnie okres przejściowy i już po cichu ładuję akumulatory na kolejne dni.




Przesilenie letnie, o którym pisałam wyżej pociągnęło ze sobą nie tylko ogólne rozregulowanie organizmu w sensie psychicznym, ale także fizycznym - i tradycyjnie, jak co roku moje włosy zaczęły wypadać garściami. Nawet jakoś nieszczególnie się tym przejmowałam - zawsze gdy kończy się lato, moje włosy przechodzą okres buntowniczy - sypią się, są suche i bez życia. W tym roku jednak podeszłam do tematu z rezerwą i nie kupowałam całego arsenału kosmetyków przeciw wypadaniu włosów. W swoich zapasach znalazłam jednak kosmetyk, który wpasował się idealnie.


Bioxsine - ziołowy szampon przeciw wypadaniu włosów wpadł w moje ręce za sprawą spotkania blogerek. Z tego co wiem są to kosmetyki dość popularne i cieszące się dobrą opinią - chociaż dla mnie to zupełna nowość. Raczej określiłabym ten produkt jako bardziej leczniczy niż pielęgnacyjny - stąd też jego dość wysoka cena bo aż 40 zł / 300 ml i dostępność wyłącznie w dobrych aptekach. Brunatny, bardzo gęsty produkt o zapachu ... szamponu dla psów ( tak, szampon mojego psa pachnie identycznie ) skradł moje serce po pierwszym użyciu - jest to produkt specyficzny, bo pozostawia włosy tępe i wymagające odżywki, ale rewelacyjnie oczyszcza pasma ze wszystkiego. Włosy dosłownie skrzypią po jego użyciu - skóra głowy odzyskuje równowagę, a że zostawia się go na około 2 minuty efekt wyczuwalny jest od razu. Używam go regularnie od miesiąca i mogę powiedzieć, że na pewno w pewnym stopniu ograniczył wypadanie włosów - więc jestem na ogromne TAK.


Będąc już przy pielęgnacji włosów - muszę pokazać Wam produkt, po którym spodziewałam się dużo, a okazał się być bezużyteczny i zbędny. Oto moje ogromne rozczarowanie : Fitomed - odżywka regenerująca do włosów suchych i normalnych. Kosmetyki Fiotmedu pojawiały się u mnie swego czasu bardzo często - naprawdę lubiłam te produkty, szczególnie do pielęgnacji twarzy, dlatego nie spodziewałam się, że zawiodę się aż tak boleśnie. Rzadka, lejąca się odżywka na włosach nie robi po prostu nic - włosy wchłaniają ją w 100 %, tak, że nawet nie ma co zmywać, ale mimo to nie daje to żadnego wymiernego efektu. Ani nawilżenia, ani wygładzenia, ani chociażby ułatwienia w rozczesywaniu. Produkt, który jest a jakby go nie było. Do kupienia online w cenie około 10 zł - choć moim zdaniem nie jest warta ani złotówki.

Zanim przejdę do kwestii makijażu - pokażę Wam pędzel, który tak naprawdę jest tylko gadżetem ułatwiającym zabiegi pielęgnacyjne - ale mimo to uważam, że warto jest mieć coś takiego w swoich zbiorach - chociażby z czystej wygody i dla zachowania odpowiedniej higieny.


Pedzel Maestro z serii 992 przeznaczony jest do nakładania maseczek oraz kwasów. Kiedy jeszcze nie miałam go w swojej kolekcji - maseczki nakładałam tradycyjnie rękoma i jakoś nieszczególnie mi to przeszkadzało. Kiedy jednak rozpoczęłam kurację kwasami - które niesamowicie podrażniały moje alergiczne dłonie postanowiłam sięgnąć właśnie po coś takiego - i od tamtej pory nie rozstaje z tym pędzlem. Dzięki niemu maseczki rozprowadza się w błyskawicznym tempie - równomiernie, bez powstawania grudek i zużycia nadmiaru produktu. Łatwo więc zachować higienę i nie trzeba brudzić wszystkiego dookoła. Kwasy pozwala rozprowadzić w odpowiednio cienkiej ilości - przez co zmniejsza ryzyko powstania jakiś podrażnień. Dla mnie naprawdę fantastyczne rozwiązanie i polecam każdemu. Do kupienia u producenta w cenie 20 zł.

Wrzesień był miesiącem mnóstwa nowości z kategorii kosmetyków kolorowych. Jeśli miałabym dwoma słowami podsumować ten okres pod względem makijażu to powiedziałabym : minimalizm i prostota.


By Terry Cover Expert Perfecting Fluid Foundation ma swoją obszerną i wnikliwą recenzję dokładnie po tym postem - więc nie będę tu powielać informacji. Powiem tylko raz jeszcze, że jest to jeden z najlepszych podkładów jakie używałam w całej swojej kosmetycznej przygodnie i warto poznać go osobiście - tym bardziej zapraszam Was do jego dokładnej recenzji.


Mineralne kosmetyki Lily Lolo absolutnie zdominowały mój makijaż - szybko i skutecznie dyskwalifikując wszystkich moich dotychczasowych ulubieńców. Naprawdę zakochałam się w tych produktach - moja skóra uwielbia minerały, ale te mocno wyróżniają się na tle konkurencji. Puder Flawless Matte również doczekał się osobnej recenzji ( KLIK ), więc również podsumuję go tutaj jednym zdaniem ( Was natomiast zapraszam do posta ) : to najlepszy i najdłużej zachowujący mat puder jaki używałam. Mój odwieczny problem to świecenie się skóry po 2-3 godzinach od nałożenia pudru - w przypadku tego zdrowy, piękny mat utrzymuje się pół dnia bez jakiegokolwiek naruszenia. Naprawdę szczerze polecam Wam ten produkt - a po więcej szczegółów odsyłam do recenzji.

I to wszystko co dla Was przygotowałam na dzisiaj - mam nadzieję, że zainteresowałam Was pokazanymi produktami. Dajcie znać czy znacie coś z mojego zestawienia i koniecznie napiszcie co szczególnie Was urzekło ( a może rozczarowało ) w tym miesiącu. Chętnie poznam Wasze opinie.

Ps. Przypominam Wam o trwającym na moim blogu konkursie z marką Dermedic, w którym możecie wygrać fantastyczny zestaw kosmetyków nawilżających. Konkurs trwa tylko do 2 października - więc nie czekajcie ze zgłoszeniami.

Buziaki !

39 komentarzy:

  1. Lubię takie zestawienia. Ostatnio szczególnie interesują mnie produkty do włosów, mogłabyś coś o swojej pielęgnacji napisać... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Kochana, że ciągle o tym myślę? :) chyba zbiore się w niedługim czasie :)

      Usuń
  2. Przydałby mi się taki pędzel do nakładania masek, ale tylko i wyłącznie ze względów wygodowych. Bo przy nakładaniu maski drożdżowej zawszę robię dużo bałaganu i zawsze nakładam za dużo produktu na twarz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie z tego względu tak go polubiłam - tez jestem wygodna, wiec to rewelacyjne ułatwienie :)

      Usuń
  3. Szamppn Bioxine by mi się przydał a pędzelek do nakładania maseczek to super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie myślałam, że będzie aż tak przydatny :) to naprawdę rewelacyjna rzecz :)

      Usuń
  4. Wrzesień stał się takim oddechem po sierpniowych upałach i jak to oddech nie trwał zbyt długo. Też mam takie wrażenie. Generalnie czas jakoś zbyt szybko leci. Jeśli chodzi o pędzelek do kwasów i maseczek, to ja swój nabyłam w komplecie z kwasami forever-young i faktycznie jest niezastąpiony. Minerały LL też lubię. Ich podkład i puder jedwabny to moi ulubieńcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak... Czas leci okrutnie szybko. Nawet nie wiem kiedy mijają mi te wszystkie dni.
      Mam ogromną ochotę na kosmetyki forever young - mają bardzo dobre opinie :)

      Usuń
  5. Bardzo lubię pędzle Maestro.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też mam jakieś zmęczenie materiały aktualnie, włosy - tak, jak u Ciebie, lecą garściami... Żebym chociaż ich miała dużo, to pół biedy...
    Maski od lat nakładam tylko pędzlami :) o wiele lepsza forma, niż nakładanie palcami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja ostatnio totalnie nie mogę się ogarnąć. Samą mnie to już męczy.
      A co do włosów - właśnie, żeby miało z czego lecieć to pół biedy - a jak tak dalej pójdzie to chyba wyłysieje na dobre :)

      Usuń
  7. Pędzle Maestro bardzo lubię, mam kilka w swojej kolekcji. Tego do maseczek jednak jeszcze nie posiadam, ale ostatnio się zastanawiałam nad kupnem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam 10 i cały czas myślę nad kolejnymi :)

      Usuń
  8. Nie znam żadnego, ale zainteresował mnie szampon z Bioxsine ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie spróbowałabym innych wersji :)

      Usuń
  9. Już na wielu blogach czytałam, że dziewczynom ostatnio bardziej wypadają włosy. Mnie to na szczęście ominęło:)
    A na wypadanie może warto by wypróbować jakiejś wcierki? Chociaż ja sama nie mam do nich cierpliwości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten okres pomiędzy latem a jesienią to powoduje - ja już się przyzwyczaiłam. Zawsze się śmieje, że zrzucam futro na zimę ;)
      A na wcierki jestem zbyt leniwa - no i niestety brak mi regularności :(

      Usuń
  10. taki pedzelek do maseczki by mi sie przydal :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby taka pierdoła, a jaka przydatna :)

      Usuń
  11. Zastanawiam się nad kupnem takiego pędzelka - fajna sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szukałam czegoś takiego stacjonarnie, ale niestety mi się nie udało...

      Usuń
  12. Właśnie myślę nad zakupem minerałów i Twoja recenzja mnie w tym utwierdziła ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moim blogu ( w zakładce Recenzje A-Z ) znajdziesz mnóstwo opisów kosmetyków mineralnych - możesz sobie poczytać :)

      Usuń
  13. Nie znam żadnego produktu, który opisałaś, ale ciekawią mnie od jakiegoś czasu kosmetyki Lily Lolo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z Lily Lolo mam podkład i zestaw do brwi i uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo właśnie na ten zestaw mam ochotę :)

      Usuń
  15. Ciekawią mnie pędzle z Maestro...

    OdpowiedzUsuń
  16. Podkład bardzo mnie zaciekawił. Lecę czytać recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie zestawienia są zawsze fajne :) Nie używałam jeszcze tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta odżywka z Fitomed mnie również rozczarowała, do długich włosów zeszła w mgnieniu oka, rzadka strasznie. Moje włosy nie zdążyły jej dobrze poznać:(

    OdpowiedzUsuń
  19. Tern szampon mnie bardzo zainteresował, ponieważ sama borykam się z mocno wypadającymi włosami, które nie potrafią się uspokoić. Chciałabym strasznie Ci podziękować, za tak miły komentarz u mnie, jest mi bardzo miło! :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja tez mam zawsze problemy z włosami po lecie :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam niedawno próbkę podkładu z Terry. Rzeczywiście był bardzo dobry. Kolor jednak był bardziej neutralny niż żółty. Gdyby nie ta cena chętnie wróciłabym do niego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye