beGLOSSY Slow Life - o pudełku, które zwalnia tempa.

 Cześć Kochane.

Wrześniowej edycji beGLOSSY przyświeca idea SLOW LIFE czyli ogólnie rzecz ujmując ma zachęcić do tego by żyć wolniej, spokojniej i w całej codziennej gonitwie znaleźć czas wyłącznie dla siebie i swoich przyjemności. Idea bardzo mi się podoba i choć nie jestem jakiś freakiem w tym temacie to uważam, że sam w sobie jest bardzo ważny i potrzebny bo cały ten bieg, który nam towarzyszy każdego dnia niesie ze sobą więcej negatywnych skutków aniżeli tego co tak naprawdę w życiu potrzebne. Abstrachując jednak od idei SLOW LIFE skupmy się na tym co przygotowała dla nas w tym miesiącu ekipa beGLOSSY - czy jestem zadowolona tak jak poprzednio? Zajrzyjmy zatem do środka wersji A, którą otrzymałam.
Pierwszym produktem, który łączy się ściśle z ideą SLOW LIFE jest kosmetyk, którego zawartość została przed nami odkryta - mowa o nowości Vichy Slow Age, która jest serum mającym spowolnić proces starzenia, długotrwale chronić, wzmocnić i zwiększyć sprężystość naszej skóry. Pełnowymiarowe opakowanie tego produktu kosztuje 109zł/50ml natomiast w pudełku znalazła się jego miniatura o pojemności 10ml (jakieś 22 zł). Ogólnie cieszę się z obecności produktu z tej półki cenowej - Vichy jest dość kontrowersyjną marką, ale to bardzo miłe odstępstwo od drogeryjnych marek i choć miniatura nie wystarczy na długo to jednak myślę, że pozwoli zdecydować o tym czy warto ten kosmetyk kupić czy nie. Miniautra Slow Age znalazła się w każdym pudełku niezależnie od wersji.

Kolejne dwie miniatury, które znajdowały się zarówno w wersji A i B to produkty marki Uriage, którą uważam za świetny i bardzo trafiony wybór. Mamy tutaj maleństwa o pojemności 8ml - olejek do kąpieli stworzony na bazie delikatnych składników myjących oraz wzbgacony masłem shea i lipidami, dzięki czemu nadaje się do wrażliwych czy alergicznych skór oraz mleczko do ciała, które ma nawilżać, koić, wygładzać i łagodzić podrażnienia. Super - naprawdę super, ale nie mam pojęcia co mam umyć 8ml olejku... no nie oszukujmy się taka pojemność wystarczy ewentualnie na jakiś mikro prysznic, a i z mleczkiem sytuacja ma się dokładnie tak samo. Wybór produktów super i jak najbardziej na plus, ale taka pojemność przy tego typu produktach pozostawia wiele do życzenia. W przeliczeniu na mililitry jedna miniaturka warta jest jakąś złotówkę...

Pierwszym produktem pełnowymiarowym jest jeden z czterech kosmetyków marki Enilome Health Beauty, która dla mnie jest totalną nowością. W pudełkach mogłyśmy trafić na : krem do rąk, maseczkę z glinką, maseczkę wygładzającą lub maseczkę intensywnie nawilżającą. W moje ręce trafiła wersja z glinką i dzięki Bogu bo żaden inny produkt nie miałby u mnie zastosowania. Wyznaję zasadę, że produktów oczyszczających pory nigdy zbyt wiele, więc będę jej używać z przyjemnością i mam nadzieję, że się sprawdzi chociaż... jej cena to tylko 12zł/50 ml więc nie jest to kosmetyk, który jakoś szczególnie zachwyca mnie tu swoją obecnością pod względem wartości.

Przejdźmy teraz do produktów, które znajdowały się wyłącznie w wersji A. Jako pierwsza czarna kredka do oczu DEBBY, która także jest pełnowymiarowa i kosztuje 18,90 zł. Nie, nie i jeszcze raz nie. Dlaczego po raz kolejny... dlaczego czarna. Naprawdę jestem już zmęczona obecnością kiepskiej kolorówki w beGLOSSY - na 6 miesięcy pudełek trafiłam tylko na jeden kolorowy produkt, którego używam. Co gorsze - w wersji B znajdował się tusz do rzęs i modliłam się, żeby to właśnie ona trafiła w moje ręce, ale niestety się nie udało. Cóż - kredka wygląda tandetnie i pewnie taka jest, ale sprawdzać tego nie będę bo z czarnych kredek wyrosłam w gimnazjum. I niestety to tyle w tym temacie. O wiele bafrdziej cieszyłabym się z tuszu bo tego akurat w kosmetyczce nigdy za wiele.

Ostatni produkt to miniatura płynu do mycia twarzy bez użycia wody Kosmetyki DLA z serii Niszcz Pryszcz. To ziołowy płyn oczyszczająco-normalizujący dla cer mieszanych, tłustych lub z trądzikiem. Pomijając fakt, że kosmetyk śmierdzi przeraźliwie to też jest dla mnie do użytku bo nie wyobrażam sobie oczyszczania buzi tylko takim specyfikiem. Skład jest fajny i przyjemny, ale to są tego typu kosmetyki, których ja nie lubię i nie używam, więc i tu produkt, który poleci gdzieś w świat. Pełnowymiarowe opakowanie kosztuje 27,50zł/180g natomiast my mamy tu dokładnie połowę czyli 90 g co daje nam jakieś 14 zł wartości. Co ciekawe w wersji B zamiast tego płynu znajdował się pełnowymiarowy mus marki Nivea... czyli jak dla mnie bez porównania. Szkoda, że nie trafiłam na tamto pudełko.

Cóż mogę powiedzieć - czuję rozczarowanie. Po pierwsze brakuje mi tu efektu WOW i przede wszystkim...te produkty są po prostu zbyt tanie. Maseczka za 12 zł, miniatury za niecałą złotówkę i na deser tandetna kredka, która się rozlatuje w rękach. Gdyby chociaż ten płyn  był w wersji pełnowymiarowej...  Wersja B jest zdecydowanie lepsza i z tamtego pudełka byłabym zadowolona - to niestety jest dla mnie kompletnie nieudane.

A Wy co sądzicie?

26 komentarzy:

  1. Idea slow life jest mi bardzo bliska, natomiast pudełko słabe - aż się cieszę, że już tego nie kupuję :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie też jest kompletnie nieudane to pudełko. Wersja B jest nieco lepsza, ale też nie cuda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawartość tego pudełka to dla mnie jakiś żart. Te próbki po 88 groszy... jedyny produkt warty uwagi to dla mnie kosmetyk Vichy, ale też malutki :/

    OdpowiedzUsuń
  4. zestaw całkiem ok, ale inne warianty bardziej mi się podobały

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja w ogóle nie przepadam za takimi pudełeczkami

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz widzę pudełko Shiny, które mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  7. podoba mi się, a to zdarza się rzadko :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jakoś za tego typu boxami nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dorota Jarosińska26 września 2016 12:08

    też mam ten box wersje A i też jestem rozczarowana ;(

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzadko kupuję takie boxy, bo często się rozczarowuję. Tutaj do pewnego momentu byłabym zadowolona, ale brakuje mi jeszcze jakiegoś np masła do ciała, albo czegoś-spa, co byłoby całkowicie slow-life i odpoczynek, czas dla siebie ;) Ale nie jest źle, kilka produktów bym przygarnęła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z Twoim zdaniem. Pudełko szału nie robi. Najśmieszniejsze są te 5 ml próbeczki...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znalazłam nic dla siebie w tym pudełku, wolę sama sobie sprawić, to na co mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. I właśnie dlatego boję się zamawiać te pudełka :P Że trafie na takie produkty które mnie po prostu nie zachwycą. A te pudełko faktycznie kiepskie. Nie ma produkty który by bardziej zainteresował. Bo chyba o to chodzi w takich pudełkach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szału nie ma, zainteresowałabym się co prawda płynem o tej ciekawiej nazwie i serum vichy, ale to trochę za mało. Coś nie do końca wyszło, szkoda, że znów były różne wersje...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jedyne z czego bym się ucieszyła to produkt od Vichy, skoda jednak, że taki malutki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Twoja wersja faktycznie jest jeszcze słabsza niż moja, szkoda, że wrześniowa edycja jest trochę rozczarowująca. Po haśle przewodnim Slow life spodziewałam się genialnej zawartości.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie się zawartość podoba:) Chociaż... może rzeczywiście.. wszystkie produkty maleńkie.. Ale może to się właśnie wpisuje w hasło zwolnij - używaj mniej kosmetyków:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ada Szczepańska26 września 2016 18:15

    Średnia zawartość. Tą kredkę mogli sobie darować.Fajnie, że znalazł się chociaż produkt z Vichy. Fajnie, że dali coś z Uriage, ale masz rację - pojemność nie powala :<

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam podobne wrażenia i nie jestem zbytnio zadowolona. Nie postarali się.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawe produkty, ale faktycznie szału nie ma... jedyne na co bym się skusiła to maseczka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tylko maseczka mnie ciekawi ;) Powtarzam to prawie co miesiąc - te pudełka wyglądają coraz biedniej ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak się cieszę, ze swojej wersji B!!! Vichy ni nie pasuje, moja twrz jest cos ostatnio wymagająca, strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Same miniatury. Ile można? Maseczka mi się podoba. Mimo że tania, może okazać się bardzo fajna.

    OdpowiedzUsuń
  24. Masz rację, wersja B jest ciekawsza pomimo faktu, że znowu Nivea ;) Miniatury są fajne, bo pozwalają sprawdzić kosmetyk i nie męczyć się z pełnym opakowaniem, jeżeli nie podpasuje. To akurat nie tyczy się produktów do ciała, bo 5 ml to ilość na jedną nogę. Z całego wrześniowego Shiny podoba mi się miniatura Vichy i maseczka, ale tylko ta z glinką. Szkoda, że te pudełeczka mają tak różną wartość i jakość. Może to pudełko do najgorszych nie należy, raczej mocny średniak, ale i tak preferuje moje Sephora Play.

    OdpowiedzUsuń
  25. O faktycznie - muszę przyznać, że tym razem moja wersja naprawdę dużo bardziej mi się podoba. Z kolejnej czarnej kredki i płynu DLA nie byłabym zadowolona. Mnie też męczą kremy do rąk - zużywam je w żółwim tempie, tak dobrego jaki miałam z Nuxe jeszcze nie trafiłam więc generalnie jak widzę kolejną "niespodziankę" w tym temacie to trochę mi słabo.

    OdpowiedzUsuń
  26. średnia zawartość :( szczególnie ze względu na mikro-kosmetyki, których nawet nie ma jak dobrze wypróbować

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye