Puszysty, otulający mus egzotyczny do oczyszczania twarzy YumYum Cleanser Skin79.

Cześć Kochane.

Koreańskie pomysły na kosmetyki nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. Obserwując rynek Dalekiego Wschodu jestem pełna podziwu i zarazem szacunku do tego jak bardzo tamtejsi producenci dbają o urozmaicenie rynku produktami innowacyjnymi, innymi niż wszystkie i rozkochującymi od pierwszego użycia. Dziś przed Wami kosmetyk absolutnie wyjątkowy - przypominający mokry, puszysty twarożek o niesamowitym zapachu owoców, który wygląda tak, że chce się go po prostu zjeść i schować przed innymi. Poznajcie koreańskie oczyszczające małe cudo - YumYum Cleanser czyli zamknięty w szklanym słoiczku produkt na bazie naturalnych składników dzięki, któremu pielęgnacja nabiera nowego znaczenia.

Mieć czy zjeść?


Kiedy po raz pierwszy otworzyłam słoiczek z YumYum po prostu oniemiałam. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam... i gwarantuję, że Wy też nie. Konsystencja tego kosmetyku jest nie do opisania... wygląda jak najprawdziwszy twarożek! Jest mokry, niesamowicie puszysty no i naprawdę przypomina coś pysznego do jedzenia. Po otworzeniu tego słoiczka od razu uderza w nas zapach... zapach egzotyki, owoców i delikatnych kwiatów. Mieszanka ta spowodowała takie wrażenia, że przyznam się bez bicia - szkoda było mi naruszyć tę fantastyczną konsystencję. Ciekawość jednak wzięła górę i czym prędzej pobiegłam do łazienki a tam...

Zjeść czy umyć?


Trochę nie wiedziałam jak mam się zabrać do tego kosmetyku. Z jednej strony puszysta konsystencja, z drugiej bardzo mokra i gęsta formuła zmieniająca się w krem. Skin79 informuje swoje klientki, że produkt nadaje się zarówno do zmywania makijażu jak i tradycyjnego oczyszczania twarzy. Pomyślałam sobie, że nie skalam tego produktu makijażowymi resztkami i po uprzednim demakijażu nałożyłam mus na buzię i wtedy zaczęła się magia...

Naturalna strona Skin79.


Kiedy po raz pierwszy dokładnie umyłam nim swoją buzię byłam zaskoczona, że mimo tak dziwnej i niespotykanej konsystencji sama w sobie jest dość tłusta i silnie nawilżająca. Zajrzałam do składu... i okazuje się, że Skin79 jeszcze bardziej wzbogaciło swoje kosmetyki substancjami naturalnymi. W YumYum znajdziemy ekstrakt z nasion łzawicy odpowiadający za działanie przeciwzapalne i antyhistaminowe, a także świetnie wpływający zarówno na cery trądzikowe i suche. Poza tym cały szereg olejków - Yuzu, arganowy, słonecznikowy, rumiankowy a także ekstrakty z bergamotki, aloesu, eukaliptusa, rozmarynu... i jakby tego było mało w towarzystwie kolejnych olejów - bazyliowego, limonkowego, z pestek pomarańczy, jagodlinu wodnego oraz ekstraktów kwiatowych takich jak forysycja czy frezja. Jednym słowem... prawdziwa bomba składników naturalnych i to jeszcze tak niespotykanych jak olej Yuzu mający swoje korzenie aż w Japonii.

Oczyszczanie vs. pielęgnacja.


Kiedy już stoczymy batalię z samymi sobą o to czy jednak używać tego kosmetyku czy spróbować go zjeść zaczyna się kolejna przygoda. Delikatność jaką zapewnia w trakcie oczyszczania to nic w porównaniu do efektu jaki otrzymujemy po jego zmyciu - skóra jest gładziutka, nawilżona i tak miękka zupełnie jak nasz twarożek. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że wcale nie potrzebuje dodatkowego kremu po jego użyciu, aczkolwiek Koreanki obraziłyby się za to stwierdzenie, więc i ja grzecznie dodatkowo nawilżam skórę...(w tajemnicy powiem Wam, że wcale nie trzeba). Wspaniałe połączenie oczyszczania z pielęgnacją i tego po prostu trzeba spróbować. Moje dziewczyny, które także używają tego musu zgadzają się ze mną w 100%... więc chyba naprawdę coś tu jest magicznego.

Przyjemność na krótko?


Mogłoby się wydawać, że musu jest naprawdę niewiele. Ja sama gdy zobaczyłam słoiczek po raz pierwszy pomyślałam, że będzie jak z lodami - przyjemnie, ale bardzo krótko. Tymczasem okazuje się, że do dobrego oczyszczenia twarzy wystarczy zaledwie wielkość musu odpowiadająca połowie paluszka - mus w kontakcie ze skórą zamienia się w olejowy krem myjący i wierzcie mi na słowo - jest piekielnie wydajny. YumYum dostępny jest na stronie Skin79 w cenie promocyjnej 79zł natomiast jego standardowa cena to 110zł więc radzę szybciutko korzystać z promocji :) W środku kartonika znajdziecie także plastikową szpatułkę pozwalającą na odpowiednie zachowanie higieny produktu.

Jestem bardzo ciekawa jak Wam się podoba YumYum - dajcie znać koniecznie czy widziałyście już podobne cuda :) Ja uciekam nadrabiać zaległości na Waszych blogach i życzę udanego, pięknego dnia :)
Buziaki !

96 komentarzy:

  1. eterycznyswiat22 czerwca 2016 10:55

    wygląda na świetny, pieknie podałaś post, lubię do Ciebie wracac;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zjadłabym.
    Jest drogi, ale kusisz, że ho ho :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wykończę olejek z TBS, kupię to cudeńko. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie wypróbowałabym takie coś :) może jak skończy się mój aktualny olej mizon i pianka skin79 to spróbuję tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Orientujesz się, czy można go używac z Foreo?

    OdpowiedzUsuń
  6. po Twoim opisie zgłodniałam hahahha :D a tak poważnie, to bardzo zaciekawiłaś mnie tym produktem. Twój blog jest pierwszym miejscem, gdzie widzę ten kosmetyk.

    PS.Kolejny raz zachwycam się zdjęciami! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Iwona Angelika22 czerwca 2016 11:32

    Kosmetyk ma świetny skład :) pierwszy raz słyszę o tym kosmetyku :)
    Świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam i oglądam filmiki chwalące to cudo więc nie pozostaje mi nic innego jak zrobić mu miejsce w łazience. SKIN79 rozpieszcza nas coraz mocniej 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak będę potrzebowała coś do mycia twarzy, to wielce prawdopodobne, że się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mnie kusi ten produkt, ale jak na razie postawiłam na inną markę pielęgnacyjną i nie będę ich mieszać, gdyż takie mixy marek nie wychodzą na dobre mojej cerze. Jak na razie zaczynam przygodę z marką Mizon, później będzie Dr. G, a później dopiero zaopatrzę się w Skin79 :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo się cieszę - takie słowa to miód na moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kup Kochana na pewno nie pożałujesz :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ty Kochana jako fanka azjatyków po prostu musisz sprobówać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Raczej nie łączyłabym tego z Foreo... zbyt delikatna konsystencja :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Hahah jak ja otwieram ten słoiczek to za każdym razem mam ochotę tam w nim zanurkować :D


    Dziękuję Madzia :* To dla mnie wiele znaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję <3 bardzo się cieszę, że Ci się podobają

    OdpowiedzUsuń
  17. Prawda? Ja nie mogę wyjść z podziwu nad ciągłymi nowościami... tyle tego, że można zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wielce prawdopodobne, że zakochasz się tak jak i my :) prawda @Ekstrawagancka ? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mizon też mnie ciekawi - nie miałam jeszcze nic od nich :) Daj znać koniecznie jak Ci się sprawdzą produkty Dr.G słyszałam o nich mnóstwo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. W to nie wątpię :) Używałam już genialnego BB Cleansera, "twarożek" na pewno mi do gustu przypadnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ooo mam wersję różową tej pianki... bąbelkowe szaleństwo :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie to numer jeden. Jedyne czego mi brakuje... to większej ilości takich ciekawych konsystencji :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Za tą cenę wolę coś bardziej naturalnego :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kupuję! Wygląda pysznie i w dodatku świetny słoiczek który można później wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam go, to jest twarożek o konsystencji musu, który w rzeczywistości jest pianką :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiesz zanim je zamówię, to jeszcze się zejdzie. Bo są to niestety niesamowicie duże koszta. Dopóki mi się cera nie przyzwyczai będę wierna mizonowi, a jak się przyzwyczai, to będę musiała zmienić pielęgnację. Podobnie miałam z norelem :)

    OdpowiedzUsuń
  27. I na dodatek są tak wydajne że ciężko je szybko zużyć, a już się myśli o następnych 😀

    OdpowiedzUsuń
  28. Haha dokładnie :D Cudak z niego niesamowity.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dokładnie - ja już wiem, że będę sobie w nim trzymać domowej roboty peeling :) Fajnie, że Cię przekonałam cieszę się :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale tu natury przecież całe mnóstwo :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dokładnie! I większych promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Hahah nic dodać nic ująć Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Oj tak... azjatyki ogólnie rzecz biorąc są niesamowicie drogie. A najśmieszniejsze jest to, że w Korei kosztują grosze :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Przez ebay wychodzi trochę taniej, ale ja akurat nie umiem go obsługiwać i zamawiam z polskich stron. Teraz jestem na etapie poszukiwania sobie kremu bb, bo jak na razie mam hot pink ze Skin79 i jestem z niego bardzo zadowolona, ale już mam chęć na więcej i zdecydowanie innej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  35. O. Mój. Boże. Nawet na zdjęciach widać jak to cudo jest puszyste! Chciałabym tego dotknąć :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Cudne zdjęcia :) Ale dla mnie cena troszkę za wysoka :)

    OdpowiedzUsuń
  37. No i po co ja tu weszłam? Uwielbiam takie dziwne wynalazki :P

    OdpowiedzUsuń
  38. Jejku kusisz i kusisz...zrób post z czymś brzydkim i beznadziejnym w końcu :D Ale nie! Produkt jak mus kokosowy, zdjęcia jak z katalogu, brak słów! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Kiedyś na pewno będzie mój, strasznie mnie kusi! Na razie jednak mam swoje wynalazki do oczyszczania buzi, a nie chcę robić sklepu z domu :D!
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  40. Ada Szczepańska22 czerwca 2016 16:19

    Wpisuje go na listę must have! Musi być moj! Wspaniały produkt i jak swietnie wyglada :) rzeczywiście jak twarożek ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie dość, że mam ślinotok to i ogromną ochotę na ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Wow jakie składniki <3 Jestem skuszona! Faktycznie wygląda jak coś do jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Mam już te mus na swojej magicznej liście po recenzji Ekstrawaganckiej. Wygląda przepysznie i z tego co piszecie działanie również ma fenomenalne. Ehhh głodna się zrobiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Potwierdzam :D Ekstrawagancka umie zachęcić oj umie :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Haha :D no nie masz wyboru - musisz go mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Dokładnie :) Nic dodać nic ująć :)

    OdpowiedzUsuń
  47. A buzię masz śliczną więc ja chcę poznać wszystkie te wynalazki! :*

    OdpowiedzUsuń
  48. Hahaha no ale mnie się zwyczajnie nie chce pisać o brzydotach ani tym bardziej beznadziejnych produktach :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja zapragnęłam Twojego musu Organique :D też się boję do Ciebie wchodzić :D

    OdpowiedzUsuń
  50. hahahahah <3 chodź podzielę się :D

    OdpowiedzUsuń
  51. O to możemy sobie przybić piątkę bo ja raz, że nie umiem a dwa to się boję kombinować z takimi zakupami ... Kremy BB Dr.G ma właśnie genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  52. to piąteczka! :D no właśnie wiem, że są genialne, bo sporo osób je chwali. dlatego ja mam dylemat, na który się zdecydować. wszystkich na raz mieć nie mogę, a od któregoś trzeba zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Przepraszam nie mam nic na swoją obronę :D

    OdpowiedzUsuń
  54. Po opisie zapachu wnioskuję,że miałabym problem zjeść czy użyć? :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja już bym klikała bo przemawia do mnie, a wcale nie tak łatwo mnie skusić na Azjatyki :P tylko coś moje konto mówi, że pieniądza mało :O :D

    OdpowiedzUsuń
  56. Kosmetycznie nawiedzona22 czerwca 2016 21:26

    O kurczę! Jak to wygląda!

    No jasne, że wolę zjeść :D

    OdpowiedzUsuń
  57. Prezentuje się obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Ależ mnie ciekawi ten kosmetyk! Czaję się na niego odkąd zobaczyłam w nowościach na stronie! Jak wykończę w końcu olejek Resibo, który chyba nie ma dna, to pewnie zdecyduję się na ten twarożek ;D

    OdpowiedzUsuń
  59. Jak zawsze śliczne zdjęcia. Co do produktu to wygląda obiecująco :) zwłaszcza że po zużyciu opakowaniu można nadać drugie życie :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Bardzo mnie bawią komentarze tupu "za tą cenę wolałabym coś bardziej naturalnego" :D kiedy ten produkt ma aż 98% składników naturalnych, jak na koreańca - miazga :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Nieskromnie powiem, że jak nie męczy mnie wysypka, to absolutnie nie narzekam! :*
    Myślę, że cała "prawda" tkwi w kwasach i regularnych maseczkach :D.

    OdpowiedzUsuń
  62. Ten mus wygląda świetnie! Nie stosowałam jeszcze niczego podobnego dlatego jestem ciekawa jego działania i na pewno kiedyś go wypróbuję ;)

    A co do promocji na stronie skin79 to tam chyba ciągle jest obniżka np. kremów bb - ze 130 na 99 - ale mam wrażenie, że to taki pic na wodę, żeby zachęcić do zakupów nowych klientów ponieważ cena 99 zł stała się w zasadzie ceną regularną.

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  63. Świat Kosmetykoholiczki23 czerwca 2016 12:15

    Och, jakie cudo :D Opakowanie jak zawsze piękne, w dodatku ta konsystencja, zapach i działanie... Nic tylko kupować i testować :D Choć gdybym miała spełniać te wszystkie moje zakupoholicze zachcianki które pojawiają się po przeczytaniu każdego Twojego postu, to na kosmetyki musiałabym wypożyczyć magazyn, a na obiad zadowolić się chlebem i wodą :D

    OdpowiedzUsuń
  64. Echh, i argan... Ten mus wygląda tak cudnie, że bym go przygarnęła ale nie lubię się z arganem :(

    OdpowiedzUsuń
  65. Wygląda fantastycznie. Aż strach dotykać, żeby nie popsuć.

    OdpowiedzUsuń
  66. Rzeczywiście to małe cudo i to takie przyjemne! i jeszcze ta frezja w składzie:) Ja kocham frezje, więc kusi mnie ten kosmetyk:)

    OdpowiedzUsuń
  67. Przed chwilą o nim czytałam, wygląda pięknie, ale po tym co ze skin79 przeżyłam to o nie, za żadne skarby się nie skuszę - wolę go kupić na prezent komuś u kogo się sprawdzi niż na sobie testować :D

    OdpowiedzUsuń
  68. Ojej a powiesz mi co się stało?

    OdpowiedzUsuń
  69. Ja też uwielbiam frezje :) A jeśli chodzi o nią jako kosmetyczny składnik to szczerze mówiąc nie spotkałam się nigdy...

    OdpowiedzUsuń
  70. dokładnie - ja miałam mega opory, żeby użyć go po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  71. ja mam problem z arganem na dekolcie... automatycznie mnie wysypuje :(

    OdpowiedzUsuń
  72. Hahah :D chleb i woda dobra dieta w sumie...

    OdpowiedzUsuń
  73. Aż chciałabym dodać, że 3/4 kosmetyków w drogeriach nawet nie mogą się równać ze składem tego... no ale cóż :D

    OdpowiedzUsuń
  74. Czekam zatem na Twoje piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  75. Hahaha no to zapraszam na szamanie :D

    OdpowiedzUsuń
  76. Mam, mam i nawet pisałam dzisiaj recenzję na jego temat :D Uwielbiam go właśnie za tę śmieszną, puszystą strukturę, która przypomina mi baranka albo sorbet cytrynowy. Dobrze oczyszcza skórę i jest wydajny :) Osobiście polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  77. aaa przestańcie już kusić tym musem! :)

    OdpowiedzUsuń
  78. O proszę jakie oryginalne cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
  79. Justyna Dobrolińska29 czerwca 2016 09:51

    mozna kupić na ebayu taniej :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Oooo kurczaczek :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye