Pierwsze spotkanie ze ślimakiem | Skin79 Golden Snail esencja do twarzy i pianka oczyszczająca czyli wygładzenie jak z salonu.

Cześć Kochane.

Kiedy tworzyłam listę swoich kosmetycznych pragnień na ten rok jednym z punktów była ślimacza seria marki Skin79. Mimo, że minęło grubo ponad pół roku zanim w ogóle padła decyzja w tym temacie... to w końcu mam i cieszę się nimi jak dziecko. Śluz ze ślimaka jakkolwiek dla Was nie brzmi to jeden z najcenniejszych składników w azjatyckiej pielęgnacji i kiedy troszeczkę zagłębicie się w ten temat to na pewno zauważycie, że występuje on bardzo często. Nasi europejscy producenci choć póki co nieudolnie to też zaczynają dostrzegać jego potencjał i z tego co widziałam pojawiło się kilka produktów z jego udziałem. Dziś pokażę Wam moje dwa spełnione kosmetyczne marzenia - esencję do twarzy bazujacej właśnie na śluzie ślimaka oraz niezwykłą piankę do mycia buzi, które razem zapewniają mi efekt jak z prawdziwego SPA!



Luksus w czystej postaci.


Wystarczy rzucić okiem na opakowania tych produktów by już móc poczuć ich wyjątkowość. Ciągnęło wilka do lasu... wiecie doskonale jak łasa jestem na piękną otoczkę produktów, ale w tym przypadku zostałam dopieszczona aż nadto. Przyznam szczerze, że choć opakowania to jednak plastik wyglądają tak eksluzywnie i tak drogo, że z dumą zdobią moją toaletkę i wcale nie mam ochoty ukrywać ich w łazience. Opakowanie esencji to jedno z najpiękniejszych jakie widziałam w całej swojej przygodzie i oniemiałam gdy wyciągnęłam je z kartonika. Złoto przełamane miedzianymi dodatkami choć symbolizujące przepych utrzymane jest w bardzo wyważonej mieszance no i cóż... chciałoby się by te kosmetyki nigdy nie sięgały dna. Seria ślimacza należy do bestsellerów marki Skin79 i co dziwne - nie odbiega mocno od standardowych produktów jeśli chodzi o cenę. Esencja to koszt 129 zł natomiast pianka myjąca 69 zł (warto szybko korzystać bo ceny, które podałam to duuuuuża promocja). KLIK.

Skin79 Golden Snail Essence.


Odkąd poznałam sekret dodatkowego kroku w pielęgnacji jakim jest nakładanie esencji wiedziałam, że mój wybór padnie właśnie na to cudo. Zamknięta w tym iście królewskim opakowaniu ślimacza esencja rozkochała mnie od pierwszego użycia... choć nieco przestraszyłam się jej działania. Dlaczego? Moja skóra na początku przygody reagowała na nią pieczniem... i wiecie co? To bardzo dobry znak i oznacza, że produkt naprawdę działa, a że śluz ślimaka wykazuje naprawdę intensywne działanie skóra po prostu musi się do niej przyzwyczaić. W tym produkcie zgadza się wszystko... opakowanie, cudowna, lekka i żelowa konsystencja, która otula buzię w kilka sekund, bardzo ekskluzywny zapach no i to niesamowite działanie wygładzające...

Siła ślimaka.


Śluz ze ślimaka wykorzystywany był już wieki temu i to jego przypadkowe odkrycie stało się przyczyną wykorzystania go w pielęgnacji skóry. Od razu na początku zaznaczę Wam, że żaden ślimak nie cierpi podczas pozyskiwania śluzu i po procesie jego wydalenia jest odprowadzany do miejsca swojego bytowania :) Jeżeli chciałabym wymienić Wam wszystkie właściwości tej niezwykłej substancji to zajęłoby nam to wieki, ale naprawdę zachęcam Was do poczytania na ten temat bo jest on niezwykle ciekawy i być może okaże się, że to właśnie ten mały stworek okaże się rozwiązaniem Waszych problemów. Do największych zalet śluzu ślimaka zalicza się jego właściwości regenerujące, ochronne, nawilżające, zwiększające elastyczność, przeciwzapalne i przeciwstarzeniowe... choć to tylko początek wspaniałej listy. Myślę, że warto poświęcić czas i zaznajomić się z tym tematem szczególnie jeśli zmagacie się z bliznami czy podrażnieniami.

Ślimak, żeń-szeń i witaminy.


Esencja, którą widzicie na zdjęciach oprócz śluzu ślimaka (jest bazą produktu) zawiera w swoim składzie żeń-szeń, który odpowiada wygładzenie i dodanie skórze witalności a także szereg witamin, mikroelementów i kwasów organicznych, które tworzą odmładzającą mieszankę. Brzmi jak utopia? A no właśnie... na mnie ta esencja działa tak doskonale, że czasami nawet nie nakładam na nią kremu (choć nie powinnam i się wstydzę!). Przede wszystkim niesamowicie nawilża i jest to wyraźnie czuć pod palcami bo skóra robi się mega gładka, mega mieciutka i w ogóle to chce się jej dotykać cały czas :) Najlepszą jednak jego właściwością jest to niesamowite wygładzenie... dosłownie takie jakie osiągamy nakładając silikonową bazę pod makijaż. Esencja ładnie wchodzi w pory i zmniejsza ich widoczność dzięki czemu makijaż wygląda zdecydowanie lepiej (właśnie dlatego rezygnuję czasami z kremu). Wady? Chyba tylko jej cena.
  

Skin79 Golden Snail Cleansing Foam.


Seria Snail składa się dokładnie z dziewięciu produktów, jednak żeby zapewnić sobie taką pełną kurację trzeba posiadać dość duże pokłady gotówki. Ja zdecydowałam się jeszcze na piankę do mycia buzi z tego względu, że produkty myjące Skin79 sprawdzają się u mnie lepiej niż jakiejkolwiek innej marki. Pianka jest swego rodzaju uzupełnieniem dla serii i choć nie nadaje się do zmywania makijażu tak już po oleju oczyszczającym sprawdza się super. Ma bardzo gęstą, perłową konsystencję o dokładnie takim samym zapachu jak esencja i w kontakcie z twarzą zamienia się w delikatną, kremową piankę. Jest piekielnie wydajna i to opakowanie wystarczy na długie miesiące codziennego używania. W kwestii oczyszczania radzi sobie świetnie i przede wszystkim zapewnia nawilżenie i wygładzenie... jeszcze więcej wygładzenia. Połączenie pianki z esencją daje efekt drugiej, lepszej skóry i jestem tego pewna w 100%.

Jeżeli moja opinia wydaje się Wam niewystarczająca... wystarczy poczytać co sądzą o nich inne dziewczyny. Wierzcie mi, że nie ma tu grama przesady bowiem wszystkie recenzje, które czytałam dokładnie pokrywały się z moimi :) Zresztą sama marka Skin79 niejednokrotnie podkreślała, że to właśnie seria ślimacza wiedzie prym i jest jedną z najlepiej sprzedających się z całego asortymentu. Czy trzeba dodawać coś więcej?

A czy Wy używałyście produktów na bazie śluzu ślimaka? Dajcie znać jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii.

Tymczasem życzę Wam cudownego, pięknego weekendu :)

53 komentarze:

  1. jakoś się nie mogę przemóc żeby myśleć pozytywnie o śluzie ślimaka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ada Szczepańska27 sierpnia 2016 14:37

    Rzeczywiście niektórzy niezbyt fajnie reagują na słowa "śluz ślimaka" :D Są takie maseczki w Super-Pharm właśnie ze śluzem i na początek je sobie wypróbuję, a potem może wreszcie zamówię coś ze Skin79. Ciągle brakuje mi na to pieniędzy i czasu, żeby zamówić. Zawsze są ważniejsze wydatki niestety ;) Szata graficzna powala, mega ekskluzywnie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu nieudolnie? Orientana wypuściła ostatnio krem pod oczy i do twarzy i składy maja o wiele lepsze niż Skin79 :) akurat ten zestaw Skin79 mam i jest nawet fajny, ale nie powalił mnie jakoś na łopatki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah te cudowne opakowania! Jestem kupiona już na starcie :) Miałam kiedyś krem na bazie śluzu ślimka i bardzo go lubiłam, jednak nie porwał mnie na tyle, abym zakupiła go ponownie. Taki duet jednak chętnie bym przetestowała :) Cóż... trochę sroka ze mnie i zawszę chcę mieć to co ładne i błyszczące :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Może dlatego, że wszystkie produkty jakie widziałam filtrat miały gdzieś daleko w składzie, a tu są bazą produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh, teraz narobiłaś mi jeszcze większej ochoty na tę serie. Od dawna czaję się na serum/ krem ze śluzem ze ślimaka ale z conajmniej 70% stężeniem głównie ze względu na blizny i przebarwienia potrądzikowe. We wrześniu zaszaleję :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem Ci, że chyba zrobiłaś serię wpisów specjalnie dla mnie :D Pierwsze peeling kawowy czyli coś nie dla mojego nosa, a teraz ślimaczek, z którym moja twarz się nie lubi :( W każdy razie jestem pewna, że w kolejnym wpisie będzie coś co będę musiała koniecznie kupić :D
    Żeby nie było tak negatywnie, to napiszę oczywistość - piękne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Opakowania prawdziwie luksusowe ;) Grzechem było by gdzieś schować do pułki! Ten ślimaczek do bardzo kuszący zwierzaczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie lepiej się sprawdza Toner+serum że ślimaczej serii. Ale faktycznie te produkty robią cudo na twarzy. Do tego przepięknie pachną. Mając prawie 40 lat mam najlepszą cerę w życiu :) ..dlatego strasznie żałuję że serum zostało wycofane. Może produkt docenia bardziej osoby które mają wrażliwa skłonna do przestrzeń cerę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też tak miałam, ale przekonały mnie jego właściwości.. i jest miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Doskonale Cię rozumiem bo to jednak nie jest koszt zwykłego kremu... ale warto, naprawdę warto :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie powiem Ci Kochana jakie jest tutaj stężenie bo nie znalazłam takiej informacji, ale są bazą produktu i pierwszym składnikiem więc można podejrzewać, że to stężenie jest wysokie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bo ja Kinia muszę o Ciebie dbać na każdym froncie... po prostu :D
    Dziękuję <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Takkk... opakowania są NIESAMOWITE :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dokładnie :D u mnie esencja stoi dumnie na toaletce :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O i to jest najlepszy dowód na działanie tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O tak, ta seria wygląda naprawdę luksusowo i pięknie! Mnie śluz ślimaka nie odstrasza, wręcz przeciwnie, zaczynam doceniać jego działanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten kosmetyk prezentuje się luksusowo i absolutnie kusi do zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ślimak jest super, ale ja się skuszę na polską wersję ślimaka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Swoje pierwsze spotkanie ze ślimakiem mam już za sobą i również było udane! :)
    Opakowania Skinowe są bardzo przyjemne, to muszę przyznać. Jeszcze jakiś czas temu miałam gotową listę zakupową, ale tyle nowości wleciało do mojego domu, że będą musieli jeszcze trochę na mnie zaczekać... Aczkolwiek myślałam, by taki zestaw sprawić mamie. Muszę nad tym podumać :D!

    OdpowiedzUsuń
  21. Esencji miałam miniaturę i naprawdę się świetnie u mnie sprawdziła. Generalnie ślimak to świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Do tej pory miałam tylko próbki kremu z Orientany ze śluzem ślimaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Joanna Kapitułka28 sierpnia 2016 07:26

    No ale jak twarz szczypie to chyba akurat nie jest oznaka tego, że działa dobrze... Raczej w drugą stronę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam ochotę na coś ze ślimaka w końcu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. chętnie zapoznałabym się bliżej z tą serią, na razie miałam tylko krem bb Skin79 Golden Snail

    OdpowiedzUsuń
  26. Opakowania są bajecznie piękne <3 Aż kuszą, żeby je mieć :) Muszę się zainteresować w końcu kosmetykami ze śluzem ślimaka, bo jeszcze nigdy nie miałam z nimi do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świat Kosmetykoholiczki28 sierpnia 2016 16:30

    Tyle dobrego słyszałam o właściwościach ślimaczych kosmetyków, jednak nie potrafię się przekonać do ich stosowania, choć zdaję sobie sprawę, że mogłabym się w nich zakochać, z resztą jak chyba wszystkie dziewczyny, które choć raz ich spróbowały ;) Opakowania równie cudowne, ale to akurat żadna nowość w przypadku Skin79 :D

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie niedawno zawitały w postaci kremów Orientany, także polubiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochana a w tej Orientanie na którym miejscu jest ten filtrat?

    OdpowiedzUsuń
  30. No tak w sumie masz rację - nic odkrywczego z tymi opakowaniami w ich przypadku :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Warto Kochana naprawdę warto - ja tak długo się opierałam i teraz żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bierz i nie ociągaj się tak długo jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mylisz się :) Ja też tak myślałam, ale skonsultowałam to i z przedstawicielem firmy i z innymi dziewczynami i jest to oznaka prawidłowa - nie wystąpi u każdego, ale może tak być. W każdym razie to oznaka, że skóra przyzwyczaja się do intensywnego działania śluzu.

    OdpowiedzUsuń
  34. A co używałaś już Iwonka? :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Takkkk jest - ślimaczek dobry na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Zestawy są genialnee... ale to prawie 500 zł :<

    OdpowiedzUsuń
  37. Jasny, szary. kolorystycznie najbardziej odpowiada mi wersja zielona

    OdpowiedzUsuń
  38. Jeszcze nie używałam.. ale im więcej czytam opisów i recenzji, tym bardziej się skłaniam do zakupów:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Oj jak szary to nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  40. Jest na 4-tym miejscu, fajny kremik, tu moje foto składu :* :* https://2.bp.blogspot.com/-8J3LP0OAoFM/V7xiA4mIKAI/AAAAAAAAIj8/srX1BjT0tosmMgfZr5GsigM3aZvhATGRwCLcB/s1600/3.JPG

    OdpowiedzUsuń
  41. Jest na 4-tym miejscu, także całkiem spoko :) :* :*

    OdpowiedzUsuń
  42. mój pierwszy ślimak był z Lioele, ach jak on pięknie pachniał! :P

    OdpowiedzUsuń
  43. O no to faktycznie :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  44. Żel Mizonowy :) Miałam chyba 2 czy 3 opakowania pod rząd :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Na esencję mogłabym się skusić! Miałam z tej firmy próbkę kremu BB ze śluzem ślimaka i był genialny, naprawdę! A obecnie mam krem naszej polskiej clareny ze śluzem ślimaka i jest bardzo spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  46. koleżanka mi właśnie zachwalała tę serię snail ze skin79, i już sobie zamówiłam kremik. do tej pory miałam ze skinu te maski w płachcie i były super:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye