TWARZ

Makeup Revolution Blushing Hearts czyli najsłynniejsze serduszka na świecie.

10:49:00 Hushaaabye 107 Komentarze

Cześć Kochane.

Znacie to uczucie gdy coś pojawia się na runku i od razu zostaje okrzyknięte mianem hitu a u Was od razu rodzi się chęć jego posiadania? Tak - ja też :) Jestem ogromnie podatna na wszelkie nowinki kosmetyczne, ale kiedy połowa blogosfery czy Instagrama zachwyca się nad danym produktem nie sposób mi jest po prostu przejść obojętnie. Kiedy na początku roku tworzyłam swoją listę kosmetycznych pragnień zaznaczyłam, że strasznie chciałabym wypróbować osławione kosmetyki Makeup Revlolution - na dzień dzisiejszy udało mi się zrealizować właściwie wszystkie zachcianki, ale to właśnie najbardziej znane serduszka na świecie były na mojej liście jako pierwsze. No cóż - sroczy zmysł wiedzie tutaj prym bo produkty te przede wszystkim wyglądają i reszta schodzi na drugi plan. Spójrzcie zresztą same, że pragnienia te wcale nie były nieuzasadnione. Przed Wami Blushing Heart oraz Peachy Keen Heart czyli rozświetlacze jakich jeszcze nie widziałyście.
http://kosmetykomania.pl/

Shine bright like a diamond.

Marka Makeup Revolution przyzwyczaiła nas już do bardzo intensywnych pigmentacji w swoich kosmetykach. W przypadku naszych serduszek jest dokładnie tak samo - szczerze mówiąc nie spotkałam się jeszcze z tak mocno nasyconymi kolorami rozświetlaczy i kiedy po raz pierwszy przejechałam palcem po powierzchni byłam zszokowana i trochę bałam się, że narobię sobie nimi krzywdy jednak w gdy używamy pędzli osiągamy bardzo przyzwoity, ale nienachalny efekt. Do tego typu produktów zdecydowanie polecam rzadkie pędzle typu wachlarz - dzięki nimi z pewnością będziecie cieszyć się pięknym efektem bez zbytniego przesytu.

 

Liczy się wnętrze.

Podstawową wadą tego produktu jest opakowanie - no nie trafia ono do mnie kompletnie. Sam pomysł stworzenia produktu na wzór serduszka jest fantastyczny - przykuwa uwagę i pozostaje w pamięci dzięki czemu produkt od razu utożsamiany jest z marką, ale samo wykonanie tego opakowanie jest mocno tandetne. Nierówno obklejony kartonik i plastik, który przywołuje u mnie wspomnienia pierwszych cieni do powiek z kiosku sprawia, że mam ochotę wyjąć serduszko i uratować je przed tą profanacją. Tak piękny produkt w tak koszmarnym opakowaniu... na szczęście liczy się wnętrze i to całkowicie ratuje serduszka w ostatecznej ocenie.


Feria barw, tonacji i wykończeń.

Wybór odpowiedniego wariantu kolorystycznego wcale nie jest taki łatwy. Do wyboru mamy cały ogrom przeróżnych wersji naszych serduszek - od tych wpadających w brąz po brzoskwiniowe, srebrne i mocno różowe (możecie je zobaczyć TUTAJ). Ja wybrałam dwa przeciwstawne warianty - Blushing Heart będący połączeniem trzech intensywnych odcieni róży oraz Peachy Keen Heart, który łączy w sobie miedziano-złote tonacje. Powiem Wam szczerze, że najchętniej wzięłabym je wszystkie... ale biorąc pod uwagę fakt, że są to produkty wypiekane ich wydajność będzie tak ogromna, że stają się kosmetykami praktycznie nie do zużycia. Rozumiecie same... rozsądek przede wszystkim, aczkolwiek no... są przepiękne :)

 

Blushing Heart.

Połączenie trzech prześlicznych róży - dwóch zimnych i jednego ciepłego. Gdy tak sobie patrzę na to serduszko to kojarzy mi się z księżniczkami :) Kolory są słodkie, cukierkowe i tak jak wspomniałam... niesamowicie napigmentowane. Oj nie radzę tutaj bawić się paluszkami bo bardzo łatwo o przesadę. Naszą trójkę możemy używać pojedynczo lub mieszając wszystko razem - wybór jest dowolny i trzeba po prostu spróbować na sobie. Takie połączenie kolorystyczne nie będzie pasować każdemu - ja polecam je w szczególności dla osób z chłodnymi cerami. Fakt, że nasze serduszko jest tak mocno napigmentowane sprawia, że śmiało można zapomnieć o różu i innych dodatkach. Do kupienia TUTAJ.


Peachy Keen Heart.

Totalnie moja kolorystyka. Już od pierwszego użycia wiedziałam, że dogadamy się ze sobą bez problemów. Mamy tutaj bardzo ciepłe połączenie dwóch złoto-miedzianych odcieni oraz jednego bardzo nieoczywistego różo-bronzera. To prawdziwa gratka dla cer ciepłych - będzie pasować zarówno blondynkom jak i brunetkom, a dzięki takiemu połączeniu barw możemy go używać i jako broznera i jako różu ... ale także jako cienie powiek. Peachy Keen Heart daje mnóstwo możliwości i ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Jest to zdecydowanie jedna z ładniejszych wersji serduszek i szczerze polecam wypróbować właśnie ją - przy tej cenie otrzymujemy wielowymiarowy produkt, który na pewno nie będzie się marnował. A do opalenizny? Marzenie :) Do kupienia TUTAJ.

 

Czy niska cena idzie w parze z jakością?

Nasze serduszka dostępne są TUTAJ w cenie 24,95 zł za sztukę co przy tej wydajności produktu jest ceną śmiesznie niską. Zresztą na stronie Kosmetykomanii znajdziecie cały arsenał produktów Makeup Revolution. Zapytacie na pewno jak z ich trwałością - nałożone rano na buzi utrzymują się bez jakichkolwiek poprawek około pięciu godzin przy czym bardzo ważną cechą przy tego typu produktach jest fakt, że nie migrują po całej twarzy. W przypadku Peachy Keen nałożonego na bazę pod cienie i oczy z trwałością nie ma absolutnie żadnego problemu. Gdyby nie to okropne opakowanie nazwałabym je rozświetlaczami idealnymi... aczkolwiek liczy się wnętrze i mimo wszystko serduszka bronią się na całej linii. Jestem nimi zauroczona i szczerze polecam Wam ich wypróbowanie :) A może już macie jakieś w swojej kolekcji? Dajcie znać koniecznie :)

Buziaki

Inne w tej kategorii

107 komentarzy:

  1. Już Ci kiedyś pisałam, że te ich paletki czekoladki nie przekonały mnie do zakupu po zrobieniu kilku swatch'y z testera, ale teraz żałuję, że ich nie kupiłam! :) Bo zamiast paletki wzięłam ten róż, mam wersję Candy Queen of Hearts i jestem po prostu w głębokim szoku. :) Po tym tandetnym opakowaniu, (które traktuję jak brzydkie, bo z kartonu, więc ekologiczne, a co za tym idzie wybacza mu :D) nie spodziewałam się takiej pigmentacji. Zrobiłam sobie za pierwszym razem takie plamy, że wyglądałam jak ruska babuszka... :D Ale kolor, wykończenie bez nachalnych drobinek, ale jednocześnie takie świetliste, to jest cudo! :) Bourjois się nie umywa, bo serduszko trzyma się u mnie calusieńki dzień jak żadne inny róż. <3 Kocham je! :) Muszę poszukać innych wariantów kolorystycznych. :) :** Chciałabym tylko, żeby ładniej pachniał, np. jakimiś truskawkami albo kwiatkami. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam mieszane uczucia co do MUR. To dla mnie marka, która nie myśli samodzielnie tylko kopiuje. Te serduszka to czyta kopia od opakowania po kolorystykę z Too Faced. Kopiują jak leci: paletki cieni Too Faced, cienie foliowe Stila, pomadki MAC, podkład MAC, róż makeup forever. Niemal każdy ich produkt znajdzie odzwierciedlenie w droższych markach. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy może sobie pozwolić na droższe marki. Chociaż z tego co widzę ostatnio liczy się ilość, a nie jakość. Ja osobiście wolę przemyślany zakup np jednej lub dwóch dobrej jakości palet cieni, które będą mi służyć latami niż 10 podróbek średniej jakości, które później będę rozdawać lub wyrzucać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie testowałam tych serduszek, ale znam już wiele produktów marki Makeup Revolution. Jeśli te rozświetlacze mają taką pigmentację jak moja paletka Golden Sugar, to naprawdę muszą być godne uwagi! :) Jak zwykle świetne zdjęcia :*

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczne są serduszka, ale jeszcze ich nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaje wyglądają uroczo :D, choć dziecinnie. Jeszcze nie posiadam ich w swojej kolekcji chyba za dużo mam tego typu kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie też one kiedyś kusiły :D Ale twardo trzymam się swoich postanowień, że nie będę magazynowała za dużo kosmetyków ;)
    Wyglądają prześlicznie! Pytanie jednak jedno się nasuwa: dlaczego nie pokazałaś ich na swojej ślicznej twarzy? hmm?

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam już trzy serduszka z Makeup Revolution !!! I bardzo je sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. te serduszka kusza mnie od początku kiedy je zobaczyłam, ale się wstrzymuje jeszcze przed zakupem bo mam dość sporą kolekcję rozświetlaczy. Choć z drugiej strony są one nie do wykorzystania w szybkim tempie więc pewnie skończy się tak, że i serduszka u mnie się znajdą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w planach ich kupno.:)
    Mam nadzieję, że i na mnie zrobią takie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pokaż jak wyglądają na buzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam najjaśniejszy jakiś i używam jako rozświetlacz ;) A te opakowania to fakt, u mnie w dodatku jedna część serduszka się wykruszyła :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Serduszka są takim miłym gadżetem i kosmetykiem zarazem :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ada Szczepańska6 czerwca 2016 14:10

    serduszka znam, no bo kto by ich nie znał? ;) Ale jeszcze nie miałam okazji ich przetestować. Blushing Heart zdecydowanie mój faworyt:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z racji tego, że wypiekane produkty są niesamowicie wydajne, zadowalam się moim Soft&Gentle z Maca, który mam już baaardzo długo i nie planuję dokupienia czegoś jeszcze, ale gdybym miała to zrobić, podejrzewam, że Peachy Keen Heart zawróciłby mi w głowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja używam tylko jako rozświetlacza.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jako cień do powiek też się fajnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Och Soft and Gentle to moje ogromne marzenie :) zazdroszczę Ci tego cuda ogromnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pięknie byłoby Ci w takim różu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dokładnie :) taki fajny bajer :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojj :( no one się wydają faktycznie bardzo delikatne...

    OdpowiedzUsuń
  21. Echhhhh a tak chciałam tego unikać :) pokażę u siebie na fanpagu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Trzymam kciuki żebyś była równie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kup sobie chociaż jedno :) dla mnie to taka fajna odmiana od tradycyjnych rozświetlaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ooo to piękna kolekcja :) planujesz następne? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. baaardzo długo za nim chodziłam, aż w końcu podjęłam decyzję, że musi być mój. Od tamtej pory używam praktycznie codziennie, a inne rozświetlacze wcale mnie nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  26. A bo ja mam okropne opory przed robieniem sobie zdjęć :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Zgadzam się :) to taki księżniczkowy gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj tak zdecydowanie taka sama intensywność :) mam palety mur i są niemalże identyczne pod tym kątem :) dziękuję ślicznie :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozumiem i szanuję Twoje zdanie jak najbardziej :) mnie to osobiście nie przeszkadza aczkolwiek każda opinia jest bardzo ważna :) buziaki :))

    OdpowiedzUsuń
  30. Oo ja też muszę sobie sprawić jakąś czekoladkę :D akurat one kuszą bardzo mocno bo co rusz wychodzą nowe... Serduszka są fantastyczne :) naprawdę się nie spodziewałam takiej intensywności - ja też pierwszy raz sobie machnęłam taką plamę, że wyglądałam jak z cyrku :D teraz tylko wachlarz i jest świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ajajaja... No właśnie ja nigdy nie miałam produktów MAC z tego względu, że nigdy nie widziałam ich na żywo no i ceny są duże jak na zakupy w ciemno... Ten Twój rozświetlacz widziałam już ba kilkunastu blogach i jednak wiem, że to mogłoby być to :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wyglądają tak słodko i uroczo..no piękne! Szkoda, że nie pokazałaś jak wyglądają na buzi, bo na ręce prezntują się całkiem całkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też, ale trzeba walczyć ze swoimi słabościami :* a ty jesteś śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  34. rozumiem :) jeśli mam być szczera, to też nie kupiłabym go w ciemno. Jak dla mnie koszt jest zbyt duży jeżeli miałby to być nietrafiony strzał. Pamiętam jak koleżanka chciała go kupić i wypróbowała go najpierw u mnie i okazał się dla niej zbyt ciepły.

    OdpowiedzUsuń
  35. Również chodzę za nimi do dłuższego czasu, ale jakoś nie możemy się spotkać. Wyglądają uroczo ;)
    Świetne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. wyglądają pięknie, ale nie lubię tej marki, prawie wszystko mnie zapychało po dłuższym użytkowaniu.. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Na razie muszę odpocząć od zakupów ! Oprócz tych serduszek z Mur mam jeszcze kilka paletek cieni do powiek. Paletki również są godne uwagi, zwłaszcza za tak niską cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nigdy wcześniej o nich nie słyszałam, ale zaraziłaś mnie miłością do nich, szczególnie, że od jakiegoś czasu szukam właśnie czegoś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Swego czasu te serduszka bardzo mnie kusiły, ale jakoś odpuściłam. Podoba mi się wersja brzoskwiniowa - uwielbiam takie kolory, więc z pewnością polubiłabym to serducho :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Kosmetyki_W_Moim_ Świecie6 czerwca 2016 19:29

    Serduszka same w sobie są piękne ale nie są dla mnie jeśli chodzi o kolory ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  41. uroczo wyglądają te serduszka :) jestem szczęśliwą posiadaczką tego pierwszego w Twoim poście :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Peach ♥ no ale jakoś nie widzę ich u siebie ;D

    OdpowiedzUsuń
  43. Ty też jesteś ciepłoludek :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Są cudne :) mnie się jeszcze bardzo podoba taka lekko brzoskwiniowa wersja :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ale widziałaś jak dużo jest kolorów do wyboru? :) jestem pewna, że znalazłabys coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie sposób się nie zgodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  47. A jest dostępna jeszcze ładniejsza - taka typowa jasna brzoskwinia :)

    OdpowiedzUsuń
  48. No tak...dużo słyszałam o tym zapychaniu :(

    OdpowiedzUsuń
  49. Bardzo dziękuję i zapraszam częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ajj bo ja strasznie nie lubię zdjęć :(

    OdpowiedzUsuń
  51. A widziałaś kiedyś rudzielca z landrynkowym rózem ?;D

    OdpowiedzUsuń
  52. Ooo takie przypadki chodzą po ulicach, że mnie już nic nie zdziwi :D

    OdpowiedzUsuń
  53. Peachy Keen skradło moje serce! Zanim zajrzałam do Ciebie to byłam negatywnie nastawiona do tych serduszek i jakoś mnie szczególnie nie interesowały ze względu na zbyt "różowe" kolory, ale nie tylko takie mają jak widzę. :D

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie da się ukryć, że produkty wyglądają cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Opakowanie trochę kiczowate ale jednak przeslodkie. Wersja brzoskwiniowa bardzo w moim guście ☺

    OdpowiedzUsuń
  56. Magdalena Musińska7 czerwca 2016 10:16

    urocze są te serduszka, normalnie powiedziałabym, ze róż jest ładniejszy, ale brzoskwinia wygląda równie pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
  57. Mój Mały Kawałek Nieba7 czerwca 2016 10:34

    Nie używam takich produktów, ale uważam, że są prześliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  58. A ja myślałam, że te opakowania są super, nie zauważyłam, żeby ktoś się na nie skarżył :P Szkoda, że są tandetnie wykonane,ale tak jak piszesz najbardziej liczy się wnętrze :) Do mnie najbardziej przemawiają te mocno różowe - wydaje mi się, że w takich kolorach wyglądam najkorzystniej :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Nie używałam nigdy, ale sama recenzja, którą przedstawiłaś powoduje, że z chęcią bym się za to zabrała!

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie stosowałam, chociaż przyznam że swego czasu mnie kusiły :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Róże z pierwszego zestawu rzeczywiście księżniczkowate. Najchętniej widziałabym je u mnie na powiekach.

    OdpowiedzUsuń
  62. Wyglądają cudownie i też mam je na liście do zdobycia. Bardziej chcę niż potrzebuję bo róże nie schodzą tak szybko.

    OdpowiedzUsuń
  63. Rzeczywiście świetne! Niedługo wypłata więc podejrzewam, że się skuszę:D

    OdpowiedzUsuń
  64. Melodylaniella Evans7 czerwca 2016 19:31

    Jejku! Nie dość że śliczne to jeszcze pięknie wyglądają na skórze! Super! Dodaję do obserwowanych! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  65. Te rozświetlacze nie dość, że mają piękne opakowania to jeszcze piękne odcienie - cuda poprostu!

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie sposób się z Tobą nie zgodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Dziękuję bardzo mi miło i zapraszam częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Hihi niech Twoja wypłata nadchodzi więc jak najszybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  69. A to ja mam tak samo :D generalnie róży mam tyle, że wystarczą mi do końca świata :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Zdecydowanie na powiekach trzeba je wypróbować :))

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja też długo koło nich chodziłam i proszę bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  72. Cieszę się :) zresztą one tak wyglądają, że nie trzeba dużo mówić :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Właśnie opakowanie to najgorsza jego cecha... Ja sama myślałam, że będzie super a tu kicha totalna :((

    OdpowiedzUsuń
  74. A w ofercie jest jeszcze piękniejszy odcień brzoskwinii aczkolwiek jest nagminnie wykupywany :(

    OdpowiedzUsuń
  75. Dziękuję i zapraszam częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Dokładnie :D lepiej bum tego nie ujęła :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Zgadza się. Dużo tutaj kiczu, aczkolwiek środek się broni całkowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  78. Ojj nie nie zdecydowanie :) a jakie ślicznie sreberka mają w ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
  79. Chyba brązy bardziej przypadłyby mi do gustu, ale jeszcze nie mam tych produktów. Jeszcze ;D

    OdpowiedzUsuń
  80. Jej jak one ślicznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  81. ja zamierzam kupić róże właśnie z tej kolekcji. Te opakowania kuszą! ♥

    OdpowiedzUsuń
  82. Szkoda :C Ale ja nadal mam ochotę je wypróbować :P

    OdpowiedzUsuń
  83. Cudne są te róże, aczkolwiek chciałabym wypróbować paletkę do konturowania Sleeka i Freedom Make-up :). Jeśli chodzi o cleanera i removera, to ich pojemność z pakietu startowego skończyły mi się zadziwiająco szybko, bo zaledwie po 2,3 razach nakładania hybryd.

    OdpowiedzUsuń
  84. To ciepłe serduszko jest przepiękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Świat Kosmetykoholiczki8 czerwca 2016 11:32

    Te róże są przeurocze, choć pewnie niejedna osoba powiedziałaby że wręcz ocierają się o kiczowate przez ten kształt :D Dla mnie jednak są słodziutkie i przyciągają wzrok, szkoda że wykonanie jest kiepskie :/ W dodatku zawartość równie ciekawa. Mi zdecydowanie bardziej odpowiada wersja brzoskwiniowa, za typowymi różami nie przepadam, nie wyglądają na mnie za dobrze, a przynajmniej tak mi się wydaje :D

    OdpowiedzUsuń
  86. cieszę się, że tak myślisz :-) bo nie chcę nikogo obrażać, kto kupuje produkty.. nawet ja uważam, że firma tworzy świetną alternatywę dla kosmetyków z wyższych półek.. tak jak piszesz, jednym przeszkadza, a innym nie i rozumiem to całkowicie.. No ale ja to nie mogę.. to kopiowanie.. no chociaż żeby starali się z tym kryć poprzez zmianę opakowań.. ehh.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  87. uwielbiam! mam róż z rozświetlaczem i jestem zakochana! etraz na lato chciałabym kupić bronzer

    OdpowiedzUsuń
  88. Magdalena Szmaragd10 czerwca 2016 11:18

    Ta brzoskiwnka jest cudowna ! Jakbym miała wybrac to zdecydowanie ten odcień skradł moje serce 😍

    OdpowiedzUsuń
  89. Peachy Keen mnie swego czasu kusił, bo to również moja kolorystyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  90. jakoś tak mnie do siebie nie przekonują tak do końca ;)

    OdpowiedzUsuń
  91. Limonkowa Agnieszka13 czerwca 2016 10:15

    Mam cienie z MUR i jak dla mnie na plus sa one ;). Pigmentacja świetna i trzymaja sie bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  92. Mam jedno z tych serduszek i choć opakowania są średniej jakości, z daleka, na półce czy toaletce wyglądają uroczo. A sam rodukt jest, jak wspomniałaś, świetny.

    OdpowiedzUsuń
  93. Peachy Keen to zdecydowanie mój kolor! Czaiłam sie na te serduszka juz tyle czasu, ale teraz mam kilka róży i jakoś na razie nie myśle o zakupie kolejnego... Nie pogniewalabym sie jednak, gdybym dostała serduszko w prezencie :D

    OdpowiedzUsuń
  94. Jagoda Kwiatkowska12 lipca 2016 15:26

    Serduszko świetnie sprawdza się na opalonej skórze ;)
    https://jagglam.blogspot.com/ - Zapraszam :) Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :* na pewno się odwdzięcze

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.