DYSKUSJA Czego i dlaczego zazdrościmy innym kobietom? Skąd się biorą kompleksy? Jak wykorzystują to producenci kosmetyków i dlaczego żerują na niewiedzy klientek ?

09:41:00 Hushaaabye 53 Komentarze

Cześć Kochane.

Ostatnia dyskusja z Wami na temat zazdrości w blogosferze była bardzo pouczająca i ja sama wyciągnęłam z niej mnóstwo wniosków. Dzisiaj natomiast chciałabym poruszyć z Wami niezwykle ważny temat, który z pewnością dotyka każdą z Nas - mimo, że co raz bardziej akceptujemy siebie, dostrzegamy plusy to i tak zalewające z zewsząd idealne twarze, wypracowane sylwetki czy nienaganne makijaże powodują, że gdzieś tam w środku czujemy ukłucie zazdrości. Niestety nadal producenci kosmetyków utrzymują tendencję do promowania kobiecych ideałów - nieskalanych zmarszczkami, niedoskonałościami, z bujnymi pięknymi włosami i z wymiarami, o których większość z nas może jedynie marzyć, a my oglądając katalogi, filmy czy światowej sławy Youtuberki czujemy się jak szare myszki. Gdzie zatem tkwi przyczyna tego, że gdzieś w duszy zazdrościmy i staramy się dążyć do tego żeby zawsze wyglądać dobrze - chociażby dla siebie?...

Ze zdjęcia tytułowego patrzy na Was przepiękna Miss Semilac - idealnie wyrysowana twarz, głębokie spojrzenie, piękne twarz... która z Nas nie chciałaby się znaleźć na miejscu tej Pani? Stosy kosmetyków pielęgnacyjnych i produktów do makijażu, które gromadzimy i ciągłe poszukiwanie kosmetyków idealnych służy przede wszystkim temu, żeby czuć się dobrze - dobrze dla siebie, dla swojego mężczyzny czy w otoczeniu ludzi z pracy. Ale czy tak naprawdę nie jest to mały zalążek tego o czym wspomniałam we wstępie - chęci osiągnięcia nienagannego, perfekcyjnego wyglądu ? Czy nie jest to tak, że pod warstwą podkładu skrywacie swój największy kompleks czyli blizny, albo stosujecie kremy przeciwmarszczkowe żeby ukryć upływający czas? Przedłużamy paznokcie, zagęszczamy rzęsy, uczymy się sztuki konturowania twarzy - dlaczego ? Przecież jeszcze kilka lat temu nikt o tym nie słyszał i nie myślał - czy nie jest tak, że mimowolnie i mechanicznie poddajemy się temu co akutalnie promowane jest w sieci czy telewizji? Niech każda z Was odpowie sobie na to pytanie indywidualnie.

Najbardziej w tym wszystkim boli mnie fakt, że producenci żerują na naiwności i braku wiedzy swoich klientek - przeciętna kobieta, która nigdy nie słyszała o tym co to jest skład lub czym tak naprawdę napychane jest większość słoiczków w sklepach brnie w ślepy zaułek. "Krem upiększający", "Serum odmładzające" "Multifunkcyjny krem na niedosknałości" lub w końcu "Krem-laser, odmłodzenie w 30 dni" - to już niestety standard w drogeriach. Osoby funkcjonujące w blogosferze, z wykształceniem kosmetologicznym czy chociażby te z Was, które się tym interesują nie dadzą się złapać w tę marketingową pułapkę - niestety jednak większość typowych kobiet jest w stanie zapłacić ogromne kwoty pieniędzy za obietnice producenta. I naprawdę to smutne, że w dobie dzisiejszego rozwoju nadal wiele kosmetycznych produktów opierane jest wyłącznie o prężny marketing, piękne opakowania, a ich działanie pozostawia wiele do życzenia. A już w ogóle najgorsze jest to, że robione jest to świadomie - świadomie ze względu na propagowany ideał piękna, tego nieskazitelnego, wiecznie młodego i nieskalanego najdrobniejszym wypryskiem.
Wszystko to jednak jest małą grą psychologiczna - dlaczego w reklamach tuszy do rzęs za każdym razem występuje kobieta z ewidentnie doczepianymi kępkami? Dlaczego na reklamach produktów do ujędrniania ciała występują katalogowe modelki? A no właśnie dlatego, żebyśmy i my zapragnęły tak wyglądać - żeby podziałać na nasz kobiecy zmysł zazdrości... i w konsekwencji kupić dany produkt. To wszystko jest sprytnie przemyślane, a najnowsze sondaże wyraźnie pokazują, że to właśnie reklama i występujące w nich piękne kobiety przyczyniają się w głównej mierze do zakupów produktów. Według badań to właśnie cery i jędrnego ciała zazdrościmy najbardziej - to w tej kwestii mamy największe kompleksy i jesteśmy wydać najwięcej pieniędzy na walkę z tymi problemami. 

Wcale nie jestem inna - skłamałabym pisząc, że nie zazdroszczę. Mimo, że lubię siebie i gdzieś tam nauczyłam się akceptować swoje pociążowe rozstępy czy dużą bliznę po przebytej ospie na twarzy to ja też obserwuję inne kobiety - i zazdroszczę. Nie jest to jednak uczucie, które jakoś destrukcyjnie wpływa na mnie i odbiór swojej osoby, chociaż same dokładnie wiecie, że jest wiele takich dziewczyn, które naprawdę mają z tym problem. Rzeczywistość jest dokładnie taka jaką ją odbieramy i to od nas zależy czy podejdziemy do tematu racjonalnie czy zbyt emocjonalnie. Najbardziej zazdroszczę tym dziewczynom, które mają bujne i gęste włosy - moje są cienkie, wiecznie oklapnięte i zawsze z ukłuciem spoglądam na dziewczyny, które cieszą się wspaniałą objętością i mają możliwość wymyślania fryzur. Nie oznacza to jednak, że przez to stosuję milion różnych produktów optycznie powiększających moją fryzurę i nie myślę nawet o ich przedłużaniu u fryzjera. Tak jest - akceptuje to i nie mam z tym problemu. Moim ogromnym kompleksem są także dłonie - niestety mam grube palce a do tego nęka mnie wieczna egzema przez którą wyglądają jak u starszej Pani - nawet nie wiecie jak zazdroszczę osobom ze smukłymi długimi palcami i zdrową, napiętą skórą. Ale z tym też sobie radzę - wynagradzam sobie zadbanymi, długimi paznokciami - i wcale nie spędza mi to snu z powiek. 

Tak - uważam, że przyczyną zazdrości i kompleksów są ideały promowane przez media. Dlatego tak bardzo darzę sympatią markę Dove, która jako jedna z nielicznych w swoich reklamach pokazuje kobiety takimi jakimi są - z krągłościami, tłuszczykiem, piegami i zmarszczkami, a promując swoje produkty nie obiecuje magicznego odmłodzenia w 30 dni. Tak jak już napisałam - obserwacja innych kobiet to naprawdę nic złego, podziwianie piękna także dopóki nie prowadzi to do zachwiania własnego poczucia wartości. Świadomość i jeszcze raz świadomość - a producentom ślepo oszukującym swoje klientki życzymy rychłego upadku i zestarzenia w tak szybkim tempie w jakim obiecują swoje cuda. Bądźcie piękne, pewne siebie i szczęśliwe mimo wszystko - z grubymi palcami, piegami, dużym nosem czy cellulitem.

Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat. Jak Wy radzicie sobie ze swoimi niedoskonałościami ? Czy jest coś czego zazdrościcie innym? A może zechcecie się pochwalić co najbardziej kochacie w swoim wyglądzie ? Piszcie śmiało ! :)


Inne w tej kategorii

53 komentarze:

  1. Ja to chyba jednak najmniej się sugeruję producentami kosmetyków czy w ogóle mediami;) na moje kompleksy miał wpływ nikt inny jak otoczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) No ale to jak postrzega nas otoczenie też niejako z czegoś wynika ... z kreowania jakiś ideałów.

      Usuń
  2. Najchętniej omijałabym funkcję reklam :) Dla mnie jest to wszystko strasznie naciągane i sztuczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak się nie da - zewsząd na nas czyhają. W gazetach, telewizji a nawet na opakowaniach jogurtów...

      Usuń
  3. Kiedyś zazdrościłam wiele, teraz, z biegiem lat, akceptuje Siebie i staram się bardziej skupiać na atutach (KTÓRYCH KAŻDA Z NAS MA MNÓSTWO)!! Najbardziej jestem podatna na obietnice jeśli chodzi o podkłady... ;/ Bardzo lubię swoje oczy, chociaż, jak byłam dzieckiem, to strasznie nienawidziłam ich koloru... Wszyscy mieli piękne zielone, niebieskie a ja... czarne jak węgiel... ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejeje ja mam też bardzo ciemne oczy i wręcz przeciwnie... od zawsze je kochałam :)

      Usuń
  4. Muszę powiedzieć,że ja również dopóki nie zaczęłam prowadzić bloga i czytać innych również, nie świadoma tego co te wszystkie drogeryjne 'cuda" w sobie kryją kupowałam produkty ślepo zapatrzona w piękne cery pań z reklamy :/ Ale z tym już koniec :)
    Mnie też drażnią te wszystkie chwyty reklamowe, kobiety z pięknymi , błyszczącymi włosami reklamujące cud-szampon/odżywkę/maskę.No kurcze , ja jakoś nigdy takie efektu nie uzyskałam mimo,że kupowałam namiętnie te wszystkie "perełki" Mało tego nigdy też osobiście nie spotkałam osoby z tak błyszczącymi , ujarzmionymi włosami na żywo :p Podobnie podkłady , które dają nam nieskazitelna cerę, tusze powodujące firanę rzęs do nieba czy kremy które pozwoliły by 60 latce wyglądać jak 30 stka .
    Kompleksy? Oczywiście,że mam . Chciała bym mieć piękną cerę, zazdroszczę kobietą które nie maja z nią problemów.Ale nie zamykam się z tego powodu w domu i nie wychodzę w masce na twarzy tylko dbam o nią wciąż starając się dobierać jak najbardziej odpowiednie dla niej produkty.Podobnie biust- tak chciała bym mieć większe cycki , ale że na operację mnie nie stać to staram się akceptować te swoje cytrynki i nie wydaję mnóstwa kasy na cuda, które miały by je powiększyć.Po za tym mężowi się podoba :) Ale są też rzeczy , które w sobie lubię jak np. moje naturalne blond włosy.Czy talia.Mam talię wąziutką niemal jak osa;)
    Równowaga.Każda kobieta ma kompleksy i to się nie zmieni.Ale trzeba się nauczyć je akceptować i właśnie odnaleźć w sobie to co nam się podoba.Nie ma ideałów , a te ideały z reklam traktować powinniśmy z przymrużeniem oka - one też "na żywo" nie są tak idealne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co dziwić - każda z Nas kiedyś tkwiła w przekonaniu, że to co jest napisane na opakowaniu musi być prawdą, a jeżeli nawet nie działało to problem tkwił w nas a nie w kosmetyku :) Na szczęście dzisiaj już świadomość kobiet wzrasta na tyle mocno, że mam nadzieję, iż wciskanie takiego kitu będzie po prostu srogo zabrionione :)
      Masz naprawdę bardzo dobre podejście - zamiast użalać się nad sobą i patrzeć na innych należy przede wszystkim zacząć coś zmieniać tak by czuć się dobrze - DLA SIEBIE. Talii osy też Ci mega zazdroszczę bo ja niestety należę do tych z rozmiaru L :)

      Usuń
  5. Od kiedy zaczęłam się interesować kosmetykami, składami i całą tą 'make-upową bajką' wiem też że modelki występujące w reklamach czy na okładkach gazet są doskonale 'zretuszowane' a zdjęcia gwiazd bez makeupu co najmniej nie zachęcają mnie do upodabniania się do nich ;) fakt krytyka otoczenia boli, gdy ktoś zwraca uwagę na to że nagle jest +parę kilo więcej czy oczy bardziej podkrążone mimo stosowania przeróżnych kremów ale osoby które mnie kochają i są ze mną blisko wiedzą dlaczego tak się stało i że bynajmniej nie jest to wina nocnego przesiadywania przed tv/laptopem i pochłaniania pustych kalorii w postaci chipsów czy coli a to jest najważniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą - budowanie wartości przez bliskie osoby też jest niezwykle ważne i dobrze jest mieć obok siebie takich ludzi :)

      Usuń
  6. Uważam, że 90% kobiecych kompleksów bierze się właśnie z reklam. Są tam przedstawiane tak piękne kobiety, że w moim przypadku spojrzenie w lustro boli:p
    A co do zazdrości to nie zazdroszczę gęstych włosów bo moje są całkiem niezłe, sylwetki też nie mimo, że noszę rozmiar 40/42, chciałbym mieć jedynie bardziej harmonijną twarz i większe oczy. No i kobietom z taką twarzą zazdroszczę, nie ma co ukrywać:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo no to rozmiar mamy dokładnie ten sam - wcale nie widzę w tym problemu :) Wiadomo... wystarczy spojrzeć na Koreanki żeby nabawić się masy kompleksów odnośnie skóry :)

      Usuń
  7. Oczywiście zazdroszczę innym kobietom, to nieuniknione, ale działa to na mnie trochę w sposób motywacyjny, aby bardziej o siebie zadbać, ruszyć się trochę. Jak widzimy piękną nieskazitelna cerę to musimy pamiętać o tym, żeby nie popadać w skrajności, kamery, aparaty też potrafią znieksztalcic, a photoshop jest wszechobecny. Dlatego warto mieć zdrowy rozsądek, akceptować siebie i jednocześnie dążyć do jakichś swoich celów, np. jędrniejszej pupy, czy redukcji cellulitu. Trzeba przezwyciężać swoje słabości, a do reklam i mediów podchodzić z dystansem. Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie samo podejście jak Ty - jeżeli mam z czymś wyjątkowy problem to po prostu robię wszystko żeby go zniwelować zamiast siedzieć i płakać nad swoim nieszczęściem :). Rozsądek i jeszcze raz rozsądek :) Buziaki Dorotko :)

      Usuń
  8. Właśnie kilka dni temu się zastanawiałam, dlaczego reklamując tusze do rzęs, zawsze w reklamach występują panie,u których ewidentnie widać doczepiane rzęsy, sztuczne...śmieszne to ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ? :) Albo jak Pani wykonuje demakijaż na czystej skórze... czasami mam wrażenie, że producenci takich reklam mają odbiorców za idiotów.

      Usuń
  9. Ja raczej jestem pogodzona z faktem, że skóra się starzeje. Każdy sobie radzi jak może. Jedna firma zaczęła, druga podpatrzyła i się rozkręciło... Mało kto jest uczciwy w dzisiejszych czasach jeśli chodzi o biznes. Boli ale nic specjalnie na to nie poradzimy... Ale mogłabym mieć piękne i gęste włosy :D takimi nie pogardzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację - dziś o uczciwość jest bardzo ciężko... miejmy nadzieję, że zmieni się to jednak wraz ze wzrostem świadomości klientów.

      Usuń
  10. Kompleksy mam tak jak każda z nas, ale staram się je zaakceptować. Co z tego, że ważę więcej niż powinnam, mam uszy jak elf i całe ciało w piegach? Za to mam świetne usta, wyluzować charakter, który pozwala mi olać to wszystko no i np. cudne piersi, które kocham! Tak, kocham je :D
    Moim zdaniem mało kto kalkuluje co mamy w swoim ciele nie tak, obstawiam, że znajdzie się w naszym życiu max kilka osób, które przyczepią się naszego wyglądu. To tylko my biegniemy przez to wszystko żeby wyglądać perfekcyjnie w oczach innych, ale u nich jest wszystko ok. To z nami zazwyczaj jest ten cholerny problem, że po prostu nie potrafimy zaakceptować siebie i w głowie mamy zakodowaną głupotę.

    P.S. Też mam bliznę po ospie! I to na środku czoła dzięki czemu wyglądam jak łoś;) ale są zdecydowanie większe problemy niż defekty, które są tylko nasze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piegi są piękne !
      Achhh cudnych piersi też zazdroszczę bo akurat moje po ciąży no cóż...
      Masz zupełną rację, że to my zawsze widzimy się jakby w ciemniejszych barwach niż inni (pomijając wścibskie koleżanki czy sąsiadki ofc bo one to zauważą, że masz szminkę nierówno na ustach), ale to już tak niestety jest...

      Ps. Hahaha czemu łoś ? :D Właśnie - to przynajmniej jest całkowicie nasze i jedyne w swoim rodzaju - prawie jak tatuaż :)

      Usuń
    2. Sąsiadki to inna sprawa, osiedlowy monitoring musi być zawsze i wszędzie ;-)

      Facet mi zawsze wmawia za to, że ta kropa na czole to jak taka Hinduska :P Albo jak palnę jakąś głupotę to automatycznie unosi moją grzywkę i z współczuciem mówi, że chyba tędy rozum ucieka ;)

      Piersiami nie masz co się przejmować. Czy duże czy małe powinnyśmy być z nich dumne. Ja nie mam żadnej ciąży za sobą, a np. rozstępy też się pojawiły po gwałtownym ich wzroście, nawet nie wiem kiedy... Ale tak jak już wcześniej pisałam my robimy z tego mega wielki problem, a mało kto wokół praktycznie to wszystko zauważa :).
      Miłej soboty!

      Usuń
  11. Mnie reklamy nie wpędzają w kompleksy, bardziej jest to porównywanie się z innymi, realnymi kobietami. Choć robię to wybietnie rzadko. Bo po co, choć czasem jak mam gorszy dzień i popatrzę na idealne zdjęcia blogerek na Instagramie, to się wkurzam, że która to ma piękne włosy, piękną cerę, choć moja nie jest taka zła!
    Porównujemy się, bo w gruncie rzeczy chcemy być podobne do większości, nie odstawać na tle urody z innymi kobietami.
    Ja mam jeden kompleks - jestem szalenie owłosiona, a w dodatku brunetką i czasem zazdroszczę innym kobietom, które nie mają takiej przypadłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię - ja też walczę ze swoimi dłońmi i choćbym nie wiem ile maści czy kremów stosowała to problem wraca do mnie jak bumerang. Pozostaje chyba po prostu nauczyć się z tym żyć i zaakceptować pewne fakty - lepsze to niż marudzenie dookoła :)

      Usuń
  12. Piękny wpis! Właściwie zgadzam się z każdym napisanym słowem, więc bezsensu byłoby gdybym powielała to teraz swoimi słowami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana ! :) W takim razie przybijamy piąteczkę :)

      Usuń
  13. Ja nie zazdroszczę i w ząb nie wierzę w reklamy, większość z nich to totalna ściema!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie najbardziej denerwują reklamy tuszów do rzęs, tak jak pisałaś z doklejanymi kępkami (i to wcale nie naturalnymi, ale wywiniętymi pod same brwi ;D ), podkładów ze skórą po ps...szkoda, że już od samego początku producent oszukuje. Mimo, że kobiety często nie wierzą w takie cuda, to próbują, z jakąś tam iskierką nadziei, że tym razem będzie tak jak w reklamie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tusze do rzęs to klasyka - wachlarz, skrzydła motyla... fantazja producenta nie zna granic. A przychodzisz do domu... i nóżki pająka :D

      Usuń
  15. Jako osoba, która w swoim życiu prześwietliła już mnóstwo kosmetyków, zwłaszcza pielęgnacyjnych muszę przyznać, ze faktycznie rozwój rynku kosmetycznego jest bardzo zaawansowany, pojawiają się nowości fajnej technologii wytwarzania produktów, kosmetyki w obecnych czasach są naprawdę dobre i ciężko trafić na totalny bubel. Niemniej jednak obiecanki z opakowań i z reklam rzadko mają odbicie w rzeczywistości, także ja nawet nie zakładam używając produktu, ze spełni je wszystkie - dla mnie ważne jest np. przy kremach dobre nawilżenie, rozjaśnienie, odżywienie, wygładzenie i nadanie witalności, niwelowanie drobnych zmarszczek nagromadzonych podczas dnia i głębszych, ale po prostu na skutek nawilżenia i odżywienia, a nie obiecywanego liftingu w 30 dni jak piszesz. Generalnie podchodzę do tematu rozsądnie. Cenię sobie naturalne składniki, dobre bogate składy i wierzę w działanie antyoksydacyjne biegnące w przyszłośc i w niej mające swoje odbicie, a nie w kremy, których zadaniem jest lifting czy odmłodzenie o 20 lat :P i Bóg wie co jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tyle kosmetyków ile ja już przerobiłam w swoim życiu to nie byłabym w stanie chyba policzyć. Ja ostatnio bardzo mocno zawiodłam się na marce Chantarelle, która nie dość, że obiecywała cuda na kiju to jeszcze normalnemu człowiekowi zrujnowałaby miesiąc pensji... więc od tej pory z ogromnym dystansem podchodzę do tych wszystkich "technologii" "patentów" i "zaawansowanych składników" - często cena uzależniona jest od kosztów badań nad danym składnikiem, a przecież wcale nie oznacza, że będzie dobry - może być przebadany a działać jak zwykła gliceryna ... no ale o tym się nie mówi bo po co ?

      Usuń
  16. wiem jak to jest z marketingiem o sama się go uczę :) ale sam fakt kompleksów i kupowania kosmetyków w niebotycznych cenach mnie przerasta. Masz rację, trzeba akceptowac siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. chwyty marketingowe są mi dobrze znane, ale szczerze mówiąc mam wrażenie, że potrafię być na nie odporna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobrze :) Chwalę taką postawę :)

      Usuń
  18. u mnie to chyba rozstępy, nic mnie tak nie denerwuje jak rozstępy i problem o którym wolę nie mówić, bo jest dość intymny. Jednak te kompleksy są i chyba zawsze będą z reklamami i nagabywaniem producentów czy też bez nich. Wiadomo, że zawsze reklama ma na celu nas wpędzić w poczucie że coś musimy zmienić, stać się piękniejsze, tylko czy przez to nie robimy się brzydsze .. w sensie są dziewczyny które przez to wszystko robią sobie krzywde im wydaje się że wygladają idealnie, a na prawdę są sztuczne, wręcz plastikowe a niekiedy odrzucają swoim wyglądem. Trzeba samemu umieć zachować tez umiar :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię doskonale - ja po ciąży też miałam problem i natury intymnej i tych wstrętnych rozstępów... ale nauczyłam się z tym po prostu żyć. Sztucznym panienkom mówimy zdecydowane nie - chociaż obserwując zachowanie co niektórych mężczyzn mam wrażenie, że i to jest teraz w cenie...

      Usuń
  19. To jest bardzo przykre, to wykreowanie przed media ideałów. Cierpimy my i cierpią też faceci, którzy szukają takich lal idealnych (z photoshopa), za przeproszeniem "trzepiąc sobie" w kącie do takowych wizerunków. Niestety już dawno w reklamie i mediach zaczęły się oszustwa i jest to ogólnie akceptowane przez społeczeństwo. Produkt ma się sprzedać i tyle, wizerunki pięknych, szczupłych pań to norma. Reklama ma wcisnąć coś, czego nawet nie potrzebujemy. Trzeba być świadomym :) A najbardziej nie lubię "wyszczuplających" balsamów :D Największe oszustwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leżę i kwiczę :D ahahahahha Fancy <3333

      Usuń
  20. Oj to wszystko to niestety prawda... Ja jako osoba z trądzikiem, bliznami, przebarwieniami, która czasami woli nie patrzeć w lustro miałam taki okres w życiu, że gdzie tylko usłyszałam o jakimś cudownym preparacie na trądzik to tylko sprawdzałam cenę, czy tyle jestem w stanie wydać i mogłam biec do sklepu, a później okazywało się, że krem-cud lądował razem z innymi świetnie działającymi, wybielającymi twarz produktami, po których po jednym użyciu miało być widać efekty... Aż w końcu uświadomiłam sobie, że nie opakowanie, marka, cena czy to dobra reklama świadczą o dzialaniu kosmetyku. Głównie to własnie skład gra pierwsze skrzypce no i naszej postępowanie - regularność i słuchanie potrzeb swojej skóry :) Lepiej późno niż wcale :)
    Najbardziej rozwalają mnie reklamy maszynek do golenia czy jakiś tam kremów... a tu noga kobiety przejechana depilatorem a ta dalej goli, chyba powietrze :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Bodajże chyba Dove ma najlepszą reklamę z paniami w każdym rozmiarze i mi się to podoba ;D ja nigdy nie lubiłam swojego nosa i nadal tak jest, mam rozstępy i cellulit bo szybko schudła potem przytyłam potem wpadłam w anemię i tak w kółko a teraz mi już to lata ;D Nie lubiłam swoich piegów ale je też pokochałam bo sa urocze ;D nie jestem idealna ale ma fajne cycki ( czytaj duuże :P) rude włoy wiec czasem to mnie dziewczyny nie lubię za to że faceci się za mną oglądają ech ja zaś zazdroszczę prostych włosów ;D! I tak jesteś pieknym dziwakiem nawet z grubsza ręką i blizną ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. hmm, dla mnie osoby z reklam nie są żadnym punktem odniesienia ani wyznacznikiem ideału, bo wiem, że w grę wchodzą tu zaawansowane zabiegi marketingowe. że ta pani reklamująca tusz tak naprawdę nie może pochwalić się takim pięknym wachlarzem rzęs; że bujna fryzura pani reklamującej szampon czy lakier do włosów to efekt misternych zabiegów fryzjerskich, itp.

    natomiast jak i Ty obserwuję inne kobiety i często zdarza mi się pomyśleć: o, chciałabym mieć taką figurę, jak ona! ale ponieważ jestem kobietą niemal trzydziestoletnią, już emocjonalnie dojrzałą, akceptuję siebie i wiem, że np. wspomniana kobieta z idealną figurą chciałaby np. mieć gęstsze włosy czy ładniejsze zęby. każda z nas ma takie czy inne kompleksy i jest to normalne.

    OdpowiedzUsuń
  23. myślę, że dużo osób się ze mną zgodzi, że raczej blogerki kosmetyczne i jutuberki są bardziej pewne siebie, bardziej świadome siebie i tych wszystkich marketingowych sztuczek. ja się bardzo cieszę, że zaczęłam blogować i nagrywać, bo nawet mój czerwony ryj przestał być powodem do smutku. niestety producenci chyba zawsze będą wykorzystywać niewiedzę konsumentów, chociaż na szczęście ludzie stają się coraz bardziej świadomi. parę lat temu mało kto czytał skład, a teraz robi to jednak już spora część ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja bardziej zazdroszczę samozaparcia niż urody kogoś, bo ja wiem, że np. mogę być szczuplejsza, ale muszę pilnować diety i regularnie ćwiczyć, a nie zawsze mi to wychodzi. ;) Na kosmetyki raczej patrzę na to, co mogłoby się u mnie sprawdzić, a co nie. Kupuję nowe, aby przetestować i stwierdzić, czy faktycznie warto inwestować w to więcej. Z reklamami w sumie mało mam do czynienia, ale nie robią na mnie zbyt wielkiego wrażenia, powiem więcej - irytują mnie

    OdpowiedzUsuń
  25. Też bardzo cenię Dove za ich kampanię.
    Firmy, jak to firmy, chcą ściągnąć do siebie klientów i zarobić. Cóż poradzisz.

    OdpowiedzUsuń
  26. zgadzam się z Tobą media wpajają przekłamany obraz, chociaż u wielu niestety otoczenie też robi swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Przeciez nikt nie jest idealny... jakoś przestałam ślepo patrzeć na te "ideały z tv i gazet" chyba do tego trzeba dorosnąć i zaakceptować siebie jakim się jest... z rozstepami i całą resztą :D

    OdpowiedzUsuń
  28. rewelacyjnie napisane:) wszędzie trzeba zachować zdrowy rozsądek, na szczęście nie oglądam telewizji ani reklam, wolę blogi heh :) i tutaj nie czuję żadnej zazdrości - szukam jedynie inspiracji :) a siebie akceptuję taką jaką jestem, ale staram się pracować nad swoimi niedociągnięciami :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja tam nikomu nie zazdroszczę urody, nie uganiam się za pięknem nieosiągalny, dla mnie liczy się zdrowie, dobre samopoczucie, akceptacja najbliższych. Kompleksów co do figury się pozbyłam, bo wiem że wszystko można zrobić dietą i ćwiczeniami. A jak się komu nie chce ćwiczyć, tylko woli zazdrościć to jego problem.
    Ostatnio zauważyłam, że starsze kobiety zazdroszczą młodszym: młodości, tego, co już nie wróci, dziwne kompleksy na punkcie siwych włosów, czy nawet lepszego małżeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie jestem zbyt ufną osobą jesli chodzi o zaklęcia na opakowaniach, specjaliści czarują i mydlą oczy na miliardy sposobów ale warto być czujnym i znać składy, znać swoje ciało i umiejętnie zadbać o ich korelację ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Reklama i wciskanie kitu konsumentom dotyczy absolutnie każdej dziedziny, w której w grę wchodzi marketing i sprzedaż. Jak tylko zaczęłam czytać ten wpis, od razu pomyślałam o Dove, które wspomniałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. GENIALNY post! Na Ciebie zawsze można liczyć i poczytać coś mądrego :D
    Ja miałam straszne kompleksy. Mój ogromny problem z trądzikiem, nadwaga itp. tylko to pogłębiały. Niestety w tej kwestii miałam dość słaby charakter i niską samoocenę. Potrzebowałam pomocy z zewnątrz i w odpowiednim momencie pojawił się... J. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.