TWARZ

Mój hit ! Organiczna bomba oczyszczająca | Lulu&Boo Organics - Oczyszczająca maseczka z wyciągiem z morszczynu dla skóry zanieczyszczonej.

13:35:00 Hushaaabye 60 Komentarze

Cześć Kochane.

Na początku stycznia postanowiłam sobie, że więcej nie zaufam tym wszystkim pseudoprofesjonalnym laboratoryjnym kosmetykom do twarzy i dam jej to co w moim uznaniu jest najlepsze - naturę. Po wpadce z kremami Chantarelle, który zrujnowały moją cerę postanowiłam, że tym razem poszukam czegoś na bazie naturalnych składników, bezpiecznych dla mnie i środowiska no i przede wszystkim sprawdzonych przez wiele osób. Koniec z eksperymentami na mojej twarzy - sama w sobie nie jest łatwa w pielęgnacji więc nigdy więcej nikt nie namówi mnie na produkty w ciemno. Lulu&Boo Organics to nowość na moim blogu - coś zupełnie innego, świeżego i na najwyższym poziomie. Poznajcie nowy wymiar naturalnej pielęgnacji i pierwszy z produktów, na który się zdecydowałam czyli mój (i nie tylko mój) hit oczyszczający - maseczkę z wyciągiem z morszczynu pęcherzykowatego dla cery tłustej, mieszanej i trądzikowej.


Lulu&Boo to producent kosmetyków organicznych bazujących na wyjątkowych składnikach, których na próżno szukać w większości kosmetykach. Ja sama posiadam trzy różne produkty tej marki i każdy z nich zawiera składniki, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Co ważne większość  pochodzi z upraw ekologicznych i jest certyfikowana Soil Associaton. Są stworzone dla osób ceniących sobie bezpieczeństwo, dbałość o środowisko naturalne, a także wegan. Mnie osobiście cała idea towarzysząca produkcji tych kosmetyków bardzo przekonała - postanowiłam zacząć od produktów do pielęgnacji twarzy z tego względu, że wiele z nich zdobywało międzynarodowe nagrody w dziedzinie kosmetyków organicznych. 

Bohaterem dzisiejszego posta jest oczyszczająca maseczka przeznaczona do pielęgnacji cery zanieczyszczonej oraz z problemami rozszerzonych porów, trądzikiem czy podskórnych cyst - jest więc odpowiednia dla osób ze cerą mieszaną i tłustą. Głównym składnikiem aktywnym tej maseczki jest wyciąg z morszczynu pęcherzykowatego, który odpowiada za dotlenianie, tonizowanie i regenerację skóry. Bazę produktu stanowi znana ze swoich właściwości oczyszczających glinka zielona. W składzie możemy znaleźć łagodzący aloes, wyciąg z jabłek bogaty w kwasy AHA, olej konopny działający przeciwstarzeniowo, nawilżająco i zmiękczająco, olej jojoba znany z działania antybakteryjnego i przeciwgrzybiczego, olejek eteryczny z jałowca, który ściąga i odtruwa, olejek eteryczny z lawendy łagodzący i kojący skórę, antyseptyczny olejek May Chang, wyciąg z papai, który przywraca skórze równowagę i złuszcza martwy naskórek, wyciąg z propolisu będący najbardziej znanym naturalnym antybiotykiem, olejek z rozmarynu stymulujący procesy zachodzące w skórze oraz wyciąg z oczaru wirgijskiego czyli naturalny środek ściągający.

Robi wrażenie ?

Zamknięta w szklanym, ciężkim opakowaniu maseczka dostępna jest u polskiego dystrybutora w sklepie Costasy (tam gdzie Lily Lolo) w cenie 132,20 zł/50 ml. Jak widzicie - maseczka do złudzenia przypomina błoto. Jeżeli kiedykolwiek stosowałyście glinki to jest to dokładnie taka sama konsystencja i struktura jak w przypadku rozrobionej z hydrolatem glinki z tą różnicą, że naszej maseczki nie należy zwilżać wodą. Sama w sobie jest średniogęsta - najlepiej nakładać ją pędzlem w niewielkiej ilości. Jako, że zastyga bardzo szybko nie musicie obawiać się o ruch. Pachnie bardzo dziwnie... ziemisto i ziołowo jednocześnie. Kto jednak miał do czynienia z kosmetykami naturalnymi nie będzie niczym zaskoczony.

Powiedziałabym, że z niej całkiem niezły brudas. Raczej nie polecałabym w niej witać kuriera czy chłopaka goniącego do domu z pracy :) Po nałożeniu na buzi zasycha bardzo szybko i wyraźnie ściąga skórę - jest to zdecydowanie wyczuwalne. Jej kolor zmienia się pod wpływem kontaktu z otoczeniem, więc należy mocno domykać słoiczek żeby nie tracić na jej właściwościach. Czemu jednak nazwałam ją swoim oczyszczającym hitem?

Cały sekret tego produktu obnaża się w momencie pierwszego spojrzenia w lustro po zmyciu. IDEALNY MAT - to pierwsze co rzuca się oczy. Skóra jest świetnie uspokojona, jednolita i właściwie to wygląda tak jakby ktoś przeciągnął ją mocno matującym pudrem. Oprócz tego jest bardzo napięta i dość mocno ściągnięta - prosi się zdecydowanie o krem nawilżający. Nie zapominajmy jednak, że takie jest jej zadanie - finalnie gdy zbliżycie skórę do lustra można wyraźnie zauważyć zmniejszenie widoczności porów, a takie produkty kocham najbardziej. Niestety trzeba z nią ostrożnie - kiedyś trzymałam ją zbyt długo i czułam się później mało komfortowo. Należy trzymać się zaleceń producenta i nie eksperymentować (oczar wirgijski był z pewnością winowajcą). Jeżeli Wasza skóra boryka się z problemami produkcji dużej ilości sebum, ma mocno widoczne pory lub częste wypryski - musicie ją spróbować, naprawdę. Używam produktu od stycznia - raz/dwa razy w tygodniu i same widzicie jakie jest jej zużycie. Czy warto - dla mnie absolutnie tak.

Dajcie znać czy słyszałyście o produktach marki Lulu&Boo - jeżeli tak to koniecznie napiszcie mi co stosowałyście i jakie były Wasze wrażenia.

Ps. Nie pokazujcie się nikomu .. no chyba, że tak :)


Buziaki :)


Inne w tej kategorii

60 komentarzy:

  1. Z chęcią bym wypróbowała, w sam raz dla mojej cery, aaale cena... póki co nie, może kiedyś, jak będzie mnie stać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając właściwości maseczki, doszłam do wniosku, że byłaby idealna dla mojej cery, dlatego będę ją miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haahhaha diabeł nie śpi :D
    Czyli coś dla mnie. A ona nie jest cos w deseń tej "najmodniejszej" glamglow?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Kochana bo ja za tymi najmodniejszymi to nie bardzo jestem :D Nie kręcą mnie takie cuda wianki :)

      Usuń
  4. Niedawno skończyło mi się opakowanie tego produktu. U mnie sprawdził się genialnie, moja skóra była bardziej oczyszczona i w dodatku delikatna. Maska nie podrażniała mojej skóry. Ciekawią mnie jeszcze inne kosmetyki z tej firmy :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to tylko potwierdza moje słowa :) Cieszę się, że Ci się sprawdziła :) Również pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Nie znam tej marki i do niedawna w ogóle nie robiłam maseczek. Ale ostatnio przeprosiłam się z glinkami i majstruję nimi przy twarzy, więc baaaardzo ciekawi mnie ta firma. Zaraz popatrzę, co jeszcze oferują, choć przyznaję, że patrząc na zapasy, powinnam zużyć to, co już mam... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź grzeczna ! :D nie rób jak ja hahaha :D

      Usuń
  6. słyszałam już co nieco o tych kosmetykach, ale sama nigdy nie miałam. Aktualnie posiadam zbyt wiele maseczek w swoich pudełku, z czego większość jest właśnie tych oczyszczających, ale może kiedyś skusze się na nią, bo zmniejszenie widoczności porów bardzo mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz oczyszczacze to pamiętaj o niej po prostu na przyszłość :)

      Usuń
  7. Lubię takie działanie w maseczkach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Pokusy są fajne... bo można na coś zrzucić :D

      Usuń
  9. Coś dla mnie ;) uwielbiam takie maski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak ja :) oczyszczacze to jest to :)

      Usuń
  10. Nie znam tego produktu, ale mi się podoba <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnie zdjęcie rządzi! :) A marka mnie bardzo kusi, szczególnie, że te zużyte próbeczki okazały się fenomenalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może niedługo się uda :) trzymam kciuki :)

      Usuń
  12. Po prostu WOW!

    Chociaż z tego co opisujesz to właśnie w taki sposób działa u mnie czarna glinka. Musisz koniecznie jej spróbować i porównać efekty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź :D obnażasz moje wszystkie braki - dobra... czarne mydło wiem czym jest i używałam, ale czarna glinka ?! Gdzieś była całe moje życie ? :D

      Usuń
  13. Śliczna Justynka zza krzaka :D
    Maseczka w moim guście, bo błotnista :)
    A te Twoje zdjęcia...padłam i leżę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahahahhahaha :D dzięki wiesz? :D

      Usuń
  14. Gdzieś obiło mi się o uszy coś o tej marce, ale niewiele. Może jednak warto się nią bliżej zainteresować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balbinka swego czasu o nich pisała więc może tam? :)

      Usuń
  15. Ale ma nazwę fajną ;D z racji laewndy w składzie ( nawet jak jest tam 0,000000001 %) podziękuję ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też średnio jestem za lawendą, ale jej tu nie czuć w żadnym stopniu :) samo błoto!

      Usuń
  16. Maseczka idealna dla mojej skóry! Szkoda że cena taka kosmiczna :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Cena jest jej największą wadą. :(

      Usuń
  17. czuję się oczarowana... ostatnim zdjęciem ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam marki, pierwszy raz spotykam się z nią u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to bardzo się cieszę, że mogłaś poznać coś nowego :)

      Usuń
  19. Haha mój mąż już nie z takimi maseczkami na twarzy mnie widział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządny z niego facet! :D mocno musi kochać :))

      Usuń
  20. Bardzo ciekawy produkt, jestem ciekawa czy przypadłby mi do gustu, ale podejrzewam, że tak bo jestem posiadaczką cery mieszanej :). Hm, tylko ten zapach... :D Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) no zapach jest dziwny... Taki mocno ale to mocno błotnisty :)

      Usuń
    2. Dziękuję :) no zapach jest dziwny... Taki mocno ale to mocno błotnisty :)

      Usuń
  21. To teraz będę co chwila zaglądać na stronę sklepu i czekać choćby na najmniejszą promocję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi polecam ogromnie! :) mam jeszcze dwa smaczki tej marki :)

      Usuń
  22. Ta maseczka brzmi jak ideał dla mojej skóry. Ale nie ideał dla mojego portfela :(
    Może kiedyś uda mi się kupić jakieś droższe kosmetyki do twarzy, ale jak narazie to cienko to widzę :(
    Muszę zapamiętać tą maseczkę na lepsze czasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz spróbować sobie od próbek :) wiesz Kochana lepiej sprawdzić najpierw tak zanim uda się kupić pełny wymiar :)

      Usuń
  23. Nie znam tej marki, po przeczytaniu recenzji myślę że warto ją spróbować i u mnie. Ma świetną wydajność :) Śliczne zdjęcie w masce ! Bardzo ładnie widać w nich twoje piękne oczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marzenko <3 takie tam wiesz... Głupoty po godzinach :)

      Usuń
  24. Produkty na bazie alg rzadko ładnie pachną :DDDDD
    A skoro tak dobrze na Ciebie działają to możesz kupić je sobie w formie sypkiej i dodawać do innych maseczek celem wzmocnienia efektu :)
    Ja najczęściej robię sobie mieszanki algowe z dodatkiem jakiejś delikatnej glinki, hydrolatu i paru kropelek oleju :) wychodzą z tego super maseczki do twarzy.
    Ostatnie zdjęcie jest cudne :)))))

    OdpowiedzUsuń
  25. Kuszą mnie kosmetyki tej marki, a maseczka zapowiada się naprawdę obiecująco :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Maseczka jest rewelacyjna! Użyłam jej juz kilka razy, ale po pierwszy użyciu juz sie zakochałam. Produkt fenomenalny i wart każdej złotówki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo mnie zaciekawiłaś! Efekty wydaja się być podobne do glinek, które uwielbiam ;) A co do ściągania skóry - może warto by ją zwilżać podczas trzymania na twarzy? ; )

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajnie znaleść coś, co naprawdę działa na pory ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę koniecznie wypróbować kosmetyki Lulu&Boo, czytałam na ich temat kilka pozytywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  30. jeśli faktycznie zmniejszyła pory to ja ją muszę mieć! mam ogromny problem z tym ostatnio! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie znam tej marki. Chętnie bym wypróbowała inny kosmetyk z ich oferty.Ta maseczka jednak nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Coś dla mnie, chętnie bym przetestowała i ten naturalny skład, ekstra

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.