Bielenda Professional Home Expert - Intensywnie nawilżająca hydroplastyczna maska Peel-Off do twarzy z kwasem hialuronowoym i betainą

Cześć Kochani.

Masek nawilżających nigdy dość - każda skóra niezależnie od tego czy jest problematyczna czy też całkowicie normalna na pewnym etapie wymaga porządnej dawki nawilżenia - szczególnie teraz kiedy mrozy nie odpuszczają warto zaopatrzyć się w produkty, które dostarczą skórze prawdziwego odżywienia, ukojenia i przywrócą utraconą w tym okresie wilgoć. Każda cera (nawet skrajnie tłusta) potrzebuje nawilżania, więc kosmetyki na bazie gliceryny, kwasu hialuronowego i innych składników odżywczych powinny znaleźć się w zbiorach każdej z Was. Dziś pokażę Wam produkt marki Bielenda z serii Professional Home Expert ( z dokładnie tej samej, z której pokazywałam Wam pięcioetapowe zabiegi ) - intensywnie nawilżającą hydroplastyczną maskę peel-off do twarzy, która dla mnie była produktem całkowicie nowym, a jej formuła całkowicie mnie zaskoczyła. Dlaczego? Przekonajcie się same.

Jeżeli nie wiecie jak zaskoczyć swojego mężczyznę to pokażcie mu ten produkt :) Nazwa tej maski jest dość wymowna i osobom nie mającym styczności z produktami zaawansowanymi może nie powiedzieć zbyt wiele. Dla mniej wtajemniczonych - hydroplastyczna maska określa formułę, która w kontakcie z wodą zamienia się w żel, który następnie nakładamy na naszą buzię po czym czekamy aż zaschnie do jednolitego płatu, natomiast peel off to określenie charakterystyczne dla masek, które zastygają na twarzy i należy je ściągnąć w jednym kawałku bez kontaktu z wodą. Innymi słowy - naszą proszkową maskę mieszamy z wodą po czym w formie żelowej nakładamy na twarz, a ściągamy już jako jeden duży płat kilkoma zgrabnymi ruchami. Nigdy nie byłam dobra w tłumaczeniach :) chociaż mam nadzieję, że teraz jest jasne z czym mamy do czynienia.

Maska przeznaczona jest przede wszystkim dla cer odwodnionych, suchych, wrażliwych i wymagających głębokiego nawilżenia i odżywienia, ale także dla cer dojrzałych, zmęczonych i szarych. Biorąc jednak pod uwagę jej działanie i bardzo prosty skład myślę, że znalazłaby ona zastosowanie w pielęgnacji każdej skóry - sama mam skórę mieszaną w kierunku tłustej i uwielbiam raz w tygodniu zrobić sobie taki mocno nawilżający zabieg. Umieszczona jest w dużym plastikowym słoiku i zawiera 75 g proszku. Jej koszt to około 40 zł choć może różnić się w zależności od miejsca. Niestety nie widziałam ich nigdzie stacjonarnie, ale online znaleźć ją jest bardzo łatwo. W słoiku znajduje się także niezbędna do odmierzenia proszku miarka. 

Skład produktu jest bardzo krótki - choć nie zamierzam przed Wami udawać, że doskonale wiem z czego powinna składać się dobra maska typu peel-off. Podoba mi się, że skład jest treściwy i nie zawiera w sobie szkodliwej chemii za to jego początek to glukoza, siarczan wapnia oraz kwas alginowy. Dalej wspomniana betaina i kwas hialuronowy - moje oko nie dopatruje się tutaj żadnych składników mogących podrażniać czy powodować alergię, ale tak jak wspomniałam - nie jestem ekspertem w dziedzinie masek tego typu, więc jeśli się mylę to proszę mnie poprawić :)

Tak jak napisałam wyżej - początkowa formuła produktu to proszek - bardzo drobno zmielony, powiedziałabym nawet, że pudrowy o bardzo intensywnym, świeżym i morskim zapachu. Byłam zaskoczona, że pachnie tak mocno, ale ten zapach jest tak piękny i tak orzeźwiający, że tylko dopełniło to przyjemność stosowania tego produktu. Proszek w ilości dwóch miarek należy dokładnie wymieszać z półtorej miarki wody po czym palcami nałożyć grubą warstwę na szyję i dekolt - odczekać aż zaschnie i ściągnąć w jednym płacie.

W trakcie mieszania robi się mały bałagan, dlatego nie radze robić tego w tak małym naczyniu jak moje. Samo mieszanie idzie całkiem sprawnie, ale trzeba się przyłożyć do tego by nie powstały grudki - należy także działać sprawnie, bo maska szybko gęstnieje. Powstaje z tego bardzo gęsty żel - przypominający żelatynę, który następnie nakładamy na twarz. Obawiałam się, że będzie spływać z twarzy, ale ma naprawdę dobrą przyczepność i nie ma potrzeby leżenia czy jakiegoś szczególnego uważania. Wysycha około 20 min - delikatnie łaskocząc skórę. 

Same zauważycie w jakim momencie należy ją ściągnąć bo praktycznie sama "odskakuje" z twarzy. W zależności od tego ja dokładnie nałożymy ją na twarz proces ściągania będzie szybki - choć radzę uważać przy linii włosów i brwiach bo może troszeczkę zaboleć. Ewentualne resztki można łatwo domyć ciepłą wodą. Po ściagnięciu maski skóra jest bardzo miękka - naprawdę wyczuwalnie miękka i jedwabista w dotyku. Poziom nawilżenia rzeczywiście mocno wzrasta, ale co podoba mi się najbardziej - maska pozostawia twarz idealnie matową. Ogólnie rzecz biorąc uważam, że to naprawdę fajny produkt - choć wymaga nieco więcej czasu i zaangażowania to daje dobre i wymierne efekty. Dla mnie ten produkt był całkowitą nowością i Bielenda po raz kolejny mnie nie zawiodła - produkty z serii Professional Home Expert służą mojej skórze naprawdę dobrze.

Jestem bardzo ciekawa jakie jest Wasze zdanie na jej temat - miałyście styczność z takimi produktami? 

Buziaki :)

19 komentarzy:

  1. Algowa klasyka.Uwielbiam takie maski. Jak chcesz, żeby Ci nie drażniła przy ściąganiu linii włosów itd. to spryskaj te miejsca lekko wodą termalną-wtedy odchodzi bez problemu i nie ma mowy o podrażnieniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając o przeznaczeniu ten maski hydroplastycznej peel-off mam wrażenie, że jest stworzona właśnie dla mnie. Jesienią i zimą mam wrażenie, że moja cera jest wciąż zmęczona i ziemista, produkty kondycjonujące utrzymują ją przy życiu, ale gdy nie nałożę na nią nic to mam wrażenie e się zaraz pokruszy... Bardzo lubie tego typu maski, posiadałam maskę algową z jedwiabiem w takiej formie, a teraz stoję przed testem kilku masek o podobnej formule.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię takie maski więc to coś dla mnie :) mi zawsze peel-off zaczepia o włosy i te okolice muszę zwilżyć aby mi bezboleśnie zeszło wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również ją stosuję i niedawno także o niej pisałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety nie znam tego produktu.:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Kosmetyki marki Bielenda coraz bardziej mnie zaskakują i kuszą :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego produktu, ale bardzo lubię takie kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę ją sobie kupić, bo wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam typowe algi ale tej maski nigdy nie miałam ;) Chociaz czytając przeznaczenie mam wrażenie, że mogłaby mi sie przydać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz ją widzę, ale już wpisałam sobie na chciej listę =D

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię takie maski :) Na razie testuję Nacomi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo ciekawa maska, bielenda wciaż mnie zasakakuje , moze wypróbuje kiedy skończy mi się błotko ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nakładam maseczki albo gotowe z tubki albo robię sama z drożdży tej nie widziałam w żadnej drogerii w Rossmannie też a tam czesto jestem .

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam jej ale lubię takie konsystencje masek :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo rzadko stosuję maseczki, ponieważ nie wpływają korzystnie na moją skórę ale taka jak ta, z takimi właściwościami co by zadziałała to bym przygarnęła :D.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znałam jej wcześniej,ale na pewno do mnie zawita prędzej czy później :)) lubię peel offy :)) mam coraz większą chęć na ta firmę ;)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio używam linii nawilżającej Bielenda skin clinic professional i jestem zadowolona z efektów. O tej masce wcześniej nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye