CIAŁO

Lekko, łatwo i przyjemnie. Balsamy w sprayu Vaseline Intensive Care w trzech wersjach zapachowych.

19:30:00 Hushaaabye 35 Komentarze

Cześć Kochane.

Jeśli chodzi o regularne nawilżanie mojego ciała to wyrobienie sobie odpowiedniego nawyku kosztowało mnie mnóstwo czasu. Nie ma się co oszukiwać - moje braki wynikały z czystego lenistwa i nie ma sensu szukać tutaj jakiegokolwiek usprawiedliwienia. Nadal mam problem z olejowaniem ciała bo mimo, że przynosi najlepsze rezultaty to wymaga najwięcej czasu i zaangażowania, ale śmiało mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o balsamy to zrobiłam wielki progres i teraz grzecznie po każdym prysznicu czy kąpieli sięgam po smarowidło. Balsamy w sprayu to świetne rozwiązanie dla takich leniwców jak ja i powiem szczerze, że oczy mi się zaświeciły gdy tylko dowiedziałam się o takim rozwiązaniu - lekko, łatwo i przyjemnie? Przekonajcie się jak sprawdziły się u mnie balsamy w sprayu marki Vaseline z serii intensive care w trzech smakowitych wersjach zapachowych.

Ale jak to możliwe?


Zanim pierwszy raz użyłam tego rodzaju balsamu próbowałam sobie wyobrazić jak to jest w ogóle możliwe - czy dozownik poradzi sobie z taką formułą produktu? Czy nie będzie zbyt lekki i jak to się będzie miało do finalnego efektu na skórze? Do tej pory używałam mnóstwo produktów w formie sprayu, ale tych balsamów byłam naprawdę bardzo ciekawa tym bardziej, że to chyba jedyne takie rozwiązanie na rynku (poprawcie mnie jeśli się myle). Produkty te choć mają swoje wady okazały się świetnym wyborem na lato i dziś pisząc tego posta wykończyłam jedną sztukę w całości natomiast dwie pozostałe mam mniej więcej w połowie, a to jednak o czymś świadczy, prawda? :)

Kolorowo i pachnąco.


Nasze balsamy zamknięte w metalowych butelkach o pojemności 190ml mają bardzo przyjemną dla oka szatę graficzną. Są kolorowe, wesołe no i naprawdę bardzo funkcjonalne. Aplikator działa bez zarzutu - dozuje dość dobrze wyczuwalną mgiełkę produktu, która tworzy na skórze nawilżający płaszcz kropelek, które albo pozostawiamy na skórze, albo po prostu wcieramy według uznania (w każdym razie pozostawiony czy też nie działa dokładnie tak samo). To rozwiązanie jest o tyle fajne, że bez problemu możemy sobie rozpylić produkt chociażby na plecach no i trzeba przyznać, że sam proces trwa dosłownie sekundy i za to najbardziej je lubię.

Dla każdego coś miłego.


Na rynku dostępne są trzy warianty zapachowe - aloes (mój faworyt), kakao oraz tradycyjna, podstawowa wersja marki. Balsamy różnią się od siebie wyłącznie nutami zapachowymi choć mają w sobie jeden dość słodki, ale nienachalny wspólny mianownik natomiast jeśli chodzi o działanie to wszystkie trzy sprawdzają się tak samo. Zielona wersja czyli aloesowa pachnie dla mnie najładniej - przy całej tej dość słodkiej wspólnocie zachowuje największą świeżość. Żółta wersja jest bardzo delikatna - kobieca, ale nieco pudrowa natomiast kakaowa oprócz tego, że podchodzi czekoladką to zawiera w sobie jakieś perfumeryjne nuty co finalnie wcale nie daje takiego przewidywalnego kakaowego aromatu jakiego można by się spodziewać. Każdy z nich to koszt około 22 zł choć ceny potrafią się mocno różnić w zależności od miejsca.

Lekkość zarezerwowana dla lata.


Skupmy się jednak na działaniu tego produktu i jego właściwościach nawilżających. Na opakowaniu producent umieścił skalę, według której należy wybierać produkt pod kątem jego intensywności w działaniu. Nasze balsamy okraszone są tylko jedna kropelką co oznacza, że mają najbardziej lekką konsystencję i są najdelikatniejsze w działaniu ze wszystkich produktów no i tak należy je oceniać. Po rozpyleniu na skórę zostawiają bardzo przyjemny, wygładzający film...który niestety szybko zanika i pozostawia jedynie wygładzoną, choć ślicznie pachnącą skórę. No nie jest to produkt, który zapewni dogłębną pielęgnację i na pewno nie będzie się nadawał do skór suchych, ani tym bardziej na okres jesienno-zimowy. Latem, w trakcie upałów to super rozwiązanie bo trzeba przyznać, że wchłania się dosłownie w kilka sekund no i jest tak leciutki, że po kilku minutach zapomnicie, że w ogóle coś nakładałyście, a jednak ta skóra jest przyjemna w dotyku.

Lubić czy nie lubić - oto jest pytanie.


Widziałyście na pewno, że żółta wersja znalazła się w ulubieńcach sierpnia - nie bez powodu. Tak jak wspomniałam balsamy te idealnie sprawdziły mi się w trakcie upałów i ogólnie ujmując w całym tym okresie większych temperatur. Cenię je za lekkość, naprawdę przyjemne zapachy oraz mega funkcjonalne rozwiązanie, dzięki któremu w kilka sekund wysmarowałam całe swoje ciało. Brakuje mi w nich nieco więcej substancji nawilżających - jakiegoś olejku czy masła bo jednak ten skład jest typowo drogeryjny. Byłyby moimi idealnymi balsamami gdyby faktycznie nawilżały ciało na dłużej... no ale w przyszłym roku z pewnością wrócę do nich ponownie bo szczerze powiedziawszy te trzy butelki bardzo mnie przyzwyczaiły do swojej prostoty obsługi i nie wiem jak przerzucę się na inne rozwiązania :) 


A czy Wy miałyście już swój balsam w sprayu? Znacie markę Vaseline? Jakie są Wasze doświadczenia? :)

Buziaki i cudoooooooownego tygodnia dla Was wszystkich.

Inne w tej kategorii

35 komentarzy:

  1. Uwielbiam innowacyjne rozwiązania, natomiast jestem na 100% pewna, że ta formuła w ogóle by się u mnie nie sprawdziła. U mnie często olejek nawilża zbyt słabo :( O ile całe ciało jeszcze chłonie takie konsystencje, tak moje łydki kochają tylko gęste i treściwe masła. Jeśli czegoś takiego nie zafunduję im każdego dnia, to odwdzięczają mi się mega przesuszeniem :( Szkoda, bo słyszałam o tych sprayach dużo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam lubię i używam :) Na lato sa świetne :)
    A jak będziesz miała okazję sięgnij po Venus olejek w sprayu - podobne w działaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tych nie znam, ale na lato lubię balsamy w sprayu, właśnie z uwagi na lekkość :) Lirene w wersji Azjatycki Lotos, bodajże, to mój ulubieniec, pachnie cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skusiłabym się na wersję tradycyjną, ale mam za dużo zapasów mazideł :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie wiem czy umiałabym sie dogadać z takową wersją ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. chetnie bym wyprobowala takiej formy! muszę się za nimi rozejrzeć :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe rozwiązanie balsamu ze sprayem :D Szkoda tylko, że wersje zapachowe nie są w moim guście, brak owocowych tonów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Markę znam, ale tych balsamów nie miałam. Muszę za nimi popatrzeć, bo spray mógłby być idealna forma dozowania dla mnie ;-) jestem balsamowym leniem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam jeszcze tej formy balsamu, ale słyszałam o Vaseline wiele pochlebnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nigdy nie miałam tych balsamów, ale bardzo kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam dziś w rękach te balsamy, ale w tradycyjnej formie. zrezygnowałam z zakupu, bo wolałabym wersję w psikadle. Jak trafię na promocję kupię, zdecyduję się na ten żółty:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szafa Zapachów5 września 2016 22:39

    Aloesową wersję chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trza się balsamować, nie obijać!:D Ja ich jeszcze nie miałam, ale mam w zanadrzu coś takiego z lirene. U mnie jest odwrotnie bo latem mam najbardziej suchą skórę i zużywam wtedy najwięcej nawilżaczy ;) Tyle, że aż wstyd bo najcześciej są zużyte zanim pokaże w nowościach :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Ada Szczepańska5 września 2016 22:55

    Miałam wersję kakaową, która nie przypadła mi do gustu, przede wszystkim za zapach. Oddałam kuzynce;) Rzeczywiście aplikacja jest cudowna, tak samo jak to, że bardzo szybko się wchłania - idealny na lato- tu się zgadzamy ;) Jednak moja skóra potrzebuje nieco większego nawilżenia. Co nie zmienia faktu, że po aloesową wersję muszę sięgnąć, skoro w twoim przekonaniu zapach jest najładniejszy :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam wersję kakaową i rzeczywiście przyjemnie się ich używa

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę ruszyć w końcu swoją wersję kakaową :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Magdalena Musińska6 września 2016 08:40

    faktycznie te balsamy są świetne na lato, jednak na sezon powiedzmy zimniejszy nie dają już sobie rady z nawilżeniem :-) bynajmniej jeśli chodzi o moją sucha skórę :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie używałam ich jeszcze a jestem leniem, wiec w sumie by mi się takie rozwiązanie przydało :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja pierwszą tubkę zakupiłam w Biedronce za 17 zł o ile się nie mylę, przy pierwszym użyciu tak się z nim polubiłam że dwa dni później poleciałam po drugie opakowanie :D. U mnie jednak zapachowo wygrywa kakao, następie aloes. Produkt idealny na lato i będę do niego wracać.

    OdpowiedzUsuń
  20. miałam wersję kakaową, bardzo fajne i szybko wchłaniające się kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam właściwie nic z tej marki. Ale trochę mnie zaintrygowałaś :) Aczkolwiek coraz zimniej na dworzu, więc przydałyby się bardziej treściwe balsamy. Kiedyś też wyrobiłam sobie nawyk smarowania ciała po kąpieli lub prysznicu, który niestety po jakimś czasie porzuciłam. Tak, więc zapasy niestety piętrzą się w mojej kosmetycznej szufladzie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam czekoldaowy, pozostałych nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kilka razy przechodziłam obok tych balsamów i kusiło mnie by któryś wziąć i wypróbować, jednak finalnie się nie zdecydowałam. Szybkość aplikacji przemawia na ich korzyść ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pięknie wyglądają te balsamy, ale zraziła mnie podstawowa, kremowa wersja. Miałam tą beżową i nawilżenie było słabe ;(

    OdpowiedzUsuń
  25. Cały czas je widzę w Rossmannie, ale jakoś jeszcze ich nie wypróbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Myślałam o balsamie w sprayu, bo zdarza mi się pominąć ten etap pielęgnacji. Nie trafiłam zresztą jeszcze na idealny produkt. Ale tak jak zauważyłaś, na lato są świetne, natomiast chyba jednak taka formuła może nie zapewnić dostatecznego nawilżenia.

    OdpowiedzUsuń
  27. Używałam wersji cocoa :) Bardzo fajne rozwiązanie, wprawdzie troszeczke mniej nawilża od wersji klasycznej ale to dobre rozwiązanie np. na lato, jedyny minus butli to wydajność, wielka szkoda, że tak szybko się kończy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. fajna opcja! na pewno wszystko idzie gładko i sprawnie, muszę kiedyś przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ciekawa opcja, ja jeszcze nie używałam, może w kolejnym sezonie letnim. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. lubię lekką konsystencję

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam nic z tej marki:) A tym bardziej kosmetyków tego typu, ale mogłyby się chyba z powodzeniem u mnie sprawdzić:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Cały czas mnie ciekawią, ale czekam na jakąś dobrą promocję :) Pewnie by były fajne do szybkiego nawilżenia nóg przed wyjściem z domu :)

    OdpowiedzUsuń
  33. mm wypróbowałabym kakaowy ;) mam na razie tradycyjną wersję, ale gdy mi się pokończą wszystkie balsamy do ciała - skuszę się na ten :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.