Paleta kremowych róży na usta? Czy to się może udać?

18:33:00 Hushaaabye 28 Komentarze

Cześć Kochane.

Dzisiejszy post będzie pierwszą częścią siedmiodniowego wyzwania #loveyourlips, do którego zostałam zaproszona przez dwie wspaniałe dziewczyny, które z pewnością znacie - aGwer i Ala ma Kota postanowiły zorganizować wspólną akcję, w której od dziś przez tydzień będziemy dodawać po jednym poście związanym z tematyką ust - makijażu lub pielęgnacji. Ja oraz osiem innych wspaniałych dziewczyn chcemyz zachęcić Was do aktywności w tej kwestii - do pokazywania swoich ulubionych produktów do ust w social mediach tak by udowodnić , że blogosfera potrafi nas połączyć. Jeśli chcecie przyłączyć się do naszej zabawy tagujcie swoje zdjęcia na Facebooku lub Instagramie #loveyourlipsweek i pokażcie, że jesteście z nami :)
Dziś postanowiłam temat ugryźć nieco inaczej - jako, że w swoim kuferku posiadam paletę kremowych róży, z którymi na co dzień nie za bardzo wiem co robić... postanowiłam poeksperymentować, a że kolory są wyjątkowo śliczne przetestowałam ją na swoich ustach. Jesteście ciekawe czy to w ogóle może się udać?
Teoretycznie nie ma żadnych przeciwskazań żeby kremowych róży nie używać na ustach - pigmentacja palety Makeup Revolution, o której dziś Wam opowiadam jest po prostu mistrzowska, a same róże niezwykle wydajne i na ustach zastygając dając najmodniejsze w tym sezonie matowe wykończenie. Same widzicie, że to połączenie kolorystyczne jest... odważne i ja sama nie potrafię do końca pracować z nimi na twarzy, a że paleta rozkochuje mnie swoim wyglądem i tym zestawieniem nie mogłam nie spróbować użyć jej inaczej stąd też pomysł na wykorzystanie jej właśnie na moich ustach.

Kasetka zawiera w sobie aż osiem różnych odcieni - od skrajnie różowych, których nie mam odwagi użyć ani na ustach ani tym bardziej na policzkach po naprawdę piękne pomarańcze, za którymi przepadam jak za żadnymi innymi kolorami. Paleta kosztuje niecałe 30 zł więc biorąc pod uwagę możliwość wykorzystywania jej w dwojaki sposób robi nam się z tego naprawdę fajna opcja - gdyby tylko zechciałabyć w nieco bardziej ludzkich odcieniach to przyznaję bez bicia, że brałabym w ciemno kolejne opakowania.

Aplikacja tego produktu na usta to czysta przyjemność - używam do tego płaskiego, syntetycznego pędzelka i jestem w stanie wyrysować czy wypełnić swoje usta w oka mgnieniu. Z racji bardzo kremowej konsystencji najlepiej jest ten produkt zwyczajnie wklepać i odczekać chwilę, aż sobie w te usta po prostu wejdzie. Jedyną wadą tego produktu tak naprawdę dla mnie jest fakt, że te róże lubią migrować, więc trzeba solidnie przygotować usta przed ich nałożeniem żeby uniknąć rozmazywania. Fakt faktem - nie są to szminki i zachowują się nieco inaczej, ale jak same zresztą za chwilę zobaczycie na ustach prezentują się o wiele lepiej niż na policzkach. Wybrałam dla Was cztery moim zdaniem najładniejszych odcienie - te krzykliwe róże postanowiłam sobie darować dla Waszego dobra i mojego spokoju :)

Pierwsza propozycja to taki słodki cukiereczek, który jest dla mnie bratem bliźniakiem 01 marki Golden Rose. Ich tonacja i wykończenie jest niemalże identyczne, a ja mam wrażenie, że świetnie współgrają z moją ciepłą cerą. Z całej palety to zdecydowanie mój ulubiony kolor, choć nie sięgam po niego na codzień i do każdej styliazacji (moim zdaniem takie kolory najlepiej grają z minimalistyczmi ubraniami).

Jeden z najodważniejszych kolorów w całej palecie czyli róż z kategorii baby o bardzo chłodnym wykończeniu podkreślającym naturalną biel zębów. Jest naprawdę neonowy i gwarantuję Wam, że nałożony na usta nie pozostanie nie zauważony bo robi praktycznie cały makijaż i jest tak niesamowicie wyrazisty, że wymaga minimalistycznej oprawy reszty twarzy.

Mój drugi ulubiony kolor i mam wrażenie, że chyba najbezpieczniejszy z całej ósemki - to coś pomiędzy przygaszoną pomarańczą z lekką dozą brązu i nude. Wygląda prześlicznie w połączeniu z brązowym makijażem lub mocnym konturowaniem twarzy - nie ginie na twarzy, ale jednocześnie nie wybija się na pierwszy plan jak w przypadku pozostałych odcieni. Same powiedzcie, czy nie wygląda bardziej jak szminka, aniżeli róż do policzków?

Czwarty kolor to przejście pomiędzy moją pierwszą a drugą propozyją. Naprawdę urokliwy, bardzo słodki z lekką nutą koralu. Jest bardzo dziewczęcy i moim zdaniem będzie cudownie kontrastował z ciemnymi włosami i latynoską karnacją.


Same widzicie - trudnej w obsłudze palecie śmiało można nadać drugie życie. Kolory utrzymują się na ustach naprawdę przyzwoicie - powiedziałabym jak dobrej klasy, drogeryjne pomadki. Dodatkowo można je śmiało ze sobą łączyć i kombinować na mnóstwo różnych sposobów... to jak, dacie się skusić na małe szaleństwo? Co o tym myślicie?

A na zakończenie pierwszego dnia wyzwania odsyłam Was do wszystkich uczestniczek naszego wyzwania - dzieje się dużo i jest bardzo ciekawie więc... nie zastanawiajcie się nawet ! :)

  
Jutro dzień drugi i wracam do Was z kolejnym pomadkowym postem - mam nadzieję, że będziecie ze mną :) !

Buziaki!

Inne w tej kategorii

28 komentarzy:

  1. Trzeci kolor podoba mi się najbardziej! Ale to w ogóle mega pomysł żeby używać kremowych róży na ustach. Nawet mogłabyś ich użyć jako bazy pod intensywne kolory na oczach, ale już w mniejszej ilości :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow ! Znalazłaś świetne zastosowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zastosowanie, ale kolory nie moje :) Jedynie trzeci kolor wpisuje się w moje gusta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe wyzwanie ;) Nie posiadam róży w takiej formie, ale powiem Ci że bardzo ciekawe zastosowanie dla nich znalazłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No no szczególnie ten ptasi róż :D Już widzę ten makijaż oka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię kombinować na wszelkie możliwe sposoby :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie trzeci też strasznie się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na policzki nie mam odwagi ich używać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czemu, ale trochę się obawiam że tego typu kosmetyki mogłyby zapchać moją cerę , więc też nie miałabym odwagi. Tym bardziej, że są dość wyraziste :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie wyzwania. :) Śliczne usta i kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Drugi ulubiony" byłby też moim ulubionym. Śliczny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzeci, zdecydowanie on najbardziej trafia w moje gusta. Wygląda bosko!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe i delikatne kolorki, pasują do Ciebie idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny sposób, aby dać kosmetykowi "drugie życie". Ja akurat nie potrafię się posługiwać kremowymi różami, wolę te prasowane albo sypkie, ale ta paletka w roli pomadek do ust szalenie mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hyhy, ja to znam takie osoby, co to chyba nie po paletki róży, ale korektorów sięgają :D
    A Twoje zastosowanie jest superaśne! Muszę sprawdzić, czy sama nie mam jakiejś paletki róży z MUR, bo coś tam się w szufladzie może kurzy..

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo dobry pomysł na wykorzystanie róży:) na ustach prezentują się równie dobrze jak pomadki:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajny pomysł, lubię takie wielozadaniowe kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. MUR i wszystko wiadomo :)! Cenię sobie uniwersalne kosmetyki, ale nie ukrywam, że rzadko na moich ustach goszczą aż tak jasne odcienie. Źle się w nich czuję. Cieszę się, że znalazłaś na nie sposób!
    PS. To Twoje odcienie! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo mi się podoba ta seria. Śliczne kolorki i świetny sposób na te róże! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba nie zdziwię nikogo jak napisze, ze kolor trzeci to dla mnie ideał na co dzień :) swietnie jest mieć takie wielofunkcyjne kosmetyki! Ja np. Wiele róży lub bronzerow używam w roli cieni do powiek :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dwa ostatnie kolory są cudowne i całkowicie moje :).

    OdpowiedzUsuń
  22. w 3 podobasz mi się najbardziej <3 ale z takimi ustami to każdy kolor prezentuje się niesamowicie <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Najbardziej mi się podoba 3. Masz ładny kształt ust! :-)
    Może też napisze coś o ustach? :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pozycja numer 3 pasuje Tobie zdecydowanie najbardziej! Te róże naprawdę fajnie wyglądają na ustach, ale mnie denerwowałaby ta migracja - u mnie pomadki mają tendencję do osiadania na zębach, więc te pewnie zjadłabym całe :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Trójeczka przepiękna. Chociaż reszta też niczego sobie 😉

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja wybieram oczywiście dwójeczkę :D a Tobie trójka pasuje najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.