Paleta, która nie ma sobie równych Sigma Fall Softly.


Cześć Kochane.

Był Sleek, były palety Naked, było Too Faced i Zoeva - wszystkie po kolei określane hitami, odkryciami, a później jakoś tak odchodzące w zapomnienie i choć wcale nie neguję ich wspaniałych cech to tak się złożyło, że akurat ze wszystkich tych klasyków w swoim posiadaniu mam Naked 2, która tak naprawdę nie robi na mnie żadnego wrażenia. Nie jestem mistrzem makijażu oka - ba! nie potrafię namalować idealnej kreski, ale lubię klasyczne odcienie podkreślające tylko naturalne piękno choć raz na jakiś czas zdarza mi się zaszaleć. Potrzebowałam palety, która wystarczy mi na lata - palety, która będzie miała w sobie dzienne, lekkie kolory, ale też kilka odcieni, które pozwolą mi wyczarować coś ciekawego na moich oczach. Ostatnio w moje ręce wpadły trzy różne zestawienia, ale to właśnie Sigma sprawiła, że nie używam już niczego innego - pokuszę się nawet o stwierdzenie, że długo się to nie zmieni.


Najlepsze pędzle świata.


Sigma to marka znana na całym świecie głównie za sprawą rewelacyjnych i uchodzących za jedne z najlepszych pędzli do makijażu, na których pracują czołowi makeup artist. Szczerze przyznam - nie mam ani jednego, ale naczytałam się na ich temat tyle dobrego, że cały czas sobie wzdycham do tych wszystkich wymyślnych serii, pięknych dopracowanych kształtów i włosia uchodzącego za najwyższej klasy produkt nie do podrobienia. Nie o pędzlach jednak mowa a o palecie do makijażu oka skrywającej w sobie dwanaście odcieni pozwalających na wykonanie zarówno dziennego jak i wieczorowego makijażu - palecie spełnionym marzeniu pod każdym względem.

Do wyboru do koloru!


Spośród dostępnych pięciu wariantów kolorystycznych zdecydowałam się na Fall Softly, ponieważ to ona skrywa w sobie najwięcej dziennych, bezpiecznych odcieni idealnych dla takich amatorów jak ja. Palety Sigmy są właściwie skomponowane w taki sposób by móc łączyć makijaże dzienne i wieczorowe, jednak każda z nich zawiera całkowicie różne zestawienia - od brązów, po fiolety czy odcienie ciepłych pomarańczy. Wszystkie kosztują około 160 zł, ale tak jak w moim przypadku - to inwestycja na lata (do kupienia TUTAJ gdzie aktualnie trwa promocja 143zł) 

Twelve shades of...


Nasza paleta skrywa w sobie dwanaście, pięknie tłoczonych sygnaturą marki cieni o różnych wykończeniach - od całkowitego matu, po satynowe lekkie wykończenia na skrzących (cuda!) kolorach, którymi naprawdę da się wyczarować prawdziwe cuda. Dziś nie pokażę Wam makijażu - postanowiłam zostawić to na osobny wpis, który niebawem planuję. Paleta sama w sobie wykonana jest naprawdę solidnie - to czarne, zamykane na mages pudełeczko z lustrkiem z przepięknym hologramem z nazwą marki dodatkowo opakowane jest w zabezpieczający kartonik. Wszystko ze sobą gra, a sama paleta nawet w kontakcie z podłogą nie ma szans na destrukcję (sprawdzone choć niechący!)

Szampańskie beże i subtelne brzoskwinie.


Tak to zdecydowanie moje ukochane kolory z tej palety - idealne tak naprawdę dla każdej karnacji, każdego koloru oczu i tak bezpieczne, że nie da się nimi narobić plam. Kolory oczywiście to kwestia bardzo indywidualna, jednak my skupimy się na ich konsystencji, która kupiła mnie totalnie od pierwszego użycia. To najbardziej miękkie i najbardziej plastyczne cienie z jakimi miałam do czynienia - są pudrowe, ale dla mnie mają delikatnie musową konsystencję i to właśnie czyni je wyjątkowymi bo ich rozcieranie, łączenie czy chociażby aplikacja to czysta przyjemność! (i to wszystko bez osypywania).



Skupmy się teraz na poszczególnych kolorach - zacznę oczywiście od mojej ukochanej czwórki, którą eksploatuję najmocniej czyniąc swój makijaż delikatnym... ale z klasą. Dodam, że wszystkie swatche wykonywane są bez bazy i stworzone zostały z jednego pociagnięcia koloru.


Brudny, lekko satynowy brąz z mlekiem to chyba mój ulubiony kolor z całej dwunastki - jest nieoczywisty, ale piękny. Idealnie podkreśla załamanie powieki. Obok delikatny koral - subtelny, ale ze smakiem. Dwa cienie bazowe, albo powiedziałabym budujące makijaż oka to leciutko brązowy cielisty odcień oraz kość słoniowa przełamana leciutką satyną.

Kolejną czwórkę otwiera cudowne, skrzące złoto! Nie jest to kolor tandetny, ani brokatowy, ale potrafi naprawdę pięknie zagrać nawet w małej ilości. Obok kolor zagadka - trochę szampana, trochę śniegu... wszystko z prześliczną chłodną poświatą. I znów kolory bazowe - lekko przybrudzona biel i typowy "cielak" czyli beż w kolorze skóry - idealny do zacierania granic.


Nasze najmocniejsze kolory - fiolet z lekką nutą niebieskich tonów, całkowicie matowy. Satynowy brąz o bardzo dziwnym wykończeniu bo w zależności od światła wygląda inaczej oraz dwa odcienie błękitu - rozbielony mat oraz skrzący niczym obłoczek otulony płatkami śniegu - prawdziwy cudak, który mieni się na różne odcienie bieli.

I jak Wam się podoba? Znacie markę Sigma? Macie już coś w swoim kuferku? Piszcie koniecznie :)

29 komentarzy:

  1. Jaka miła odmiana od jesiennych kolorów:) Cudne odcienie, kojarzą się z wiosną:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają ładnie, w opakowaniu jak zabawkowe cienie dla dzieci, ale swatche rozwiewają wątpliwości. Oby Ci starczyły na lata! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej marki ale po tym poście z chęcią się poznamy :) piękne kolory!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świat Kosmetykoholiczki27 września 2016 11:05

    Sigmę znam głównie za sprawą mega popularnych pędzli, choć wiedziałam, że posiadają także kolorówkę. Paleta ma naprawdę śliczne kolorki, super że znajdują się tam takie do stosowania na co dzień, ale i można zaszaleć wieczorową porą :D Dla mnie natomiast taką paletą jak na razie est Zoeva Cocoa Blend, bo kocham jej mocno ciepłe brązy oraz chyba wszystkie cienie błyszczące <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładne kolory. I masz racje - bezpieczne. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne kolory. Definitywnie mój styl :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Żadna z palet sigmy nigdy nie sprawiła, że serce mi zaczęło bić szybciej, ta też do mnie nie przemawia, ale za to mam problem z głowy co siostrze sprezentować na urodziny :) Totalnie jej styl :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Magdalena Musińska27 września 2016 11:48

    bardzo ładne, ciepłe kolorki, tylko ten fiolet mi tu nie pasuje :D

    OdpowiedzUsuń
  9. kosmetykovelove.pl27 września 2016 12:07

    Paletka jest po prostu piękna, właściwie nie zrezygnowałabym tam z ani jednego odcienia :) Ja Sigmą zaraziłam się od jednej z Youtuberek, którą oglądam (Camilla Coelho - polecam przy okazji) i która często wykonuje makijaże ich pędzlami i cieniami :)"Cuś" pięknego ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie się prezentuje, choć dla mnie za dużo jasnych kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten fiolet mnie uwiódł! Myślę, że pasowałby do koloru moich oczu :) Piękna paleta :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja mam dwie paletki Sigmy: Smoke Screen i Warm Neutrals. Obie uwielbiam; to fantastycznej jakości cienie, nie zawodzą, mają cudowną pigmentację, trwałość, kolory, wykończenia... Fall Softly jednak nie bardzo jest w moim guście. wolę bardziej zdecydowane kolory ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sigma chyba zawsze będzie mi się kojarzyć z pędzlami, o paletkę nigdy nie słyszałam :). Jednie co bym zamieniła to te błękity i fiolet, reszta kolor piękna i z tego co opisujesz konsystencja podobna chyba do cieni z MAC, a te dla mnie są ideałem ;).

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolory ma rzeczywiście ładne, może nie są to moje klimaty, ale ta pigmentacja :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej - niby takie delikatesy a jak pięknie napigmentowane! Wciągam na wishlistę i pomyślimy :D. Ale ja to bym w jakieś ciemności poszła i brązy, chociaż takich palet mam zatrzęsienie (nie przesadzę jeśli napiszę, że około 10-12), ale co poradzę, że mnie do takich ciągnie :D. Szkoda, że nie mogę ich nigdzie wcześniej pomacać...

    OdpowiedzUsuń
  16. Kosmetyczna Obsesja27 września 2016 18:41

    Ależ piękne i delikatne kolory.

    OdpowiedzUsuń
  17. O pędzlach tej marki również naczytałam się dużo i też tak sobie po cichu do nich wzdycham. Paletę widzę chyba pierwszy raz, ale jest przepiękna i idealnie dopracowana. Też lubuję się w takich "bezpiecznych", dość neutralnych odcieniach, więc to cudo z pewnością by się u mnie nie marnowało ;) Ajj, no zazdroszczę Ci jej! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Madzia (I love dots)27 września 2016 19:26

    Na Twoich zdjęciach wszystko wygląda pięknie :) Śliczne, pastelowe kolorki tych cieni :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaciekawiłaś mnie tą paletką :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękne jasne odcienie, ale dla mnie za mało brązów. Zdecydowanie mocniejszych kolorów używam na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne kolory ale dla mnie za jasne. Może to i dobrze, nie będę narzekać, że nie mogę teraz kupić tej palety ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Sigma to klasyk.. A ja jak zawsze jestem na końcu i jeszcze niczego nie używałam z asortymentu tej marki. Paleta wygląda przepięknie, elegancko i widać, że jest dopracowana w każdym calu, choćby ze względu na wytłoczenia na powierzchni cieni ♥ Kolory niestety nie moje, bo uwielbiam brązy i jestem brązowym freakiem, ale już przejrzałam inne wersje kolorystyczne tej palety i.. no no :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale cudowna paletka! Bardzo mi się podobają kolory, idealne do codziennych makijaży, no piękne!

    OdpowiedzUsuń
  24. Śliczne pastelowe kolorki. Chociaż to nie moja gama kolorystyczna to i tak jestem pod wrażeniem tej pigmentacja. Paleta prezentuje się pięknie.😊

    OdpowiedzUsuń
  25. Rzeczywiście paleta wygląda świetnie - kolory są przemyślane, idealnie do siebie dobrane, a dodatkowo cała ta otoczka, która im towarzyszy wygląda na wykonaną niezwykle precyzyjnie, z dbałością o szczegóły :D Ja niestety oczu malować nie umiem i zostanę przy tym, co mam :P

    OdpowiedzUsuń
  26. świetna pigmentacja, ale kolory nie do końca do mnie przemawiaja :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye