Trzy najgorsze zjawiska,które psują blogosferę.

Cześć Kochane.

W blogosferze siedzę już prawie cztery lata i obserwując rzeczywistość na podstawie tego jak było kiedyś a jak jest teraz to zaczynam czuć się po prostu staro. Moje początki wcale nie były łatwe - tak jak i dziś ciężko było się przebić, ciężko zostać zauważonym przez czytelników, ale wyznaczniki dobrego jakościowo bloga były po prostu inne. Można by książkę napisać o tym jak blogosfera funkcjonowała "w czasach" gdy liczyła się przede wszystkim treść a nie statystyka, fejm czy ilość współprac na koncie. Dziś z blogosfery zrobiła się zwykła masówka - masówka, której dobre teksty, wiedza autora czy podawanie tajników pielęgnacyjnych na tacy odeszły na drugi plan wyparte przez statystyki, chęć zaistnienia czy chociażby wspaniałej możliwości do uśmierzenia własnego bólu tyłka. Niestety tak jest i tak będzie - wystarczy na spokojnie usiąść i przyjąć postawę obserwatora żeby wysnuwać pewne wniosku. Nie wszędzie na szczęście, ale to co się dzieje aktualnie naprawdę może odebrać chęć pisania z pasji - widzę to po ilości zamykanych, naprawdę dobrych blogów, które nie miały szansy przebicia tylko dlatego, że...


PARCIE NA STATYSTYKI.

Chore dążenie do podbicia sobie statystyk to już jakaś plaga. Znam blogerki, które dosłownie wyłażą mi z talerza... komentowanie miliona blogów nic nie wnoszącymi treściami, trzy rozdania w jednym czasie - nieważne czy na blogu, czy na Fanpagu czy Instagramie. Tysiące przypomnień o postach, miliard linków na forach i stronach internetowych. Ba! Znam takie co podkradają najaktywniejszych fanów! Pisanie wiadomości prywatnych do osób, które gdzieś tam bardzo mocno uczestniczą w życiu innych blogów to też zjawiska, które mają miejsce. Żebrolajki i wyskakujące zewsząd powiadomienie o polubieniu strony... KTO TO WYMYŚLIŁ. Po co Ci to? Nawet nie wiesz ile osób kliknie "lubię to" tylko po to żeby mu tu cholerstwo więcej nie skakało przed oczami. Polub mnie, udostępnij - poleć mnie w swoim rankingu... litości gdzie tu jakiś szacunek.Podążanie za innymi byleby nabić wejść, zgarnąć kilku obserwatorów i móc pójść spełnionym do łóżka to dla mnie najbardziej żenujące zachowanie jakie ma miejsce. Mi też kiedyś zależało na liczbie obserwatorów - ja też bawiłam się w rozdania. Jeżeli dana marka proponuję mi przeprowadzenie konkursu z nagrodami dla czytelników - czemu nie? Zawsze chętnie obdarowuję kogo mogę - tylko, że nie traktuję tego jako kolejnej szansy na podbicie liczników. A już na pewno nie chodzę po firmach i nie proszę o możliwość organizacji konkursu - bo inni mają :)  Ale jeśli ktoś robi pięć rozdań w ciągu miesiąca z okazji urodzin, imienin babci czy dlatego, że mu się pies oszczenił to wysnuwam tylko jeden wniosek.Prawdziwe statystyki to nie statystyki kreowane rozdaniami - to w większości sztuczny tłum, napływ masowy ludzi, którzy wejdą i wyjdą. A Ty zostaniesz bezwartościowym blogerem z milionem odsłon.


ANONIMKI.

Jednym z powodów, dla którego na moim blogu pojawił się Disqus jest chęć prowadzenia szczerego monologu kierowanego bezpośrednio do danej osoby. Pozostawianie anonimowych komentarzy na blogach (nie tylko moich ale i moich przyjaciół) spodobało się komuś na tyle mocno, że postanowiłam mu tę zabawę ukrócić i zaprosić do rozmowy bezpośredniej - niestety na próżno. Anonimki pojawiają się i znikają - zupełnie jak wiatr. Tam gdzie można wylać żale, zjechać czyjąś buzię czy wziąć udział w jakiś rozgrywkach wysyp anonimków gwarantowany. Wiecie kim dla mnie jesteście? Tchórzami bez wartości - bo skoro Wam wstyd podpisać się własnym nazwiskiem pod obelgą czy krytyką to jest dla mnie równoznaczne z zaburzeniem poczucia własnej wartości albo tak naprawdę samemu przyznaniem się do tego, że racji w tym komentarzu tyle ile myślenia w tejże głowie. Portret psychologiczny anonima to dla mnie przede wszystkim kłamca, tchórz i do tego prostak o czym często świadczy jego plugawy, podwórkowy język.

BRAK KREATYWNOŚCI.

W blogosferze jak dzieje się coś naprawdę fajnego - to dzieje się masowo. Wprowadzamy zmiany na blogu? Jasne - zróbmy to falowo. Przecież to, że siedzisz nad swoim szablonem dwa czy trzy tygodnie i starasz się zachować indywidualny charakter nie ma nic do rzeczy kiedy po chwili staje się inspiracją dla tych, którzy NAGLE również poczuli chęć odświeżenia i jednym kliknięciem "zapłać" chwalą się wszem i wobec swoją kreatywnością. Kilka miesięcy temu wprowadziłam na swoim fanpagu motywacyjne poniedziałki, które cieszą się ogromnym powodzeniem - gdy tylko jedna z marek postanowiła podłączyć się do mojej inicjatywy by docierać do szerszego grona osób - nagle motywacji pojawiło się tyle, że niewiadomo było gdzie czytać. Jasne - cieszę się, że mój pomysł się podoba, ale takie rżnięcie na żywca to jest dla mnie niewiarygodnie śmieszne. Ludzie cierpią na brak kreatywności w każdej sferze - to dlatego właśnie posty z treściami innymi niż te powielane wcale nie cieszą się popularnością. To dlatego, że nie idziemy z tłumem sprawia, że tekst pisany ileś tam godzin dociera do 200 odbiorców przy czym denko czy zakupy do 2000. Ludziom nie chce się myśleć - i tak jak kupując towar w sklepie podkupują pomysły na siłę starając się wmówić innym, że są ich autorami. Swego czasu pisałam teksty dla jednego z portali urodowych - z dumą później obserwowałam jak sprytnie przerabiane są na słowa innych. A pracowałam nad nimi bardzo długo podobnie zresztą jak inni autorzy, których treści wrzucane są do translatora i przerabiane tak, że niby nikt się nie zorientuje - zorientuje i to szybciej niż się wydaje. Indywidualizm się liczy ... i spokojne sumienie. Czy to takie trudne znaleźć sposób na siebie? Czy naprawdę ludzi satysfakcjonuje żerowanie na pracy innych lub podążanie wydeptanymi ścieżkami? 

Zostawiam Was z tym tekstem na koniec tygodnia. Niech poniedziałek przyniesie ukojenie i oczyszczenie - dobra energia to akurat najcenniejsze co może na nas spłynąć i zmotywować do dalszej pracy. Niech żaden anonim, ksero czy parciuch nie wpływa na Wasz indywidualizm - nie dajcie się zatracać, depczcie własne ścieżki. 

Dobrej poniedziałku.
Buziaki

117 komentarzy:

  1. Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że masz racje! Ja zaczynałam trochę później od Ciebie, bo w lipcu skoczą mi trzy latka, ale było zupełnie inaczej. Może nie przebiłam się wystarczająco, jednak lubię swoje miejsce w sieci i tworzę je nie tylko dla siebie, ale i dla dziewczyn z podobnymi zainteresowaniami do mnie. Teraz mam wrażenie, że blogi zakładane są z naciskiem na współprace z możliwością zarobków - nie wszystkie oczywiście.
    Kopiowanie moich tekstów i pomysłów nie dopadło mnie, ale wczoraj wpadłam na zaskakująco podobną do mojej nazwę fanpagu plus grafiki, którą używam... Rozumiem inspiracja - spoko, jednak to moim zdaniem nie była inspiracja. Przypadek? Nie wydaje mi się... Cóż tak jak napisałaś "brak kreatywności".

    OdpowiedzUsuń
  2. Takich "przypadków" to ja mogłabym wymienić kilkadziesiąt... szkoda bo wcale nie chciałabym mieć racji - wolałabym żeby było jak kiedyś. Nie liczyło się kto ma droższy szablon, kto robi piękniejsze zdjęcia lub kto ma ile followersów na Instagramie - liczyłaś się Ty i to co miałaś do powiedzenia... Tak jak napisałaś - teraz nowe blogi wyrastają (wiadomo, że nie wszystkie) głównie w celach korzyści - na szczęście wybicie się wcale nie jest łatwe i rzeczywistość szybko zweryfikuje kto powinien zostać na stałe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko się zgadza! Mój blog ma około półtora roku, ale już widzę jak to wszystko wygląda... Czasem sama myślę, że po co ja to robię skoro wyświetleń tak mało, a przygotowanie posta zajmuje tyle czasu. Moim wnioskiem jest to, że każdy chce zostać doceniony, dlatego tak dużo tych żebrolajków etc...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie najbardziej denerwuje ta masówka recenzji danego produktu, gdzie nie spojrzeć, to samo. To się robi nudne. Na obserwacji też mi nie zależy. A anonimowe komentarze wyłączyłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego ja zdecydowałam się na Disqus i chociaż z jednym mam spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak... ale nie uważasz, że to najgorszy z możliwych sposobów na "promocję"?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tekst niestety prawdziwy i trochę dołujący.. Blog założyłam w 2013 roku ale od 2014 tworzę go nieprzerwanie i wiem, że moje statystyki mógłby wyglądać lepiej, liczba obserwatorów czy lajków na fejsie mogłaby być większa, ale zdecydowanie wolę samoczynnie trafiających do mnie czytelników niż nic nie wnoszące rozdania, które tak jak napisałaś, są masowym przepływem obserwatorów - ale nie stałych czytelników. Czasem widzę dziewczyny z 1000 obserwatorów u których nie ma komentujących, bo są tylko obserwatorami czekającymi na kolejne rozdanie..;) Ostatnio zaczęłam rozpowszechniać linki do bloga w grupach na fejsie i trafiłam na fajną grupę "Grupa wzajemnej promocji dla blogerów", ale nie chcę wyskoczyć komuś z lodówki :D A co do natarczywych anonimków to disqus jest dobrym sprzymierzeńcem z ich tępienia.. ;) Justyna rób to co robisz, bo robisz to świetnie i ją uwielbiam czytać tego typu wpisy Twojego autorstwa, bo dobrze się to czyta i nie owijasz niczego w bawełnę.. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co jak co ale jak wchodzę na bloga i odradza wyskakuje mi okienko żebym polubiła go na fb to aż się we mnie gotuje.Czasami mam wrażenie że niektóre dziewczyny mają bloga tylko po to żeby mieć darmoszke ,na 20 blogach widzę jeden produkt i wszędzie go tylko zachwalają..:/ No niestety tak teraz to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeżeli wszystko dzieje się w tzw. kręgu zainteresowań to nie ma problemu - właśnie dlatego dołączyłam do kilku grup, o których mówisz :) To jest świetny sposób na docieranie do ludzi, którzy wykazują zainteresowanie danym tematem i to mi się bardzo podoba :) Ja tez jestem pewna, że mogłabym mieć lepsze statystyki po takim czasie - kiedyś naprawdę robiłam częste rozdania, ale zauważyłam, że to się w ogóle nie przekłada na poczytność postów czy liczbę wejść więc zrezygnowałam. Jeżeli dana marka zaproponuje mi konkurs to wtedy się zgadzam - pod warunkiem, że nagrody są ciekawe a ja wiem, że nikomu nie wcisnę bubli :) Będę robić Kochana bo to mnie napędza - im dalej tym mocniej, a takie osoby jak Ty są tu dla mnie najcenniejszą rzeczą, której nie przebije nawet milion współprac i wyświetleń jednocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahaha no ja uwielbiam to okienko... a jak nie klikniesz to się będzie pojawiać co kilka sekund.!

    OdpowiedzUsuń
  11. A jak powiem tak... Nie pisałam na swoim blogu jeszcze tekstów, w których wyrażam swoje zdanie o tym co mi pasuje a co nie - jakoś nie czuję takiej potrzeby. Jakbym się tak chciała przejmować wszystkim i wszystkimi, i dopasować się do wszystkiego to... Już dawno pewnie powinnam zamknąć bloga bo na pewno są osoby, którym mój blog nie pasuje :P ja jednak wciąż piszę sobie jak chcę, pokazuję co chcę, robię rozdania kiedy chcę.
    Nie zaprzeczę, przez pierwsze dwa lata blogowania zależało mi na statystykach bo wiadomo, to był jeszcze w miarę świeży blog, którego autorka (ja) nie potrafiła wypracować sobie własnego indywidualizmu. Teraz po czterech latach czuję, że się ustabilizowałam. Są w życiu dużo ważniejsze rzeczy, blog jest tylko takim miłym dodatkiem.
    Zdarzają się wredne anonimki, ale z premedytacją usuwam wredne komentarze bo nie pozwalam sobie aby ktoś krytykował to co robię w ramach mojego cennego wolnego czasu. Na początku się przejmowałam okropnie, ale tak jak napisałaś.. Jeśli osoba hejtująca nie ma odwagi się podpisać to jest po prostu tchórzem i zerem. Bo anonimowo to każdemu łatwo gnoić drugiego człowieka.
    Współprace... Nie da się zaprzeczyć, że to fajna "nagroda" za wysiłek włożony w prowadzenie bloga. Dla mnie są one niczym właśnie wynagrodzenie. Co prawda staram się dążyć do minimalizmu kosmetycznego, ale że uwielbiam poznawać nowe kosmetyki to ciężko czasem mi to wychodzi.

    Każdy robi co uważa za słuszne, w każdym środowisku są jakieś kwasy i nieporozumienia, zazdrość i hejty, hierarchie, kółka adoracji, wyścigi szczurów itp itd... Jednak nie jesteśmy w stanie tego zmienić, możemy sobie co najwyżej pomarudzić. Ja powiem tak "róbta se co chceta i mnie w to nie mieszajta". Nie mam zamiaru ani się przejmować hejterami, ani zazdrośnikami, ani blogerkami które czają się tylko na rozdania, ani niczym i nikim innym co mogłoby zaburzyć mój święty spokój i zapał do dalszego prowadzenia bloga ;)

    Mam dopiero 25 lat, ale odważę się powiedzieć... Jestem na to wszystko za stara :D

    OdpowiedzUsuń
  12. co do Disqusa... Kusi mnie przeokropnie! Ale patrząc na ankietę jaką zrobiłam na blogu, to czytelnicy raczej za tym nie są :P i już sama nie wiem co robić... Co prawda zagłosowało tylko chyba 9 osób xD więc nie wiem czy się kierować wynikami tej ankiety

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie denerwuje codziennie dodawane beznadziejnych notek na bloga, aby tylko coś dodać...

    OdpowiedzUsuń
  14. Przede wszystkim... dziękuję Ci za taką obszerną wypowiedź. Uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam kiedy tekst skłania do czytania i pisania :)
    Jest mnóstwo racji w tym co piszesz... ale ja chyba mam po prostu taki charakter. Lubię mówić głośno o pewnych sprawach co nie znaczy też, że spędza mi to sen z powiek. Na blogu mojej przyjaciółki anonim postanowił skutecznie uprzykrzać życie... czytając te komentarze nóż mi się w kieszeni otwiera - jestem pełna podziwu dla ogromu głupoty i tchórzostwa takich osób. Nie sztuką jest napisać komuś "jesteś pusta" tylko to zaargumentować, a niestety na coś takiego w przypadku anonimów nie ma co liczyć. I tutaj Disqus jest fantastycznym rozwiązaniem - ja nie zauważyłam spadku komentujących a przeciwnie jest mi wygodniej i szybciej... a i mogę prowadzić sobie z Wami rozbudowane rozmowy. W tym co napisałam najbardziej mnie jednak boli fakt, że ludzie nie chcą czytać tekstów, które odbiegają od jakiś przyjętych ram - denko, zakupy, buble... no wszystko fajnie, ale jest tego po prostu za dużo. Nowe pomysły, nawet produkty stosunkowo nieznane (a ja staram się właśnie takie pokazywać) kompletnie nie interesują innych... dlaczego? Tego nie jestem w stanie pojąć.

    OdpowiedzUsuń
  15. A no i tak też jest... np. trzy razy w tygodniu zakupy (raz waciki i tonik a za drugim razem trzy lakiery).

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie uwierzysz xD pod słowami "Inne w tej kategorii" chciałam wpisać komentarz xD Matko, co się ze mną dzieje... Chyba muszę opowiedzieć moją historię :) Też kiedyś chciałam mieć dużo obserwatorów, ba...ale mi się to nie udawało. Pomyślałam sobie, że co miesiąc będę nagradzać najaktywniejszą osobę na moim FanPage, jak zaczęłam, tak po miesiącu skończyłam... Na mojej stronie zamieszkały osoby, które miały po kilka kont, lubiły i komentowały wszelkie posty nawet sprzed roku w 5 sekund. Żałuję, że nie zrobiłam wtedy ścisłego regulaminu... Skończył się miesiąc, a fejkowe konta wręcz drzwiami i oknami pytały mnie kiedy będzie ogłoszenie najaktywniejszego fana. Chciałam mieć to za sobą, ogłosiłam (choć wiedziałam, że ta osoba miała wiele kont), ale nie chciałam żadnych oszczerstw rzucanych w moją stronę. Wysłałam całą paczkę kosmetyków, bo taką miałam przeznaczoną i jakoś nie było mi jej szkoda. Najgorsze było potem... Dostawałam komentarze od tych kont "kiedy kolejny konkurs?", "a może konkurs na aktywność?" . Gołym okiem widać, że na moim FanPage udziela się 2-5 osób i nie chcę wysyłać kolejny raz paczki kosmetyków do tej samej osoby. Niedawno również otrzymałam podobny komentarz. Dlatego nie robię konkursów, wolę aby ktoś zauważył mnie sam z siebie. Może gdzieś wyszuka mnie w wyszukiwarce google, bądź przez inną osobę. Tak jest mi lepiej i o wiele przyjemniej ;) Ale się rozpisałam! Musiałam to z siebie wyrzucić. Koniec ;p

    OdpowiedzUsuń
  17. Hehe to teraz wyjdę na pustaka bo ostatnio miałam 3 rozdania w jednym czasie:D Ale tak wyszło, że byli sponsorzy więc uznałam właśnie, że czemu nie nagrodzić. Coś tam jeszcze dorzuciłam od siebie - praktycznie dwie rzeczy i tyle;) Bloga założyłam na początku listopada 2013 i właściwie to zupełnie nie wiedziałam jak funkcjonuje blogosfera bo wczesniej blogów nie czytałam i nie komentowałam ;) Ale co do rozdań to rzekłabym, że nie jest już tak, że dają nie wiadomo ile nowych obserwatorów a już ja pewno nie wyświeleń bo np te moje ostatnie szczególnie dużo wyświeleń nie miały. Tak naprawdę już jakiś rok temu zauważyłam, że ludziom rozdania się już przejadły;) U mnie najcześciej biorą udział osoby, które obserwują od dawna. Ale nie wiem jak jest u innych w sumie:D Bardzo wkurza mnie wyskakujące okienko z tym polubieniem FB ech;) A co do blogów ogolnie to i tak przetrwają najsilniejsi albo raczej najwytrwalsi. Niektórym się wydaje, że napiszą parę postów i już będzie mega fejm, propozycji bez liku etc, a to tak nie działa. Przynajmniej takie mam obserwacje. Najpierw trzeba dać coś z siebie i poświęcić na to niemało czasu. Ja nie uważam żeby mi coś samo przyszło. Zawsze wkładam w posty wiele serca. Nie mam idealnych zdjeć bo nie mam możliwości żeby je wykonać, ale staram się stawiać na treść, a nie jak niektórzy jedno zdanie i koniec wpisu, cieszcie się i komentujcie;)
    Co do statystk naprawdę czasem mnie zastanawia jak napiszę ciekawy wpis i ma on mniej wyświeleń niż pieprzone denko, które jak dla mnie nic nie wnosi:D Dlatego publikuje je juz w coraz większych odstępach czasu;) Co do statystyk raz są lepsze raz gorsze. Takie życie. Ale tak naprawdę wg mnie miło jak jest wzwyżka i masz tę naiwną świadomość, że post się podobał albo był po prostu przydatny dla większej grupy osób. Wkurza mnie jedynie kiedy tekst jest niezrozumiany i np pisze negatywna recenzje, a ktoś komentuje: musi być super! Czytanie ze zrozumieniem nie jest najmocniejsza stroną niektórych;) ja już nie mowię o czytaniu od deski do deski, ale jeśli chce się skomentować to chociaż przeczytać tak żeby zrozumieć sedno wpisu.
    A czy ktoś mnie kopiuje? Nie mam pojęcia. Pewnie dlatego, że najcześciej czytam i komentuje te same blogi i ewentualnie raz na jakiś czas odkryje kogoś nowego przypadkiem. Mój szablon jest chyba wystarczajaco crazy żeby go nie kopiować :D Bardziej w modzie są chyba te mniej kolorowe;) ech blogosfera! Temat rzeka:P

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam kiedyś parcie na statystyki - przyznaję ;) Ale potem powiedziałam sobie: boziu, Żan, weź się ogarnij! Zobacz jakich fajnych masz komentatorów, zobacz jak dużo dziewczyn poznałaś już na żywo (i to nie na spotkaniach blogerskich) i zobacz ile jest osób na które możesz liczyć, których obchodzisz i które Cię obchodzą! I to wszystko dzięki blogowi, więc na chorobę Ci te statystyki.
    I pomogło ;)
    I teraz tylko się uśmiecham jak widzę takie a nie inne kampanie reklamowe, blogi, na których recenzje wyglądają, że własne opinia o produkcie to dwa zdania a obserwatorów jest prawie tysiąc, zdjęcia tak niewyraźne, że człowiek nie wie co tak na prawdę ogląda...
    Z natury jestem człowiekiem, który się przejmuje wszystkim aż za bardzo i stara ze wszystkich sił, nie potrafi niczego olać, więc momentami w blogosferze jest mi ciężko, bo nigdzie też nie spotkałam takiej olewki dla cudzej pracy jak tu. Po co komentować skoro nie chce się przeczytać tego co napisałam? Bym odpowiedziała na komentarz? Przecież jak ktoś zostawi u mnie fajny, ciekawy komentarz to ja nawet polecę zaobserwowac jego bloga. Bo skoro dobrze mi się z kimś rozmawia u mnie, to możemy podwoić rozmowę przecież ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. + na siłę recenzje ze współprac, to niestety widać ;(

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też miałam ! Ba nawet nie wiesz jak duże! Myślę, że każdy na pewnym etapie to przechodzi... ważne, żeby sobie umieć w pewnym momencie powiedzieć stop bo blogowanie przeradza się w jakiś wyścig szczurów. Stwierdzeniem o olewaniu pracy trafiłaś w samo sedno... masz całkowitą rację. Większej ignorancji dla wysiłków i starań nie spotkałam nigdzie indziej niż tutaj. Pięknie to napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie da się ukryć recenzji pisanej na silę, po prostu się nie da...

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale Kochana Ty nie robisz tego pod publiczkę i to widać od razu - nie pchasz na siłę tony kosmetyków w rozdania i nie robisz tego regularnie. Piszesz z pasji, często i mądrze, a to widać. Nagrody od sponsorów są fajne i sama często się na to godzę bo nie mam możliwości zakupu nagród jak w przypadku JOICO o wartości ponad 300 zł. Ja też nie uważam, że dobrym jakościowo blogerom coś skapuje z nieba - zawsze tym wszystkim, którzy tak twierdzą polecam założenie swojego "biznesu" i sprawdzeniu się na tym polu. Hahhaa u mnie denka też mają największe wzięcie... gdzie sama nie lubię tego pisać, ale wiem, że dużo osób naprawdę czyta je od deski do deski. A Ty statystyki masz wspaniałe i to jest piękne - praca nie idzie na marne i to najważniejsze. Temat rzeka dokładnie... można by pisać godzinami.

    OdpowiedzUsuń
  23. Hahaha a wiesz, że jak wstawiałam ten screen to pomyślałam, że komuś może się pomylić ? :D U mnie też była akcja z najaktywniejszymi... przez miesiąc jak i u Ciebie - wiesz dlaczego? Kiedy tylko rzuciłam hasło na Facebooku, że coś takiego rusza to nie nadążałam odświeżać powiadomień... ilu wtedy miałam aktywnych ludzi to nawet sobie nie wyobrażasz! Od razu stwierdziłam, że to totalnie bezsensu i z drugiej strony zrobiło mi się smutno gdy wiedziałam, że głupi kosmetyk napędza tę machinę. Smutne... ludzie są naprawdę pazerni.

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja nigdy w sumie o tym nie pomyślałam... macie na myśli np. recenzję płynu do mycia naczyń ? :D czy chodzi o to, że treść jest jakaś inna ?

    OdpowiedzUsuń
  25. Bloguję już od ponad 5 lat i niestety tak samo jak ty czuję się staro w tym świecie blogosfery. Jestem znudzona i czuję że blogosfera zamieniła się w tak jak napisałaś ciągłe pozyskiwanie obserwatorów, bycie popularnym i mieć jak najwięcej wyświetleń. To już nie jest ta sama stara blogosfera gdzie na blogach urodowych pojawiały się szczere recenzje, rady i ciekawe rzeczy, które z przyjemnością się czytało i chciało się wpoić w swoje nawyki pielęgnacyjne. Dziś wchodząc na poniektóre blogi widzę, jak blogerki jedna przez drugą kopiują dane tematy i wywodzą się na ich temat w nieskończenie długie teksty. Każda pragnie być kosmetologiem, wizażystką itp... Smutne ale prawdziwe.
    Sama przez te 5 lat nigdy na myśl nie przyszło mi aby mieć nie wiadomo ile obserwatorów czy też wyświetleń. Pragnęłam jedynie tego aby mieć czytelników, którzy chętnie do mnie wracają. Którzy komentują i dzielą się również swoimi przemyśleniami. Nie mam milionowych odsłon i tysiąc obserwatorów, ale staram się aby blog był ciekawy i zachęcał do pozostania na dłużej :)

    Fajnie , że napisałaś o tym :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiesz to się rzuca w oczy, nie da się tego czytać. I nie chodzi tylko o recenzje o dziwnych produktach, nawet o kosmetykach to widać... Jak kiedyś trafię na taką to ci od razu podeślę ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. przyznaje się, jak też kliknęłam na ten screen xd

    OdpowiedzUsuń
  28. Wiesz, myślę że teraz wszystko przeradza się w wyścig szczurów. Nie wiem skąd to się w ludziach bierze...

    OdpowiedzUsuń
  29. Niestety muszę się z tobą zgodzić, Kochana... U niektórych parcie na statystyki jest ogromne i moim skromnym zdaniem to już nic nie ma wspólnego z pasją w kwestii jakiegoś tematu... Ale po co mi mnóstwo obserwatorów, którzy mnie w ogóle nie czytają? Z którymi nie ma zupełnie dialogu?

    OdpowiedzUsuń
  30. Najbardziej muszę zgodzić się z pierwszym. Od długiego czasu blogosfera stała się wg mnie śmietnikiem zbędnych ludzi. Dosłownie! Trafiam na wiele blogów, gdzie ani wygląd, ani przekaz nie grzeszą czymś wartym nawet zaglądnięcia! A co widzę potem? Liczbę obserwatorów bogatą w 1000, ba czasem nawet 1500 osób. Zastanawiam się co Ci ludzie mają wtedy w głowach czytając tak niskiej klasy blogi..naprawdę martwi mnie to co się dzieje. Ja do swojej malutkiej liczby obserwatorów dochodziłam i cały czas dochodzę bardzo wolno, ale doceniam ich! U każdego odzywam się na blogu, bo za prowadzeniem bloga stoi osoba, która jest do mnie podobna z którą mogę wymienić swoje poglądy na różne tematy, a nie robot, a zauważyłam takie traktowanie innych od dawna-ja Ci napiszę komentarz, to Ty mi też napisz a jeszcze jakbyś była na tyle tępa to dorzucę link do mojego bloga a no i dodam się do obserwatorów żebyś mogła zrobić to samo. Błagam! To wszystko jest tak śmieszne! Wiele dziewczyn się tu znajdujących robią to z nudów, a nie z pasji, a to mnie tak niemiłosiernie wkurza...

    OdpowiedzUsuń
  31. Też mnie zaskakuje fakt, ze jak chcę pokazać coś nowego to ludzi niezbyt chętnie zaglądają... Niejednokrotnie mam wrażenie, że jak napisze o tym co wszyscy to wtedy każdy chętnie wejdzie, napisze komentarz taki jak na 10 innych blogach i będzie z siebie bardzo zadowolony. Ja jak nie mogę napisać nic o produkcie to nawiążę do tego co sama używam z tej kategorii, albo chętnie coś napiszę apropo tego co np zawierało się w pierwszych zdaniach postu. No chyba że czytam 10 recenzję tego samego, wtedy mam juz ochotę napisać 'acha, to fascynujące' i wstawić takiego mema, który krąży po internecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja do paru dziewczyn które cenię za ich opinie napisałam o tym, że to okienko jest bardzo niemiłe i usunęły, powiedziały, że wcześniej nikt im tego nie napisał :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja bloguję od 2011, więc trochę już minęło od czasu kiedy zaczynałam i też przez ten czas blogosfera uległa pewnym zmianom. Za boom na statystyki odpowiedzialne są w głównej mierze agencje pr, bo w końcu to oni najczęściej proszą o podanie statystyk, UU itd. więc osoby, które chcą zarobić/mieć kolejną współpracę, mają parcie na jak najwyższe statystyki. Dlatego też powstało wiele blogów, które są o wszystkim - o papierze toaletowym, o podpaskach, o kubeczkach menstruacyjnych i nowych kolekcjach kosmetyków:P
    Nigdy nie pisałam na blogu co mi się nie podoba w blogosferze i raczej nie mam zamiaru, bo uważam, że każdy może robić co chce - reszta, oprócz mojego podwórka, mnie nie interesuje, bo po prostu nie chciałabym aby ktoś się wtrącał w moje sprawy, więc sama też tego nie robię.
    Cieszę się jednak, że od dłuższego czasu nie ma żadnych afer pomiędzy blogerkami, bo jeszcze jakiś czas temu takowe były;) i zamiast dogadać się między sobą, było publiczne pranie brudów na FB, obozy atakujących vs. broniących, najazdy na siebie nawzajem, a później wpisy pełne żalów, które po chwili znikały kiedy komentarze były nie takie jak trzeba. Nie podoba mi się to, że zamiast się wspierać i cieszyć się, że komuś się udaje, to ciągle powstają wpisy na zasadzie "ona robi zdjęcia tosterem, tekst ma 5 linijek, a ma milion współprac i co miesiąc kasę, a ja się męczę, dbam, dopieszczam, a kasę zarabiam mniejszą!" albo "ona się wybiła, bo żebra o współprace/ma znajomości/należy do kółka wzajemnej adoracji, a ja nie" - no ludzie! ja rozumiem, że niektórzy chcą aby blog przynosił im zyski, bo w końcu czasami trzeba poświęcić wiele czasu na tekst, zdjęcia itd. dobra, kumam, ale może lepiej zastanowić się, co można zmienić, czym przyciągnąć nowych czytelników, co jest nie tak, a nie atakować innych i wylewać żale nie robiąc przy tym nic aby było lepiej. Życie nie jest sprawiedliwe i chyba wszędzie jest tak, że jeżeli ma się znajomości, to łatwiej coś załatwić;) szkoda zdrowia na przejmowanie się niektórymi rzeczami.

    OdpowiedzUsuń
  34. Oczywiście, że tak uważam! Wg mnie to szkoda czasu, można by było poświęcić go na napisanie kolejnego posta ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nad Disqusem zastanawiam się od jakiegoś czasu i zbieram się by na niego przejść, bo to świetny sposób na podtrzymanie relacji z czytelnikiem. Jeśli chodzi o grupy na fb blogerskie to sama do kilku należę i umieszczam tam linki do swoich postów i fajne w tym jest to że nie doświadczyłam komentarzy like za like i masowego natarcia tylko odwiedzają mnie osoby zainteresowane danym tematem. To jest fajne bo nie zasmiecania bloga i pojawia sie na nim wnoszaca treść. Do rozdań nic nie mam , ale oczywiście tych z sensem i prawdziwych, sama organizowałam do tej pory 3 przez ponad 2 lata prowadzenia bloga, dlatego by nagrodzić tych którzy ze mną są, tworzą moja społeczność i lubią zaglądać na moja stronę. A dodatkowo to sposób by oddać coś komuś wiedząc, że przyda to się mu oraz wykorzysta, a u mnie prędzej straciło by ważność i wartość. Jak wiadomo są osoby i zachowania, które bardzo psują blogosfere, ale to jest niezależne i nie mamy na to wpływu niestety...

    OdpowiedzUsuń
  36. Magdalena Musińska16 maja 2016 12:29

    wszystko to o czym piszesz jest prawdziwe i niestety dołujące. ja bloguję od ponad 2 lat i jestem właśnie na etapie że odechciewa mi się wszystkiego, jak patrzę na wyrastające blogi niczym grzyby po deszczu, na walkę o komentarze (puste i nie wnoszące nic do recenzji) i na komercjonalizm - liczą się statystyki i obserwatorzy. Coraz bardziej mnie to irytuje i drażni.

    OdpowiedzUsuń
  37. W blogosferze jestem ledwo 2 miesiące i już też widzę co się dzieje na tych blogach. Aż napisałam post o tym co mnie denerwuje w blogosferze XD
    W sumie nie liczę na nie wiadomo ilu obserwatorów, trochę przeraża mnie fakt, że mogłoby mnie czytać z 1000 osób. Cieszy mnie to co mam, jak będzie tego więcej to jeszcze bardziej będę się cieszyć Fakt, na statystyki się patrzę i czasem płakać mi się chce gdy widzę małą ilość odsłon bloga danego dnia albo pod postem, który pisałam nie wiadomo ile nie ma komentarzy. Trochę odechciewa się pisać.

    Jednak mimo tych wszystkich minusów to podoba mi się prowadzenie bloga. Mam moje miejsce w sieci gdzie mogę robić co chcę, wstawiać co mi się podoba i pisać o czymkolwiek. Jakoś nie potrafiłabym się skupić na jednej rzeczy, za dużo mam zainteresowań.

    A disqus był najlepszą rzeczą jaką zrobiłam na blogu :D Przynajmniej można pogadać z ludźmi i ma się z nimi większy kontakt :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja też jestem ogromnie zadowolona z wprowadzenia Disqusa na swój blog mimo tego, że ciągle byłam na nie :)



    Witamy Cię w blogosferze - dobrze, że na początku masz dużą świadomość jak to wygląda. Jak ja zaczynałam to byłam pewna, że to jedna wielka Utopia bez żadnych problemów :) Życzę Ci mnóstwa prawdziwych, szczerych i oddanych obserwatorów i komentujących :)

    OdpowiedzUsuń
  39. No to cieszę się, że nie jestem sama - zobacz zresztą jak wiele osób podziela to zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Dokładnie - jeżeli rozdania czy konkursy robione są z sensem i mają na celu realne wynagrodzenie bądź świętowanie czegoś to są jak najbardziej w porządku. Gorzej jak są traktowane wyłącznie w kwestii taniej reklamy i ściągania jak największej liczby osób - a znam blogi, które robią to dokładnie w tym celu. Szkoda, że nie mamy na to wpływu... gadanie pewnie nic nie pomoże, ale ja i tak się cieszę, że mogę być tu z Wami i sobie tak otwarcie ponarzekać na wszystko :) A nad Disqusem się nie zastanawiaj! To najlepsze co zrobiłam od zakupu lustrzanki :) Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Realne zyski finansowe to też temat rzeka - dla jednych codzienność dla innych totalny kosmos, za który najlepiej trzeba zjechać od góry do dołu. Podejrzewam, że z czystej zazdrości. Ja nie mam nic przeciwko jeśli ktoś zarabia na swojej pracy o ile nikogo nie wprowadza w błąd i robi to z dobrym smakiem. Chociaż fakt faktem, że irytujące może być obserwowanie gdy dana marka płaci za słabe jakościowo i merytorycznie teksty - ale to nie mój biznes, nie moje pieniądze więc się absolutnie tutaj nie wypowiadam tym bardziej, że sama nie znam tematu od środka. Co do wojen i obozów - są i to dość często. Sama byłam świadkiem wojny, w której najwięcej do powiedzenia miały anonimki - między innymi to skłoniło mnie do poruszenia tej kwestii w poście. Dobrze, że nie miałaś świadomości, że nadal tak jest i niech Cię to nędzne zjawisko omija szerokim łukiem :)


    A to ktoś pisze o podpaskach? :D LOSIE !

    OdpowiedzUsuń
  42. Śmietnik! Idealne określenie. Ja też widziałam kilka blogów, które mają po 1200 obserwacji i lepiej, ale wszystko to było kreowane na zasadzie OBS\OBS które jest równie plugawym zjawiskiem jak reszta. Mam wrażenie jednak, że w to bawią się dzieci i ja sama nie wchodzę w takie miejsca bo i po co... nawet jak dziewczyna pisze o kosmetykach to cały tekst opiera się o kilka dziwnie splątanych ze sobą epitetów i tyle. A taką dawkę wiedzy to ja mogę usłyszeć w kolejce do lekarza od każdego. Masz rację... pasja została zatracona.

    OdpowiedzUsuń
  43. Dokładnie. Moim zdaniem pasji w tym zero - no chyba, że ktoś się pasjonuje w wyścigach to inna kwestia. Ja też wolę mieć mniejsze grono obserwatorów za to szczerych i skorych do rozmowy :)

    OdpowiedzUsuń
  44. 5 lat to kawał czasu! Jestem nieco młodsza w tej materii, ale i tak się w pełni rozumiemy. Kiedyś tego nie było - mogłaś zrobić zdjęcia kalkulatorem (tak jak ja), na parapecie czy bez żadnych kompozycji, ale pisałaś fajnie i ludzie byli. Dziś jak ktoś nie robi dobrych zdjęć to mam wrażenie, że traktowany jest gorzej - zresztą to też skłoniło mnie do inwestycji w lustrzankę. Szkoda, że tak się dzieje... ale najgorsze jest to, że będzie tylko gorzej. My weteranki musimy chyba zbierać na blogowe nagrobki :)


    Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Są!? o matko! to ja chyba pod kamieniem żyję, że mnie takie rzeczy omijają:D widać nic nie wiem co to się w tej blogosferze dzieje;)
    A były takie osoby! o podpaskach, o kubeczku menstruacyjnym, o jakimś lejku do sikania czy cototambyło - kosmos;)!

    OdpowiedzUsuń
  46. Bo teraz społeczeństwo narzuca takie chore schematy. Blogowanie stało się modne, a jak coś jest modne to musi być z tzw. wyższej półki. Wszyscy mamy być skrojeni na miarę potrzeb społeczeństwa - od modnego minimalizmu, po bycie fit, po wybieraniu najlepszych marek... i tak napędza się to wszystko wzajemnie - bezsensu.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ło ! Mam nadzieję, że nie będziesz miała okazji, ale czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Dokładnie tak jest - napisz post o kremie dostępnym w drogerii a napisz o takim, który sprowadzany jest przykładowo z Rosji. Nieważna jest cena, nieważny już jest nawet skład - ludziom nie chce się poznawać. Nie chce się czytać. Analizować. Po prostu... Ja już się przyzwyczaiłam, że gdy piszę o markach selektywnych jak np. Alphanova czy Lulu&Boo to wchodzi tutaj 3/4 mniej ludzi niż napisałabym o milion razy gorszym kremie przykładowo Loreal. Trudno...

    OdpowiedzUsuń
  49. No i super! Niedawno Una na swoim blogu przeprowadzała ankietę na temat tego czego najbardziej nie lubimy na blogach i w czołówce było właśnie to okienko :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Dokładnie :) Zresztą jak mi ktoś w komentarzu pisze... WPADNIJ DO MNIE, KLIKNIESZ W LINKI?, ZOSTAW KOMENTARZ... to nawet nie wchodzę bo mnie to z automaty odstrasza :)

    OdpowiedzUsuń
  51. No i całe szczęście - zrób mi miejsce pod tym kamieniem to bardzo chętnie się tam wybiorę bo już od samego patrzenia na to robi mi się słabo.

    Olejek do sikania - fascynujące!

    OdpowiedzUsuń
  52. Niestety prawda... Ludziom przede wszystkim zależy na fejmie. Nie ukrywam, miło jest mieć AKTYWNYCH obserwatorów, którzy cię cenią. A do tego fajnie byłoby się nie napracować i wydać pieniądze z cudzej kieszeni, ale... Tak się nie da! Tzn. da, ale jaki to ma sens? Te blogi omijam szerokim łukiem, bo po co mam tam wejść? Żeby przeczytać nieobiektywną recenzję, za której "napisanie" zapłacono? No nie.
    Nie mam absolutnie nic przeciwko współpracom, przecież to normalne... Ale żeby to wszystko było brane na poważnie, od serca i z mózgu. Wiele dziewczyn pisze o produktach z współprac w samych superlatywach, żeby jedynie dostać kolejną paczkę od ów firmy. Tylko gdzie tu sens? I na co to komu?
    Kolejne rzecz- kopiowanie czyichś treści. Strasznie słaba sprawa... Składa się na to, to co napisałaś- brak pomysłu na siebie. I po prostu w tym zdaniu można zamknąć temat, bo co tu dodać?
    A anonimki... Były, są, będą, choć mnie tylko raz odwiedził(!!!). Z tym trzeba się liczyć zakładając blog, ale nie można też przymykać oczu na chamstwo i prostactwo. Bo ja rozumiem- skrytykować makijaż, czy coś technicznego, ale czyjąś twarz i sposób bycia pod postacią człowieczka ze znakiem zapytania na twarzy?
    Fajnie, Justyś, że tu jesteś. Że widzisz i grzmisz, jeśli trzeba :*! Życzę Ci miłego tygodnia!
    PS. Wkradł Ci się disqus pod koniec tekstu, weź go dziabnij do kosza :D!

    OdpowiedzUsuń
  53. Właściwie to ja zastanawiam się nad jednym... Po co ludzie zakładają blogi, nie mając na nie pomysłu?
    Z punktu widzenia blogera i czytelnika jednocześnie, chciałabym pisać coś, co sama chętnie bym przeczytała czy obejrzała... Mnie nie interesuje "kopiuj - wklej", to skąd naiwność, że kogoś zainteresuje?

    Pięknie się rozwijasz, swoją drogą, Kochana... :)

    OdpowiedzUsuń
  54. To co napisałaś to cała prawda, aż głupio mi ze chłopak wmontował mi ta wyskakująca ikonkę z napisem kliknij lubię to. Co do modnych postów sama wiem, że im coś jest bardziej popularne tym więcej nam daje.😕

    OdpowiedzUsuń
  55. Zakręcony Świat Marty16 maja 2016 14:11

    Serio? Do jakiego poziomu trzeba się zniżyć, by namawiać aktywne osoby z innych blogów, do tego by chciały coś u nas napisać? A anonimy? To tchórze - co za problem napisać konstruktywny komentarz podpisując się własnym nazwiskiem? ;) Jak to się brzydko mówi "chojrak w necie, piz*a w świecie" ;) U mnie też czasem pojawiają się anonimy, ale potrafią się podpisać ;)
    Co do zjawiska podkradania tekstów, zdjęć itd z tego co obiło mi się o uszy, jest to dość popularne NIESTETY. Tylko, że takich osób nie można już nazwać blogerami. Bloger ma być autorem, a nie złodziejem, żerującym na czyjejś kreatywności. Tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
  56. Bardzo pozytywnie mnie tym zaskoczyły, teraz jeszcze milej mi się do nich wchodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  57. Mi to mówisz? Jak teraz przeszłam na produkty naturalne to cały czas nowe marki wynajduję i pogadać sobie mogę z 3 osobami ;) No chyba że tytułem uda mi się ludzi zachęcić ;)) Jak wtedy co zrobiłam post o mydłach - kochankach. A tak to cichutko... I wiesz co mnie jeszcze zastanawia? Jak piszę post z mini recenzjami to prawie nikt nie wchodzi ale jak bym zrobiła denko to byłoby mnóstwo wejść. A to przecież prawie to samo, tyle, ze bez zdjęć mnóstwa pustych opakowań ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. Lejek a nie olejek :D Fajne kombo Ci wyszło ;))

    OdpowiedzUsuń
  59. Co do kubeczków menstruacyjnych to czytałam jeden taki post i było to dla mnie bardzo ciekawe. Raz, ze pisała o nich blogerka, którą bardzo szanuje, dwa było bardzo wiele tam wiedzy. Mało jest miejsc gdzie możemy przeczyta o tego typu produktach, zwłaszcza konkrety. A przynajmniej dla mnie to lepsza wiedza niż kolejna recenzja tego samego kremu. Grunt żeby post był napisany merytorycznie, miał sens, nie był tylko i wyłącznie postem np ze współpracy.

    OdpowiedzUsuń
  60. Najwazniejsze aby blogowac z pasja i to będzie zawsze docenione :) a nasze miejsce w daje nam dodatkową przestrzeń właśnie na wyrażenie swojego zdania i tego co obserwujemy :) miłego dnia :*

    OdpowiedzUsuń
  61. Dobry. Przylazłam od Mazgoo. Podoba mi się ten teks, zgadzam się z Tobą. Ja nigdy nie miałam parcia, obserwatorów mam może niewiele, ale prawdziwych. Nie wiem czy się przebiję, czy nie, ale jakoś mi to wisi ;) Grunt, że moi czytelnicy czytają i polecają. To dla mnie wystarczająca motywacja do pisania. Zarabiać na blogu nie muszę, choć jeśli trafiła by się dobra okazja, nie mam nic przeciwko. Nie rozumiem takiego pisania na siłę, dla fantów. bez sensu. Czas zweryfikuje pseudo blogerów, jestem tego pewna.

    OdpowiedzUsuń
  62. Oczywiście, ze wszystkim się zgadzam co napisałaś .Najbardziej w tym świcie irytuje mnie zbieranie obserwacji i wyłudzanie kontaktów do współprac. Ludzie nie rozumieją, że jeśli ktoś będzie sobą, będzie pisał swoim stylem i dbał o szczegóły ( pismo, zdjęcia, szablon) to sprawi, ze blog sam się wybije. Nie trzeba się płaszczyć, oddawać swoich narządów i błagać aby za nerkę wysłali balsam, skarpetki czy czajnik. Żenująca sytuacja, trochę godności "bloggerzy". Złości mnie też fala blogów na których nikt nie ma nic do powiedzenia, posty pisane dla samego bycia i zaśmiecania neta, a hasła " o czym pisać bo chce prowadzić bloga" sama już nie wiem czy bardziej mnie denerwują czy dołują... Jako,że piszesz o trzech przypadkach również poruszę trzecią kwestię, "parcie na szkło" zamiast skupić się na jakości swego stylu, części merytorycznej obecnie mnóstwo osób idzie na ilość, jak najwięcej współprac, jak najwięcej gifftów, jak największy przemiał i tylko ja i ja ja... Ceńmy się, wybierajmy firmy zgodnie z naszymi poglądami i co ważniejsze tematyką bloga :) Jeśli sami nie będziemy się szanować, firmy nie będą tego robiły.

    OdpowiedzUsuń
  63. Każdy czyta, to co chce:)
    Nie podoba mi się jednak jak na blogu kosmetycznym, nagle pojawiają się recenzje lejków do sikania czy takich kubeczków, gdzie pojawi się kilka zdjęć, opis producenta i zdanie "jest to bardzo ciekawy produkt, który na pewno może się przydać" - do takich recenzji odnosi się mój powyższy komentarz. Nie podoba mi się, że wiele blogerek kosmetycznych nagle wrzuca takie posty i zgadza się na takie współprace, bo producent zapłacił. Wiele było takich blogów i wiele wciąż istnieje; niby blogi kosmetyczne, a recenzje płynu do mycia toalet. No jakoś tak nie bardzo mi się to widzi, ale czytelnicy są, więc widać komuś to pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  64. Dla mnie najgorsze jest podkładanie świń innym blogerom, taka jakaś niezdrowa rywalizacja między blogami.

    OdpowiedzUsuń
  65. A jakie to częste... sama tego doświadczyłam...

    OdpowiedzUsuń
  66. Oczywiście, że tak! Prostytucji i żebractwu mówię absolutne nie! W sumie odkąd mam tego bloga to zawsze powtarzałam, że za nic w świecie nie zmienię jego tematyki. A propozycje bywają naprawdę absurdalne... kiedyś pewna Pani próbowała mi wcisnąć krajalnicę do warzyw twierdząc, że mogłabym przecież napisać, że warzywa=równa się piękna skóra co już by do bloga pasowało. Ba! Pewna duża marka proponowała mi opis swoich zabiegów za pieniądze... bez ich przeprowadzania! Ot tak z opinii w Interncie... takich idiotyzmów można by wymieniać naprawdę ogrom... ale przecież to się nie bierze znikąd - skoro komuś przychodzi do głowy propozycja czegoś takiego to znaczy, że taki preceder musiał mieć już miejsce... i jak mają nas szanować?

    OdpowiedzUsuń
  67. Witam Cię na moim blogu ;) Mazgoo to ma jednak siłę przebicia. Ja tam też twierdzę, że nie ma absolutnie nic złego w zarabianiu na blogu - o ile wszystko jest z dobrym smakiem i bez jakiś chorych nakazów czy wklejania gotowych tekstów. Już napisałam niżej, że większość blogów nastawionych wyłącznie na korzyści i tzw. darmoszki prędzej czy później padnie - to nie ma racji bytu na dłuższą metę. I dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  68. Bardzo dobre pytanie :D Ja sama od jednej z moich najaktywniejszych fanek dostałam wiadomość, że była "zapraszana" na blog... także ten :D Ostatnie zdanie Twojego komentarza jest idealnym podsumowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  69. Wiesz no to jest tylko moja opinia... chociaż kiedy widziałam duży ranking u Uny na temat tego co najbardziej drażni na blogach to akurat te okienko było w czołówce... być może warto rozważyć jego likwidację :) Jeśli fani mają być to po prostu będą :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Po to żeby mieć z tego korzyść... albo dlatego, że blogi są w tej chwili modne. Ja innego wyjścia po prostu nie widzę. A czy rozwijam? Staram się ciągle do przodu :) Buźka ! :)

    OdpowiedzUsuń
  71. I ja się cieszę Justyś, że tu jesteś :):* Ja mam taki charakter... raz na jakiś czas muszę dać upust emocjom - jak w tej piosence "czasami człowiek musi inaczej się udusi" :D Ja do normalnych współprac czy tam zarabianiu też nie mam nic przeciwko dopóki nikt na blogu urodowym nie próbuję mnie przekonać do płynu do toalet albo innowacyjnych worków na śmieci. Wtedy to już tylko się uśmiecham, wychodzę i nie wracam :) Krytyka jest naprawdę potrzebna każdemu blogerowi - ja sobie cenię kiedy ktoś mi zwróci uwagę, że np. źle zanalizowałam skład. Dziękuję, poprawiam i przy okazji się uczę. A są blogerki, które za zwrócenie uwagi postanowią Cię zjechać i pousuwać ze wszystkich kanałów ;) Buziaki Kochana! Mam nadzieję, że ze zdrówkiem lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  72. aaaa :D ja taka nieobeznana :D

    OdpowiedzUsuń
  73. Zgadza się! Nic dodać nic ująć :) Również miłego dnia :*

    OdpowiedzUsuń
  74. A tak też to u siebie zauważyłam jak piszę o jakimś tanim drogeryjnym kosmetyku - nie ważne dobrym czy złym to automatycznie, więcej osób czyta takie wpisy. Zanteresowanie spada kiedy piszę o markach selektywnych. Chociaż mam jeden wpis - przewodnik po pomadkach Mac, który cieszy się ogromną popularnością :)

    OdpowiedzUsuń
  75. Tak kiedyś było lepiej. Do tej blogosfery chciałam dołączyć, a teraz wyścig szczurów. Czasem mam wrażenie, że robi się z tego jakaś pseudo korporacja - statystyki, liczby, ilość wpisów to się liczy. Nie do takiej blogosfery wstąpiłam. Tak z pewnością zaraz połowa takich blogów zamknie się bo zobaczą, że współprace nie lecą z nieba, a trzeba włożyć wiele pracy w to co się tworzy na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  76. Tak czytam i czytam i widać, że każde z tych "oskarżeń" jest naprawdę przemyślane i podparte wiedzą. Jedyne o co mogłabym się troszeczkę kłócić, to to "żebranie" o lajki. Ja osobiście również mam uczulenie na osoby które napiszą: "świetny post" po czym link do swojego bloga, ponieważ mam wręcz 100% że z posta nawet wstępu nie przeczytały a komentarz pojawił się metodą"kopiuj-wklej", ale jednak osoby, które zaczynają i naprawdę tworzą świetne treści nie mogą siedzieć z założonymi rękami i czekać aż im cudem podskoczą wyświetlenia. Czasami muszę sobie pomóc, więc ja nie widzę nic złego w fajnym, wartościowym komentarzu, a na samym końcu, skromnie dodany link. Dla mnie to jest wręcz pomoc, bo jeżeli ktoś wypowiada się mądrze na moim blogu a na koniec zostawia linka, to z ogromną przyjemnością czytam bloga tej osoby będąc jej przy okazji wdzięczną, że dała o sobie znać :) No ale wszystko z umiarem i smakiem, aby nie narobić sobie wstydu :) Kasia z bloga www.mowmikasia.blogspot.com - nie odbierz mnie teraz źle za tego linka. może nie słyszałaś o moim blogu, a zostaniesz na nim na dłużej :*

    OdpowiedzUsuń
  77. Ilość z jakością nie wygra, każdy się o tym w końcu przekona. A że po drodze straci, to już jego problem. Nie trzeba tak bardzo wierzyć, że na wszystkim da się zarobić. To prawda, że liczby rządzą światem. Ale każdy blog to inny świat, i można go sobie poukładać inaczej.

    Pisanie anonimowych komentarzy jest dla mnie dziecinne. Tak sobie wyobrażam wszystkich tych anonimków - znudzone dzieciaki, olewane przez rodziców i spędzające całe dnie przed komputerem (a lekcje nieodrobione lezą obok!), znudzone grami i filmami znajdują sobie nową rozrywkę. To zajęcie dla tchórzy, którzy w realu słowem by się nie odezwali ze strachu, że ktoś im może na to odpowiedzieć, ale w internecie czują się bohaterami.

    OdpowiedzUsuń
  78. Ja się za to zastanawiałam "Gdzie trzecie zjawisko, skoro już miejsce na komentarze" :)

    OdpowiedzUsuń
  79. Punkt pierwszy - zgadzam sie w 100 %, sama widże ile osób przychodzi podczas rozdań a ile tak naprawdę komentuje uczciwie - trochę to boli ale nic nie zrobię ;) punkt 2 ooo u mnie kiedyś były dwa anonimki ale jakoś już się nie pojawiły :P może dlatego, ze komentowały jak zaczynałam? ;> punkt 3 ja zrobie motywacyjny wtorek , moge, mogę ?;D hahhahahahhah;D

    Reasumując ( jak w liceum na rozprawce) coś w tym jest - ludzie do klamki i parapety i niestety trafiamy na takie istoty bezmyślene, zerujące na innych bo lepiej iść w sprawdzone rejony niz wymyśleć coś samemu!

    OdpowiedzUsuń
  80. Nie ukrywam - zależy mi na obserwatorach. Poniekąd to chyba naturalne, bo żadna z nas nie chce pisać dla siebie, tylko dla innych, chce żeby nasz wysiłek spotykał się z jakimś odzewem. Ale nigdy nie bawiłam się w żebranie, w żadne obs za obs itp, bo uważam że to jest żałosne. Sama na swoim blogu zorganizowałam chyba trzy konkursy i nie ukrywam - wtedy wzrosła mi liczba obserwatorów. Co z tego jak to głównie "puste dusze" które się nie udzielają, a czekają tylko aż pojawi się nowy post rozdaniowy.
    Anonimki mnie nie wkurzają tak bardzo, ale może to dlatego że u mnie nie było żadnego z tych hejtujących, choć przypuszczam że zdarzyło się kilku/kilkunastu, którzy pisali komentarze na zlecenie marki.

    OdpowiedzUsuń
  81. Prowadzę bloga krótko, ale też już zauważyłam kilka denerwujących zachowań. Bardzo podobne posty, linki w komentarzach - to się zdarza często, ale nie wiedziałam, że dziewczyny są w stanie namawiać inne do wchodzenia na ich blog! Jak to czytałam to na prawdę się zdziwiłam...

    OdpowiedzUsuń
  82. Nie znam blogosfery tak dobrze jak Ty i wiele innych osób, które od lat prowadzą bloga. Ale wiele ze zjawisk, o których piszesz również zauważyłam. To prawda, wybić się bardzo trudno, bez aktywności w blogosferze nie ma szans na dotarcie do innych. Ale można to robić elegancko i tak, by zaciekawić potencjalnego odbiorcę. Bloga założyłam z wielkiej pasji, długo się do tego przymierzałam, zanim przeniosłam się na bloggera razem z narzeczonym siedzieliśmy godzinami nad szablonem. Mam czasem wrażenie, że moje posty są zbyt długie i bogate w treść, że może za rzadko je dodaję, ale chyba wolę robić to co lubię po swojemu, czasem iść pod prąd i publikować to w taki sposób, żeby nie było wstyd się pod tym podpisać. No i Diqusa bardzo lubię, daje duże pole do moderowania i wymiany zdań poprzez system powiadomień itp. :) Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  83. Hah, ja też dałam się "nabrać" na kilka sekund :D

    OdpowiedzUsuń
  84. Jak zawsze dajesz do myślenia, nawet przed 22, kiedy moje oczy muszę już trzymać na zapałkach :D
    Opisywane przez Ciebie aspekty są mi znane, również z innych blogów...Niestety - pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Ja się chyba już nie przejmuję :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Niestety to wszystko smutne i prawdziwe, im dłużej tu jestem, tym więcej zauważam takich niesmacznych brudów. Statystyki...wszędzie liczą się statystyki. A tak naprawdę to liczy się kontakt z czytelnikami :) I satysfakcja, o!

    OdpowiedzUsuń
  86. Ja chyba jestem za stara aby się przejmować ;-) wychodzę raczej z założenia "mój blog, moja sprawa i moje reguły".. i chyba każdy ma takie podejście do swojego "dziecka". To czy ktoś chce pisać o nowym sposobie podcierania tyłka to wyłącznie jego sprawa, jednak to czy ja będę temu kibicować wchodząc i komentując tego typu wpisu to już zależy wyłącznie ode mnie.. w końcu statystyki same się nie nabijają. Obecnie chyba bardziej drażni mnie biała czcionka na czarnym tle lub zbyt mała czcionka na blogach.. bo jestem troszkę ślepa i od 3 miesięcy nie mogę znaleźć okularów :-D

    OdpowiedzUsuń
  87. Ja mam malutko obserwatorów biorąc pod uwagę że blog prowadzę od ponad 4 lat, ale to też uważam za swoją "siłę". dzięki temu cieszy mnie każdy kolejny obserwator i dodany komentarz, gdyż wiem że w całym gąszczu nowych blogów w jakiś szczególny sposób sobie na nie zapracowałam.

    OdpowiedzUsuń
  88. Idei anonimowych komentarzy zupełnie nie rozumiem. Jak ktoś nie ma odwagi podpisać się swoim stałym nikiem, to wiadomo, że w jakiś sposób się asekuruje. To trochę jak rozmowa bez patrzenia w oczy. Jakbym miała bloga, to z mety bym to uniemożliwiła.

    OdpowiedzUsuń
  89. Ja niestety też... miałam nawet ochoę przez to zamknąć bloga, ale potem stwierdziłam, że to bez sensu. Może ta świnia właśnie liczyła na to, po co dawać jej satysfakcję. Blog jest moim hobby, nie wyobrażam sobie już go nie mieć :) pozdrawiam i gratuluję kolejnego dobrego tekstu! xo

    OdpowiedzUsuń
  90. Iza G (Dzezabell)17 maja 2016 01:19

    Mnie najbardziej drażnią akcje obs/obs i kom/kom, które tak naprawdę nic nie wnoszą, poza sztucznym tłumem. Komentarze "fajny post, wpadnij do mnie www..." działają mi na nerwy, bo czasem siedzi się kilka dni nad postem, poprawiając literówki, szukając danych itp, a niektórzy nie są w stanie nawet do takiego wysiłku, by to przeczytać. Zorganizowałam u siebie rozdanie, bo po prostu chciałam i chyba na szczęście, nie przygnało to dzikich tłumów, ale zobaczę później, ilu się utrzyma obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
  91. Podpisuje sie obiema rekami pod Twoim tekstem. Ja do blogowania podchodzę raczej na luzie, nie spinam sie niewiadomo jak, nie próbuje na sile nikogo uszczęśliwić :) pisze posty, na które aktualnie mam ochotę i które czuje, ze mogą sie komuś przydać :) na szczęście tylko dwa razy spotkałam sie z anonimem i mam nadzieje ze więcej sie to nie powtórzy, bo takich sytuacji szczerze nie znoszę. Nie po to mam bloga, który jest moja odskocznia od codziennej pracy i chwila relaksu, zeby jakiś ktoś mnie na nim obrażał... Ja nie jestem najszczęśliwsza osoba w życiu, mam mnóstwo kompleksów, ale nigdy nie wpadłabym na to, zeby samoocenę poprawiać sobie hejtem na innych blogach. Mam nadzieje, ze kiedyś nadejdzie taki dzień, ze ta plaga wyginie...

    OdpowiedzUsuń
  92. Ja też mam ich mnóstwo, ale to nie znaczy, że będę je leczyć kosztem innych :) Ja też trzymam ogromnie kciuki za wyginięcie tego chwastu...

    OdpowiedzUsuń
  93. Takie akcje to mam wrażenie, że stosują jeszcze dzieciaki, które nie wiedzą na czym polega właściwe prowadzenie strony - chociaż trzeba im przyznać, że taktyka skuteczna bo takie blogaski mają niejednokrotnie lepsze statystyki niż normalne :)

    OdpowiedzUsuń
  94. Dlatego ja zdecydowałam się wprowadzić Disqus :) Teraz mam spokój...a czuję, że mój anonim nie zechce się więcej ujawnić :)

    OdpowiedzUsuń
  95. Dokładnie tak - bardzo podoba mi się Twoje podejście :)

    OdpowiedzUsuń
  96. Hahahahah <3 kiedy masz urodziny to może zrobimy jakąś zrzutkę na okulary :D

    OdpowiedzUsuń
  97. Jasne, że tak! I możliwość poznawania takich cudnych osób jak Ty na przykład :)

    OdpowiedzUsuń
  98. Ja od czasu do czasu muszę upuścić myśli bo inaczej zwariuje :D

    OdpowiedzUsuń
  99. Akurat nie trzeba być w blogosferze długo, żeby doświadczyć pewnych rzeczy - ja tylko mam nieco większe porównanie co jest w sumie jeszcze bardziej dołujące. Niedługo będzie tak, że nie da się tego nie zauważyć - to wszystko rośnie w taką siłę, że staje się nieodłącznym elementem bycia blogerem. Podoba mi się Twoje podejście - masz moje ogromne wsparcie :) Dziękuję i Tobie również udanego tygodnia :):*

    OdpowiedzUsuń
  100. Oczywiście, że są :) Nie takie sztuczki potrafią stosować aby podkraść aktywnych czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  101. Jasne, że normalne. Ja też lubię patrzeć jak licznik rośnie, ale to nie stanowi mojego sensu pisania bloga. Zresztą myślę, że dla kogoś innego to może być swego rodzaju destrukcja - nie skupia się na tym co lubi tylko na durnych liczbach, które już niejednokrotnie udowodniły, że nie przekładają się na jakość danego bloga. Żebractwo było i będzie - dobrze, że masz do tego zdrowy dystans :) A moje wsparcie masz - pamiętaj :)

    OdpowiedzUsuń
  102. No boli boli, ale ja już macham na to rękami. Na fanpagu mam taką jedną co zjawia się zawsze jak jest konkurs i bezczelnie zasypuje mnie pytaniami na temat wyników - po czym gdy nie wygrywa to znika. Już jest na mojej czarnej liście i choćby mi poemat albo odę napisała to może zapomnieć o czymkolwiek ;)



    Zrób motywacyjne środy bo jedna już motywacyjne wtorki zerżnęła :D Nie zauważyłaś ?

    OdpowiedzUsuń
  103. Ktoś kto bezpośrednio nie siedzi w temacie zawsze będzie myślał, że to co robimy to prościzna i przyjemność. No bo co to za sztuka usiąść, napisać i zrobić zdjęcia. A korzyści samoistnie płyną z nieba hahaha - płytkie myślenie, które na szczęście rzeczywistość szybko weryfikuje :)


    Masz rację - anonim oprócz tego, że jest tchórzem, kłamcą i prostakiem to jeszcze niedojrzałym. Bardzo trafne spostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  104. Nigdy nie piszę czegoś czego nie potrafię odpowiednio uargumentować :) Zgadzam się z Tobą - ja nie mam nic przeciwko wklejaniu linków do swoich blogów tym bardziej teraz gdy mam Disqus i jest nieco gorzej w bezpośrednim przechodzeniu do autora komentarza... ale pod warunkiem, że ktoś to podpiera wcześniejszym zainteresowaniem mną i treścią, a nie tak jak piszesz "super post +link" wtedy to marna szansa na cokolwiek oprócz magicznego przycisku usuń :)

    OdpowiedzUsuń
  105. Aww... Albo na przykład jak Ty! :D

    OdpowiedzUsuń
  106. No tak, jawnie nie jest tak łatwo pisać co ślina na język przyniesie :)

    OdpowiedzUsuń
  107. Tak jeszcze dodam... Chyba wolę mieć mniejszą liczbę obserwatorów, ale takich "prawdziwych" którzy doceniają moje zaangażowanie i są w stanie wnieść do dyskusji nieco więcej niż zwykłe "fajny post". Zwłaszcza, że często widać, iż osoby komentujące nawet nie zapoznały się z treścią.

    OdpowiedzUsuń
  108. Podkradanie aktywnych fanów? Serio...pierwsze słyszę O_o i jestem absolutnie przerażona....bo oczywiście obs za obs i wymianka "komciami" mnie już nie dziwi :D To jest RAK BLOGOSFERY. Ja prowadzę bloga już od 2012 roku, nie mam jakiś wybitnych statystyk, nie robię konkursów co drugi post...ale jestem dumna z tego, co udało mi się osiągnąć i że wytrwałam w blogosferze już tyle czasu. Nie poradzi się nic na to, że teraz wszystkie sweet 16 mają wielkie parcie na wspołprace, bo myślą, że jak założą bloga, to nagle będą drugą Mercedes czy Maff...a to tak nie działa, bo poza pustymi obserwatorami liczy się treść i zaangażowanie. Pozostaje tylko liczyć, ze zabawa w blogowanie szybko się im znudzi i przestaną zaśmiecać blogi/grupy/fp swoimi żebrami o komentarze i obserwatorów :D

    OdpowiedzUsuń
  109. Blogosfera ostatnio bardzo się zmienia i niestety nie jest to pozytywna zmiana. Kiedyś blogi powstawały przede wszystkim w celu podzielenia się swoją opinią na temat danych produktów lub swoimi makijażami/zdobieniami paznokci. W tej chwili jest przede wszystkim sposobem na zdobycie darmowych rzeczy :(

    OdpowiedzUsuń
  110. uuu..w grudniu, do tego czasu będę jak krecik :-D

    OdpowiedzUsuń
  111. Najbardziej lubię masowe komentarze: "bardzo przydatny post", "super wpis", "bardzo podoba mi się twój blog - obserwuję", "poklikasz w linki" ;) I tak kopiuj/wklej na wszystkich blogach po kolei, niech obserwatorów przybywa, fejm się robi, będą gratisy od Chińczyków...

    OdpowiedzUsuń
  112. Dzięki 😊 Żebranie nigdy mi się nie podobało więc nigdy to nie uprawiałam, a tego typu propozycje kierowane do mnie z reguły pomijam milczeniem 😆 I zgadzam się - pogoń tylko za liczbami to droga do nikąd

    OdpowiedzUsuń
  113. Zgadzam się niestety ze wszystkim co napisałaś. Sama nie piszę bloga tak długo, ale sporo już przeglądam blogosferę i ze smutkiem mogę stwierdzić, że na tych bardziej popularnych blogach zupełnie nie liczy się już treść, a wystarczy samo pokazywanie produktów, co z wiadomych względów przecież nic tak naprawdę nie wnosi. Tak samo jak kopiowanie czyichś pomysłów, bardzo to smutne...

    OdpowiedzUsuń
  114. Musi, musi!
    A swoją drogą- krytyka jest spoko, ale chamstwo już nie...
    U mnie średnio, ale nie najgorzej, co mnie cieszy, chwila moment i badania, także jestem dobrej myśli :*!

    OdpowiedzUsuń
  115. Aneta Nowaczyk25 maja 2016 11:31

    Ja mam np kosmetyki od Butterfly i też są super, także polecam. Właśnie zakupiłam paletkę z cieniami i jest piękny bezowy i brązowy <3

    OdpowiedzUsuń
  116. Trafiłaś w sedno i masz zupełną rację. No i już wiem skąd ten disqus! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye