Kosmetyczne nowości lipca część 1.

11:00:00 Hushaaabye 66 Komentarze

Hej Kochane.

Wiem, że nie lubicie poniedziałków (w przeciwieństwie do mnie), dlatego dziś bedzie lekki i przyjemny post. Postanowiłam wrócić do cyklu nowości, jednak dzisiejszy wpis chcę podzielić na dwie części ze względu na fakt, że trochę się tego wszystkiego nazbierało :) Ja sama uwielbiam podglądać co tam nowego wpada do Waszych kosmetyczek, a że posty tego typu są szybciutkie i przyjemne w odbiorze postanowiłam, że i u mnie będzie się pojawiać regularnie. No to jak... ciekawe co nowego w lipcu do mnie trafiło? :)
W końcu udało mi się spełnić moje kosmetyczne marzenie! Długo krążyłam w okół Bomb Cosmetics, ciagle odkładałam zakup tych cudów w czasie, aż w końcu mam swój śliczny, mega pachnący zestaw. Powiem Wam tylko, że przy tych produktach chowa się The Body Shop czy Bath and Body Works - tutaj oprócz wyglądu i zapachu mamy świetne składy i genialne opakowania... Nie bez powodu producent umieścił na nich napis "Wyłącznie do użytku zewnętrznego" :) Pierwsza rzecz to maślany peeling pod prysznic, który się pieni i pachnie oraz wygląda jak najprawdziwsze lody. (39,90zł).

Bomb Cosmetics słynie przede wszystkim ze wspaniałych kąpielowych umilaczy, a wybór jest tak ogromny, że można po prostu zwariować. Mam tutaj kulę do kąpieli Piżmowa Sowa (13,90zł) (czy ona nie jest piękna?!) oraz herbacianą Babeczkę do kąpieli, z kwiatuszkiem, który podejrzewam, że w kontakcie z wodą zacznie się rozwijać (11,90zł). Ja to jestem totalnie łasa na takie gadżety - im więcej tym lepiej :D

No ale jakby tego było mało... mam tu jeszcze pachnące malinową mambą masełko do ciała z połyskiem! (39,95zł) oraz kurację do przesuszonych dłoni z masłem shea (39,95zł), w której pokładam ogromne nadzieje. Na deser truskawkowe masełko do ust, które z kolei pachnie jak świeży dżem prosto od babci :) (15zł). Żałuję, że tak długo opierałam się tym kosmetykom... rozkochały mnie w sobie od pierwszego wejrzenia! Cuda, cuda i jeszcze raz cuda :) Będzie o nich wiecej niebawem i mam nadzieję, że narobię Wam niezłego apetytu :)

Suche szampony Batiste to stali bywalcy w mojej łazience - mimo, że nie używam ich często to lubię mieć je pod ręką i zawsze czekam na jakąś fajną promocję. Tym razem kupiłam dwie butelki (13zł za sztukę) w wersji Oriental oraz XXL Volume, którą lubię najbardziej ze wszystkich. Obecnie trwa na nie promocja w Rossmannie więc warto zaoszczędzić te kilka złotych i kupić sobie je właśnie teraz :)

Nie pamiętam już kiedy robiłam jakieś zamówienie w Avon! Myślę, że minęło już dobre kilka lat, ale ja nadal mam sentyment do zapachów tej marki, które uważam za naprawdę udane i jak za tę cenę to nie śmiem wymagać od nich niczego więcej. W ciemno zamówiłam dwa zapachy : Rare Pearls, który jest dość ciężkim, ale wyszukanym połączeniem oraz Little Red Dress, który z kolei idealnie nadaje się na dzień. Za oba flakony w promocji zapłaciłam łącznie 70zł. No jak więc nie brać...?

Dzięki wspaniałej konsultantce Oli (:*) w gratisie do zamówienia otrzymałam mus oczyszczający z serii Planet Spa, który pokochałam od pierwszego użycia! Pierwszy raz w życiu mam do czynienia z pianką pod prysznic, ale już chcę więcej... dodatkowo pachnie świeżo, rześko i nieco męsko dzięki czemu jest idealna na upały :)

Ola rozpieściła mnie także szminką z serii Luxe (to chyba jedna z lepszych, prawda?) w przepięknym kolorze Polished Rose, którą gdy tylko zobaczyła moja mama... tyle ją widzieli :)

Uzupełniłam także swoją kolekcję matowych, płynnych pomadek Kissproof Golden Rose o dwie sztuki - kolor 04 będący przepiękną malinową czerwienią oraz 11, która okazało się, że ma w sobie złote refleksy. Na ten moment mam już wszystkie kolory, które chciałam więc niebawem pokażę Wam jak wszystkie prezentują się na moich ustach :) (19,90zł/szt.)

Moje azjatyckie perełki! Achhhhhh! No nie jestem w stanie opierać się tym kosmetkom i pomału zaczynam wpadać w azjatyckie uzależnienie. Mam tutaj krem BB The Triple Function Lioele (podejrzałam u Kaczuszki) i po prostu zakochałam się w nim od razu - przepiękne opakowanie, cudowne krycie i do tego trwałość (nie do zdarcia cały dzień!, napiszę Wam o nim niebawem. (90zł). I mój największy skarb czyli esencja drożdżowa Time Revolution The First Treatment Essence, której chyba nie zużyję do końca świata (przygodo trwaj!) (160zł).

Wyprzedaże w Yves Rocher potrafią nieźle opróżnić konto... Mój ukochany zapach Vanille Noire, który normalnie kosztuje około 180 zł był przeceniony o połowę(!) więc gdy tylko to zobaczyłam stwierdziłam, że nie mogę przegapić takiej okazji. Jakby tego było mało od 110 zł można było otrzymać dodatkowo dwa prezenty i darmową przesyłkę więc...
... jako, że asortymentu Yves Rocher nie znam na tyle dobrze by decydować się na kosmetyki do twarzy do pełnej kwoty dobrałam sobie dwa żele pod prysznic - malina z miętą pieprzową (13zł) oraz kwiat japońskiej wiśni (13zł) i tym sposobem mogłam sobie dobrać dwa prezenty... zdecydowałam się na odbudowujący olejek do włosów, który używam regularnie i stwierdzam, że jest fantastyczny oraz drugą butelkę perfum, której nazwy nie zdradzę bo wyrzuciłam kartonik a na opakowaniu jej nie ma. Nie mam pojęcia jak YR opłacają się takie promocje, ale za 113 zł mam swoje ukochane perfumy, dwa żele, wodę toaletową i olejek do włosów gdzie normalnie nie kupiłabym za to Vanille Noire w normalnej cenie... jak tu nie zwariować?

Kolejne dobroci do twarzy to produkty marki Sensilis, które są dla mnie nowością. Czytałam o nich naprawdę same dobre rzeczy więc zdecydowałam, że i ja spróbuję. Wybrałam dla siebie czarny peeling oczyszczający, który pachnie ciasteczkami(!) (100zł) oraz eliksir do twarzy z pyłem diamentowym (a co!), w którym pokładam wieeeeeeeelkie nadzieje (150zł) bo obcenie moja skóra dość mocno poszarzała i potrzeba jej dużej dawki witamin oraz rozświetlenia.

I na sam koniec moje narzędzie do nauki konturowania na mokro czyli paleta Sleek w kolorze 01 Light. Ogólnie wszystko wspaniale... ale lustro nie przetrwało podróży i jest w tym momencie rozkruszone, jednak nie uwłacza to samej palecie bo kolory zapowiadają się fantastycznie i mam nadzieję, że w końcu liznę co nie co tego jakże modnego zabiegu konturowania. Chodziła za mną paleta ABH, ale do nauki wystarczy mi w zupełności tańszy odpowiednik:) (56zł).


I na sam koniec letnia paczucha od Magdaleny, którą pokazywałam Wam w szczegółach TUTAJ, więc jeśli jeszcze nie widziałyście to serdecznie zapraszam :)

Na ten moment to już wszystko, aczkolwiek nie koniec :) Jutro dotrze do mnie najnowsze beGlossy, które na ten moment zapowiada się fantastycznie, a co dalej to się okaże... chociaż moje ślimaczki Skin79 oficjalnie skreśliłam z listy i już nie mogę się doczekać aż do mnie dotrą :) Niemniej jednak - widzimy się w części drugiej pod koniec miesiąca. :)

Dajcie znać czy znacie coś z moich nowości i o czym chciałbyście poczytać w pierwszej kolejności.
Tymczasem ja się żegnam i zapraszam na motywacyjny poniedziałek na mój profil Facebookowy :)

Buziaki!

Inne w tej kategorii

66 komentarzy:

  1. Ja jeszcze czerwcowych nie zdążyłam pokazać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O tam to się pewnie będzie działo :D czekam!

    OdpowiedzUsuń
  3. jak ja dawno nic w Avonie nie zamawiałam :D muszę sobie odnowić swój numer konsultantki albo poszukać w mojej okolicy bo mam ochotę na jakieś nowe zapachy :) z niecierpliwością czekam na Twój wpis o pomadkach Golden Rose :) mam ochotę kupić sobie jeszcze jakieś, ale sama nie wiem na jakie kolory się zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kosmetyki Bomb Cosmetics mocno mnie ciekawią - wyglądają mega apetycznie! :) Chciałabym coś od nich :D Pomadki GR chętnie zobaczę na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no ja właśnie też takie tyły a Avonie, że to jakieś nieporozumienie :D ale zapachy zawsze uwielbiałam i muszę nieco nadrobić :) Pomadki pokażę niebawem - mam 5 kolorków więc bedzie się działo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bomb Cosmetics moja ogromna miłość <3 nie ma się co zastanawiać naprawdę! A pomadki będą niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak mogę wiedzić gdzie kupiłaś ten peling masełko itd?? No tak o nich mówisz że straszniem mnie zaciekawiły..

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie tam tyle wszystkie się pojawiło, że aż strach brać katalog w dłonie :D nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie tam wiele rzeczy nie interesuje, ale zapachy seria Planet Spa to zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Uuuu... mąż mnie zabije :D dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko wygląda tak pięknie, że aż sama mam ochotę opróżnić swoje konto ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też zrobiłam zapas Batiste :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne nowości :D Strasznie słodko tu dzisiaj i różowo! :) Ja dopiero niedawno przekonałam się do Batiste i teraz nie wyobrażam sobie bez niego swojej kosmetyczki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Anna Grzybowska18 lipca 2016 11:31

    Perfumy to Naturelle. Wiem, bo też je wybrałam do zamówienia. Bomb Cosmetics są genialne i pewnie również na nich zbankrutuję. Czekam na pokaz szminek z GR, bo mam kilka w planach, ale muszę jeszcze dobrze przyjrzeć się kolorom.

    OdpowiedzUsuń
  15. To co? Umawiamy się na wspólne zakupy? :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapas musi być :D dla mnie te szampony są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No właśnie tak spojrzałam... ale to chyba wina tych kwiatów :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O Naturelle dziękuję ślicznie :) Nie pachną jakoś wybitnie, ale tak na co dzień na lato są fajne :) Bomb Cosmetics potrafi nieźle uzależnić... A szminki będą niebawem - myślę, że w przeciągu 1,5 tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj tam- powiesz, że promocja była :D

    OdpowiedzUsuń
  20. dla mnie również :D i tak samo ulubiony to xxl volume ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. A z kolei te wersje na blondynek czy brunetek to totalny niewypał...

    OdpowiedzUsuń
  22. Wspaniałości, z Bomb Cosmetics miałam świecę, kule do kąpieli i cudowny peeling pachnący jak dawna oranżada pomarańczowa. Ze Skin79 mam m.in. ślimaczy krem bb

    OdpowiedzUsuń
  23. Może być że uda mi się wcisnąć mu że kupiłam daaawno dawno :D

    OdpowiedzUsuń
  24. a powiem Ci, że ten blond mi spasował :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Mają świece?! Ojej ojej... nie chcę tego wiedzieć :D Do mnie leci ślimakowe serum, pianka i krem pod oczy :) Już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ty to odmieniec jednak jesteś :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Hahah :D o tak - schowaj do szafy na kilka dni :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo fajne nowości :) Babeczki do kąpieli BC uwielbiam i swego czasu kupowałam ich na kilogramy :D Miałam też to truskawkowe masełko do ust i miło je wspominam :) Z pozostałych Twoich nowości wpadły mi w oko żele YR - piekne opakowania i takie moje zapachy <3 Muszę kiedyś spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Same cuda ♥ :) Z Bomb Cosmetics miałam jakiś czas temu balsam i peeling i bardzo miło je wspominam. Znając Ciebie, pewnie tak zachwalisz te produkty w recenzji, że najdzie mnie ochota na zakupy ;) Czarny peeling Sensilis testuję od jakiegoś czasu i jestem nim zachwycona :) Promocje w YR - petarda!

    OdpowiedzUsuń
  30. Tyle wspaniałości, że same zdjęcia już cieszą oko.:D
    A co dopiero mieć je u siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. eterycznyswiat18 lipca 2016 12:20

    Ale się obłowiłaś:D
    super:D

    OdpowiedzUsuń
  32. Hahah będę piać z zachwytu :D tego jestem pewna :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja właśnie chyba też zacznę je kupować hurtowo... mega sparawa, a te zapachy tak inne i tak wyjątkowe <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Wow, ile nowości! Super kosmetyki, i jakże musza cudnie pachnieć! ♥

    OdpowiedzUsuń
  35. O takkk... Bomb Cosmetics pachnie w całym domu :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ile cukiereczków! Bomb Cosmetics ciekawiło mnie dawno temu, ale zupełnie o nim zapomniałam.. chętnie więc poczytam o działaniu ;) A co do YR to uważam, że mają zdecydowanie najlepszy program lojalnościowy, promocje non stop i nie zrobisz zakupów bez prezentu ;D Swoją drogą pisałam jakiś czas temu taką zbiorczą recenzję ich kosmetyków, mam tam kilka perełek ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. świetne nowości :) Bomb Cosmetics bardzo mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak dla mnie kolor 11 z GR to niewypał :( zjada się jakbym przed chwilą pila sok marchewkowy. Daj znać jak u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. No i chyba jednak kupię coś Bomb Cosmetics... :( :D A do tego bardzo ciekawi mnie Sensilis i czekam z niecierpliwością na recenzje! :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Kupppppppp nawet się nie zastanawiaj! :D

    OdpowiedzUsuń
  41. A wiesz Kochana, że podobnie? Z całej piątki jaką posiadam jest najmniej trwała... nie wiem czy to nie wina tych drobinek.

    OdpowiedzUsuń
  42. Będzie niebawem więcej na ich temat :)

    OdpowiedzUsuń
  43. A pamiętam ten post pamiętam! :) Ale ja po prostu zachodzę w głowę jak im się to opłaca... :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Miałam to malinowe masło do ciała :) Świetna konsystencja, super zapach, dobrze nawilżało ;) Moje było z drobinkami, te akurat mnie denerwowały.

    OdpowiedzUsuń
  45. Pokochałam wszystko stąd, oprócz suchych szamponów :D Tyle dobroci w jednym wpisie!:)

    OdpowiedzUsuń
  46. No cóż, nie ma co ukrywać, że koszt produkcji kosmetyku jest o wiele niższy niż cena wyjściowa.. ale tak czy siak, nie wnikam. Ważne, że dla nas jest to korzystniejsze ;D

    OdpowiedzUsuń
  47. Longstaye to mistrzostwo! :) Uwielbiam :) Batiste też zawsze pod ręką mieć muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja nie miałam ani zapachó z Avonu ani z YR więc czekam na opinię :D ja póki co jeszcze żadnej nowosci nie mam ;D

    OdpowiedzUsuń
  49. Kula z sową wygląda uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Tyle cudowności, nic tylko używać :) I cieszę się, że mamie spodobała się pomadka :)

    OdpowiedzUsuń
  51. TY wiesz, że jak ja gdzieś widzę sówkę to już nic więcej się dla mnie nie liczy... :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Pomadki Golden Rose znow mnie kuszą ;) szkoda trochę tego lusterka w paletce

    OdpowiedzUsuń
  53. Kosmetyczna Obsesja19 lipca 2016 11:34

    Kocham te pomadki z Golden Rose :).

    OdpowiedzUsuń
  54. Jest tego tak dużo, że ciężko wypytywać i zachwalać poszczególne produkty, dlatego grzecznie czekam na pojedyncze recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Dużo cudowności. Bomb Cosmetics uwielbiam od dawna, babeczki są cudne. Yves Rocher też rozpieszcza. Ciekawi mnie strasznie sensilis.

    OdpowiedzUsuń
  56. Te kosmetyki do kąpieli wyglądają cudnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Świat Kosmetykoholiczki22 lipca 2016 22:45

    Ojej, ile cudowności <3 Narobiłaś mi chrapki na te produkty Bomb Cosmetics, szczególnie przez opisane zapachy, bo na samą myśl cieknie mi ślinka :D CHoć z drugiej strony to może ryzyko trzymać je w domu, bo w przypływie PMS mogłabym się na nie rzucić z łyżką:/ Hahah, zapach pianki widzę trafiony w 10000% :D Natomiast o tym szamponie Batiste XXL słyszałam mnóstwo skrajnych opinii i mimo że bardzo mnie ciekawił, to ostatecznie jeszcze się na niego nie zdecydowałam, może to błąd! :D

    OdpowiedzUsuń
  58. Nowości z Bomb Cosmetics mnie zauroczyły, a same nazwy i wygląd przyprawiają o ślinotok - uwielbiam takie słodkości i nie mogę się doczekać opinii o masełku malinowym! :)) A i eliksir z pyłem diamentowym brzmi intrygująco :) Miłych testów i zero rozczarowań :))

    OdpowiedzUsuń
  59. Tak samo jak Ty skusiłam się na Sleeka a nie na ABH - co prawda konturowanie na mokro mam już w miarę opanowane, ale myślę, że nie muszę inwestować w ABH, z której de facto używałabym może 3 odcieni. Krem BB jest fantastyczny - na mojej cerze wygląda cudownie, co prawda teraz latem jest ciut za jasny, ale okres od jesieni do wiosny sprawdza się świetnie :) Esencje Missha ciągle wypatruję na ebayu - muszę wreszcie zamówić.

    OdpowiedzUsuń
  60. Zazdroszczę Ci tych wszystkich perełek ;) Czytam i czytam o nich tyle pozytywów, że aż chce się je mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Uf... dobrze ,że to nie tylko moje spostrzeżenia, bo już martwiłabym się, że trafił do mnie jakiś feralny osobnik :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.