Yoskine Asayake Pure - Bio-enzymatyczna eksfoliacja - Delikatnie złuszczający peeling kremowy.

Cześć Kochani.

Peelingi enzymatczne nigdy nie były w kręgu moich szerszych zainteresowań - w kwestii złuszczania jestem tradycjonalistką i zawsze wybierałam wersje mechaniczne mniej lub bardziej intensywne. Jesień to dla mnie jednak okres wzmożonej pielęgnacji cery - i regularne wykonywanie peelingu weszło mi w nawyk, więc co dwa dni fundowałam sobie taki zabieg w połączeniu z jakąś maseczką. Niestety. Zauważyłam, że moja skóra dość mocno się uwrażliwiła przez narzucony jej cykl, dlatego postanowiłam spróbować czegoś łagodniejszego, by mimo wszystko nie rezygnować z częstego złuszczania ( które doprowadziło moją skórę do rewelacyjnej kondycji ), ale też by nie powodować dalszej jej nadwrażliwości. I tak w moje ręce trafił peeling enzymatyczny marki Yoskine z serii Asayke Pure, który towarzyszy naprzemiennie z peelingami mechanicznymi. 

O serii kosmetyków Yoskine opowiadałam Wam przy okazji posta na temat bio-dotleniajacego toniku, który nabyłam w raz z tym peelingiem. Przypomnę jedynie, że nazwa serii po japońsku znaczy poranny blask - stąd też wszystkie jej kosmetyki mają na celu zapewnić skórze promienny i świeży wygląd. Produkt ten nie jest jednak tradycyjnym peelingiem enzymatycznym - ma postać kremu, który należy nałożyć na noc, a dopiero rano w całości zmyć go z twarzy - dla mnie to zupełna nowość i powiem szczerze, że przy wyborze nie zdawałam sobie do końca z tego sprawy. Jego głównym zadaniem jest delikatne złuszczenie martwego naskórka i niwelacja niedoskonałości skóry - a przy tym intensywne nawilżenie i ujędrnianie skóry.

Już przy okazji toniku wspominałam o bardzo urokliwej, prostej i kobiecej szacie graficznej. W przypadku tego peelingu jest bardzo podobnie, choć i tak opakowania kremów są najpiękniejsze ( polecam Wam sprawdzić, bo to takie małe dzieła sztuki ). Peeling znajduje się w miękkiej, plastikowej tubce o pojemności 75 ml. Dostępny jest w internetowej Drogerii Nina w cenie 26,99 zł, choć można go kupić także stacjonarnie w cenie około 35 zł. Oprócz wersji enzymatycznej dostępna jest także szafirowa, będąca tradycyjnym odpowiednikiem mechanicznym dla tej wersji.
Ps. Pamiętajcie, że przy zakupach w drogerii na hasło Hushaaabye ( kwota powyżej 50 zł ) otrzymujecie dodatkowy, gratisowy, pełnowymiarowy kosmetyk.

Peeling ma bardzo lekką i typowo kremową konsystencję - właściwie gdyby zestawić go z tradycyjnym kremem nawilżającym nie byłoby widać żadnej różnicy. Wchłania się dość szybko, choć pozostawia na skórze wyczuwalny jedwabisty film. Muszę tu koniecznie wspomnieć o zapachu bo to on wybija się tutaj na sam przód - jest przepiękny, świeży, rześki z wyraźną nutą kwiatową - jest nieco inny niż w toniku - myślę, że nawet ładniejszy. Biorąc pod uwagę, że należy go stosować od 2-3 razy w tygodniu tubka 75 ml wystarczy na długie miesiące użytkowania. Po wypróbowaniu peelingu oraz toniku naszła mnie nie odparta ochota na kremy z tej serii - jeżeli działają podobnie jak te dwa produkty to jestem pewna, że zdobędą moje serce bardzo szybko.

Mówiąc szczerze - nie wiem jak powinien wyglądać skład dobrego peelingu enzymatycznego, więc nie będę tu próbować interpretować całości. Zwrócę jednak uwagę na dość dużą liczbę składników naturalnych takich jak masło shea czy papaina. Na opakowaniu produktu znajdziecie informacje o składnikach aktywnych będących owocem złożonych technologii wpływających na poszczególne komórki skóry - co dla nas laików pozostaje jedynie kwestią wiary. Niemniej jednak biorąc pod uwagę jego działanie i brak typowej chemii pakowanej przez producentów - mogę stwierdzić, że skład jest naprawdę dobry.

Cała ta przepiękna otoczka produktu i jego zapach już wpłynęła na moją opinię. Nie ukrywam przed Wami, że ciągnie mnie do ładnych opakowań i ma to duże odzwierciedlenie w ostatecznej jego ocenie. Pomijając jednak kwestie czysto techniczne należy skupić się na jego właściwym działaniu. Nie doczytałam opakowania - i po pierwszym razie zmyłam go po 20 min tak jak to robiłam w przypadku peelingu enzymatycznego innej marki. I nic. Pomyślałam sobie no pięknie - mamy bubel. Moja przyjaciółka wie jednak najlepiej, że powinnam dostać odznaczenie, za nie czytanie informacji na opakowaniach i wielkich rozczarowań z tego płynących. Na szczęście - naprawiłam swój błąd i mogłam cieszyć się jego działaniem - które paradoksalnie okazało się wspaniałe. Ja tego produktu sobie nie żałuję i dość obficie nakładam go na twarz ( 2 razy w tygodniu ) po czym wykonuje lekki masaż. Tak kładę się spać i rano zmywam letnią wodą bez żadnych żeli czy pianek. Rano skóra jest fenomenalnie gładka - naprawdę wyczuwalnie, wyraźnie wygładzona jak po dobrym peelingu mechanicznym. Jest rześka, wypoczęta i uspokojona a koloryt lekko wyrównany. W kwestii nawilżenia radzi sobie dobrze, choć efekt ten nie jest jakoś mocno wyczuwalny. Polecam go osobom borykającym się z wrażliwą skórą lub taką, która nie toleruje peelingów mechanicznych ( np. trądzikowa ) - jest to świetna opcja bez narażania skóry na podrażnienia czy przenoszenia bakterii, więc jeśli szukacie czegoś podobnego - zachęcam :)

Dajcie znać co sądzicie i jakie jest Wasze zdanie na temat oczyszczania enzymatycznego. 
Buziaki ! :)

30 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Yoskine słynie z pięknych opakowań :)

      Usuń
  2. Czyli jest to taki odpowiednik maski z Bielendy, którą uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo o tym produkcie nie słyszałam, ale mnie mocno zaintrygowałaś :)

      Usuń
  3. Ostatnio patrzyłam na ten peeling w Douglasie. Może przy kolejnych zakupach się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że Douglas ma ich produkty :) Ceny pewnie mocno zawyżone...

      Usuń
  4. Obawiam się, że rano nie miałabym co zmywać bo wszystko zostało by w poduszce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie - on się wchłania w skórę całkowicie :)

      Usuń
  5. Już wyobrażam sobie moją skórę po tym produkcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gładka, uspokojona i jednolita na pewno :)

      Usuń
  6. Naprawdę ciekawy kosmetyk, cena również zadowalająca. Chyba powinnam go wypróbować, bo szukam jakiegoś tymczasowego zamiennika dla peelingu z Organique, którego teraz używam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak uważam, że cena jest bardzo korzystna w stosunku do działania i wydajności :)

      Usuń
  7. z Yoskinie mam jakiś peeling, lecz jeszcze go nie stosowałam, z obawy na parafinę w składzie, a moja cera nie przepada za nią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to ta wersja szafirowa ? Przy peelingu parafina nie ma raczej prawa zrobić krzywdy - ale mogę się mylic :)

      Usuń
  8. Ja ostatnio wyrzuciłam peeling enzymatyczny z Yoskine. Nie zauważyłam, żeby cokolwiek robił z moją cerą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż - wszystko zależy od potrzeb skóry, rozumiem to doskonale :)

      Usuń
  9. Ja zdecydowanie wolę domowe peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niestety jestem zbyt leniwa na takie opcje :)

      Usuń
  10. bardzo podoba mi się opakowanie, na półce na pewno przykuł by moje oko ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obok Yoskine nie da się przejść obojętnie. Spójrz na opakowania kremów :)

      Usuń
  11. Oj kusiiisz :) Ja uwielbiam peelingi enzymatyczne, będę chciała sobie zakupić naturalny z bromelainą, która na mnie działa genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz będzie wstyd i żenada, ale pojęcia nie mam cóż to ta bromelaina - muszę szybko nadrobić zaległości koniecznie :)

      Usuń
  12. Ostatnio czytałam dużo dobrych recenzji o peelingach enzymatycznych, więc może pora je wypróbować. Może skuszę się na ten zrecenzowany przez Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam :) Co prawda wielkiego doświadczenia nie mam w tej dziedzinie, ale ten działa bardzo dobrze :)

      Usuń
  13. sorry I helped to establish the link.
    your website is very good and this article is very useful.
    good luck and always success for your blogging.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przepadam za peelingami enzymatycznymi :) Wolę czuć drobinki pod palcami,chociaż nie zawsze jest to dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam, gdy skóra po zastosowaniu kremiku rano jest taka gładziutka.. :D :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Posiadam peeling diamentowy tej marki i uwielbiam. Niezły zdzierak.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye