Dermedic Clinical - Regenist Ars3 Ursolical - Stymulujący krem regenerujący na noc.


Cześć Kochani.

Pomału przymierzam się do posta opisującego wszystkie etapy mojej pielęgnacji - chciałabym to jakoś ładnie wszystko zobrazować, pokazać Wam produkty, które aktualnie włączyłam do swojej pielęgnacji i podsumować jak się u mnie sprawdzają - póki co jednak jest zbyt wcześnie, bo akurat trafił się okres, w którym całkowicie przetransformowałam swoją pielęgnację i włączyłam dużą ilość nowych produktów - jestem więc na etapie rzetelnej oceny ich działania. Dziś jednak postanowiłam Wam pokazać krem, który towarzyszy mi od kilku tygodni - każdego wieczora. Jestem aktualnie w na etapie profilaktyki przeciwstarzeniowej i od czasu do czasu używam kosmetyku, który kierowany jest właśnie w tę sferę pielęgnacji. Ostatni raz tego typu produkty używałam rok temu - więc przyszedł czas na coś nowego - przed Wami stymulujący krem regenerujący na noc marki Dermedic z serii Regenist Ars3 Urosolical - przeznaczony do pielęgnacji skóry z pierwszymi objawami starzenia.


Teoretycznie w wieku 23 lat nie powinnam jeszcze sięgać po tego typu produkty - w moim przypadku historia jest nieco trudniejsza - niegdyś moja skóra przez niedoświadczonych lekarzy dermatologów była niesamowicie obciążana lekami na bazie sterydów - co przyczyniło się w konsekwencji to utraty jej naturalnej bariery, sprężystości i jędrności - przez co z podwójną siłą muszę dbać o to by zachować jej młody wygląd na dłużej. Kosmetyk marki Dermedic zaciekawił mnie tym, że w swoim składzie zawiera naturalne składniki o właściwościach przeciwstarzeniowych - a nie takich, które rozleniwią skórę i w konsekwencji przyniosą więcej szkód aniżeli pożytku, a że produkty tej marki spisują się u mnie wyjątkowo dobrze - postanowiłam spróbować właśnie tej serii. Dla dopełnienia efektu - mam także krem na dzień, o którym usłyszycie niebawem.


Krem otrzymujemy w kartonowym opakowaniu utrzymanym w różowej, delikatnej szacie graficznej. W środku oprócz słoiczka z kremem znajdziecie obszerną ulotkę z informacjami od producenta. Krem natomiast znajduje się w ciężkim, ceramicznym słoiczku o standardowej pojemności 50 ml produktu. Szata graficzna niesamowicie przypadła mi do gustu - jest prosta, elegancka i bardzo kobieca. Uwielbiam takie produkty, to dla mnie ogromny plus. Opakowanie kremu do złudzenia przypomina mi kremy konkurencyjnej marki - choć w porównaniu do niej - produkty te są zdecydowanie tańsze, mają lepsze składy i działanie. W tym przypadku Dermedic zaskoczył mnie bardzo pozytywnie.


Formuła kremu jest dla mnie idealna pod każdym względem. Poczynając od cukierkowego koloru na ślicznym, kwiatowym i rześkim zapachu kończąc. Patrząc na ten krem znowu odnoszę wrażenie, że mam do czynienia z produktem wysokiej klasy - i naprawdę drogim. Tymczasem możecie go kupić już w cenie około 55 zł / 50 ml. Konsystencja jest lekka, ale jednocześnie treściwa - mimo tego, że krem wchłania się szybko to wyraźnie czuć, że jest na skórze. Uwielbiam zapach tego produktu - jest przepiękny, używanie go to czysta przyjemność. Słoik, konsystencja, zapach a nawet kolor tworzą dla mnie połączenie idealne. 


Tak jak wspomniałam - nie ma powodu by obawiać się tego produktu. Skład został skomponowany w sposób dość prosty - bez mnogości składników aktywnych i przy zachowaniu odpowiednich proporcji. Prym wiodą tu włókna kolagenowe - które wzmacniają skórę i regenerują naskórek, pantenol odbudowujący ewentualne uszkodzenia. żel aloesowy odpowiadający za łagodzenie i kojenie skóry, oraz naturalny antyoksydant czyli olej ze słodkich migdałów. Jedyne co rzeczywiście mocno mnie radzi - to silikon, który w moim odczuciu jest tu całkowicie zbędny.


Tak jak zaleca producent - kosmetyku używamy na noc. Początkowo patrząc na jego dość lekką konsystencję nie byłam przekonana czy aby jego działanie nie będzie dla mnie zbyt słabe - nie wiem dlaczego, ale w trakcie wieczornej pielęgnacji lubię czuć na skórze porządną dawkę kosmetyku - mimo tego, że jest dość bogaty to moja skóra prosi się o coś jeszcze - więc przed jego nałożeniem nakładam serum rozjaśniające marki A-True. Oprócz całej tej przyjemnej otoczki jaką daje piękny zapach i świetna żelowo-kremowa konsystencja najbardziej cenię go za to, że wspaniale nawilża skórę. Wyraźnie i odczuwalnie. Oprócz nawilżenia - przeważa tu także wygładzenie. Mam jednak wrażenie, że to zasługa tego silikonu w składzie, więc ciężko mi to rzetelnie ocenić. Nie mniej jednak - po jego użyciu skóra jest gładka, miękka i nawilżona - po prostu. Nic więcej nie zauważyłam - to takie podstawowe działanie dobrego kremu . Osobiście uważam, że to dobry produkt - biorąc pod uwagę to śliczne opakowanie, przyjemność stosowania i dobre, podstawowe działanie - jestem na tak.

Znacie tą serię marki Dermedic? Wprowadzacie do swojej pielęgnacji produkty przeciwstarzeniowe w ramach profilaktyki czy raczej stawiacie na podstawową pielęgnację? Dajcie znać co sądzicie o tym produkcie.

Buziaki !

32 komentarze:

  1. Masz rację, sylikon jest zbędny. Bardzo ładne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinno go tam być - no ale trudno, na szczęście mi krzywdy nie robi :)
      Dziękuję ślicznie :)

      Usuń
  2. Nie miałam z nim styczności, ale po twoim opisie wygląda na godny uwagi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy produkt - a tym bardziej za tą cenę :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dla mnie również - to absolutna podstawa :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dobrze - nie wymagam od niego niczego więcej :)

      Usuń
  5. nie znam tej firmy i kremu ale powiem szczerze ze mnie zaciekawil :> musze narazie sama pokonczyc to co mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kremy przez swoją konsystencję są piekielnie wydajne - posłuży bardzo długo :)

      Usuń
  6. Plan robienia pieknych zdjęć idzie Ci doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana ! Staram się jak mogę :)

      Usuń
  7. Nie słyszałam akurat o tym kremie, ale recenzja brzmi ciekawie. A zdjęcia za każdym razem coraz lepsze! Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie prezentuje się świetnie, zachęcająca recenzja :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjęcia są piękne :D A tego kremu akurat nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam asortymentu tej firmy, ale serum nawilżajace bym z chęcią wypróbowała :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Samym swoim wyglądem kusi. Zapach też wydaje się przyjemny. Kremów przeciwzmarszczkowych nie używam, ale chyba zbliża się już ta pora, by wprowadzić je do mojej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam tak samo, ale wprowadzam sobie od czasu do czasu taki produkt - prewencyjnie :)

      Usuń
  12. Firmę znam, pasowało mi ich serum nawilżające. Co do kremu, to ciekawy. Nawilżenia nigdy dosyć, choć za silikonami nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jedyne co mnie razi to ten silikon ....

      Usuń
  13. Nie znam tego kremu, nigdzie go nie widziałam.
    Świetny wygląd bloga!

    OdpowiedzUsuń
  14. Silikon niepotrzebny, ale poza tym przemawia do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy produkt :) Zainteresował mnie jednak ten fragment odnośnie składników, które działają a nie rozleniwiają skórę...Mogłabyś to rozwinąć? Do tej pory spotykam się z takim stwierdzeniem od starszych osób, które usłyszały, że w wieku 20 lat zaczęłam używać kremu pod oczy czy kremu, który właśnie ma mnie uchronić przed starzeniem. Teoria ta została oficjalnie obalona, więc jestem ciekawa o jakie składniki Tobie chodzi i jak wygląda to rozleniwianie.
    Nie ze złośliwości - z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jedna podstawowa różnica pomiędzy składnikami przeciwmarszczkowymi - są te, które działają na powierzchni skóry, są swego rodzaju naturalną ochroną przeciw wolnym rodnikom ( mam tu na myśli chociażby kwas hialuronowy czy oleje ), ale są też takie, które ingerują w głębsze warstwy skóry ( koenzymy, peptydy czy aminokwasy ), których używanie powiedzmy w wieku, kiedy skóra jest jeszcze na etapie naturalnej fazy rozwoju jest zbędne - prowadzi to do zahamowania naturalnych mechanizmów - a w konsekwencji do tzw. rozleniwiania skóry, która traci swoją zdolność do produkcji danych składników- bo otrzymuje je z mocno skoncentrowanych kremów. Mam nadzieję, że rozwiałam Twoje wątpliwości :)

      Usuń
  16. Markę oczywiście znam, ale jakoś tak wyszło, że nigdy nie miałam okazji nic wypróbować.
    Skusiłam mnie tym produktem, fajnie przedstawiłaś i piękne zdjęcia! :)
    PS. OBSERWUJĘ i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye