WŁOSY

Jak skutecznie przyspieszyć wzrost włosów i spowodować wysyp babyhair.| Natura Syberica - Rokitnikowy scrub do skóry głowy.

11:30:00 Hushaaabye 40 Komentarze

Cześć Kochane.

O długich, gęstych włosach marzy nie jedna z Nas. Mimo, że moje kosmyki sięgają już prawie do żeber to niestety, ale objętością i gęstością absolutnie nie grzeszą. Ostatecznie marzeń o bujnej fryzurze pozbawiła mnie Pani, która wykonała badanie skóry głowy i stwierdziła, że włosy owszem rosną... ale bardzo cieniutkie. Jednak podczas badania okazało się, że jednego meszka wyrasta u mnie aż pięć nowych włosków co niezmiernie mnie ucieszyło bo wtedy właśnie zrozumiałam, że całym sekretem wzrostu nowych włosów jest regularne wykonywanie peelingu głowy - dla jednych abstrakcyjne i niepotrzebne natomiast dla mnie stało się już swego rodzaju rytuałem, który jak widać niesamowicie pomógł i to nie tylko w kwestii nowych, zdrowych babyhair. Dziś pokażę Wam scrub, który towarzyszy mi od długiego czasu w każdy sobotni wieczór - przed Wami kolejny rosyjski skarbek Natura Syberica rokitnikowy scrub do skóry głowy.

 Mój poprzedni scrub do skóry głowy także pochodził od Natura Syberica - naprawdę ufam tej marce i właściwie to nigdy nie zwiodłam się na żadnym z ich produktów, dlatego tym razem także zdecydowałam się powierzyć swoją głowę właśnie im. Tym razem postawiłam na wersję z rokitnikiem - mającej na celu nie tylko dokładne oczyszczenie skóry głowy, zapobieganie utracie włosów czy przeciwdziałanie występowania łupieżu, ale przede wszystkim zwiększenie dopływu krwi do cebulek włosowych i stymulację ich wzrostu. Postanowiłam iść za ciosem i spowodować jeszcze większy wysyp maleńkich włosów. Czy mi się udało?
Plastikowa tuba o pojemności 200 ml ogromnie cieszy moje oczy. Jest kolorowa, wesoła i wygląda naprawdę ekskluzywnie co może być nieco mylące bo jak się okazuje nasz scrub pozostaje w sferze bardzo przyjaznych dla klienta cen (19,99 zł do kupienia TUTAJ) - biorąc pod uwagę częstotliwość wykonywania takiego zabiegu (raz w tygodniu) za niecałe 20 zł mamy produkt, który wystarczy nam na długie miesiące. Korzystnie? Powiedziałabym, że nawet bardzo. Natura Syberica znana jest także z dobrych składów w swoich kosmetykach więc zatrzymajmy się na chwilkę właśnie przy tej kwestii.

Substancją odpowiadającą za ścieranie obumarłego naskórka zmielone skorupki orzeszków cedrowych z niewielką domieszką sztucznych drobinek, których jak wiecie jestem przeciwnikiem. Niemniej jednak jest ich malutko i nie są praktycznie wyczuwalne w przeciwieństwie do scrubu migdałowego, którego wypłukiwanie to była dla mnie mordęga. W składzie znajdziemy przede wszystkim rokitnik ałtajski, który jest jednym z najbogatszych źródeł witamin, aminokwasów i kwasów tłuszczowych odpowiadających za regenerację, odżywienie i stymulację procesu powstawania keratyny we włosach. Scrub ten zawiera także znany już wszystkim ze swojego dobroczynnego działania olejek arganowy, odświeżający i poprawiający ukrwienie mentol, ekstrakt z mięty pieprzowej, a także złuszczający kwas glikolowy w towarzystwie ekstraktów z ziół. Szczerze? Dla mnie rewelacja. 

Mój poprzedni scrub miał całkowicie inną konsystencję niż ten na bazie rokitnika. Mamy tutaj bardzo żelową i dość gęstą formułę w kolorze bursztynu z dużą liczbą drobinek ścierających (swoją drogą dość ostrych). Taka konsystencja odpowiada mi zdecydowanie bardziej ze względu na to, że łatwiej jest rozprowadzić mi ją na całej powierzchni skóry głowy. Przez fakt, że drobinki są ostre cały zbieg jest naprawdę fajny - zresztą kto z nas nie lubi drapania po głowie? :) Powiem Wam szczerze, że trochę zmieniłam zdanie na temat wykonywania peelingu skóry głowy - do tej pory taktowałam go raczej jako żmudny obowiązek, a teraz zaczynam to po prostu lubić. Zapach produktu nie będzie odpowiadał każdemu - to takie połączenie miodu z czymś mocno ziołowym jednakże po spłukaniu całkowicie niewyczuwalnym.

Zalet REGULARNEGO peelingu skóry głowy jest naprawdę cały ogrom. Począwszy od zdecydowanego zmniejszenia przetłuszczania się włosów, po świetne odbicie ich u nasady aż wreszcie... po nowe, zdrowe maleńkie włoski. Skóra głowy jest także bardzo dobrze nawilżona co jest nie bez znaczenia dla osób wrażliwych na podrażnienia czy podatnych na przesuszenia i łupieć. Musicie mi wierzyć na słowo - zrobienie kitki dla mnie dzisiaj to nie lada wyczyn. Z każdej strony atakują mnie małe fruwajki, których nijak ujarzmić :) Ale właśnie dokładnie o taki efekt mi chodziło - nowe włosy to najpiękniejszy prezent jaki można sobie sprawić regularnością w stosowaniu tego typu produktów. Jeżeli jeszcze nie próbowałyście to po raz kolejny zachęcam Was do wprowadzenia peelingu skóry głowy do swoich rytuałów - to remedium na wiele problemów, a nie kosztuje wiele... i spełnia małe marzenia :)
Buziaki !

Inne w tej kategorii

40 komentarzy:

  1. Małgorzata Omelańska23 maja 2016 11:44

    Skoro tak rekomendujesz i są efekty może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupie! Chodzi mi peeling po glowie od dluzszego czasu i w koncu go kupie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. myślę nad peelingowaniem skóry głowy, ale boję się ciągle tego spłukiwania resztek peelingu :/ a ten jak się spłukuje?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten zdecydowanie lepiej niż wersję migdałowa, którą miałam :) jest żelowy więc siłą rzeczy lepiej z tej głowy schodzi :) no ale trochę cierpliwości potrzeba tak czy siak...

    OdpowiedzUsuń
  5. No musisz sobie koniecznie spróbować :) różnica jest naprawdę zauważalna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A owszem - potwierdzam i zachęcam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boję się trochę tych peelingów :), ja na plus mam dużo, grubych włosów i obawiam się wypłukiwania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiedziałam ,że takie coś wgl istnieje jak peeling do skóry głowy rewelacja , myślisz ,ze się sprawdzi u faceta co ma białe krostki na głowie (mniszki czy jakoś tak ?) Bo tak jakby przy cebulce mu się robią takie wypryski białe . I przy długich włosach bez problemu mini granulki się wypłukują czy trzeba się troszkę namęczyć?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej no ale tu nie ma się czego bać naprawdę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej szczerze mówiąc nie mam pojęcia... nie wiem czy mechaniczne działanie na te mniszki nie spowodowałoby jakiejś reakcji więc dopytałabym jakiegoś dermatologa na wszelki wypadek. Ja mam bardzo długie włosy i ze spłukiwaniem jest niestety troszeczkę zabawy, ale robimy to raz w tygodniu więc da się to przezyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie, że się sprawdził :) Ja peeling skalpu wykonuję cukrem...

    Ostatnio w aptece widziałam ten scrub i się nad nim zastanawiałam... Chyba wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Było by świetnie jak byś podpytała bo już walczymy z tymi mniszkami podobno spowodowane są one słabymi cebulkami i ogólnie włosem . ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. dodajesz cukier do szamponu czy jakąś inną metodą ?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jasne - spróbuję się dowiedzieć czegoś od kogoś bardziej wykwaflikowanego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja obecnie czekam na swój tonik z sklepu sachia :) ma przyśpieszyć porost włosów i zahamować wypadanie :) ciekawe jak się sprawdzi. Produktów tej akurat marki nie miałam okazji używać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Panna Migotka23 maja 2016 15:43

    Przy czerwcowych zakupach pewnie się na niego skuszę :) póki co od czasu do czasu traktuje łebek szamponem z soda oczyszczoną, ale wolałabym właśnie coś bardziej odżywczego :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie robiłam peelingu głowy, ale będę musiała spróbować. Mam jakąś odżywkę z tej serii, ale póki co czeka na swoją kolej :) Jak zwykle cudowne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobra, przekonałaś mnie, chcę! :D

    Kochana - pod pierwszy zdjęciem tekst jest wyśrodkowany :)

    OdpowiedzUsuń
  19. z pewnością wypróbuje.. chociaż aktualnie również mam wysyp małych włosków.. uwielbiam je, chociaż jak chcę mieć ładnie ułożone włosy to doprowadzają mnie do szału :-) taka miłość przez nienawiść ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. z chęcią kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kasia Kępka23 maja 2016 17:30

    Nie widziałam wcześniej tego produktu! Chyba wskoczy do mojego koszyka- uwielbiam wszystko co ma w składzie miętę pieprzową. O peelingu skóry głowy słyszałam już kiedyś wiele dobrego, ale jakoś o tym zapomniałam...dzięki za przypomnienie! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaciekawiłaś mnie tym scrubem :) Chętnie bym go wypróbowała, ale ja mam bardzo wrażliwy skalp i się obawiam tych dobrze ścierających drobin :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wstyd się przyznać, ale nigdy nie robiłam peelingu skóry głowy ;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Coś ciekawego :) Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Z moimi zdolnościami to ja te wszystkie drobinki miałabym we włosach i wyglądałabym jak wsiok ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. Kinga Bylina23 maja 2016 20:15

    Nigdy nie miałam do czynienia z peelingiem/scrubem do skróry głowy :-) Jakoś sie ich boje :-) Ale może w końcu spróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Muszę przyznać, że nie robiłam nigdy peelingu skóry głowy. Włosy mam dość gęste, ale mam problem z przetłuszczaniem. Może taki peeling pomógłby mi.

    OdpowiedzUsuń
  28. Przydałby mi się taki produkt, który stymulowałby wzrost nowych włosów. Moje mają niestety tendencję do częstego i sporego wypadania.

    OdpowiedzUsuń
  29. Świat Kosmetykoholiczki24 maja 2016 14:51

    Ja ostatnio próbuje się przekonać do peelingów skalpu, ale kurde... Te drobinki we włosach doprowadzają mnie do szaleństwa. Najpierw, podczas aplikacji, połowa drobin zostaje we włosach zamiast dotrzeć do skóry głowy ( a nie mam znowu aż takiej bujnej czupryny) a później jak się tam zagnieżdżą, to wypłukanie ich trwa z 15 min. Chyba nie mam cierpliwości do takich eksperymentów :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Muszę się mu przyjrzeć - sama robię peeling skóry głowy cukrem zmieszanym z szamponem ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Trzeba się wreszcie nauczyć peelingować skalp :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kurcze, im częściej do Ciebie zaglądam, tym bardziej sobie uświadamiam, o jak wielu rzeczach jeszcze nie wiem. A myślałam, że już troszeczkę liznęłam całą tę pielęgnację :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Dobrze wiedzieć :)))
    Też bardzo lubię peelingi skalpowe, ale tego akurat nie miałam. Nie wszystkie składy z serii rokitnikowej mi pasują i nawet na niego nie patrzyłam...

    OdpowiedzUsuń
  34. Aleś mnie skusiła! :) Ja robię peeling cukrowy, ale baaaardzo nieregularnie :( Chyba zabrać się wreszcie za siebie...Zaraz zaparzę kawę i spróbuję zrobić peeling fusami - mam nadzieję, że i zedrze to, co zalega i pobudzi do wzrostu :) A przy najbliższych zakupach na ten scrub na pewno się skuszę :)
    P.S. Chciałabym żeby mi z jednego mieszka wyrastało aż 5 włosów! :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja robię sobie co jakiś czas domową wersję, z cukrem i szamponem, ale kusi mnie jakiś gotowy kosmetyk tego typu, bo zdecydowanie zbyt często zapominam o tej częsci pielęgnacji ;P

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj, przydałaby mi się taka alternatywa dla domowego peelingu cukrowego - jakoś nie umiem sobie z nim poradzić i może ta gotowa wersja byłaby dla mnie odpowiednia :D Co do przyspieszenia wzrostu u mnie całkiem nieźle radzi sobie z tym drożdżowa maska od Babuszki Agafii ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.