Czy Twój peeling zagraża środowisku i zwierzętom ? | Bezpieczna alternatywa czyli Saisona Orzeźwiający peeling do ciała z pudrem bambusowym.

Cześć Kochane

W dobie dzisiejszego rozwoju świadomości wśród klientek co raz trudniej natknąć się na produkty, które faktycznie szkodzą - dziś producenci z co raz większą dbałością komponują swoje kosmetyki, stawiają na sprawdzone i bezpieczne składniki, a same opakowania wykonywane są z surowców odnawialnych. Pewnie minie jeszcze sporo czasu zanim wszystkie kosmetyki tworzone będą z bezpiecznych i niezagrażających żadnej sferze składników, a dobro klienta oraz jego otoczenia będzie wiodło prym nad niską ceną produkcji... ale pojawia się światełko w tunelu. Naukowcy postanowili wziąć pod lupę tradycyjne peelingi do ciała, które jak się okazuje wyrządzają ogromną szkodę środowisku oraz zwierzętom. Dlaczego? I czy istnieją produkty, które spełniają wszelkie wymogi bezpieczeństwa? Tego dowiecie się w dzisiejszym poście.


W Stanach Zjednoczonych naukowcy biją na alarm - plastikowe drobinki w peelingach wyrządzają ogromną krzywdę naszemu środowisku naturalnemu. Tego rodzaju drobinki są charakterystyczne dla peelingów drogeryjnych i właściwie można się ich doszukać w co drugim kosmetyku, dlatego niezwykle ważne jest by szukać ich alternatyw. Władze USA postanowiły, że od 2017 roku wszystkie peelingi na bazie plastikowych drobinek zostaną wycofane z rynku. Dlaczego? Chodzi o to, że nie rozpuszczają się w wodzie i nawet w momencie filtracji wody w oczyszczalniach mają one zdolność przenikania do wód powierzchniowych, a co za tym idzie trafiają do zbiorników, które są przecież środowiskiem dla wielu zwierząt (chodzi tu głównie o ryby i żółwie, które traktują je jak pokarm) - co w konsekwencji może przyczynić się do zatruwania i śmierci wielu organizmów. Pomyślicie sobie pewnie... bzdura. Ale pomyślcie ile takich drobinek dociera rocznie do wód? I jak w prosty sposób możemy to zmienić.

Warto więc szukać produktów, które pozbawione są mikrodrobinek wykonanych z plastiku - takich, które w swoim składzie posiadają naturalne substancje złuszczające (puder bambusowy, zmielone pestki moreli czy orzechów, cząstki palm lub gąbka morska, cukier i sól) - takich składników jest naprawdę mnóstwo, dlatego tym bardziej zachęcam Was do czytania składów i przede wszystkim świadomości. Nie róbmy niepotrzebnej krzywdy ani środowisku ani tym bardziej zwierzętom. Dziś przygotowałam dla Was wpis na temat orzeźwiającego peelingu marki Saisona, który idealnie wpisuje się we wszystkie bezpieczne założenia.

Z marką Saisona mogłyście się już zapoznać przy okazji posta o aktywnej wodzie oczyszczającej oraz upiększającej emulsi BB (KLIK) wchodzących w skład linii Balance czyli odpowiadającej pielęgnacji wiosennej i skupiającej się na dogłębnym oczyszczaniu skóry. Peeling, który dziś dla Was mam to ostatni z produktów włączony do tej linii i jego głównym zadaniem jest zapewnienie skórze świeżości, delikatne usunięcie martwego naskórka oraz nawilżenie zewnętrznych warstw skóry, a wszystko to w oparciu o naturalne składniki takie jak aloes, bambus, kiwi, kwiat lotosu oraz stewię.

Zamknięty w plastikową tubę o pojemności 150 ml peeling ma żelową konsystencję o delikatnym zapachu aloesu. Zawiera w sobie bardzo delikatne drobinki peelingujące, które w kontakcie ze skórą i wodą całkowicie się rozpuszczają (puder bambusowy). Jest dość wodnisty i najlepiej jest go połączyć z szorstką gąbką żeby osiągnąć dobre efekty złuszczenia. Jego standardowa cena to 50 zł do kupienia na oficjalnej stronie producenta lub w drogeriach internetowych.

Spójrzcie tylko na jego skład (po kliknięciu zdjęcie się powiększy). Bazą produktu jest woda z jabłoni, która jest bogata w składniki przeciwzapalne, aminokwasy i witaminy. Dalej możemy się doszukać ekstraktu z kiwi oraz kwiatu lotosu, które wykazują działanie ożywiające zmęczoną skórą. Aloes, gliceryna oraz stewia intensywnie nawilżają zewnętrzne warstwy skóry, a puder bambusowy występuje tutaj w roli naturalnego składnika złuszczającego.

Ja jestem fanką mocnego złuszczania - takiego po którym moja skóra jest czerwona. W przypadku tego produktu sytuacja ma się zupełnie odwrotnie. Generalnie nie nazwałabym tego peelingiem, a żelem peelingującym - sytuacja ma się bardzo podobnie z peelingiem marki Isana, który niedawno Wam pokazywałam. Ten kosmetyk nie zdziera skóry, nie powoduje zaczerwienienia a jedynie lekkie i subtelne starcie naskórka, dlatego ja łączę go z gąbką syreną - wtedy jestem z niego w pełni zadowolona. Najlepiej jest go używać na jeszcze suchą skórę wtedy jest szansa, że poczujecie moc pudru bambusowego - w kontakcie z wodą bardzo szybko się rozpuszcza. Myślę, że jest to dobry produkt, dla osób z wrażliwą skórą, skórą która wymaga delikatnej dbałości i nie lubi dodatkowego podrażnienia mocnym ścieraniem. Po użyciu faktycznie skóra jest nawilżona - i dzięki Bogu, że można to poczuć zamiast tradycyjnie ładowanej do peelingów okropnej parafiny.

Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania w kwestii plastikowych drobinek i ich wpływu na środowisko - wiedziałyście o tym ? Jakich peelingów używacie ? I napiszcie koniecznie czy wolicie mocne zdzieranie czy preferujecie takie delikatne produkty jak ten marki Saisona.

Buziaki !

66 komentarzy:

  1. Czytałam o tym artykuł jakieś dwa tygodnie temu. I jak mam być szczera to do tej pory miałam może 2-3 peelingi z plastikowymi drobinkami. Zwykle jednak był to cukier/sól, czasem jakieś łupiny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś naprawdę nie przywiązywałam do tego wagi... Troszkę mnie ten artykuł zaniepokoił więc czas na zmiany ;)

      Usuń
    2. No właśnie. Mam podobne odczucia, nawet teraz nie mogę sobie przypomnieć żadnego peelingu z plastikowymi drobinkami.

      Usuń
  2. W sumie nigdy nie czytałam na ten temat, a na skład w sumie rzadko zwracałam uwagę, lecę do łazienki studiować składy moich peelingów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udanego studiowania - oby obyło się bez niespodzianek :)

      Usuń
  3. ja bym się najchętniej cała pilingowała enzymami, zamiast tego do ciała używam cukru i kawy. A co do pudru bambusowego mam jedną wątpliwość, czy on nie wysusza jednak skóry - idąc logiką, że ma matowić buzie jako puder

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie pomyślałam o tym... Chyba trzeba poszukać informacji na ten temat :) dla mnie matowienie skóry nie równa się wysuszeniu... Ale być może się mylę więc idę czegoś poszukać na ten temat :)

      Usuń
  4. Bardzo fajnie się prezenruje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może jestem okropna, nieczuła itp. ;) ale jakoś nie specjalnie zwracam uwagę na to czy dany kosmetyk/marka jest jakoś szczególnie przyjazna dla środowiska.
    Jeśli zaś chodzi o sam produkt, który opisujesz - ja właśnie też jestem fanką mocnego złuszczania, więc raczej nie polubiłabym się z tym peelingiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Kochana... Gdybyśmy wszystkie tak na 100% miały używać wyłącznie produktów przyjaznych i bezpiecznych dla środowiska to musiałybyśmy myć się glinkami i używać mąki i minerałów tylko i wyłącznie :)

      Usuń
  6. przyznam, że jeśli chodzi o peelingi to rzadko zwracam uwagę na to czy szkodzą innym czy nie tylko patrzę na ich moc :)
    Marki ogólnie nie znam, ale poczytam jeszcze troszkę o niej :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, że poczytaj bo mają fajną pielęgnację dobraną do pór roku :)

      Usuń
  7. Staram się wybierać peelingi solne lub cukrowe. Tego nie miałam jeszcze, ale wolę te które mocniej zluszczaja skórę. Miłego poniedziałku 😚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Solne i cukrowe również bardzo często goszczą w mojej łazience. Saisona to akurat nie jest propozycja dla takich masochistów jak my haha :)

      Usuń
  8. O, nie słyszałam wcześniej o tej marce. Ogólnie, jeśli chodzi o peelingi to już dawno wyrzuciłam wszystkie drogeryjne :P Aktualnie używam mielonej kawy, cukru czy soli morskiej z dodatkami naturalnych olei i olejków eterycznych. Są dużo lepsze niż te kupne, a do tego w 100% naturalne i nie dość że nie szkodzą środowisku to także mojej skórze...no i pięknie pachną <3

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zdecydowaną rację ! Sama myślę czy nie zacząć się właśnie bawić w takie domowe produkty... przynajmniej będzie bezpieczniej :)

      Usuń
  9. I znów mnie czymś zaskoczylas, nie myślałam w ten sposób o peelingach. Chyba zacznę zgłębiać temat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz Kochana ! Kolejny mały strzał z zaskoczenia :) Cieszę się ogromnie :)

      Usuń
  10. No tak... mają rację... przecież te plasticzki przenikają do środowiska.
    Ja jestem fanką peelingów cukrowych i takie przede wszystkim wybieram :)Solne też lubię ale mniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zdecydowanie wolę te cukrowe niż solne :) mam wrażenie, że te drugie gorzej się rozpuszczają.

      Usuń
  11. W sumie to jakoś się nad tym nigdy nie zastanawiałam, ale rzeczywiście jest to szkodliwe i nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. Muszę sprawdzać dokładnie skład produktów, choć zazwyczaj robię sobie peelingi sama w domu, na bazie olejku i cukru, bądź soli :) tanio, szybko i ekologicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj no to robisz bardzo dobrze! :) ja też zacznę - wykończę to co mam i zacznę własną produkcję :)

      Usuń
  12. Chyba jestem upośledzona faktem, że od wielu lat stosuję kosmetyki naturalne, ale zaskoczyłaś mnie totalnie plastikowymi drobinkami! Po co w ogóle coś takiego ładować do kosmetyku??? Plastik do mycia???
    Szok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - smutne, ale prawdziwe i pewnie jeszcze mega tanie :(

      Usuń
  13. Skład ma rzeczywiście godny podziwu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. skład jak marzenie ;) ale wolę mocniejsze zdzieraki jeśli chodzi o peelingi do ciała. do twarzy mogą być łagodne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i tutaj się zgadzam z Tobą w 100% :)

      Usuń
  15. Dlatego przechodzę powoli całkowicie na kosmetyki z naturalnym składem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem co raz bliższa temu ;)

      Usuń
  16. znam te marke i bardzo mi odpowiada :) polecam produkty do twarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) mam nadzieję, że uda mi się coś wypróbować :)

      Usuń
  17. Świetny wpis i bardzo ciekawy blog !
    Piękny szablon, aż miło się patrzy i czyta :-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej dziękuję Ci ślicznie! :) miód na moje serce :)

      Usuń
  18. ciekawa opcja ;) uwielbiam wszelkiego rodzaju peelingi ,ale ten zdaje się być zupełnie nowym odkryciem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt - jest to zupełnie coś innego niż znane do tej pory :)

      Usuń
  19. Ja ostatnio coraz bardziej zakochuje sie w naturalnych kosmetykach ale o tym co piszesz....nie mialam pojecia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłaś się dowiedzieć czegoś nowego :)

      Usuń
  20. czasem i takie delikatne peelingi, właśnie zwane również i przeze mnie żelami peelingującymi warto stosować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie - jeżeli ktoś ma wrażliwą skórę to tym bardziej :)

      Usuń
  21. Ja w zasadzie robię sama peelingi ale pamiętam kiedyś miałam jeden fajny peeling z avonu z takimi drobinkami był super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnoręcznie robione peelingi są najlepsze i najbezpieczniejsze :)

      Usuń
  22. Ja z kolei unikam "Zdzieraków", więc ten mógłby być dla mnie świetny! Coraz większą mam chęć na coś z Saisona! :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. jeśli lubisz porządne zdzieranie, pozostaje Ci peeling kawowy :) którego jestem ogromną fanką - zwłaszcza w łatwej użyciu formie kawowego mydła. moje ulubione to te z Lawendowej Farmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że są takie mydła :) poszukam na pewno :)

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. No ja też uwielbiam mocne zdzieranie :)

      Usuń
  25. Nigdy nie zastanawiałam się nad wpływem peelingów na środowisko. Ja na szczęście używam najczęściej zdzieraków cukrowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto czasami sobie pomyśleć ;) bardzo dobrze robisz :)

      Usuń
  26. Odpowiedzi
    1. To prawda :) zresztą Saisona ogólnie ma bardzo przyjemne dla oka opakowania :)

      Usuń
  27. Ja mam nadzieję że i u nas wprowadzą zakaz tych kosmetyków. Chociaż jak dowiedziałam się że w oceanach jest tyle plastiku co powierzchnia Francji to aż zaniemówiłam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie miałam pojęcia, że peelingi mogą tak szkodzić :/

    OdpowiedzUsuń
  29. Najlepsze są domowe cukrowe peelingi :) Nigdy więcej nie skuszę się na taki plastikowy peeling.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kurczę - nawet nie wiedziałam, że drobinki potrafią być...plastikowe :/
    Ech...chyba zostanę jednak przy peelingach cukrowych, które całkowicie się rozpuszczają ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. nie wiedziałam o takich plastikowych drobinkach :) jednak jeśli chcemy dbać o środowisko - musimy dużo za to płacić, co nie zawsze jest dla nas takiego dobre. Peeling łądnie się prezentuję, ale wolę w tej cenie kupić kilka innych :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy nie patrzyłam w ten sposób na składy peelingów, że moga trafiać do środowiska naturalnego zwirząt, które potraktują plastikowe drobiny jako pokarm... Choć zazwyczaj wybieram peelingi cukrowe, teraz będę zwracać na ich składy jeszcze baczniejszą uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  33. Szczerze powiem, że nie myślałam o peelingach z drobinkami nylonu w ten sposób. Ot, istniały sobie dla mnie, ale bez większego zastanowienia o nich nie myślałam i nie sądziłam, że mogą działać tak "globalnie".. Po Twoim wpisie jestem jak najbardziej "za" powolnym wycofywaniem tego typu produktów i w sumie otworzyłaś mi oczy na temat powiązań pomiędzy wpływem na środowisko pewnych, zupełnie niepozornych, składników. Produktów firmy Saisona nie znam, ale rzadko słyszę o produktach opartych na wodzie z jabłoni ! Peeling wydaje się bardzo przyjemny, ale ja tak rzadko kupuje drogeryjne zdzieraczki, tak jak wspomniałaś, ze względu na wszechobecną parafinę.. Wolę zrobić sobie swój kawowy peeling po taniości, ale za to z jakim efektem.. :>

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie miałam pojęcia, że te drobinki nie rozpuszczają się w wodzie. Całe szczęście, już od dawna nie używam takich peelingów. Zdecydowanie wolę mocniejsze zdzieranie, stawiam więc na cukier albo sól.

    OdpowiedzUsuń
  35. Saisona to doskonała marka, uwielbiam w niej troskę o naturę!

    OdpowiedzUsuń
  36. Joanna Dobroń5 stycznia 2017 12:54

    Ciężko tak zapamiętać, których składników unikać w peelingu bym musiała na kartce to wypisać i dopiero szukac ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye