Botoks, pompowanie i inne cuda czyli czego nigdy nie zrobiłabym swoim ustom?

Cześć Kochane.

Zabiegi na usta to chyba jedne z najczęstszych "modyfikacji" jakim poddają się kobiety na całym świecie. Powiększanie, wygładzanie, nadawanie kształtu a nawet odżywianie od wewnątrz to zabiegi, które nie kosztują wiele, a pomagają zwalczyć niejednokrotnie problemy czy kompleksy, z którymi borykają się kobiety. Może nie jestem obiektywna bo sama z natury mam naprawdę pełne i duże usta, ale ogólnie rzecz ujmując jestem sceptykiem i wszelkie ingerencje w naturę igłami i w gabinetach nie przekonują mnie na tyle mocno by kiedykolwiek świadomie zdecydować się na podobną przygodę - może ze strachu, może dlatego, że akceptuje siebie taką jaką jestem naprawdę, a może dlatego, że efekt ten i tak okazuje się czasowy, a wszystkie marzenia rozprysną się z biegiem dni? 


Makijaż permanentny.


O zgrozo - czy ktoś dzisiaj świadomie się na to decyduje? Pamiętam kiedy makijaż tego typu pojawił się na rynku kobiety po prostu zwariowały... a dziś trzeba się ukrywać pod grubą warstwą kolejnej szminki czy podkładu. Na palcach jednej ręki można policzyć osoby w naszym kraju, które makijaż permamentny potrafią wykonać prawidłowo bez uszczerbku na finalnym wyglądzie swojej klientki. Nigdy, przenigdy nie zaufałabym osobie z salonu kosmetycznego gdzieś na rogu osiedla, która pomiędzy przekłuwaniem pępka a regulacją brwi wykonuje tego typu makijaż - a niestety to obserwuje się najczęściej. W swoim otoczeniu widzę mnóstwo beznadziejnych przykładów na to, że głupotą jest powierzanie swojego wyglądu amatorom... wygląda to paskudnie, sztucznie i nie wiem jak potrafiłabym sobie poradzić z codziennym widokiem ust obrysowanych jakąś niezdrową obwolutą lub z wypłukującym się pigmentem. Poza tym jak można sobie odbierać przyjemność kupowania nowych odcieni szminek? :)

Powiększanie ust chińską nakładką.


Pamiętacie jak swego czasu na wszystkich kanałach urodowych pojawiały się testy na żywo małego, czerwonego gadżetu, który w trzy sekundy pompował usta do tzw. karpia? W dzieciństwie robiło się różne głupoty... kto nie wkładał ust do nakrętki i nie wciągał powietrza? Znamy to? Znamy. Ale człowiek był głupi, nieświadomy i ciekawy świata. Te pompki do ust obiegły świat w kilka tygodni... i jeszcze szybciej zniknęły z rynku kiedy zaczęło okazywać się, że można tym sposobem dorobić się choroby, krwiaków i Bóg jeden wie co jeszcze bo tak naprawdę cały ten materiał z Chin też jest niewiadomo jakiego pochodzenia. Wiedziałam, że od początku do końca to czysta głupota i szczerze podziwiałam dziewczyny, które z pełną świadomością polecały ten sposób na piękne usta (efekt bodjaże od godziny do czterech), a później chodziły z siniakami. Śmieszne to było od samego początku do końca :)

Powiększanie ust kwasem hialuronowym.


Pominę fakt samej ingerencji w naturę bo nie mnie to oceniać i każdy robi jak uważa. Ja bym się bała - po prostu. Mdli mnie od igły podczas pobierania krwi, więc nie chcę sobie nawet wyobrażać swojej reakcji na nakłuwanie swoich ust przez Pana w białych rękawiczkach. Zabiegi z kwasem hialuronowym o ile wykonywane przez profesjonalistów naprawdę mogą dać fajne i naturalne efekty, ale kiedyś spotkałam się z "DOMOWYMI ZESTAWAMI", w skład których wchodził kwas i zestaw strzykawek... producenta czegoś takiego z marszu postawiłabym przed sądem bowiem takie zabawy mogą skończyć się tragicznie - wystarczy nieodpowiednia znajomość budowy ust i porażenie nerwów w pakiecie... Przepraszam, że to powiem, ale trzeba kompletnie nie mieć wyobraźni i być totalnym idiotą, żeby samemu decydować się na coś takiego. A niestety skoro takie zestawy pojawiają się na rynku to idąc najprostszym ekonomicznym schematem - musi być na nie popyt... i to jest chyba najsmutniejsze w tym wszystkim.

To już czwarty dzień naszego wyzwania LOVEYOURLIPSWEEK - mam nadzieję, że nie macie mnie jeszcze dość.
Pamiętajcie, żeby wpaść do pozostałych dziewczyn :)


A Wy? Czego nie zrobiłybyście swoim ustom?

35 komentarzy:

  1. Powiększyłabym sobie usta, a właściwie wyrównała je tylko, przez mój bardzo krzywy zgryz (którego nie można wyprostować aparatem, jedynie operacja wchodzi w grę) nigdy nie będę miała ładnych, symetrycznych ust... Tylko takie przypadki są dla mnie akceptowalne ;) A te zasysacze z chińskich stron są okrutne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektóre pomysły to by mi chyba nigdy nie przyszły do głowy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też z natury mam dość duże i pełne usta, więc nie myślę o żadnym powiększaniu. Natomiast moja koleżanka od kilku lat regularnie wstrzykuje w usta kwas hialuronowy, ale ona naturalnie miała strasznie maleńkie wargi, niemal schowane do wewnątrz i teraz wygląda dużo lepiej, a nadal naturalnie. Usta na "glonojada" wyglądają okropnie i czasami mam wrażenie, że niektóre kobiety się w lustrze nie widzą....

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak, nie wiem jak mogli wymyślić taką głupotę jak ta chińska nakładka, ale ludzie potrafili to robić nawet kieliszkami i pokaleczyć sobie całe usta, więc jak widać głupota ludzka nie zna granic. Co do makijażu permanentnego, ja się nie spotkałam , chyba że u jakiś bab po 50,60 ( nie chcę nikomu ubliżać, ale jak widze takie panie w różowych szpilkach, z czarnymi brwiami i jeszcze na dodatek z trwałą, ohhh...) . Trzeci przykład to też skrajna głupota, samemu w domu, chyba ktoś musi mieć coś w bańce nie tak...

    OdpowiedzUsuń
  5. No i w takim przypadku to ja się zgadzam... ale jak widzę blondynę z nadętymi jak glonojad wargami to aż mi się w żołądku wywraca...

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawda? Ja bym nie wpadła w życiu na to by się samej ostrzykiwać...

    OdpowiedzUsuń
  7. No jeśli faktycznie jest lepiej i mieści się to w granicach rozsądku to ja popieram jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co nie?! :D ja to byłam od początku pełna podziwu dla ludzi, którzy świadomie ten plastik zasysają na usta...

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj makijaż permanentny to zgroza :-o nie raz widzę panie oszpecone niedoświadczoną ręką.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze mnie bawiły te nakładki i inne, w rurę od odkurzacza niech sobie te dzioby wsadzą xD Całe szczęście ustami mnie matka natura hojnie obdarowała :D Więc do powiększania wybieram tyko pomadki ;) Boże, te zdjęcia... czarują!

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że nie ma nic złego w korygowaniu ust, w celach medycznych czy kosmetycznych. Często jednak wygląda to zupełnie inaczej, podejrzana "klinika", jeszcze bardziej niepewny specjalista, często kursant lub daj Boże lekarz ale o specjalizacji internistycznej. O kosmetologach po unijnym miesięcznym kursie nie zapominając. Takie usługi często kończą się wizualnym kalectwem, oszpecenie w związku z nierownym rozprowadzenie płynu lub zbyt duża podaza płynów. Oczywiście są i normalne kobietki, ale wiekszość "pacjentek" to niestety rozkapryszone panny które robią to z nadmiaru wolnego czasu ale zaburzeniach emocjonalnych wywołanych na Kylie, a może nawet dalej idąc... króliczka Playboy :-D

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze mówiąc to ja chyba z jeden raz widziałam kogoś kto miał to zrobione poprawnie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. każdy robi to co lubi, ja całe szczęście nie mam z ustami problemu i mogę przyznać skromnie,że mam naturalnie dość pełne a jak jeszcze czymś je pomaluje to już wgl! :) uwazam też,że kazda kobieta jest na tyle piękna,że duże usta wcale nie muszą być największym atutem. Gdybym miała mniejsze to pewnie skupiłabym się na czymś innym w moim wyglądzie co bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Botoks, metody inwazyjne na twarz czy na usta !!! To nie dla mnie !
    Owszem, miałam zamykane naczynka laserem i może kiedyś skusiłabym się ewentualnie na korektę brwi, ale to co innego w porównaniu w wstrzykiwaniu kwasu hialuronowego i tym podobnych 'niby upiększaczy'!!! Moim zdaniem, takie rybie usta wyglądają okropnie, a twarz napuchnięta wypełniaczami jeszcze bardziej! Nie chcę mówić jak będą wyglądały takie osoby za ileś lat. Bądźmy naturalne, bądźmy sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też na szczęście mam duże, pełne usta więc nigdy nie myślałam o igłach choć w przyszłości nie wykluczam kwasu hialuronowego (moja mama poszła na taki zabieg i efekt był świetny). Czasem tylko przez głowę przechodzi mi myśl żeby z cyckami coś zrobić :D Ale później przypominam sobie ile taka przyjemność kosztuje ;) No i też zdrowy rozsądek.. sylikon we własnym ciele..? fuj! Czasem gdy mijam takiego "glonojada' zastanawiam się czy ona ma lusterko w domu. Permanentny to też dobra jazda u niektórych.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też nie skorzystam z takich zabiegów ☺

    OdpowiedzUsuń
  17. Ada Szczepańska22 września 2016 23:21

    Ja też bym się na takie zabiegi nie zdecydowałam, ale też dlatego, że podobnie jak ty mam z natury duże, pełne usta. Ale z tych zabiegów najbezpieczniejszy jest chyba zabieg z kwasem hialuronowym, który zrobiony u dobrego specjalisty może wyjść naprawdę ładnie i naturalnie :) Tylko nie można też przesadzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Te zabiegi mnie również nie interesują :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny post, według mnie nie ma co z naturą wojować - nie zdecydowałabym się na zabieg czy to powiększanie kwasem czy makijaż na stałe.

    OdpowiedzUsuń
  20. KATORABLE.BLOGSPOT.COM23 września 2016 00:24

    Ja ust idealnych nie mam, bo mam jakąś minimalną asymetrię, ale zaakceptowałam i tyle w temacie. żadnych igieł :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Może do był domowy zestaw... głupoty :D Jak można takie rzeczy na rynek wprowadzać! Ja chciałabym makijaż permanentny... ale brwi. Na usta w życiu bym się nie zgodziła!
    Wracając jeszcze do wstrzykiwania... do tej pory spotkałam się z przykładem jednej osoby, której naprawdę było to potrzebne. Dziewczyna miała tak wąskie usta, że dopiero przy wstrzyknięciu kwasu wyglądały... naturalnie. Jeżeli taki jest efekt końcowy - to proszę bardzo! Ale jak widzę te lalunie, co dopychają tam tego kwasu, jakby chciały sprawdzić kiedy im usta pękną, to aż mi słabo. Mają balony na dole, balony zamiast ust. Ughhhh....

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja Siostra planuje powiększenie górnej wargi, bo ją bardzo wąską. Ja ze swoich ust jestem zadowolona i boję się igieł;) ale nie wykluczam innych zabiegów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Magdalena Musińska23 września 2016 08:40

    ja tak boję się inwazyjnych zabiegów że za nic w świecie nie polepszyłabym sobie czegokolwiek, o ustach nie wspominając :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też bym się bała powiększania ust kwasem hialuronowym i wyobrażam sobie jak to musi boleć. A ta chińska nakładka rzeczywiście zniknęła. Było chwilę bardzo głośno na jej temat i nagle ucichło. Do makijażu permanentnego również nie jestem przekonana. Zdecydowanie lepiej mieć codzienny wybór innej pomadki :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja miałam robiony makijaż permanentny i powiększanie ust kwasem i nie widzę w tym nic złego :) Uważam też, że lepiej wyglądam teraz niż przed takimi zabiegami. M.P. posłużył mi do wyrównania konturu i ujednolicenia koloru, dlatego pomadek dalej używam i nałogowo je kupuję, ale nie muszę stosować konturówki. A kwasem chciałam powiększyć górną wargę, której praktycznie nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj ja też bym tych rzeczy nie robiła :D Ale prawda jest taka, że nie potrzebuję, usta mam spoko ;) Jakbym miała małe i by mi to przeszkadzało to może bym się zastanawiała nad kwasem :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wiem co mają w głowie dziewczyny, które polecały te gadżety do ust...

    OdpowiedzUsuń
  28. w życiu nie odważyłabym się na samodzielne ostrzyknięcie niczego w moim ciele, można sobie zrobić wielką krzywdę. a makijaż permanenty ust - brrr

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak widzę te dziewczyny usta w usta takie same, to nie mam ochoty na takie ingerencje. Bardzo mi się to nie podoba. Zwykle rozmywa rysy twarzy, często wygląda wulgarnie. W domowym zaciszu, czy gabinecie, to nie dla mnie. Makijaż permanentny też nie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Szczerze, zastanawiam się nad makijażem permanentnym ust, ale nadając im naturalny (zbliżony do mojego) kolor. Dlaczego? Gdy byłam mała uderzyłam drzwiami w wargę jednocześnie wybijając z nich pigment. I w taki oto sposób po lewej części górnej wargi tak naprawdę nie widać czy to już 'ustek' czy może dalej skora :(

    https://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. A ja marzę, by powiększyć usta, ponieważ górnej wargi prawie nie mam. Z pewnością inaczej do tego tematu podchodzi osoba która ma bardzo małe usta, Zawsze istnieje jakieś ryzyko, ale wiesz istnieje też ryzyko, że potrąci Cię auto w drodze na zakupu, dlatego dawno odeszłam od takiego myślenia i postanowiłam szukać dobrych lekarzy, bo to jedyna rzecz, która może pomóc szczęściu przy zabiegu :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja bym się skusiła na kwas, ale tylko i wyłącznie u profesjonalisty.

    OdpowiedzUsuń
  33. Choć sama nie mam może małych ust to kiedyś chciałam lekko je powiększyć kwasem, ale chyba mi przeszło :).

    OdpowiedzUsuń
  34. oj także nigdy bym tego nie zrobiła swoim ustom :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye