Zwieńczenie blogowej przygody i łączące spotkanie czyli Meet Beauty w nieco bardziej osobistej odsłonie.

08:30:00 Hushaaabye 56 Komentarze

Cześć Kochane.

Piszesz bloga regularnie... wkładasz w to pasję, serce, ogrom czasu, pomysłów i niekiedy nerwów. W końcu Twoje słowa zaczynają płynąć w świat a Ty poznajesz ludzi... nawiązujesz kontakty, z czasem nawet i przyjaźnie, ale wszystko to toczy się nierozerwalnym internetowym kołem. Czekasz nie wiadomo na co - bo w końcu spotkać się niełatwo, bo obowiązki, bo praca, bo to przecież koniec Polski. Aż w końcu w całym tym oczekiwaniu pojawia się światło w tunelu, jakiś punkt zapalny i zaczynasz przebierać nogami. Czy się dostanę? Czy mnie wybiorą? Od zgłoszeń - do wyników. Czekanie nabiera sensu. Aż w końcu jest... upragniony bilet i przepustka do zmaterializowania blogowej przygody. Konferencja Meet Beauty - dla jednych okazja na poszerzenie wiedzy, dla innych świetna rozrywka... a dla mnie? Zwieńczenie marzeń o poznaniu wspaniałych ludzi.


W tym roku obiecałam sobie, że choćby miało się walić i palić to przyjadę do Stolicy i w końcu poznam moje kochane dziewczyny. Organizacja takiego wyjazdu nie jest łatwa kiedy w domu ma się 1,5 roczne maleństwo, które nie odstępuje mamy na krok. Ja sama z wielkim bólem serca zostawiłam synka pod opieką babci i ze łzami w oczach opuściłam dom na prawie trzy dni. Myślę, że wszystkie mamy doskonale mnie rozumieją :) Nie jest to ani łatwe ani przyjemne - pozytywnej energii dodawał mi fakt, że w końcu będę mogła ujrzeć ten kosmetyczny świat z innej perspektywy niż klawiatura. Konferencja miała miejsce 23 kwietnia na Stadionie Narodowym, ale z racji tego, że mieszkam na Pomorzu Zachodnim mój wyjazd zaczął się w piątek rano a skończył w niedzielę późnym wieczorem... Zmęczona, chora i bez sił wróciłam do siebie, ale powiem Wam jedno... BYŁO REWELACYJNIE !

W piątek o godzinie 9 rano ruszyłam ze swojej malutkiej miejscowości do Stargardu gdzie o 12 miałam pociąg do Warszawy. Z kilkoma niespodziankami i przebojami po 6 godzinach dotarłam na miejsce gdzie czekała na mnie moja kochana Ewa, która mimo, że nie prowadzi bloga trafiła do mnie za sprawą jednego posta i od tamtej pory stanowimy nierozłączny team. Ani się obejrzałam... budzik zaczął dzwonić o piątej nad ranem i nadszedł czas na przygotowania. Nie było śniadania ani kawy bo żołądek z nerwów ściśnięty - głupia natura co zrobić. Denerwowałam się ogromnie. Na szczęście kilka uśmiechów przy wejściu skutecznie uświadomiły mi, że jestem po prostu niemądra. :)

Wiecie... wpuszczenie do Warszawy osoby na co dzień mieszkającej w malutkim mieście to trochę jak spuszczenie psa ze smyczy. Gdyby nie Ewa to poległabym na pierwszym skrzyżowaniu, a o samym Stadionie Narodowym nie wspomnę. Docelowej bramy wejściowej szukałyśmy dobre pół godziny - telefony od pozostałych dziewczyn urywały się, ale koniec końców znalazłam przed wejściem moją śliczną blondynkę Klaudynę z bloga Ekstrawagancko i ruszyłyśmy na przód... gdzie czekała na nas roześmiana i naszą Królewna Śnieżka czyli Magda z bloga Mazgoo. Później już tylko wypatrywałyśmy przekochanej Oli z bloga Feeling Fancy i całą wesołą gromadą wkroczyłyśmy do środka.

Przy rozdawaniu identyfikatorów i rejestracji w końcu poznałam także Anię z bloga Spinki i Szpilki, która była jedną z organizatorek konferencji. Przed rozpoczęciem było mnóstwo możliwości na zrobienie sobie śmiesznych zdjęć na ściankach i wzięcie udział w konkursach, ale z moimi dziewczynami tak się zagadałyśmy, że w sumie wyszły nam może ze dwa wspólne zdjęcia :) Swoją drogą - najpiękniejszym akcentem całego tego przedsięwzięcia był dla mnie fakt, że w końcu mogłyśmy stanąć twarzą w twarz, porozmawiać, poplotkować i śmiać się z byle czego zupełnie tak jakbyśmy znały się od lat :) TAK - to właśnie dla tej chwili warto było zmierzyć się z ciężkim bagażem, niemiłym babskiem w pociągu i okrutnym zmęczeniem. Meet Beauty stało się dla nas okazją na jednoczesne poznanie siebie, poszerzenie wiedzy i nabranie głębokiego oddechu i sił do dalszej pracy.

Po oficjalnym rozpoczęciu ruszyłyśmy na pierwsze wykłady. Byłam zapisana na panel paznokciowy z marką Indigo - czekałam wieki na Magdę, która nam się zabłąkała i koniec końców nie dotarła :D, ale w każdym razie zajęłam zaszczytne miejsce na samym środku i wsłuchiwałam się w to co Panie reprezentujące markę miały do przekazania. A miały naprawdę mnóstwo! Byłam zaskoczona autorskim pomysłem Pani Kasi, która nauczyła nas jak wykonywać zabieg masłem shea, który reaktywuje nasze paznokcie w kilka tygodni - swoją drogą to naprawdę działa! Później przyszedł czas na drugą część, w której dowiedziałyśmy się jakie są najczęstsze problemy jeśli chodzi o manicure hybrydowy. Strasznie podobał mi się fakt, że obie Panie były całkowicie wyluzowane, uśmiechnięte, a sam wykład zupełnie nie przypominał tych na których przysypiałam kilka lat temu. Marka Indigo oprócz świetnie przygotowanych warsztatów uraczyła nas pokaźną paką kosmetyków, a samą salę konferencyjną rozświetliła złotymi wielkimi torbami pełnymi przeróżnych produktów.

Po wykładzie szybciochem po szklankę wody z miętą i na kolejny wykład - makijaż z marką Lirene. Odnalazłam Klaudynkę i zbłąkaną owieczkę Magdę i razem poleciałyśmy się szkolić. Wchodzimy do środka... a tam Pani Ania. Myślę, patrzę... no skądś znam tę buzię. I tak przez dobre 10 min przed rozpoczęciem wykładu myślę sobie czy to jakieś przebłyski czy urojenia... aż w końcu okazuje się, że Pani Ania Orłowska to dokładnie ta sama makijażystka, którą oglądałam na TVN Style jakiś czas temu.Wspaniała kobieta! Ludzka, niezmanierowana, uśmiechnięta... i jakże utalentowana. Za pomocą nowości - podkładu No Mask, który przywiozłam ze sobą w ramach upominku i rozświetlacza wyczarowała na buzi jednej z dziewczyn prawdziwe cudo! Wiecie, że przez cały wykład nie zamieniłyśmy z dziewczynami ani słowa? Wszystkie słuchałyśmy, podziwiałyśmy i starałyśmy się wynieść z lekcji jak najwięcej - niczym prymuski!

Jako mama nie mogłam nie zwrócić uwagi na główną prowadzącą wykład prześliczną Panią Anię... i jej maleńką córeczkę wtuloną w pierś mamy. Widok ten mnie tak rozczulił, że nie mogłam się napatrzeć. Zaraz przed oczami miałam moje maleństwo, o którym cały czas gdzieś tam myślałam. Pani Ania - piękna, zadbana kobieta, na wysokich szpilkach prowadziła wykład z maleństwem owiniętym chustą i gaworzącym sobie w rytm głosu mamy :) Pani Ania uświadomiła mi tym faktem, że bycie mamą wcale nie oznacza rezygnacji ze swojej pasji - i to było w tym wszystkim najpiękniejsze.

A po wykładach... byłyśmy tak głodne, że włączyły się pierwotne instynkty. Wiecie - przed konferencją bez śniadania co by żakiet dobrze leżał, a zresztą żołądek ściśnięty do zera... no i burczenie w pakiecie. Po wyjściu z panelu makijażowego ruszyłyśmy w kierunku czegoś co nas postawi na nogi. Przechodzimy do innej sali... a tam catering na najwyższym poziomie! Kanapeczki, ciasta, zupy... moi Państwo no tego się nie spodziewałam. Śmieszne chwile z Klaudynką zepsuła mi tylko kanapka z oliwkami, ale koniec końców najedzone ruszyłyśmy sobie zwiedzać stanowiska marek. Generalnie założeniem było pójście na trzeci wykład, ale wspólnie stwierdziłyśmy, że to dobry moment, żeby pobyć ze sobą dłużej. 

Stanowisk było całe mnóstwo! Kolejki co najmniej jak za mięsem więc w trakcie czekania śmiechom  i rozmowom nie było końca. Nogi mnie bolały przeokropnie bo postanowiłam wybrać się na konferencję w szpilkach więc po cichu i w biegu przepraszałam moje baleriny za tyle godzin w torebce... Grzecznie czekałyśmy na swoją kolej do poszczególnych stanowisk, ale czas leciał tak niesamowicie szybko, że właściwie było to nieodczuwalne - najbardziej urzekła mnie przesympatyczna Pani reprezentująca markę Eveline. No po prostu taka kochana kobieta, że aż chciałoby się zabrać ją na kawę :) Rzeczowa, uśmiechnięta i po prostu ... ludzka. Właściwie to zapamiętałyśmy stanowisko Eveline najbardziej dzięki Niej :) Udało mi się także zamienić kilka zdać z Panią z marki Palmer's oraz dostać na badanie skóry głowy przeprowadzonej przez Pilomax. Dowiedziałam się, że włosów mam dużo, ale tak cienkich, że czas się pogodzić z oklapem na wieki :)


Było mnóstwo prezentów. Ale jeszcze więcej pazernoty. Oj jak tak sobie popatrzyłam z boku na to jak niektórzy rwą się do darmowych kosmetyków lub na siłę starają się dostać więcej niż inni to trochę było mi wstyd. Z łatwością można było zauważyć kto w jakim celu przyjechał na konferencję i trochę to smutne, że stanowiska "bezupominkowe" momentami były zwyczajnie puste. Jeżeli myślałyście, że tego nie widać - oooooj widać. Ja sama nie nastawiałam się na nic, ale organizatorzy zaskoczyli nas ogromnie - przywiozłam ze sobą pół walizki rzeczy, a i tak przed wyjazdem podzieliłam się z moją Ewcią.

Cóż powiedzieć więcej... padałam na twarz po wyjściu z Konferencji. Rozkładało mnie choróbsko, podróż i nieprzespana noc, ale po kiedy wyszłam ze Stadionu i usiadłam na chwilkę w spokoju... pomyślałam sobie, że naprawdę tego potrzebowałam. Podchodzę do tego wszystkiego może nieco inaczej niż inni - nie oceniam tego spotkania jedynie pod kątem fajnej przygody, organizacji czy jak niektórzy profitów - oceniam pod kątem osobistym. Konferencja dała mi szansę na zrealizowanie tego na co tak czekałam - na ucieleśnienie swojego wyobrażenia o dziewczynach, o pasji i sensie tworzenia tego miejsca. Naładowałam akumulatory. Wróciłam do dziecka. Czuję się wspaniale.

Z tego miejsca ogromne podziękowania dla Organizatorów za trud włożony w przygotowanie spotkania oraz dla wszystkich dziewczyn, które dane mi było spotkać i poznać.
Ewa, Klaudyna, Magda, Ola, Olga, Monika, Asia, Agnieszka, Marta, Ania, Dominika, Sylwia... nie sposób jest wymienić Was wszystkich, ale o każdej z Was pamiętam i ogromnie się cieszę, że mogłyśmy się spotkać :)

PS. Zdjęcia z Konferencji są autorstwa Klaudynki, Moniki i mojego:)

Buziaki !

Inne w tej kategorii

56 komentarzy:

  1. Było fantastycznie :) nie mogę się doczekać kolejnej edycji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wyglądacie dziewczyny. Następnym razem muszę Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja ciągle nie mogę sobie darować, że się nie złapałyśmy !

      Usuń
  3. Kolejny raz chciałam się wybrać na Meet Beauty, ale znów uczelnia pokrzyżowała mi plany - szkoda :( bardzo fajna refleksja z tego wydarzenia, przeczytałam na telefonie wszystko, mimo że czytałam już ich wiele, to Twoja się wyróżnia ;) co do pustych stanowisk - to było do przewodzenia niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Cieszę się, że moje spojrzenie na temat przypadło Ci do gustu :)

      Usuń
  4. Fajnie zrelacjonowane:) mnie nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda... za rok się zapisuj !:)

      Usuń
  5. Podobało mi się bardzo. Oby więcej takich imprez :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wolałabym jedną a na tak dobrym poziomie jak ta :)

      Usuń
  6. Bardzo się cieszę, że udało mi się poznać Cię osobiście 😘

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym na kolejnej edycji poznać Ciebie i resztę dziewczyn ze zdjęcia, no i wreszcie Mazgoo! :) PS. Candymonę znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy się złapać następnym razem bez dwóch zdań :)

      Usuń
  8. Bardzo fajnie wszystko opisałaś, inaczej, niż czytałam to na innych blogach (ps. również mam 1,5 rocznego szkraba, z którego ust non stop słyszę MAMOOO, mAMOOOO! ;-) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo no to doskonale wiesz co mam na myśli :)

      Usuń
  9. Było świetnie!:) oby więcej takich okazji,bo to niezapomniane chwile :) Fajnie mieć w blogosferze takie osoby, które nie są zakładane, zazdrosne i samotne że swoją beznadziejnością w roli jedynego towarzysza. Mamy siebie, mamy więcej niż inni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ujęłaś to tak idealnie ! Mamy siebie - mamy tak wiele ! :)

      Usuń
    2. Po prostu sa tacy ludzi z którymi nawet cień nie wytrzymuje :) Zresztą na kłamstwie niczego się nie zbuduje :)

      Usuń
    3. Nic dodać nic ująć :)

      Usuń
  10. Na jednym zdjęciu załapały się moje tyły :D
    P.S. Byłyśmy na panelu Lirene razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no to szkoda, że się chociaż na chwilkę nie złapałyśmy :(

      Usuń
  11. Zazdroszczę ! Mam nadzieję,że następnym razem znajdę się i ja:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna impreza. Może i mnie uda się kiedyś na nią dojechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w przyszłym roku się uda :)

      Usuń
  13. Kilka razy mi gdzieś tam migłaś i żałuję, że nie udało się pogadać tym bardziej, że na Lirene byłyśmy razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się własnie wydawało,że to Kaprysek ! ale nie byłam pewna ;/

      Usuń
    2. Następnym razem proszę krzyczeć :D

      Usuń
  14. Idealnie, widziałam Cię nawet! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj no to trzeba było przyjść chociaż na momencik :)

      Usuń
  15. Ale szalejecie z ta Królewną Śnieżką :) taki biały cudak na królewnę to trzeba mieć ambicję i charakter mocno zmanierowany :D A tak poważnie to uwielbiam to nasze zdjęcie :) jednak spontan i zdjęcie z ręki zawsze najlepsze ;) Buźki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie... Ty jesteś nasza Śnieżka jedyna w swoim rodzaju - najlepsza :*

      Usuń
  16. Świetna relacja! W końcu jakaś, którą przeczytałam od deski do deski i nie miałam deja vu, bo wszystkie poprzednio przeczytane były praktycznie identyczne ;) Dzięki Tobie poczułam się nawet odrobinkę jakbym tam była, za co jestem Ci bardzo wdzięczna :D Na pewno super przeżycie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejejejjee Kochana bardzo Ci dziękuję <3

      Usuń
  17. Mi było bardzo smutno, że nie dojechałam. Niestety tak duże nadciśnienie nie pozwalało mi na tak długą podróż w dwie strony. Cieszę się, że mogę chociaż poczytać tu i ówdzie relację, ale to i tak nie to samo co na żywo. Piękne zdjęcia i relacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj Dorotko wiesz, że trzymam za Ciebie i Twoje zdrowie kciuki! Oby udało się następnym razem :)

      Usuń
  18. Moim zdaniem konferencja zorganizowana była po mistrzowsku. Ciekawe warsztaty i wykłady, znane firmy, fajne upominki. Najfajniejsze jednak było poznać na żywo dziewczyny, które znam jedynie wirtualnie. Mama nadzieję, że na kolejnej edycji będziemy miały okazję porozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak zgadzam się z Tobą w całości :) żałuję, że nie złapałyśmy się chociaż na moment...

      Usuń
  19. Odbieram MB bardzo podobnie, także osobiscie :) To po prostu spotkanie jednoczące ludzi o jednym celu i pasji. Na codzien nie mam wielu okozji rozmawiania o blogu i o moich wzlotach, upadkach w pisaniu - tu to wszystko choc raz na jakis czas można rozładować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudnie, że rozumiemy się w tej kwestii :) naprawdę fajne uczucie wiedzieć, że ktoś podchodzi równie emocjonalnie jak ja :)

      Usuń
  20. Wspaniale było Cię poznać osobiście i uściskać, mam nadzieję, że to nie był ostatni raz. To najbardziej osobista relacja jaką czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje Słońce <3 już nie mogę się doczekać aż znowu się spotkamy! :)

      Usuń
    2. Moje Słońce <3 już nie mogę się doczekać aż znowu się spotkamy! :)

      Usuń
  21. Bardzo fajne i udane wydarzenie! :) Chyba cały czas się mijałyśmy, bo ani razu Cię nie widziałam :P Dla mnie na wkonferencji też najważniejszy był kontakt z dziewczynami, dlatego poszłam tylko na jeden warsztat i na ostatni wykład, a resztę czasu spędziłam na pogawędkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buuuuu...ja Ciebie tez nie :( następnym razem trzeba się po prostu umówić!:)

      Usuń
  22. Też bardzo miło wspominam to wydarzenie <3 Niestety nigdzie Cię nie widziałam ;(

    OdpowiedzUsuń
  23. Widzę nawet swoją głowę na drugim zdjęciu :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo, ale to bardzo żałuję, że Cię nie poznałam. Jadą na konferencję nastawiałam nawet się nie nastawiałam, że może być tak wspaniale. Bardzo się cieszę, że na niej byłam i mam nadzieję, że na przyszłej będziemy miały możliwość porozmawiania :) :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetna relacja, tylko pozazdrościć takiej przygody, tych wszystkich ploteczek i wykładów. Ja się nawet nie zapisywałam, bo wiedziałam, ze nie będę miała jak pojechać, w tym czasie przygotowywałam się do wyjazdu do Anglii, może następnym razem się uda. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam nadzieję, że za rok uda nam się spotkać ;))

    OdpowiedzUsuń
  27. Cieszę się, że mogłam Cię poznać :) Dobrze, że każda z nas miała identyfikator... Inaczej bym Cię nie poznała :)

    Ja w tym roku postawiłam na integrację :) Poznałam wiele cudownych osób :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie mam jeszcze dzieciątka, ale uważam, ze każdej mamie potrzebne jest czasem takie oderwanie, choć faktycznie, takie maleństwo to sama słodycz i miłość, tęsknota z pewnością pojawia się już po godzinie ;)

    Wspaniale wyglądałyście!

    Jeżeli chodzi o pazerność to mam wrażenie, że większa część blogowego świata się wokół tego kręci. Fajnie, że Ty nastawiona byłaś na poznanie blogerek, które śledzisz, ale i gratuluje prezentów bo to zawsze miłe :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.