Nikel - Mleczko do mycia twarzy z kwiatem Immortelle | Tańszy zamiennik Clinique Take The Day Off ?

Cześć Kochani.

Nawet nie wiecie jaki ostatnio odnotowuję spadek formy - ogólnie rzecz ujmując jestem bardziej bezproduktywna niż pożyteczna i mam wrażenie, że wszystkie złośliwości świata właśnie zbiegły się na jeden moment. Nienawidzę okresu przejściowego z lata do jesieni - automatycznie mam mniej energii, zapału i co najgorsze kreatywnych pomysłów. Światło i aparat ze mną nie współpracują - przez co wszystkie wizje jakie miałam ostatnio muszą póki co czekać na lepszy moment. Jest to niesamowicie frustrujące - ale dzielnie walczę. Dzisiaj przychodzę do Was z produktem absolutnie wyjątkowym - produktem, który skradł moje serce od pierwszego użycia i sprawił, że na nowo zakochałam się w mleczkach i balsamach myjących - łączących w sobie efekt oczyszczenia z jednoczesną pielęgnacją. Drogie Panie - przed Wami produkt idealny - Mleczko do mycia twarzy z kwiatem Immortelle marki Nikel.


Markę Nikel poznałam za sprawą Edytki, która jest przedstawicielką jedynego w Polsce dystrybutora tych produktów - i chcąc nie chcąc sprawiła, że całkowicie zwariowałam na punkcie tych kosmetyków. Po przygodzie z rewelacyjnym olejkiem pod oczy - wiedziałam, że muszę wypróbować inne produkty Nikla. Wybór padł na mleczko do mycia twarzy - i choć szczerze mówiąc unikałam takiej formy oczyszczania - po użyciu tego kosmetyku zmieniłam zdanie. Nie byłabym sobą gdybym nie wypróbowała go na wszystkie możliwe sposoby - i już wiem, że dla mnie i mojej skóry jest idealny. Nie bez powodu w tytule napisałam, że jest to tańszy zamiennik balsamu myjącego Clinique Take The Day Off - łączy w sobie dokładnie takie same cechy, a przy tym doskonale wręcz pielęgnuje cerę, więc może warto mu się przyjrzeć bliżej? 


Każda z Was na pewno słyszała o kultowym już kosmetyku Clinique - ja sama byłam nim bardzo mocno zainteresowana, ale cena 150 zł za słoiczek kremu myjącego to dla mnie zbyt dużo - produkt marki Nikel nie dość, że jest tańszy - to dodatkowo ma rewelacyjny, przyjazny i naturalny skład, a dzięki poręcznej pompce wystarczy na bardzo długo. Tak jak wspomniałam - można używać go na kilka sposobów : a ) jako produkt do wstępnego demakijażu b ) jako uzupełnienie demakijażu i jednoczesna pielęgnacja skóry c ) jako produkt do mycia twarzy w tradycyjny sposób przez połączenie go z wodą. Mówiłam Wam już, że uwielbiam produkty wielofunkcyjne - dlatego to mleczko tak bardzo mi się podoba. Szczerze mówiąc obawiałam się trochę, że taka forma oczyszczania twarzy zajmie mi więcej czasu niż tradycyjnie - ale śmiało mogę powiedzieć, że jest dokładnie tak samo jak w przypadku płynów micelarnych czy żeli myjących - z tą jednak różnicą, że skóra po jego użyciu ... o tym za chwilę.


Wysoka, plastikowa butelka mieści w sobie 200 ml produktu. Prawda, że jest naprawdę ładna ? Minimalistyczna, klasyczna i bardzo elegancka. Duży plus za pompkę, która ułatwia dozowanie produktu - i co najważniejsze utrzymuje produkt w higienie ( w przeciwieństwie do Clinique ). Kosmetyki marki Nikel znajdziecie na stronie sklepu Ekodrogeria - mleczko myjące możecie kupić w cenie 99,90 zł. Ogólnie uważam, że mimo wszystko to wysoka cena - ale Nikel ma w sobie coś, za co jesteśmy w stanie zapłacić więcej niż normalnie.


Wspomniałam wyżej, że produkt łączy w sobie nie tylko działanie oczyszczające - ale także pielęgnacyjne - jest to zasługa składu bogatego w naturalne i silnie nawilżające składniki. Mamy tutaj olej słonecznikowy, masło shea i wspomniany kwiat Immortele ( dla mnie całkowita nowość ) - wyczytałam jednak, że ma on właściwości stymulujące produkcję kolagenu i walczy z wolnymi rodnikami - ma więc działanie przeciwzmarszczkowe. Ogólnie skład produktu jest naprawdę dobry - przede wszystkim bezpieczny i pozbawiony chemicznych składników, parafiny i parabenów.


Mleczko ma naprawdę świetną konsystencję - jednocześnie lekką jak krem a treściwą jak balsam - dzięki temu wystarczą dosłownie dwie pompki na dokładne oczyszczenie twarzy. Muszę wspomnieć o ślicznym, delikatnym i kwiatowym zapachu - jest naprawdę przyjemny i jeszcze bardziej umila aplikację produktu. To wszystko jednak jest tylko szczegółem technicznym w odniesieniu do jego działania - ja stosuję go po prostu do mycia twarzy po wstępnym demakijażu - nakładam na twarz, masuję i zmywam wodą. Nawet nie wiecie jaki to wspaniały produkt - uwielbiam go używać. Po pierwsze dlatego, że na twarzy tworzy delikatny myjący film, który nie dość, że radzi sobie ze wszystkimi zanieczyszczeniami to wspaniale tę skórę odżywia. Już w trakcie mycia czuć, że na twarzy coś się dzieje - odzyskuje ona miękkość. Po zmyciu jest nawilżona, gładka i przyjemna w dotyku - tyle od produktu myjącego ? Też byłam zaskoczona - naprawdę zaskoczona, bo o uczuciu ściągnięcia czy pieczenia nie ma mowy. Oczywiście można nim zbywać makijaż bezpośrednio - ale wtedy trzeba bawić się ze spływającymi resztkami, więc wolę go używać na samym końcu. Wspaniały produkt - trafia na moją listę ulubieńców.

Ten i inne produkty znajdziecie na oficjalnej stronie sklepu Ekodrogeria.

A Wy co sądzicie o takim produkcie ? Podoba Wam się ? A może znacie jakieś inne kremy czy balsamy myjącie - dajcie znać :)

Buziaki :)


20 komentarzy:

  1. Wydaje się być bardzo ciekawy :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Moje wymagania spełnione - na pewno by Ci się spodobał :)

      Usuń
  3. Cena zaporowa, mleczka średnio lubię ale kurcze... Kusisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak wypada korzystniej w stosunku do Clinique :)

      Usuń
  4. Ja jestem wielbicielką takich myjących i pielęgnujących mleczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie to dla Ciebie produkt idealny :)

      Usuń
  5. Ja chyba i tak się nie przekonam do mleczek do demakijażu... Dla mnie króluje płyn micelarny + oleje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie tylko do demakijażu - ja normalnie myję nim buzie zamiast żelu czy pianki :)

      Usuń
  6. Też nie lubię takiej formy demakijażu i zdecydowanie wolę płyn micelarny, ale skoro Ty mówisz, że dobre to mnie przekonujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to duże zaskoczenie - z Twoimi wymaganiami, aż boję się cokolwiek polecać hihi :):*

      Usuń
  7. Gdybym używała mleczek do demakijażu zachęciłabyś mnie tą recenzją :) Ale obecnie skupiam się na mydle z Aleppo i micelu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W razie gdyby Ci się zmieniły preferencje to zapamiętaj sobie ten produkt :)

      Usuń
  8. ja zupełnie nie lubię mleczek dlatego produkt nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie takie samo zdanie jak Ty - a tu niespodzianka :)

      Usuń
  9. Jeśli znajdziemy tańszy odpowiednik wymarzonych kosmetyków, to czemu by nie skorzystać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana nominowałam Cię do Libster Award, mam nadzieję, że weźmiesz udział :)
    Po szczegóły zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie przepadam za mleczkami więc się nie skuszę :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye