Koszmar mojego dzieciństwa - poniżenie, wykluczenie a choroba skóry. Jak bardzo środowisko wpływa na Twoje życie i poczucie piękna ?

09:53:00 Hushaaabye 60 Komentarze

Cześć Kochane.

Ten post ma na celu uświadomienie problemu. Problemu, który może dotyczyć każdego z nas. Ja swój koszmar mam za sobą - a Ty ?  Poznaj moją bolesną historię i piętno jakie odcisnęło we mnie postrzeganie w oczach innych przez pryzmat choroby.


Moje szkolne czasy nie należały do najłatwiejszego okresu w moim życiu. Chociaż nie... po tych wszystkich latach mogę śmiało powiedzieć, że to najgorsze co mnie w życiu spotkało. I choć wiem, że dziś mojego bloga czyta wiele osób, które w tych latach chodziły ze mną czy to do klasy czy jednej szkoły to dziś mimo wszystko, że wtedy kończyłam z bólem brzucha w ramionach mamy wcale nie wstydzę się o tym mówić. A temat jest ważny - bo nikt nie potrafi zrobić Ci większej krzywdy niż najbliższe otoczenie. Otoczenie koleżanek, chłopców czy członków rodziny - czy ktoś myśli jaki będzie to miało skutek na przyszłość? Oto przed Wami historia mojego dzieciństwa - atopia, przez którą nienawidziłam siebie, szkoły, lekarzy i całego świata.

Problemy z moją skórą zaczęły się bardzo wcześnie - właściwie to chorowałam odkąd tylko pamiętałam. Atopia była moim największym przekleństwem. Kiedyś nie było leków, nie było dobrych lekarzy, a zamiast eliminacji czynników szkodliwych otrzymywałam kolejne tabletki po których tyłam, albo miałam tak bardzo wysuszoną skórę, że w wieku 18 lat pojawiły się pierwsze zmarszczki pod oczami. Atopowe zapalenie skóry to przeraźliwie okrutna choroba bo uderza w najczulszy punkt kobiecy - wygląd zewnętrzny. Nie da się jej ukryć pod podkładem czy ubraniami... Nie da się z nią żyć normalnie - wszystko Cię swędzi, wszystko boli a zwykła kąpiel zamienia się w cierpienie. Moja atopia obejmowała większą część twarzy, ręce, dłonie i okolice pod kolanami. Nie mogłam wychodzić na słońce. Nie mogłam jeździć na basen. Nie mogłam jeść czekolady... właściwie to nie mogłam robić niczego - wszystko mnie podrażniało, wszystko powodowało reakcje... ale nie to było najgorsze. Okazało się, że zostałam wykluczona także ze środowiska.

Czerwone piekące plamy, skrajnie wysuszona skóra, opuchnięcia oczu i zaognianie problemu w kontakcie ze słońcem czy kurzem stało się moją codziennością. Codziennością, która zrujnowała mi najlepsze lata życia. Nie mówię Wam o tym po to by się wyżalić, ale po to by uświadomić jak ogromny wpływ miało to na moje dzisiejsze życie. Tak - wyzywano mnie. Brutalnie i dosadnie. Nie miałam koleżanek, nie miałam chłopaka, byłam tanim obiektem kpin. Byłam skrajnie zestresowana - bolał mnie brzuch, wypadały włosy, nie chciałam chodzić do szkoły, aż w końcu całkowicie zamknęłam się w środku. Paradoksalnie w momencie głębokiego stresu problemy nasilały się tak bardzo, że przyjmowałam końskie dawki leków. I tak przez kilka lat. Ludzie zniszczyli całą moją pewność siebie - w oczach innych byłam po prostu brzydka i przez cholernie długi okres czasu czułam się brzydka także i w swoich. Byłam tą po której można było jeździć, wyzywać czy opluć. Przecież ja nie miałam uczuć, przecież to nie bolało, nie chorowałam - byłam tylko obiektem. Brzydkim obiektem. A dzieci są naprawdę brutalne.

Dziś choroba minęła. Moja twarz wygląda dobrze. Właściwie nikt w życiu nie powiedziałby co przeszłam - o jej istnieniu przypominają mi tylko moje dłonie, które nadal są atakowane, ale po prostu nauczyłam się z tym żyć i zmarszczki pod oczami. Jeżeli ktoś zadaje mi na ich temat pytanie to grzecznie odpowiadam i nie chowam głowy w piasek. Ale pamiętam. I będę pamiętać. Jestem pewna, że to co się wydarzyło odcisnęło piętno w mojej osobie. Nie lubię zdjęć. Nie lubię pokazywać swojej buzi z bliska. Mimo, że problemu nie ma to ja nadal czuję w sobie tę barierę. Ale postanowiłam się przełamać. Dziś jestem silna. I na pewno nikt już nie sprawi, że wrócę do punktu wyjściowego.


Właśnie rusza akcja marki Dove "Jesteśmy piękne", która jako jedna z nielicznych w swoich kampaniach zwraca uwagę na problemy Polek i stara się podnieść świadomość kobiecego piękna. Mi w moim życiu zabrakło osoby, która powiedziałaby w najtrudniejszym momencie czegoś co mogłoby podnieść mnie z dna na którym byłam. A jak wskazują najnowsze badania... takich historii jest mnóstwo. Kobiety pod wpływem otaczającego środowiska nie czują się piękne, nie czują się sobą. Ja też tak się czułam - ja też w swoich oczach przez długi czas byłam nikim. Może przy okazji tej akcji zastanowicie się po której stronie stoicie... może podobnie jak ja miałyście nieprzyjemne sytuacje, a może znacie kogoś komu mogłybyście pomóc? Nie pozwólcie by ktoś zrobił Wam podobną krzywdę. Nie krzywdźcie. Nie oceniajcie. Wszystkie jesteśmy piękne... nieważne czy z bliznami, piekącymi plamami czy nadprogramowymi kilogramami. Bycie pięknym człowiekiem przede wszystkim zaczyna się w środku...

Mam nadzieję, że ten tekst da Wam do myślenia. Chciałabym żeby tak było bo dużo mnie kosztowało by tak się otworzyć.


Inne w tej kategorii

60 komentarzy:

  1. Bardzo odważny i mądry tekst. Współczuję Ci bardzo tego,przez co musiałaś przejść. Ja mam atopowe zapalenie skóry jedynie w okolicach nosa i jest to dla mnie udręka. Możesz podzielić się tym, co Ci pomogło? Ponoć to jest nieuleczalne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne Kochana. Myślę, że przygotuję na ten temat osobny wpis bo to jednak temat rzeka :)

      Usuń
  2. Wiem jak to jest...Sama czasy podstawówki i gimnazjum zaliczam do najgorszego czasu. Leczyłam się sterydami ze względu na migrenę. Bardzo szybko tyłam, wyglądałam jak spuchnięta, wstydziłam się jeść śniadanie w szkole, bo dzieci śmiały się, że jestem gruba a jeszcze jem :( Bardzo mi przykro jak przypomnę sobie ten czas, bo do teraz wstydzę się jeść w miejscach publicznych, szczególnie jak spotkam czyjś wzrok...W klasie jedyną koleżanką, była dziewczyna...która miała atopię :) Z niej śmiali się, że śmierdzi (kąpała się w ziołach, które miały specyficzny zapach), że ma trąd...Przykre jest, że człowiek potrafi robić taką krzywdę drugiemu człowiekowi...Do dzisiaj mam bardzo małą pewność siebie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Odważny tekst, ale cieszę się, że go przeczytałam. Pamiętam swoje dzieciństwo w szkole podstawowej i mój problem akurat z trądzikiem... Mam w głowie do dziś jedną lekcję religii i słowa kolegi z ławki obok, które bolały najokrutniej... Nie mogę powiedzieć, że dziś się z tego śmieję, ale mam dystans do ludzi, do ich opinii na mój temat. Temat rzeka... Dziękuję Ci za ten wpis. :* <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś prześliczna!
    Niestety wiele osób ocenia innych po wyglądzie, choć są i tacy co nie patrzą na wygląd.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam to, bo mój Mąż choruje na łuszczycę i to w dość ciężkiej postaci. Ciężko z tym żyć.
    Bardzo mądry tekst. I pokazuj buzię częściej, bo jesteś śliczna :-)!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super wpis, fajnie się czyta! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dotknęło cię coś okropnego i bardzo Ci współczuje, że tak cię traktowano.. ludzie są okropni i wiele z nich nie potrafi sobie pomyśleć 'co by było gdybym była na jej miejscu?'. Z wiekiem zauważam coraz więcej osób dookoła, które mają jakiś problem chorobowy.. właściwie to mało jest ludzi zdrowych. Nie ulega wątpliwości jednak, że choroby skóry to jedne z największych okropieństw, bo przyciągają wzrok. Sama mam łuszczycę skóry głowy i cieszę się niezmiernie, że nie jest ona widoczna ani zbytnio nasilona. Czytałam jednak ostatnio o sytuacji, kiedy fryzjerka odmówiła usługi dziewczynie z tym samym problemem.. to dopiero upokarzające, a przecież to nie jest zaraźliwe..

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mądry i dający do myślenia wpis. I wiem jak trudno się przełamać by pisać o czymś tak osobistym. Niedawno pisałam o swojej depresji i tez nie było to łatwe, ale mam nadzieję, że gdy będzie się o takich sprawach mówić bez wstydu to one przestaną być tabu.
    To straszne, co człowiek ba! dziecko może robić dziecku i jak bardzo to wpływa na całe przyszłe życie. Niestety, ten wiek rządzi się bardzo brutalnymi prawami i wszelka inność jest napiętnowana.
    Chyba każdy przez to przeszedł: ja byłam kiepska w sporcie i miałam lekką nadwagę - gnębienie, mój przyjaciel jest gejem - gnębienie, mój mąż był drobnym chłopcem - gnębienie. Gdyby moje dziecko robiło coś takiego to szlaban na wszystko zdjęłabym mu w dniu 18. urodzin!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ludzie już od dziecka oceniają, potem dają swoim dzieciom przykład. To nie Ty byłaś brzydka, ale tamci mieli, nie wiem czy mają do tej pory sparszywiałe wnętrze. Nie mogę napisać, żebyś się nie przejmowała bo wiem jak to boli. Też mam podobny problem i odczuwałam to samo, teraz przynajmniej już wiem czego unikać. Jesteś śliczna, a tamci mogą Ci tylko pozazdrościć nie tylko urody, a piękna charakteru, wrażliwości. Życie na szczęście sprawiedliwie zwraca, to czym się człowiek dzieli. Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypomniała mi się jeszcze taka sytuacja z gimnazjum: nauczycielka angielskiego wysłała mnie do klasy obok po słowniki. W tamtej sali lekcję mieli uczniowie o 2 lata starsi. Kiedy poprosiłam panią o słowniki jeden z chłopców powiedział do mnie na cały głos: "Nie wstyd ci z takim ryjem się pokazywać? Wyglądasz jak potwór!" Jego koledzy wybuchnęli śmiechem, a ja myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Ta jedna sytuacja zabiła całe moje poczucie własnej wartości. Jednak to nie koniec całej historii. Mój ojciec jest właścicielem małego przedsiębiorstwa i któregoś dnia zatrudnił nowego pracownika. Przyszłam kiedyś do firmy i spotkałam tego chamskiego chłopaka. Wtedy on mało nie zszedł na zawał. Pamiętał mnie i tę sytuację. No cóż, karma:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzisz Husha... Mniej więcej rozumiem Twój ból :) Ja co prawda nie miałam problemów skórnych- za to moje kości poleciały w kulki i o mały włos nie wylądowałam na wózku do końca życia... a miałam wtedy może 1,5 roku? Zaczęłam chodzić wtedy, kiedy inne dzieci dziarsko zawiązywały pierwsze nici przyjaźni, później lata w gorsetach, szpitalach.. Nie jest łatwo przechodzić okres dzieciństwa, kiedy ma się jakieś "usterki"- czy to skórne, czy kostne, czy inne. Dzieci się mocno dzielą na te wyczulone i pełne swoistej troski i na te ze znieczulicą, dla których pewnego rodzaju uszczerbek na zdrowiu jest powodem kpin itp- sama nieraz przeżyłam nazywanie mnie "terminatorem", bo chodzę dość sztywno. Teraz po licznych operacjach została mi masa blizn, słaba kondycja fizyczna (nad którą zaczynam pracować) i przede wszystkim... dużo wiary w siebie. Dużo optymizmu, że kiedyś przecież musi być lepiej :)

    Chciałabym mieć normalne dzieciństwo, szanse na inne życie, ale to, które mam zaczyna mi odpłacać- mam wspaniałego mężczyznę, przyjaciółkę, na której mogę polegać, grupę niezawodnych znajomych, pracę, planuję przyszłość... Chyba jest dobrze? :)

    Dziękuję i gratuluję Ci otwarcia się na nas, czytelników. To bardzo nas do siebie zbliża :) Pozdrawiam Cię i życzę dużo słonka i powodów do uśmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam to bardzo dobrze :) Akurat nie ze względu na atopową skórę, ale pamiętam, że miałam kłopoty z cerą już w ostatniej klasie podstawowej i dokładnie pamiętam jak wtedy zachowywali się rówieśnicy. Mam wrażenie, że świat dąży w zdecydowanie złym kierunku coraz bardziej skupiając się na perfekcyjności. Perfekcyjnym wyglądzie, perfekcyjnej figurze, nieskazitelnej urodzie. Nawet wnętrza naszych domów powinny wyglądać jak z katalogów...

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem szczęściarą, bo w szkole nie miałam żadnych problemów ze skórą, czy wyglądem zewnętrznym, więc byłam dość pewna siebie ;) Ale pewność siebie też może zgubić ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo Ci współczuję tego co musiałaś przejść, ale każdy choć raz w życiu przeszedł przez takie piekło :( Dobrze, że ten problem Cię już nie dotyczy i masz piękną buźkę! :* Przybiłabym Ci pione za to że pokazałaś jak silna jesteś! Mnie też dziewczyny w gimnazjum chciały zniszczyć, nie wiadomo z jakiego powodu w sumie..po prostu się ze mnie śmiały, a ja już miałam tego serdecznie dosyć i było ze mną bardzo ciężko, ale teraz to ja się śmieje z nich gdy przechodzę obok i widzę kto tu powinien się z kogo śmiać ;) Dzieci mają najtrudniej, bo nie wiedzą jak sobie poradzić z takimi rzeczami ze strony rówieśników..jak ja widzę siebie z tamtego okresu to się śmieje, że byłam aż taka głupia żeby się poddać i pozwalać im na to.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytając Twój wpis, przypomniały mi się czasy gimnazjum, obie chodziłyśmy do tej samej szkoły i wiem co czułaś wtedy. Ja tak samo miałam nie byłam ładna uwielbiana przez innych więc się naśmiewali że mnie, że mam duży nos, jak klamka doskonale wiem jak wygłądam i nie musiał mi nikt o tym przypominać codziennie było to przykre ale nikogo to nie obchodziło ważne było, żeby mieć z kogo się śmiać szczególnie robiły to osoby, które miały powodzenie i poważnie wśród innych. Człowiek tyle czasu dusił to w sobie aż w końcu uwierzył, że faktycznie jest takim pasztetem, że nigdy nie spotka go w życiu coś dobrego. Szkoda, że osoby z którymi spędzaliśmy codziennie czas.były tak toksyczne. Teraz w każdym razie akceptuję siebie taką jaką jestem i o wiele lepiej się z tym czuje :) fajnie, że postanowiłaś napisać coś takiego może ktoś uświadomi sobie jaki był głupi za młodu i odważy się przeprosić....

    OdpowiedzUsuń
  16. Uważam, że każdy człowiek jest na swój sposób piękny. Jest takie powiedzenie, że każdy człowiek ma własny gust, więc o gustach się nie dyskutuje i ja się z nim całym sercem zgadzam. Kanony piękna z dekady na dekadę się zmieniają, media kreują wyretuszowane wizerunki a ludzie zawsze będą oceniać innych dość pochopnie. Nie ma sensu tego zmieniać. Należy to zaakceptować, stanąć oboi i spojrzeć w lustro z dystansem. Ciężko wyzbyć się kompleksów, bo każdy z nas ma swój własny ideał piękna. Mnie samej nie podoba się wiele aspektów mojego wyglądu, ale powiedzmy szczerze, jakie ma to znaczenie wobec problemów dotykających współczesnego świata pełnego nieszczęśliwych ludzi? Choroby to tylko niektóre z nich. Cieszę się, że Toja ustępuje zamiast się pogłębiać. Śliczna z Ciebie dzieeczyna. Masz ładną twarz, piękne włosy i kobiece spojrzenie. Nigdy więcej nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie napisane! Najważniejsze, że problem już zażegnany, a Ty psychicznie doszłaś do siebie. U mnie nie było aż tak źle, ale w szkole bardzo dużo osób lubiło mi przypominać jaki mam kolor włosów, jakby to miało jakieś znaczenie ;) Jak byłam mała zawsze wiedziałam, że w przyszłości je pofarbuję ;D Ale teraz wcale już nie mam na to ochoty. Niestety opinia innych bardzo łatwo wpływa na nasze samopoczucie jak i samoocenę. Ale najważniejsze to pamiętać o swojej wartości, to co na zewnątrz nie ma znaczenia ; )

    OdpowiedzUsuń
  18. Przykro mi. Okres gimnazjum również zniszczył moją pewność siebie, ale z całkiem innych powodów. Do tej pory mam problem z wiarą w siebie, ale ciągle się staram.
    Cieszę się, że się odważyłaś na taki tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Brak tolerancji dzieci jest straszny i jest to przede wszystkim wina ich rodziców. To oni powinni od najmniejszych lat uczyć, że jeżeli ktoś jest inny to nie znaczy, że jest gorszy. Choroby skóry są dosyć popularną dolegliwością i nikt nie powinien z ich powodu być poniżany lub odtrącany. Bardzo mi przykro, że przeszłaś tak ciężki okres w dzieciństwie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ludzie swoją głupotą potrafią wyrządzić niewyobrażalną krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
  21. wspaniały tekst. mam nadzieję, że pomoże wielu osobom, które być może są teraz w tej samej sytuacji, co Ty kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  22. jestem od Ciebie trochę starsza, ale też miałam trochę mniej uciążliwa przypadłość. Kiedy zaczęłam dojrzewać moja skóra zaprotestowała i wyschła na papier, albo raczej na wężową wylinkę. Okres między 12 a 19 rokiem życia spędziłam w kolejkach do dermatologów lecząc się po pomysłach poprzednika. Nadal jestem sucha, nadal mnie swędzi i tyle, żadne mądrości nie pomogły do tej pory

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękny post, sama nigdy problemów ze skórą nie miałam, byłam raczej poniżana ze względu na nadwagę jaką miałam gdy byłam nastolatką.

    OdpowiedzUsuń
  24. tym wpisem pokazałaś jak jesteś silna oraz że masz za sobą to co Cie spotkało w przeszłości. Gratulacje odwagi :*

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. Ludzie czasami nie myślą co mówią, a najgorsze jest to że czasami dzieci nakręcają ich własne matki już wielokrotnie się z tym spotkałam, niestety. Sama mam problem z wypryskami na twarzy i to po dziś dzień ,też czułam się brzydka , gdy pojawiała się krosta na kroście i pełno blizn, i przebarwień. Nikt się za mną nie oglądał i czułam się źle. Dzisiaj staram sie zaciskać zęby , bo podobam się mojemu chłopakowi a to najważniejsze. Ta choroba to coś o wiele gorszego niż wypryski, ale czułam podobną presję jak Ty. Ważne że dziś jesteś silna i dzielisz się z innymi tym co przeszłaś aby wiedzieli, że nie można nikogo potępiać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja doskonale rozumiem, co kiedyś czułaś. Co prawda nie miałam tak dużych problemów ze skórą, chociaż w wieku jakoś 12-13 lat miałam straszny wysyp pryszczy na twarzy, to i tak moim największym problemem była waga. Otyła nie byłam, jednak byłam najokrąglejszą dziewczyną w klasie w podstawówce i niestety, kompleksy pozostały do dzisiaj. Tylko, że teraz aż tak bardzo się tym nie przejmuje, tylko staram się kompleksy zwalczać i zdrowo żyć ;).

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie też nie było łatwo, ludzie zniszczyli moją pewność siebie, którą bardzo dawno temu miałam. Na szczęście mój chłopak teraz powoli pomaga mi ją przywrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobrze, że poruszasz tak ważne tematy. Dzieci sa naprawdę okrutne - jestem od ciebie co prawda młodsza o 4 lata, ale ja też pokonałam już swój mały koszmar, u mnie dotyczył co prawda trądziku, który niby dotyka większości osób, ale ja chodziłam do naprawdę małego gimnazjum i byłam jedyną osobą, raczej jedyną dziewczyną która miała ten problem i też byłam jak napisałaś "tanim obiektem kpin" ale postanowiłam się za siebie wziąć, leczenie szło bardzo opornie, bo trwało aż 4 lata, ale teraz cieszę się naprawdę ładną skórą, a jak czasem wyskoczy jakiś nieprzyjaciel to się z nim zaprzyjaźniam i czekam aż zniknie, bo przecież, co nas nie zabije to nas wzmocni, a najważniejsze jest to żebyśmy czuły się piękne! :) Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo mi przykro czytać o tym, co przeszłaś... Wiem jak straszni potrafią być ludzie. Ja zawsze byłam bardziej "obszerna", niż inne koleżanki, nadal jestem, choć teraz nad tym pracuję, ale jest ciężko. Ile łez wypłakałam i jak to wszystko, te słowa i śmiechy bolały, to wiem tylko ja... Ale najważniejsze, że masz już to za sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj, to przykre co Cię spotkało. Myślę, że każdy z nas był kiedyś w jakiś sposób wyśmiany z powodu wyglądu ponieważ nie oszukujmy się - nie ma człowieka idealnego, który spodobałby się każdemu. Ludzie zawsze znajdą w nas coś co można by wyśmiać bądź skrytykować. A już nie mówiąc o dzieciach, które często nie mają żadnych zahamowań :(

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  31. Znam to uczucie... Mnie też bardzo dokuczano w szkole, ze względu na nadwagę i inne widoczne objawy choroby, na którą cierpię. Pogrzebało to moją pewność siebie i samoakceptację już chyba na zawsze. Gdyby nie to, pewnie byłabym inną osobą, mniej samotną i szczęśliwszą. Ale tak to niestety działa, chociaż bym chciała, to nie potrafię się od tego odciąć :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Sama mam atopowe zapalenie skóry więc rozumiem to o czym piszesz...

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetnie napisany, mądry tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Przykre! Przeczytałam wszyściutkie komentarze i oczywiście Twój post i zasmuciłam się, że aż tyle ŚWIETNYCH dziewczyn spotkała taka niesprawiedliwa ocena. Sama byłam obiektem żarcików w podstawówce (czy jest ktoś, kto nie był??), ale w liceum nie dałam już sobie w kaszę dmuchać. Każda z nas jest piękna, jedyna w swoim rodzaju i... niedoskonała! Widziałyście kiedyś gwiazdy czy celebrytki na żywo?? Nie wyglądają jak na zdjęciach, też mają wady i to jest ok. Piękno jest wewnątrz, to nie jest slogan!

    OdpowiedzUsuń
  35. Przykre to ale prawdziwe. Ja też całą moją młodość byłam wyzywana i oceniana. Koleżanki mnie nie lubiły bo byłam za gruba żeby się z nimi pokazywać.
    Nie było ważne to, czy mam jakiś problem i skąd się to wzięło bo co to ich obchodziło.
    Paradoksalnie, podobnie jak u Ciebie problem się przez nich pogłębiał.
    Oni mnie wyzywali a ja się zajadałam czekoladą i wszystkim co było pod ręką, przez co jeszcze bardziej tyłam. To jest problem psychiczny bo nawet kiedy schudłam 30 kilo i moje nogi wyglądały nienaturalnie chudo czułam się zbyt gruba i brzydka. Nadal popadam ze skrajności w skrajność. Przytyłam znów i nadal czuję się gruba i w sumie akceptuję swoją twarz (nawet wielką bliznę którą na niej mam zaakceptowałam) a na resztę wolę nie patrzeć.
    Jakiś czas temu przeszłam zabieg który pomógł mi troszkę poprawić swoją samoocenę ale to i tak nie wyeliminowało problemu.
    Niedawno przeszłam badania i możliwe że mam problem z niedoczynnością tarczycy który jeszcze bardziej podbija moje stany lękowo depresyjne i sprawia że tak ciężko jest mi schudnąć choćby te kilka kilo.
    Jedynie bardzo restrykcyjna dieta jaką kiedyś miałam pozwalała mi tracić kilogramy ale one wróciły więc czy to ma sens ? Próbuję jeść zdrowiej i wcale nie jem tak dużo a waga wcale nie ma ochoty drgnąć, no chyba że w górę.
    Pomimo że teraz już nie jestem wyzywana przez otoczenie bo wszyscy jesteśmy dorośli i raczej umiemy akceptować innych to obrazy dzieciństwa siedzą we mnie i nawet jak nikt nic nie mówi to ja ciągle mam wrażenie że zaraz coś przykrego usłyszę.
    To bardzo przykre że ludzie sobie nie zdają sprawy jak wielką krzywdę potrafią zrobić innym swoimi słowami.
    Życzę Tobie jak również sobie i wszystkim z podobnymi problemami, aby udało nam się jakoś pokonać swoje lęki oraz słabości i żebyśmy mogły kiedyś całkowicie zaakceptować siebie i zapomnieć o tym co złe.
    Buziaki Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  36. Mnie osobiście, nigdy nic takiego nie spotkało i szczerze, nie wiem jakbym sobie z tym poradziła. Natomiast nigdy nie potrafiłam i nie potrafię zrozumieć okrucieństwa dzieci, czasami się zastanawiam, czy rodzice tych dzieciaczków, też nie mają w sobie krzty zrozumienia...przykre czasy:(

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo odważny tekst. Myślę że może mieć nawet zarys terapeutyczny dla Ciebie. Ważne jest abyśmy mówili co czujemy. Ty to zrobiłaś tu, teraz i bardzo dobrze. Nigdy nie miałam problemu z akceptacją środowiska ale wiem że młodzież, dzieci potrafią być naprawdę okropne. Nie wiem czy to się wynosi z domu? Myślę że tak. Jeśli każdy rodzić w domu powtarza dziecku jak mantrę że szanujemy wszystkich ludzi tych biednych i bogatych oraz tych pięknych i trochę mniej to dzieciak nie jest tak agresywny aby komuś wytknąć że odbiega od "stereotypu" społecznego.
    Jesteś dziś piękną kobietą a tym których to czytają i Cię znają i wyrządzali krzywdę powinno być głupio...!!!! Unieś głowę wysoko do góry i ciesz się wyglądem i osobowością :) Myślę że w środku jesteś wartościową osobą i powinnaś znać swoją wartość :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Mnie również w najgorszym momencie dotknęły problemy z cerą, ale w postaci trądziku. Tylko, że ja położyłam na to przysłowiową lachę, jeśli chodzi o opinię innych osób. Malowałam się, ba szpachlowałam i jeżeli widziałam, że ktoś przygląda się mojej twarzy, udawałam, że tego nie widzę. Starałam się sprawiać wrażenie, że wszystko jest tak, jak być powinno. To nic, że wewnętrznie czułam się jak biały baton Lion. Robiłam co mogłam i głęboko wierzyłam, że wygląd mojej skóry nie ma żadnego wpływu na to kim jestem i jak postrzegają mnie inni, to chyba dało mi największą siłę :) Trzymaj się cieplutko ;*

    OdpowiedzUsuń
  39. Ty zawsze wiesz, co napisać :*
    Ja miałam problem z trądzikiem...i w związku z tym problemy w szkole :( Nie życzę nikomu tego, co ja przeżyłam. Jak mnie traktowali...:/

    OdpowiedzUsuń
  40. Przeczytałam wiele komentarzy od dziewczyn, które borykały się z nadwagą. Cóż, moim problemem, wręcz przeciwnie, jest spora niedowaga. Często za plecami słyszałam komentarze typu: "O boże, spójrz na nią, jaka ona jest chuda". Przez to nie nosiłam np. legginsów czy bardziej opiętych ubrań, nie czułam się dobrze w swoim ciele. Gdy słyszałam takie komentarze, chciałam zapaść się pod ziemię, ukryć, schować. Słowa potrafią bardzo zranić... Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat, bo nikt nie jest idealny i warto o tym pamiętać, zanim ocenimy innych po wyglądzie. Dzisiaj staram się zaakceptować siebie i swoje ciało, mimo wad szukać w sobie piękna, choć nie zawsze jest to łatwe. Dobrze, że tobie udało się pokonać problem i dziś jesteś naprawdę śliczną dziewczyną. Pozdrawiam cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Witam w klubie. Zmagam się z ciężką astmą i atopią, do 8 roku życia mieszkałam w szpitalu i sanatorium. Nie miałam wakacji, kolonii... Poszłam rok później do szkoły. Alergia skupiała się na mojej twarzy. Szczerze? Była to dla mnie trauma. Moim przyjacielem była maść cholesterolowa, sterydy i wazelina biała. Nie mogłam używać dezodorantów, pachnącego żelu, gdyż uczulona byłam nawet na własne włosy... Dziś jestem szczęśliwą i optymistycznie nastawioną do życia osobą. Moja choroba, oczywiście traumatyczna i niestety do dziś dająca o sobie znać, nauczyła mnie, że w życiu trzeba cieszyć się z tego co się ma, a nie zamartwiać tym, czego nie ma. Stracone lata? Czy ja wiem... Trudne, samotne, bolesne, z dala od normalnego życia i zwykłych codziennych przyjemności. Pełne bólu. To prawda. Niech idą w cholerę, dziś mam to co najważniejsze - cudowną rodzinę i wsparcie, na które zasługuje każdy, zdrowy czy chory. Z chorobą (a raczej chorobami) nauczyłam się żyć i radzę sobie teraz super. Uczę swoje dzieci tolerancji i empatii, bo to cechy wymierające :/ Buziak!

    OdpowiedzUsuń
  42. Cieszę się, że choroba u Ciebie minęła. W czasach szkolnych miałam ogromne problemy z trądzikiem, pamiętam swoje kompleksy, brak pewności siebie w tym zwariowanym nastoletnim okesie. Wiele rzeczy można ukryć, ale choroba skóry zwykle jest widoczna, niestety, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

    OdpowiedzUsuń
  43. Masz racje dzieci są okrutne. Bardzo mocny tekst. O takich rzeczach należy pisać, aby nasze dzieci uwrażliwiać na problemy innych. Myślę, że duży wpływ na to jak zachowują się dzieci ma wpływ rodzina- rodzice.

    OdpowiedzUsuń
  44. Dziewczyny już napisały tyle mądrych słów że ja tylko dodam że bardzo mi przykro że spotkała Cię taka choroba i musialas tyle znieść. Współczuję Ci takich doświadczeń i życzę abyś spotykała samych dobrych ludzi na Twojej drodze. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  45. powiem Ci, że paradoksalnie najwięcej przykrych słów słyszy się w dzieciństwie, dzieci potrafią uprzykrzyć życie....Ja sama pamiętam jak w szkole wyśmiewali się z mojego koloru włosów: coś pomiędzy ciemnym blondem a odcieniami rudości, słyszałam że jestem wiewiórą itp. jak dorosłam to słyszałam same zachwyty, że mam tak niepowtarzalny odcień, fryzjerzy nie chcieli farbować mi włosów, bo tak podobał im się mój naturalny odcień. Dove jest dla mnie przykładem marki mocno zaangażowanej w działania społeczne, jako jedni z nielicznych prowadzą badania i akcje mające na celu docenienie własnego piękna - bardzo ich za to cenię.

    OdpowiedzUsuń
  46. napisałaś to prosto z serca i naprawdę to widać :) współczuje wszystkim którzy przeszli przez takie szykanowanie obojętnie z jakiego powodu, ale zazwyczaj takie osoby są silniejsze i to chyba jedyny plus takiej sytuacji. Naprawdę nie rozumiem co skłania ludzi do sprawiania takiej krzywdy innym. Najważniejsze jest, że masz to już daleko za sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Cześć Kochane.

    Wczorajszy wpis uświadomił mi jedną bardzo ważną rzecz - do tej pory popełniałam ogromny błąd tłamsząc w sobie to co tak bardzo kiedyś bolało. Poczułam ogromną ulgę mogąc się z Wami podzielić swoją historią... ale nie spodziewałam się, że podobnych doświadczeń jest aż tak wiele. Z jednej strony cieszę się, że mogłyśmy wspólnie się wesprzeć i dodać sobie siły, ale z drugiej to strasznie smutne, że takie rzeczy dzieją się na tak wielką skalę. Ludzie ludziom robią ogromną krzywdę - nic dziwnego, że w takim kierunku wszystko zmierza. Wasze historie były bardzo poruszające, ale najpiękniejszym elementem tego wszystkiego jest fakt, że jesteśmy teraz silne, pewne siebie i potrafimy otwarcie przyznać się do tego co było. Dziękuję Wam wszystkim za ten ogrom ciepłych słów, motywacji i tego, że uchyliłyście rąbek siebie przede mną i dla mnie. To wspaniałe jest mieć takich czytelników. Naprawdę wspaniałe.

    Niech te słowa trafią do Was z podwójną mocą !

    Buziaki - dla wszystkich silnych i pięknych kobiet ! Emotikon heart

    OdpowiedzUsuń
  48. WSZYSTKIE moje kompleksy wzięły się z tego, ze moje otoczenie zwracało na nie uwagę. Byłam dzieckiem i naprawdę długo walczyłam, żeby się tego pozbyć. Wiem też, że nie wszystkie kobiety przejdą to tak lekko jak ja. U mnie była karnacja (bardzo jasna, nie opalałam się), odstające uszy, niezbyt równe zęby no i waga (swoją drogą prawidłowa, byłam normalną, szczupłą dziewczynką). Dopiero dzisiaj dostrzegam, że ludzie którzy naśmiewali się ze mnie, wcale nie są idealni. Dalej słyszę komentarze, poniekąd z uwagi na to, że jestem vlogerką, ale nie rusza mnie to. Gdyby każdy z nas miał wybór to oczywiście, że wolałby być idealny. To zwykła podłość wyśmiewanie czyichś niedoskonałości. Szczęśliwi i zadowoleni z siebie ludzie, nie zachowują się w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  49. Okropne jest to co musiałaś przejść. Bardzo Ci współczuję, że byłaś w ten sposób traktowana... Gratuluję za to odwagi! To musiało być dla Ciebie trudne... Ja pewnie nie odważyłabym się na taki wpis. Jesteś niesamowita!
    I piękna!

    Każda z nas jest piękna, a tak mało to dostrzega...

    OdpowiedzUsuń
  50. Cześć !
    Muszę przyznać rację, że dzieci wydają się słodkie i niewinne, ale przez swoją bezpośredniość i emocjonalność często najpierw mówią, a później przemyślą. Przez to potrafią być bardzo brutalne. Oczywiście dorośli też tak postępują... Jednak myślę, że właśnie takie historie jak Twoja czyli takie wyzywanie u ubliżanie zostaje w głowie na bardzo długo i może mieć spore skutki w przyszłości.

    Też trafiłaś w mój gust :) Z szczerą chęcią dodaję ! :*
    Buziaki :* i do usłyszenia !

    OdpowiedzUsuń
  51. Ludzie naprawdę potrafią być brutalni...

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja teraz mam cichą nadzieję, że ten wpis dotrze do osób, które tego najbardziej potrzebują. A jest takich wiele. Wciąż wiele dziewczyn boryka się z podobnymi problemami, ale najgorsze jest to, że nie mają obok nikogo. Ja w pierwszych latach podstawówki byłam wyśmiewana za moją niedowagę. Ileż to się przezwisk nasłuchałam! Najgorsze, że były z ust osób 'przy kości'. Gdy nastał czas gimnazjum, tym razem słuchałam obelgi od osób, co to obwód nadgarstka niewiele większy niż pierścionka. Wtedy obrywało mi się, że jednak jestem za gruba. Ah, co to były za czasy. Najgorsze, że wiele z tych osób dalej nie wydoroślało, a ja nauczyłam się, by trzymać się od takich ludzi z daleka! :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Dzieci potrafią być prawdziwymi potworami. O problemie można mówić i mówić, ale i tak w szkołach dalej będą miały miejsce takie sytuacje.
    Podziwiam cię za odwagę. Ja też mam wiele złych wspomnień z okresu szkolnego, ale chyba nie potrafiłabym tak otwarcie o nich mówić. Teraz twoi starzy znajomi mają ci czego zazdrościć - jesteś piękna i silna.

    OdpowiedzUsuń
  54. Podziwiam Twoją chęć podzielenia się Twoją historią! Dzieci są bardzo brutalne w ocenach innych... powierzchownych ocenach... dzieci w dzisiejszych czasach tym bardziej są okrutne i rozpieszczone - myślą, ze wolno im wszystko, dlatego ja z pedagogicznym wykształceniem tylko po pierwszych lekcjach zrezygnowałam z tej drogi życia.
    Sama zmagałam się z okresową chorobą skóry nie wiadomo czym powodowaną, miałam całe nogi w suchych czerwonych plamach - wyleczyłam je w krótkim czasie, ale wiem jakie piętno odcisnęło to na psychice i poczuciu własnej wartości :). Ściskam Cię! Wszystko co dobre na pewno przed Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Przepięknie napisane, na koniec to az mi sie łza w oku zakręciła. Ja odkąd pamietam miałam problem z wyglądem. Od zawsze byłam typowa gruszka, miałam spore nogi i z tego powodu byłam czesto poniżana przez chłopaków jak i dziewczyny... Do tej pory nie moge o tym zapomnieć i ciagle te sytuacje wracają. Do tej pory moja pewność siebie jest równa zero. I nikt mi nie powie, ze to co mówią dzieci to tylko takie tam głupotki i przecież nie wiedza co mówią, wiec nic nie możemy na to poradzić. W dzieciach od małego trzeba budzić świadomość, ze każda osoba jest wyjątkowa i nikt, absolutnie nikt nie powinien byc poniżany ze względu na wygląd czy charakter. A Ty jestes piękna, wartościowa i przesympatyczna. Jak przyjaciółka, której mozna powiedziec wszystko. Czy z atopia czy bez i tak jestes wyjątkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Współczuje takiego traktowania.. Jesteś bardzo ładna ! Super, że choroba już częściowo przeszła zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Długo zastanawiałam się, czy wypowiedzieć się pod tym wpisem. Jednak nie mogłam o nim zapomnieć. Czytając Twoje słowa, wywołały one u mnie wiele emocji, smutek, wspomnienia wcale nie te dobre, pewną nostalgię Można by nawet stwierdzić, że widząc to jak opisałaś swoje dzieciństwo,chorobę, przed moimi oczami pokazały się podobne obrazy, które ja sama doświadczyłam. Widać świat jest mały, jak mówią przysłowia, i nawet tutaj w świecie blogowym, wirtualnym, można spotkać osoby bliskie przez wspólne doświadczenia. To tylko pokazało mi jak każda z nas może być silna, podnieść się i dalej walczyć o siebie, o szczęśliwe życie pełne miłości i zrozumienia. Jesteś piękną kobietą i mamą, ale moim uznaniem dla Ciebie jest to, że jesteś tak samo piękna wewnętrznie. Całusy ;* ( chlip chlip bo znowu mi się łezki w oczach zakręciły, ściskam. ; ) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tekst jest taki prawdziwy... Tak, jak wyżej napisała @Ola Herman, musiałam również przetrawić go w sobie przez kilka dni.
      Ludzie są okropni. Nie wszyscy, ale niestety większy odsetek... Nie zważają na uczucia innych i oceniają pochopnie. Ludzi z trądzikiem wyzywają od brudasów, osoby chore na tarczycę, które zmagają się z nadwagą dzień dnia na siłowni grubasami. Człowiek ma w sobie taki pierwiastek, który decyduje o tym, że oceniamy często innych na podstawie pierwszego wrażenia, ale tylko inteligentna osoba jest w stanie jakoś głębiej na to spojrzeć.
      Współczuję Ci tego wszystkiego i doskonale Cię rozumiem, bo sama przeszłam poważną chorobę w gimnazjum, kiedy to wszyscy się ode mnie odwrócili i zostałam niemal sama. Nie całkowicie, bo był przy mnie zawsze Mój A., który w obliczu choroby, z którą teraz się zmagam również jest i również mówi to, co zawsze- "...Że przecież bardzo ładnie wyglądam.".
      Od tamtego momentu bardzo dokładnie dobieram sobie towarzystwo. Może to smutne, ale moje realne towarzystwo to dwie osoby(nie licząc oczywiście rodziny). Ale co z tego, skoro wiem, że mogę na nie liczyć i nigdy nie oceniają mnie po wyglądzie, pochopnie. Chyba w ogóle mnie nie oceniają...
      Mimo wszystko ciężko żyć z chorobą skóry, która wystawiana jest na widok wszystkich. To krępujące i zamykające człowieka. Wierzę, że nawrót AZS już Cię nie odwiedzi i że ja w końcu wyzdrowieję! Trzymam za nas kciuki :*!

      Usuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.