ulubieńcy

Ulubieńcy lipca 2016 czyli co tym razem skradło moje serce?

09:29:00 Hushaaabye 70 Komentarze

Cześć Kochane.

Miesiące uciekają tak szybko... pamiętam jak dopiero cieszyłam się, że nadchodzi wiosna, a tu zaraz będziemy musieli żegnać lato. Mam wrażenie, że te moje co miesięczne zestawienia piszę co raz częściej, nie mam pojęcia gdzie gubię te wszystkie dni. Nie czas jednak na refleksje, a garstkę lipcowych perełek - jak zwykle wybrałam dla Was kilka produktów, które wyjątkowo dobrze sprawdziły się w danym miesiącu i które z czystym sumieniem mogę polecić. Jest to jeden z moich ulubionych postów i czytam je najchętniej, więc bez zbędnego przedłużania... czas na zestawienie lipcowych hitów.


Multifazowe olejki do ciała Bielenda.


Gdy tylko zobaczyłam letnie nowości marki na ten rok - oszalałam z radości. (pamiętacie, że do 31 trwa rozdanie gdzie trzy z Was mogą wygrać zestawy składające się z czterech produktów?). Nie mam pojęcia kogo ta Bielenda zatrudniła, ale czapki z głów bo tak jak ta firma się rozwija to chyba nikt inny na naszym rodzimym rynku. Multifazowe olejki do ciała jak nazwa wskazuje składają się aż z trzech, prześlicznych, kolorowych warstw, które po wymieszaniu ładnie się ze sobą łączą. Generalnie... cieszą oko niesamowicie! Gdy tylko je dorwałam natychmiast zrobiłam im zdjęcia i przeszłam do używania... składów nie mają dobrych i nie będziemy się kłamać, że jest inaczej (jest olej mineralny i jest parafina), więc cudów się nie należy po nich spodziewać, ale pachną tak, że chce się zjeść! Mają świetny aplikator w formie mgiełki, który rozpyla delikatną chmurkę olejku okrywając ciało cudnym zapachem i za to uwielbiam je najbardziej. Są to te produkty z gamy umilaczy i gadżetów, ale jeśli jesteście sroczkami i lubicie pachnieć kusząco - musicie je mieć :) Ich regularna cena to około 20zł.

Dove Derma Spa Summer Revieved balsam do ciała z samoopalaczem.


Choćbym naprawdę chciała to nie mam czasu żeby łapać promienie słoneczne - wylegiwanie się na słońcu w moim przypadku w ogóle nie wchodzi w grę, ale że nie chcę wyglądać jak córka młynarza i naprawdę lubię skórę muśniętą słońcem szukam czegoś co pomogłoby osiągnąć taki subtelny i nienachalny efekt. Balsamy samoopalające Dove spełniają swoję rolę w 100% - mimo, że są transparentne to świetnie wchodzą w skórę i w ogóle nie tworzą zacieków czy maźnięć. Nie jest to efekt typowego samoopalacza i na pewno nikt nie pozna, że opalenizna osiągnięta została nienaturalnie. Dove nie jest mocno widoczny, ale upiększa skórę, nadaje jej subtelny brązowy odcień i choć nie działa po pierwszym użyciu to pozwala przede wszystkim zachować naturalność, a to cenię sobie najbardziej. Polecam Wam szczególnie wersję do ciemnej karnacji bo ta do jasnej jest naprawdę delikatna. Jego cena to 23zł.

Yves Rocher Vanille Noire.


Właściwie nigdy na moim blogu nie pokazywałam Wam zapachów, ale zamierzam to już niedługo zmienić. W nowościach lipca pokazywałam Wam swoje zamówienie z YR, które zrealizowałam właśnie dla zapachu Vanille Noire, który chodził mi po głowie dobry rok. Jego regularna cena to 178zł, ale obecnie trwa wyprzedaż i kupiłam go za niecałe 90zł. Jeżeli jesteście wielbicielkami zapachów drzewnych, nieco orientalnych i lekko słodkich to jest to strzał w dziesiątkę. Jak nie lubiłam aromatów wanilii tak w tym zapachu pokochałam je od razu. Vanille Noire to zapach bardzo wyszukany, raczej na wieczór i kojarzy mi się z wyzwolona, pewną siebie, ale bardzo tajemniczą kobietą. Jest naprawdę przepiękny - wyszukany, elegancki... może trochę dziki? Polecam OGROMNIE!

Lioele The Triple Function BB.


Azjatyckie kremy BB gdzie byłyście całe moje życie? Lioele to ogromne odkrycie i wielka miłość od pierwszego użycia - mimo, że strasznie bałam się jego koloru to świetnie się do mnie dopasowuje i praktycznie wygląda jak druga skóra. Ma genialne krycie - do cer problemowych idealny, choć na lato może być troszeczkę zbyt ciężki więc ja stosuję go tylko w chłodniejsze dni. O tym kremie z pewnością napiszę Wam więcej bo jest absolutnie wart osobnego posta. Muszę się zagłębić w asortyment tej marki bo czuję, że będzie dużo udanych przygód. :) Cena to około 100zł w zależności od sklepu. 

Avon Planet Spa energetyzujący mus oczyszczający.


Dzięki mojej Kochanej Oli do zamówienia jakie składałam w Avon (pierwszy raz od trzech lat) dostałam w gratisie niepozornie wyglądającą piankę, z którą nie wiązałam większych nadziei... a tu takie zaskoczenie! Pierwszy raz mam do czynienia z pianką myjącą i powiem Wam szczerze, że to genialne rozwiązanie. Raz raz - puszysta piana gotowa, a ja nie muszę skóry szorować gąbką (bardzo dobra opcja po peelingu). Ta pianka ma wspaniały zapach... bo męski. Świeży, rześki, ale mimo wszystko męski, więc wiecie... :) Taki mały dodatkowy atut. Bałam się troszeczkę jak będzie z jej wydajnością, ale tutaj też duże zaskoczenie bo używam jej praktycznie za każdym razem, a ona jest jest i jest... Świetna sprawa i polecam Wam spróbować jeżeli lubicie taki urozmaicenia. W ostatnim katalogu była w cenie 10zł.

I to byłoby na tyle w kwestii lipcowych hitów. Dajcie znać co Wam wpadło oko - a może znacie, któryś z produktów? Pamiętajcie o rozdaniu, które trwa jeszcze tylko kilka dni bo nagrody są świetne, a warunki wzięcia udziału banalnie proste. :) (KLIK)

Buziaki!

Inne w tej kategorii

70 komentarzy:

  1. faktycznie, te cudaki z Bielendy cieszą oczy :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Są śliczne :) kolorowe, radosne i takie letnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja lubię Twoje kolorowe zdjęcia. Wchodzi człowiek i zaraz mu się humor poprawia. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś zły dzień na zdjęcia... ale dziękuję :* Wiesz, że od Ciebie takie słowa cieszą mnie podwójnie mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kosmetyko Fanki27 lipca 2016 10:05

    Te olejki z bielendy mnie bardzo kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  6. No pisałam właśnie w poście z nowościami, że to dzięki Tobie go mam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Yves Rocher Vanille Noire. miałam i polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie zapach bajka... całkowicie inny niżwszystkie <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz wybaczone :D Buziaki :* :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też mnie pozytywnie zaskoczyły te olejki;) gdyby miały dobry skład to już by było cudnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie... jakby tam chociaż tego oleju mineralnego nie było...

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę wypróbować olejek z Bielendy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi badziewne składy na ogół nie szkodzą, ale wiadomo jeszcze milej by się używało prawdziwego olejku;D no i nie są wydajne, ale u mnie to chyba norma:P

    OdpowiedzUsuń
  14. Lioele mam ze ślimakiem, no i cóż mogę rzec...to najlepszy produkt bb jaki w życiu miałam, jego nawet pudrować nie trzeba, bo solo wygląda świetnie, trzyma się skóry, nawilża ale nie prowokuje świecenia, równomiernie schodzi w trakcie dnia, jest dość kryjący, by zakryć niedoskonałości. Używam regularnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi też nie :D a moje włosy to już w ogóle lubią badziewie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Olejki Bielendy widzę kolejny raz i nie mam zielonego pojęcia, dlaczego ich jeszcze nie kupiłam! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Aga a jaki kolor ma ten krem? Idzie w tonację różową czy raczej taką standardową? Skusiłaś mnie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawe jak się sprawdzą u Ciebie :) Chociaż tego, że będziesz uwielbiać zapachy jestem pewna :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hehe moje włosy też najbardziej lubią chemię;) dobra chemia nie jest zła :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Olejki z Bielendy bardzo mnie zaciekawiły. Co do Vanille Noir to miałam wielkie oczekiwania, ale jak powąchałam to się srogo rozczarowałam. Spodziewałam się całkowicie czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  21. W oko wpadł mi zapach od YR :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Szkoda... no ale kwestia zapachów jest bardzo indywidualna :)

    OdpowiedzUsuń
  23. dokładnie! im więcej tym mam ładniejsze... taki paradoks..

    OdpowiedzUsuń
  24. Olejki też uwielbiam, Lioele mnie nie dziwi, ale... z YR mam zapach Ambre, chcę jednak bardzo ten. Ty kusicielko niedobra! :D Cieszę się, że pianka pasuje :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Zaciekawiła mnie pianka z Avon, choć kosmetyki tej marki nie należą do moich ulubieńców. Ale może kiedyś wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jaki kolor ma ten BB? typowo różowy jak wszystkie azjatyckie, czy bardziej żółty? Pianka ciekawa, także nie zamawiam nic z Avon, ale czasem dobre dusze mi coś podarują i niektóre rzeczy są naprawdę ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Olejki z Bielendy są świetne, mam tą różową wersję i polubiłam ją do tego stopnia że zużyłam 3/4 w miesiąc!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawi ulubieńcy, znam tylko olejek z Bielendy i też go uwielbiam za zapach, bo działanie nawilżające niestety jest znikome i ten skład mógłby być lepszy. Ale może z czasem marka postawi też na bardziej naturalne składy :) Zaciekawił mnie balsam Dove, mimo upałów i słonecznej pogody ciężko mi się opalić, więc to zdecydowanie coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. te olejki mnie kuszą

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam ten olejek z Bielendy, ale fakt, skład nie zachwyca, jednak efekty daje dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zdjęcia są bardzo kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dorotka ja CIę muszę porwać na zakupy!

    OdpowiedzUsuń
  33. Dokładnie :) Można mu wybaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Oj to już by było spełnienie marzeń :) Ale trzymajmy kciuki żeby przeszli na lepszą stronę mocy :)

    OdpowiedzUsuń
  35. WOW! To piękny wynik bo one są wręcz pieruńszko wydajne :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie jest typowo azjatycki, ale nie jest też typowo żółty - coś pomiędzy jednak przy mojej naprawdę ciepłej cerze wygląda fantastycznie bo się dopasowuje ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja też nie przepadam za ich kosmetykami, ale te do kąpieli czy zapachy zawsze bardzo chętnie sobie testuję :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Kinia my się musimy na wąchanie umówić :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Zaciekawiłaś mnie tym kremem Liele, a już od dawna zastanawiam się nad spróbowaniem azjatyckiego kremu BB, tylko nie mogę się na żaden zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  40. Zaciekawił mnie mus oczyszczający !!! Mam ten balsam z Dove. Nie przepadam za solarium, a po powrocie z Wysp Kanaryjskich chciałam podtrzymać opaleniznę i był to strzał w dziesiątkę z balsamem z samooplaczem Dove !!! Skóra po nim naprawdę wygląda na muśniętą słońcem i wystarczy używać go, raz na dwa lub trzy dni :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Hahaha :D Tylko się do kasy dorwę :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Balsam z Dove bardzo lubię, olejki z Bielendy prezentują się bosko, ale jeśli mają parafinę to raczej je sobie odpuszczę. Co do zapachów, ja ostatnio zachorowałam na Naturelle Osmanthus ♥

    OdpowiedzUsuń
  43. cos czuję, że

    Yves Rocher Vanille Noire przypadłoby mi baaaardzo do gustu!

    OdpowiedzUsuń
  44. Te olejki Bielenda to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ale kusząco wyglądają te olejki z Bielenda ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Bardzo jestem ciekawa kremu BB Lioele i podoba mi się również Avon Planet Spa energetyzujący mus oczyszczający.Jestem ciekawa jak się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  47. Bielenda i Vanille Noire mnie kusi od dawna, zachwalasz je i zachwalasz - trzeba będzie kiedyś o nich pomysleć :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie znam żadnego z Twoich ulubieńców ale bardzo ciekawe produkty. Musze popatrzeć na ten krem BB :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Miałam próbkę tego BB, no i przepadłam, bankowo go zakupię w najbliższym czasie, byłam zachwycona na maksa :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Oczywiście bardzo interesują mnie perfumy, bo uwielbiam poznawać nowe zapachy. Jednak tym razem również zaciekawił mnie ten krem BB, bo zupełnie nie znam tej marki, opis brzmi całkiem interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  51. Wcale się nie dziwię bo tego jest na rynku tyle, że można oszaleć :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Pianka z Avonu mnie zaciekawiła, miałam kiedyś pianki myjące do twarzy od nich i były fantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Oooo... to ja muszę sobie ich poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Krem jest fanatstyczny i chyba zdeklasował moich dotychczasowych ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Wiesz Kochana...wszyscy mówią o nim dokładnie to samo :D

    OdpowiedzUsuń
  56. A właśnie pamiętam, że gdzieś u Ciebie w ulubieńcach też o nich czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  57. O to to dokladnie moja Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  58. nie znam, a szkoda :/ Te olejki na prawdę wydają się być fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Te olejki Bielenda mają tak piękne i kusząco opakowania, że aż żal nie wypróbować :)
    Cudowne zdjęcia kochana.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. widziałam już olejki z Bielendy i mi się strasznie podobają ;D

    OdpowiedzUsuń
  61. Aj, nie znam niczego. Olejki Bielenda mnie ciekawią. Zastanawiałam się ostatnio nad zakupem tych perfum online, bo mają dużo pozytywnych opinii, ale sama nigdy nie miałam okazji sprawdzić ich na żywo i się bałam :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Właśnie nie idzie w róż, uderza w żółte tony. Ma 2 kolory. Ja mam jaśniejszy ale nie jest on dla bladolicych.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.