Kosmetyczne hity ostatnich tygodni czyli ulubione produkty godne polecenia.

 Cześć Kochane.

Nie mam pojęcia jak to się stało, że w tamtym miesiącu kompletnie zapomniałam o ulubieńcach! Postanowiłam więc szybciutko naprawić swój błąd i dziś przychodzę do Was z zestawieniem kosmetyków, które wyjątkowo dobrze sprawdziły się w ostatnich tygodniach - przygotowałam dla Was jak zwykle coś zakresu makijażu i pielęgnacji, ale fajnie się akurat złożyło, że mamy tu coś zarówno do ciała, twarzy jak i włosów... mam zatem nadzieję, że znajdziecie tutaj coś dla siebie i dacie mi znać czy znacie moje propozycje - a może zechcecie się podzielić w komentarzach także swoimi perełkami? :) Zapraszam Was do czytania.
Zaczynamy bardzo niestandardowo... bo od miniaturek. Oczywiście nie będę tutaj wydawać opinii i nie śmiałabym oceniać tych produktów, ale mimo wszystko postanowiłam je tu umieścić bowiem to chyba jedyne kosmetyki w całej mojej historycznej przygodzie, które mam ochotę kupić właśnie na podstawie miniatur. O olejkach do ciała marki Nuxe z pewnością słyszała już każda z Was, a i ja odkąd tylko dowiedziałam się o ich istnieniu i rewelacyjnych opiniach cały czas miałam je w głowie. Za sprawą adwentowego kalendarza jaki otrzymałam od marki miałam szansę zapoznać się właśnie z tymi maleństwami i już wiem, że na pewno kupię sobie pełne opakowania choćbym miała jeść tylko suchy chleb. Mają przecudowne zapachy, wspaniale nawilżają skórę, a to słodkie maleństwo rozświetlające tworzy na skórze tak niesamowicie śliczną taflę, że byłam w ogromnym szoku jak dobrze może to wyglądać. Nuxe nadchodzę!

Serum z witaminą C marki Dear Klairs niebawem będzie miało swoje pięć minut na moim blogu, więc dzisiaj nie zdradzę Wam dużo na jego temat... powiem tylko, że dawno moja skóra nie wyglądała tak dobrze i nie miała tak pięknego, regularnego kolorytu - to serum to prawdziwy hit, więc nie mogłam go pominąć w swoim zestawieniu, niemniej jednak oczekujcie pełnej recenzji... bo naprawdę warto!

Moje wielkie odkrycie i zarazem niekwestionowany ulubieniec to nowość marki Bielenda - sera do ciała, które rozkochały mnie swoimi nietuzinkowymi zapachami. Nie wiązałam z tymi produktami większej nadziei, ale dziś biję się w pierś i żałuję swoich wątpliwości. Te kosmetyki mają bardzo przyjazną konsystencję - leciutką, ale jednocześnie treściwą. Są bardzo wydajne, naprawdę dobrze nawilżają skórę (nawet mają bardzo przyzwoite składy!), ale co najważniejsze... ZAPACHY! Uwielbiam kiedy produkty do pielęgnacji ciała pachną ładnie, ale tym razem Bielenda bije wszystko na głowę. W ofercie dostępne są trzy warianty zapachowe - płatki owsiane z olejkiem lnianym, który pachnie jak jogurt maślany... dosłownie jak coś pysznego i kremowego z dzieciństwa, oliwka z jogurtem, która dla mnie jest takim bardzo wyważonym zapachem pomiędzy botanicznymi roślinami, a zapachem mężczyzny i miód z mlekiem kozim, które pachnie jak świeżo otwarta paczka budyniu(!). Sama nie wiem, która z tych wersji pasuje mi najbardziej... niemniej jednak uwielbiam je wszystkie i używam naprzemiennie - absolutnie udane produkty i jak tylko je gdzieś zobaczycie możecie brać w ciemno.

W kategorii pielęgnacji włosów również ogromne zaskoczenie - szampon, który znalazłam w pudełku beGLOSSY marki Schwarzkopft z serii Omega Oil+ bardzo długo przeleżał u mnie w łazience ze względu na to, że pamiętam jak bardzo nieudane było moje spotkanie z serią nabłyszczającą. Szczerze mówiąc nie miałam ochoty po niego sięgać bo bałam się powtórki z rozrywki... a tu takie wielkie odkrycie! Szampon ten pasuje moim włosomw 100% - świetnie je zmiękcza, dodaje im blasku, a rozczesywanie po myciu to tylko kwestia kilku ruchów szczotką. Włosy są sypkie, odbite u nasady i po prostu same w sobie ładniejsze... nie mam pojęcia co jest w tym szamponie, ale jestem na ogromne TAK i po raz kolejny przekonałam się, że nie warto zniechęcać się do marki tylko na podstawie jednego nieudanego kosmetyku. 

Na sam koniec zostawiłam sobie moje dwie makijażowe perełki - dwa podkłady, które zdominowały mój makijaż tak naprawdę w całości. O nowości Catrice jest bardzo głośno, a fakt, że dwa najjaśniejsze kolory są praktycznie wyprzedawane w kilka minut (i to nie tylko w Polsce) jest argumentem samym w sobie. Cóż mogę powiedzieć... ten podkład jest po prostu rewelacyjny. Zastyga na twarzy do prawdziwego matu, utrzymuje się długie godziny i wygląda bardzo naturalnie przy czym ma naprawdę dobre krycie. Denerwuje mnie aplikator w formie pipety, ale to tylko mała wada na tle jednej wielkiej zalety. O podkładzie Makeup Atelier Paris też jest niezwykle głośno, jednak to już jest produkt wpisujący się w kanon makijażowej klasyki - uznany za jeden z najlepszych kosmetyków kryjących na świecie marzył mi się od bardzo dawna i w końcu mam okazję poczuć na sobie jego właściwości ... tak jest geniuszem. To tak nieoczywisty i inny podkład, że z pewnością doczeka się u mnie osobnego posta jednak już dziś powiem Wam, że nie ma on sobie równych pod żadnym względem.

Jestem bardzo ciekawa czy znacie moje propozycje - jeśli tak to koniecznie dajcie znać jak się u Was sprawdzają. Będzie mi miło jeśli zechcecie się także podzielić ze mną swoimi ulubionymi produktami z października :)

Buziaki!

48 komentarzy:

  1. Podkładami mnie zdenerwowałaś...Też je chcę :D a serum z Klairs musi być moje! Powiem tak, klasa Ci ulubieńcy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podkład z Catrice jest cudowny <3 a z MAP miałam go 2 lata temu, bo używałam go na swoim ślubie i wtedy byłam w nim totalnie zakochana. Teraz ponoć zmienili formułę i dużo dziewczyn narzeka, że już nie jest taki dobry, ale na pewno go kiedyś jeszcze kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No słyszałam właśnie o tej nowej formule, ale nie mam porównania niestety ze starą więc się nie wypowiem... ale mimo wszystko go kocham całym sercem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brać serum nie zastanawiać się <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Z powyższych stosuję suchy olejek z drobinkami z Nuxe- lubię go na większe wyjścia ;) A moim życiowym ulubieńcem jest MAP, którego używam od paru lat :) Nie miałam okazji stosować nowej formuły, chociaż żyję w strachu, że coś się pogorszyło :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Idę chyba zaraz kupić ten podkład z Catrice. :D A na serum Klairs czaję się od dawna, ale u mnie jak trzeba coś zamówić z internetu, zawsze ciężko mi się zebrać... :D Same perełki, wszystkiego bym spróbowała! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nuxe znam i lubię :D Jest tu kilka bardzo ciekawych kosmetyków :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie słyszałam coś o tych zmianach... podobno na gorsze :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe czy u Ciebie też jest taki szał na te podkłady :D w Niemczech też są nie do kupienia...

    OdpowiedzUsuń
  10. Kilka naprawdę ciekawych kosmetyków zaprezentowałaś :**

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojj tak... wspaniały kosmetyk, choć dość drogi :'(

    OdpowiedzUsuń
  12. serum Klairs bardzo kusi podobnie jak podkład MAP :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Podkład Catrice muszę obadać, bo ocień ciekawie się zapowiada, szkoda, że nie ma pompki zamiast pipety :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne kosmetyki, aż chce się przetestować.
    Doświadczenie mam tylko ze Schwarzkopfem, ale fioletowyn, który również dostałam w BeGlossy i niestety ten fioletowy z kawiorem to niewypał. Już podczas mycia włosy są szorstkie i się plączą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam żadnego z tych produktów, ale olejek Nuxe już dawno jest na mojej chciejliście:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wczoraj będąc w naturze wypróbowałam sobie ten podkład Catrice - wydaje się być rewelacyjny, ale niestety nie było ich na stanie - tylko tester. Był tylko jeden podkład w najciemniejszym odcieniu. Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda go wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak, też jest, ale już chyba Ci pisałam, że chodzę do drogerii w dzielnicy, w której mieszka większość ciemnoskórych kobiet, więc najjaśniejsze kolory są nietknięte. :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Olejki Nuxe są też na mojej chciejliście i kiedyś w końcu na pewno je kupię :) Catrice też tam jest :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam żadnego z Twoich ulubieńców, ale narobiłaś mi ochoty na ten szampon Essence Ultime, miałam kiedyś zestaw do włosów z serii kawiorowej i byłam bardzo zadowolona, a właściwie to moje włosy były :)
    Witaminka C dobrze służy mojej cerze i w tym roku miałam już dwa sera z jej zawartością, także czas na wypróbowanie kolejnego. Czekam na recenzję tego z Klaris :)
    Czaję się na ten podkład z Catrice, tylko mam problem bo zależy mi na odcieniu 01, może za jakiś czas gdy troszkę o nim ucichnie to w końcu go gdzieś dorwę :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo lubię te olejki nuxe :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Koniecznie muszę przyjrzeć się tym serum do ciała. To od Klairs też jest cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja poluję na podkład z Catrice w najjaśniejszym odcieniu - jak na razie bez rezultatów ;) Chciałabym również przetestować ten z MAP, bo podobno jest lepszy od Revlon Pro Longwear.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czekam z niecierpliwością na recenzję serum dear, Klairs bo bardzo mnie ciekawi! Ich tonik jest rewelacyjny ;) Miniaturi oczywiście przeurocze <3 Mam ten olejek bez drobinek i latem sprawdzał się idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  24. Na podkład Catrice poluję, ale jeszcze mi się nie udało. O serum Klairs już co nieco słyszałam i bardzo bym chciała je wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Może bym Atelier wypróbowała ale dobrać odcień byłoby ciężko :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Też polubiłam serum Klairs! A serum Bielendy dobrze wspominam wersję kokosową:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałam jeszcze ani jednego z tych Twoich cudeniek, ale chyba olejki Nuxe oraz ten podkład MA Paris najbardziej mnie ciekawią (widziałam na Instastories jak otwierałaś cały ten kalendarz adwentowy, ja chyba też bym nie umiała z nim czekać... ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Podkład Catrice mnie męczy, a upolować go nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Serum Klairs na piątkę u mnie,na podkład Catrice poluję od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Podkład Atelier Paris bardzo mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. olejek z Nuxe uwielbiam! :) w przyszłe lato na pewno kupię ten z drobinkami :) podobno balsamik do ust z Nuxe jest rewelacyjny! U mnie wszystkie dziewczyny w pracy go mają i to po kilka sztuk w zapasie. Muszę chyba sama po niego sięgnąć w końcu a i Tobie polecam. Na produkty do włosów Schwarzkopf Essence Ultime czaję się od dawna , zwłaszcza na serię dla włosów blond, ale skoro polecasz tego gagatka to zacznę wpierw od niego ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Świat Kosmetykoholiczki29 października 2016 00:39

    Nie używałam żadnego z tych kosmetyków, ale podkład Catrice... Przoduje na mojej liście zachcianek i na nic mi srogie głosy w głowie krzyczące: Po co Ci siódmy podkład do kolekcji??!! Mam wrażenie głosy nigdy nie zrozumieją... :/ Szkoda tylko że najjaśniejsze odcienie są prawie nie do schwytania. Choć z drugiej strony co się odwlecze to nie uciecze, a przynajmniej zdążę trochę zużyć zapasy i będe mogła z czystym sumieniem po niego sięgnąć, nie tłumacząc już żadnym stworzonkom w mojej głowie, że kobieta musi mieć wybór! :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Naprawdę nigdy nie kupiłaś kosmetyku na podstawie wrażeń ze stosowania miniatury?!
    Tyle się naczytałam o tym podkładzie Catrice, że aż jestem zła, że nie jest jeszcze dostępny w Stanach. Może jak będę w Polsce uda mi się go kupić, ale wątpię, że w trakcie dwóch tygodni pobytu uda mi się zakupić tak pożądaną rzecz.
    Makeup Atelier to na razie dla mnie produkt pozostający w sferze marzeń, ale miałam go na buzi w dniu ślubu i mam do niego ogromny sentyment.

    OdpowiedzUsuń
  34. W końcu udało mi się dorwać podkład z Catrice ale o dziwo wyprzedany był 010 i 030 ale akurat 020 ostatnia sztuka trafiła w moje ręce. W sumie nie potrzebuje kolejnego podkładu ale uwielbiam kupować podkłady ;D.

    OdpowiedzUsuń
  35. Podkład Catrice właśnie kupiłam w tym tygodniu i jestem zachwycona, mam tez serum miodowe z Bielendy _ prawdziwa perełka :)

    OdpowiedzUsuń
  36. O produktach Nuxe słyszałam wręcz legendy! Najbardziej kusi mnie złoty olejek - choć to paradoks - bo ja nie przepadam za mocnym błyszczeniem na ciele - ale jak on wygląda w buteleczce, o mamuniu ♥ Widziałam go na żywo, ale nie kupiłam, bo jakoś szkoda było mi wtedy wydać tych kilku dyszek na olejek do ciała.. Ale, może kiedyś, może na lato.. :D A co do podkładu to czekam na wpis, bo akurat tego gagatka mam zamiar kupić! :))

    OdpowiedzUsuń
  37. Z tego zestawienia znam tylko bezdrobinkowy olejek z Nuxe, który czeka u mnie w kolejce na używanie :) Widziałam już tyle pozytywnych opinii na jego temat, że mam nadzieję, że u mnie sprawdzi się tak samo dobrze, jak u innych dziewczyn :D Latem mam w planach sięgnąć po ten z drobinkami - niby błysku na ciele nie lubię, ale wyobrażam sobie, że musi on wyglądać niesamowicie interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Faktycznie podkład z Catrice jest niemal niedostępny :P Do dziś nie udało mi się go zakupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Catrice <3 Strzał w dziesiątkę. Bardzo lubię ten podkład. Nie jest może super trwały (porównuję go z L'oreal Infallible), ale również go lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Victoria Book Written Rose30 października 2016 20:51

    Piękne zdjęcia! Post jest wspaniały ;) produkty NUXE leżą u mnie od dawna w szafce i w sumie będę musiała je wyjąc i przetestować ;)

    Pozdrawiam Wiktoria z bloga http://bookwrittenrose.blogspot.com ❤

    OdpowiedzUsuń
  41. Po Twoich zachwytach mam ogromną ochotę na wypróbowanie tych dwóch podkładów :D Catrice szukam już od miesiąca - oczywiście standardowo wszędzie wykupiony...

    OdpowiedzUsuń
  42. Żadnego z kosmetyków nie próbowałam, ale moja mama uwielbia olejek Nuxe :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ach ten olejek z nuxe... chcę :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Moim hitem jest filtr prysznicowo-kąpielowy z systemem kdf - uzdatnia wodę, którą używam do pielęgnacji włosów oraz skóry. Dzięki niemu mogłam zrezygnować z wielu kosmetyków nawilżających :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye