4 x NIE czyli produkty, których nie polecam i więcej nie kupię.

Cześć Kochane.

Oj jak ja bardzo nie lubię pisać o kosmetycznych wpadkach... nie lubię ze względu na to, że najchętniej bym się ich pozbyła jak najszybciej. Musicie mi wybaczyć także mało urozmaiconą "sesję" tychże nieudanych produktów, ale szczerze mówiąc to nie chce mi się poświęcać dużej ilości czasu na coś co i tak wyląduje w śmietniku. Jako, że dzisiaj mamy do czynienia z produktami dostępnymi praktycznie w każdej drogerii to czuję się w obowiązku ostrzec Was przed nimi i oszczędzić nieprzyjemności oraz straty pieniędzy jak było w moim przypadku. Przed Wami cztery okropne, totalnie niesprawdzone kosmetyki, których szczerze nie polecam...

Nie będziemy zbędnie przedłużać ani rozwodzić się nad historią nabycia tychże produktów bo i na to także szkoda Waszego i mojego czasu więc przechodzimy bezpośrednio do tego co najważniejsze czyli dlaczego nie warto kupować tych kosmetyków i gdzie tkwi przyczyna ich beznadziejnego działania (albo braku). Postanowiłam darować sobie pisanie po raz kolejny o produktach marki Chantarelle, które pobiły rekord rozczarowań na ten rok, ale jeśli jesteście ciekawe dlaczego drogie nie znaczy dobre to zapraszam Was TUTAJ.

Peeling pod prysznic Isana z solą z morza martwego. (5zł/200ml).

No dobra nie straciłam na tym produkcie majątku, ale nieważne czy sięgając po produkt tani czy drogi oczekuje się tego, że dostaniemy dokładnie to na co wskazuje jego nazwa. Ktoś kto nazwał ten kosmetyk peelingiem mocno minął się z prawdą bowiem nie powinien on leżeć nawet obok nich na półce. To zwykły i do tego niezbyt udany żel pod prysznic z jakimiś pseudo drobinkami, które w praktyce nie robią zupełnie nic - są kompletnie niewyczuwalne (słyszałyście, że sztuczne drobinki w peelingach mają zostać wycofane ze względów zdrowotnych?) więc zamiast peelingu dostajemy żel pod prysznic o dość chemicznym zapachu...Nie mam w zwyczaju otwierać produktów w drogerii, więc zaliczyłam wpadkę nie tylko na podłożu oczyszczającym, ale i zapachowym. 

Ziaja ULGA płyn micelarny (8zł/200ml).

Nie mam pojęcia komu ten płyn ma przynieść ulgę... chyba jedynie portfelowi, ale na szczęście nie jest to wielka finansowa wpadka. Niemniej jednak płyn ten to totalna porażka. O ile z makijażem twarzy radzi sobie jako tako tak w kontakcie z oczami powoduje okropne pieczenie, swędzenie i wszystko co najgorsze. Wiecie to tego rodzaju "ulga", że przykładacie do oka wacik, czekacie po czym w duszy rzucacie mięsem i przeklinacie moment, w którym produkt dostaje się do środka. Piecze, okropnie piecze, ale żeby chociaż zmywał ten makijaż - nie. Rozmazuje tusz, rozmazuje eyeliner i pozostawia tzw. efekt pandy, który później trzeba domywać innym produktem. Okropieństwo i kolejne potwierdzenie, że z Ziają mi niestety nie po drodze. 

Schwarzkopf Essence Ultime Crystal Shine szampon do włosów matowych (23zł/200ml)

Oj tutaj się naprawdę zdenerwowałam. Seria do pielęgnacji włosów sygnowana nazwiskiem Claudii Schiffer swego czasu była okrzyknięta mianem hitu, więc wymagałoby się od niego nieco więcej tym bardziej, że jak na szampon z podstawowym składem drogeryjnym nie jest zbyt tani... a tu katastrofa! Producent pomylił chyba blask z przetłuszczeniem bowiem po umyciu i wysuszeniu włosów możecie śmiało wracać do łazienki i czynność powtórzyć. Włosy po tym szamponie są w tragicznym stanie - są po prostu tłuste, okropnie polepione i do tego dzielą się na tzw. strąki. Nie ma szans żeby pokazać się komuś z takimi włosami no chyba, że poratowanymi suchym szamponem. Sprawdziłam go na swoich włosach, które są naturalnie cienkie, ale też używała go moja mama, która w przeciwieństwie do mnie ma bardzo grube kosmyki i efekt był dokładnie ten sam. Okropny bubel i naprawdę dawno żaden produkt do włosów nie robił z nimi czegoś takiego. 

Tusz do rzęs Maybelline The Colossal Go Extreme Volume (39zł)

Moje nadzieje na znalezienie tuszu, który będzie mi odpowiadał topnieją wraz z resztkami śniegu za oknem. Niestety kolejny bubel na mojej liście - tusze Maybelline generalnie cieszą się dobrymi opiniami, ale ten naprawdę jest bardzo kiepski. Producent obiecuje niesamowitą objętość rzęs po tym tuszu, a w praktyce ... no cóż. Nie dość, że ma ogromną szczotę, którą ja zawsze narobię sobie biedy dookoła to efekt jaki daje jest mniej niż poprawny - żeby uzyskać w miarę dobry wynik należy nałożyć minim trzy warstwy, a biorąc pod uwagę, że jest to produkt wodoodporny to możecie sobie wyobrazić ile wysiłku kosztuje jego zmycie wieczorem (nawet Bioderma ma problem). Jak za taką cenę to uważam, że naprawdę kiepski kosmetyk.

Tak na ten moment prezentują się wszystkie moje kosmetyczne wpadki z ostatnich miesięcy. Jestem bardzo ciekawa czy znacie te produkty i czy macie podobne zdanie jak ja. A może jest coś co u Was wyjątkowo mocno się nie sprawdziło ? Dajcie koniecznie znać.

Buziaki :)

128 komentarzy:

  1. całe szczęście nic z tych rzeczy nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Collossala kiedyś lubiłam w wersji klasycznej, ale teraz jakoś średnio się u mnie spisuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam właśnie o tej klasycznej wersji, ale teraz już nie mam przekonania...

      Usuń
  3. Chciałam kupić ten peeling, ale w takim razie sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak będzie dla Ciebie lepiej bo to peelingiem nazwać nie można :)

      Usuń
  4. Niczego nie znam oprócz tuszu, którego dawno temu używałam i akurat w miarę lubiłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tusz to kwestia indywidualna i zależy od tego kto jakie ma - na moje rzadziochy to już nic chyba nie pomoże :)

      Usuń
  5. Na szczęście nie miałam przyjemności z tym gagatkami :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam nic z tych bubli. Ale z Ziaji z serii Ulga miała kiedyś peeling enzymatyczny - był okropny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś też miałam coś z tej serii, ale nie mogę sobie przypomnieć co ... w każdym razie też niemiło wspominam.

      Usuń
  7. Tusz poznałam i nie był zły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem - to zależy od tego kto jakie ma rzęsy :)

      Usuń
  8. Bourjois wypróbuj - ja z każdego tuszu tej firmy jestem zadowolona :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... no w sumie podkłady Borjois uwielbiam, ale nigdy nie patrzyłam w stronę tuszy :) Może faktycznie masz rację :)

      Usuń
  9. Mam ten szampon ale w wersji dającej objętość (fioletowej). Co prawda rzeczywiście odbija włosy od nasady, ale wątpię czy jest wart swojej ceny... Dobrze, że kupiłam na promocji w Rossmanie szampon+odżywka za 24 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chociaż tyle dobrze bo ich standardowe ceny to jakaś porażka...

      Usuń
  10. Miałam tylko płyn micelarny, wprawdzie mnie nie piekł, ale kompletnie nie zmywa makijażu, tylko rozmazuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czy siak - nie robi tego co powinien więc jest bublem :)

      Usuń
  11. Nic z tego nie miałam i to chyba dobrze :p
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dobrze :)
      Proszę nie zostawiaj w komentarzach reklam.

      Usuń
  12. Ten micel Ziai to faktycznie koszmar jakiś. Jak to cholerstwo podrażnia oczy, to szkoda pisać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo czyli też było niemiłe spotkanie ?

      Usuń
  13. Odkąd pamiętam tusz Colossal mi się nie podobał. Nieporęczna szczoteczka i plamy niczym panda pod oczami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plam akurat u mnie nie zostawia, ale ta szczota mnie przeraża za każdym razem.:D

      Usuń
  14. Z serii ulga używałam kremu i byłam zadowolona :), a tusz faktycznie jak za taką cenę to nie powala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podziwiam bo akurat kremy Ziaji to uważam za jeszcze gorszą porażkę :) Ale to świadczy tylko o tym jak wszystkie jesteśmy inne :)

      Usuń
  15. Już jakiś czas do Ciebie nie zaglądałam, a tu tak pięknie :) Muszę nadrobić zaległości :) Żadnego z opisanych kosmetyków nie miałam, ale warto się chyba z tego cieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz... taka mała niespodzianka :)

      Usuń
  16. Używałam tusz i rzeczywiście nie spisał się najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten tusz kupiłam jakiś czas temu i pokładałam w nim wielkie nadzieje... I równie mocno się na nim rozczarowałam niestety ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo no to widzę, że jest nas więcej :)

      Usuń
  18. Nie miałam na szczęście nic z tych bubelków, będę omijać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten "peeling" prezentuje się bardzo ciekawie i zachęcająco . Dzięki Tobie na pewno go nie kupię, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No generalnie to ja pokusiłam się na niego ze względu na ładne opakowanie i bardzo ciekawił mnie jego zapach... no i ciekawość mnie zgubiła :(

      Usuń
  20. Nic na szczęście nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze :) Omijaj jak najszerszym łukiem :)

      Usuń
  21. tak ten rusz to straszna porażka marki :)
    http://domciak-kosmetyki-na-kazda-kieszen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.

      Proszę o nie zostawianie linku w komentarzach :)

      Usuń
  22. Miałam kiedys ten płyn z Ziaji, ale dostałam uczulenia od niego.:/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ziaja to niestety dramat :(
    Justynka a próbowałas może tusz Max factor master piece ? Dla mnie najlepszy tusz ever, po nim nie ma c wracać już do innych; p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Max Factora próbowałam tylko 2000, ale też mi nie odpowiadał - muszę się przyjrzeć Twojej propozycji, dziękuję !:*

      Usuń
  24. Miałam kupić ten tusz, dzięki za ostrzeżenie:P

    totalnakontrola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się na przyszłość :D

      Proszę nie zostawiaj linku w komentarzach :)

      Usuń
  25. Miałam ten płyn micelarny z Ziaji. Też strasznie podrażniał mi oczy i okropnie szczypało no i do tego robiłam się cała czerwona. Pozostałych produktów nie miałam okazji spróbować - na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejej... ja nie robię się czerwona co prawda, ale to musi być okropne uczucie :/

      Usuń
  26. Płyn micelarny z ziaji...zgadzam się z tobą w 100%. Też go mam i nie wiem kompletnie do czego go wykorzystać bo z makijażem twarzy u mnie nie radzi sobie WCALE, piecze, szczypie. Jedna wielka porażka. Potulnie wróciłam do poprzedniego, niezawodnego płynu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah no to mamy podobnie - ja zawsze śmieję się z tych powrotów do klasyki bo nieudolnych próbach zdrady :)

      Usuń
  27. A ja chciałam ten tusz kupić! Dobrze, że zrezygnowałam z tego zakupu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie powiedziane, że Tobie nie będzie pasował... no ale myślę, że są lepsze produkty :)

      Usuń
  28. Ja również ostatnio zawiodłam się na Ziaji. Kiedyś bardzo często sięgałam po produkty tej marki - później bliżej przyjrzałam się składom i działaniu. No nie jest to bajka - lubię tylko wracać do oliwkowej wody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja też bardzo lubię oliwkową wodę - ten produkt akurat bardzo mi pasuje. No i jako peeeling całkiem nieźle spisywała się ta pasta z serii Liści Manuka. Poza tym niestety dno. :(

      Usuń
  29. Mnie kosmetyki z Ziaji podrażniały i zrezygnowałam z nich już dawno,
    natomiast o tym peelingu pod prysznic z Isany to nawet kiedyś myślałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten "peeling" całkiem apetycznie wygląda na półce - sama się skusiłam na niego ze względu na niską cenę i fajne opakowanie.

      Usuń
  30. Miałam kiedyś płyn dwufazowy z Ziaji i o ile pamiętam nie był zbyt dobry, dlatego nie kupuję żadnych płynów do zmywania makijażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w najbliższej przyszłości planuję się przerzucić na olejki myjące :)

      Usuń
  31. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków i to chyba dobrze jak widzę.
    Na kosmetykach typu "peeling pod prysznic" kilka razy już się zawiodłam i teraz przestałam coś takiego kupować, wybieram natomiast zwykłe peelingi najczęściej cukrowe (bez tego dopisku pod prysznic, bo wtedy właśnie najczęściej przypominały mi one zwykły żel, a nie peeling).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację... szczerze to nigdy o tym nie pomyślałam, ale teraz na pewno będę robić tak jak Ty :) Dziękuję za poradę :)

      Usuń
  32. hahaha..musisz robić takim bublom gorsze zdjęcia, bo takimi ładnymi tylko zachęcasz do zakupu :-D peelingów na bazie soli moja skóra nie toleruje dlatego bliżej mi do tych na bazie cukru. Jednak nad peelingami góruje rękawica Kessa. Jeśli chodzi o Ziaje to z tego co widzę ciężko jest znaleźć produkt, który ma w miarę dobry skład..może w serii med lub pro? Nie wiem. Pozostałych produktów nie znam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wariatka :D I tak uważam, że się dzisiaj mocno nie popisałam tylko zrobiłam na tzw. kolanie :) Ja też chyba bardziej lubię te cukrowe peelingi bo moja skóra lepiej je "przyswaja" - te solne często mnie podrażniają... chociaż wolę już solne aniżeli te na bazie sztucznych drobinek. Kiedyś też miałam tę rękawicę, ale oddałam i dzisiaj myję się Syreną i to mi wystarcza :) Już mi się szczerze mówiąc odechciało testować ich produkty bo to kolejna wpadka z rzędu...

      Usuń
  33. Miałam zamiar kupić ten płyn Ziaji, ale w końcu kupiłam inny :) Dobrze zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile to nie była Ziaja z innej serii to myślę, że dobrze :)

      Usuń
  34. Miałam kiedyś szampon Schwartzkopf Ultime tylko, że zwiększający objętość i początkowo byłam zachwycona, ale potem miałam tak suche włosy, że musiałam je długo ratować:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu... no właśnie te produkty mają bardzo chemiczne składy coś na wzór Syoss... ja już na pewno nie spojrzę w ich stronę.

      Usuń
  35. Zawsze stroniłam od tych maskar / masakr :D Collosal. Sklejały mi mocno rzęsy, trudno się zmywały. Jednym słowem - nie :D

    Zostaję na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakr to bardzo dobre określenie w tym przypadku :)

      Usuń
  36. Nie miałam żadnego z tych produktów, baa nawet nie zwróciły mojej uwagi.
    Pozdrawiam, marciik.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  37. Fajnie, że o tym napisałaś bo planowałam zakup Ulgi. Mam tak wrażliwą cerę, że wolę nie sprawdzać na sobie jeśli kogoś podrażnia ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuuu no jeśli masz skórę wrażliwą to nawet nie chcę myśleć co by się mogło wydarzyć... ja mam mieszaną w stronę tłustej i zobacz jaka masakra :)

      Usuń
  38. U mnie też ostatnio nazbierało się kilka nieudanych kosmetyków i pora przygotować wpis na ich temat, ale też nie lubię pisać o bublach i nie mogę się za to zabrać ;)
    Z Twoich "perełek" nie znam nic. Tusze Maybelline z reguły się u mnie sprawdzają, ale tego gagatka nie miałam okazji poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Twój ból Kochana - jak nie lubię denka tak i rozczarowań nie znoszę. No z tymi tuszami to jest bardzo różnie... widzę dużo skrajnych opinii :)

      Usuń
  39. Ustrzegłaś mnie przed tym płynem z Ziaji - a miałam nadzieję że będzie fajny;/

    www.vidamaravillosaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale ja w nim nie widzę absolutnie żadnych zalet. No może tylko to, że jest tani :)

      Usuń
  40. Nie znam tych produktów ale będę się ich strzec

    OdpowiedzUsuń
  41. niestety co do tuszu się nie zgodzę, pięknie wydłuża rzęsy i ogólnie bardzo często do niego wracam, jest jednym z moich ulubionych ;) rzęsy są po nim bosko rozdzielone

    OdpowiedzUsuń
  42. Miałam ten płyn swego czasu i również nie polecam!

    OdpowiedzUsuń
  43. Miałam ten płyn z Ziaji i był dla mnie totalnym bublem. Też mnie strasznie oczy po nim piekły.

    OdpowiedzUsuń
  44. Miałam ten płyn z Ziaja - i u mnie też kompletnie się nie sprawdził....

    OdpowiedzUsuń
  45. A ten tusz u mnie fajnie się sprawdza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście rozumiem każdy może mieć przecież inne preferencje :)

      Usuń
  46. Swego czasu nawet przyglądałam się tym szamponom w drogerii... i oczywiście myślałam, aby kupić. Dobrze więc że tego nie zrobiłam, bo widzę, że to katastrofa. Szkoda, że nie pasują Ci te kosmetyki. Czasem niestety trafi się na takie produkty, oby jak najrzadziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda ... wielka szkoda bo te wszystkie reklamy, rekomendacje i artykuły w gazetach pozwalały twierdzić, że to naprawdę świetne kosmetyki... no a tu bardzo niemiłe rozczarowanie...

      Usuń
  47. z niczym nie miałam do czynienia i pewnie nie będę miała styczności z tymi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  48. "Nie mam pojęcia komu ten płyn ma przynieść ulgę... chyba jedynie portfelowi" padłam :D ja też się nie polubiłam z tym tuszem, a wiele osób go zachwalało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest wiele osób, którym będzie pasował :) Widocznie my potrzebujemy czegoś innego :)

      Usuń
  49. Nie lubię płynów Ziaji, jedyne jaki tolerują to ich oliwkową wodę chociaż dziś widziałam w sklepie oliwkowy płyn micelarny więc może bym zakupiłą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to piątka :D po raz kolejny zresztą - ja tą wodę oliwkową też lubiłam, chociaż na płyn micelarny to ja się już nie pokuszę :)

      Usuń
  50. Nie znam tych kosmetyków (i już raczej nie poznam :)), ale bardzo lubię żółty Colossal Volum Express Maybelline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że chociaż u Ciebie się sprawdza :)

      Usuń
  51. Miałam kiedyś tusz z Maybelline, ale jak się nie mylę, to z czarnymi napisami i lubiłam go. Kosmetyków nie znam. Co do płynu micelarnego - właśnie robię trzecie podejście do nich i... nie jest to kosmetyk, który lubię. Więc na Ziaję bym się nie skusiła nie tyle przez to, że nie polecasz ile przez to, że płyny micelarne jakoś zbyt dobrze mi się nie kojarzą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czym w takim razie zmywasz makijaż ? :)

      Usuń
  52. Zgadzam się z Twoją opinią o tuszu. Straszny bubel z gigantyczną szczotą! Tym się nie da malować. trochę szkoda tego płynu z ziaji bo ładnie się prezentuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D lepiej bym tego nie ujęła :D

      Usuń
  53. Dobrze wiedzieć na przyszłość;) Na wielu kosmetykach z Ziaji się zawiodłam i już jakoś po nie nie sięgam i omijam;) Za to tą odzywkę do włosów uwielbia moja siostra;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie pisałam o odżywce tylko szamponie ....... :)

      Usuń
  54. to samo co Ziaja ULGA robi ze mną wychwalany przez wszystkich Płyn Micelarny GARNIER - czyli nie zawsze kosmetyk jest tak kiepski, żeby się dla wszystich nie nadawał :) ale tych, których nie polecasz pewnie nie kupię - nie będę ryzykować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuuu... ten różowy słynny Garnier co to niby okrzyknięty zastępcą Biodermy ?

      Usuń
  55. Nie znam większości, ale z całą pewnością będę je szeroko unikać :<

    OdpowiedzUsuń
  56. z tego zestawu zam micela. faktycznie słabizna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słabizna to i tak bardzo lekkie określenie :)

      Usuń
  57. Nie miałam :) więc się cieszę

    OdpowiedzUsuń
  58. Maskarę i płyn micelarny też miałam i mam podobne odczucia ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. Nie próbowałam tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Na żaden z tych produktów nie trafiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  61. mam tusz z Maybelline tyle że Rocket Volum Express. Też brak obiecanego efektu "wow" i też wodoodporny ;[ :O A z ziaji mam płyn do demakijażu dwufazowy - nie piecze w oczy, a ze zmywaniem wodoodpornego tuszu jakotako sobie radzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  62. nie miałam żadnego z tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Niestety trafiłam kiedyś na ten sam tusz i tak samo jak Ty się zawiodłam, wypadały mi po nim rzęsy! Właśnie przy zmywaniu tego "cuda" wypadały mi rzęsy, bo było ciężko zmyć. A pozostałych produktów naszczęście nie miałam :)

    http://lovett-lov.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  64. Ja płynów micelarnych prawie nigdy nie stosuję do demakijażu oczu, chyba że jest jakaś awaryjna sytuacja ale jak tylko mogę to wybieram do oczu płyn 2fazowy a micelem zmywam resztę twarzy i osobiście nawet lubię Ziaję :>
    Tusze z dużymi szczotkami to też nie dla mnie ;<

    OdpowiedzUsuń
  65. Nie znam tych produktów i jak widać tym lepiej dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  66. Miałam ten tusz i także nie byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Znam ten płyn Ziai. Kiedyś chwyciłam go u mamy i szybko tego pożałowałam. Wszystko co miałam na oczach pięknie roztarły i narobiły jeszcze większego bałaganu jak był. I też mnie okropnie oczy piekły, ale moje są bardzo wrażliwe, więc myślałam że to moja wina :/ Okropieństwo!

    OdpowiedzUsuń
  68. Widziałam efekt na rzęsach ,,wyczarowany" tym tuszem z Maybelline i szczerze mówiąc, nie zachęcił mnie do zakupu.
    Reszty kosmetyków nie znam i muszę zakodować sobie ich nazwy, by się nie naciąć;).
    Pozdrawiam:).

    OdpowiedzUsuń
  69. Miałam niedawno micel z Ziaji ale nie pamiętam, czy to ten, czy jakiś inny. W każdym razie też taki niebieski. U mnie spisywał się świetnie! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  70. Znam ten micel z Ziaji, kilka innych też dane mi było używać [sopot spa, oliwkowy, ziaja med]. Nie byłam zachwycona. Według mnie najlepiej z nich wypada Ziaja Med

    OdpowiedzUsuń
  71. O ile lubię toniki z Ziaji to wszystkie płyny micelarne były naprawdę okropne.. A tusz strasznie sklejał rzęsy nie warty swojej ceny :\

    OdpowiedzUsuń
  72. Z całej 4 znam tylko micela z Ziai, u mnie sprawdzał się równie beznadziejnie. Reszty będę się wystrzegać ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye