Liferia - edycja święteczno - grudniowa.

Cześć Kochane.

Ekipa Liferii uwijała się jak pszczółki żeby nasze pudełka dotarły do nas jeszcze przed świętami. Tym razem box owiany był tajemnicą i tak naprawdę oprócz dwóch produktów nie wiedziałyśmy na co finalnie mamy się przygotować - to pierwsza tego typu sytuacja bowiem Liferia zawsze znana była z tego, że cała zawartość pudełka była nam wcześniej ujawniona. Czy przyjmie się to na stałe nie mam pojęcia, ale sama osobiście uważam, że ta nutka niepewności to wcale nie taki zły pomysł. Dziś przyszła pora na ujawnienie przed Wami całości naszego różowego pudełeczka - czy trzyma poziom jak dotychczasowe edycje?


Zacznę od tego, że tym razem w pudełku znalazłam dwie kartki, których bardzo brakowało mi poprzednim razem. Liferia przygotowała dla nas świąteczną ulotkę z dokładnym opisem oraz cenami produktów, a także dodatkową, która zawiera w sobie informacje na temat technik nakładania cieni mineralnych - jak się okazało nie bez powodu. Miłym dodatkiem w pudełku była także maseczka w płachcie Mizon, która swoją drogą jest jedną z moich ukochanych i dobrze mi znanych masek bąbelkujących tj. wytwarzających pianę w trakcie aplikacji, której zadaniem jest oczyszczenie skóry... z makijażu. Tak- nasza maska służy do tego by nałożyć ją na pełny makijaż i wierzcie mi... działa to niesamowicie dobrze :) Pianę dosłownie zbiera się z podłogi, więc jeśli jesteście ciekawe takich eksperymentów to ja ogromnie polecam ją wypróbować.

Mizon - Wygładzający żel z aloesem (37zł/50ml - produkt pełnowymiarowy).


Będąc już przy produktach marki Mizon, które pochodzą z Korei (wszystkie azjatoholiczki wiedzą doskonale) przejdźmy od razu do największej moim zdaniem perełki tego pudełka. Ze względu na fakt, że to to bardzo uniwersalny rodzaj kosmetyku powinien on znaleźć się w każdym domu. Składający się z 90% czystego aloesu żel ma za zadanie nawilżać, ujędrniać i co najważniejsze łagodzić skórę, chociaż z całą pewnością spełni swoją funkcję także w przypadku włosów. Żel Mizon jest wzbogacony kwasem hialuronowym, trehalozą, beta-glukanem, wyciągiem z szarotki oraz lilii, a przy tym pozbawiony jest substancji barwiących i parabenów. Choć opakowanie tego produktu totalnie mi się nie podoba to uważam, że obecność w boxie to naprawdę świetny wybór i przyda się w każdym domu, więc dla mnie na ogromny plus.


Tołpa - Żel do mycia twarzy i oczu (21zł/150ml - produkt pełnowymiarowy).


Z Korei wędrujemy do naszego kraju gdzie mamy aż dwóch reprezentantów. Polski duet otwiera żel do mycia twarzy i oczu marki Tołpa, który ma za zadanie oczyścić naszą skórę z zanieczyszczeń i makijażu. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz miałam w rękach produkt Tołpy, ale swego czasu bardzo namiętnie używałam ich produktów (na moim blogu znajdziecie dziesiątki ich recenzji). Ten żel zapowiada się dobrze z tego względu, że należy do serii przeznaczonej dla cery wrażliwych - jest pozbawiony SLS, silikonów, alergenów, sztucznych barwników i PEG-ów, więc z chęcią go wypróbuję. Podoba mi się także jego formuła, która przypomina mi nieco żele, które niegdyś używało się do włosów. 


Neauty - Mineralny cień do powiek Sea Shell (15 zł - produkt pełnowymiarowy).


Jest mi wstyd bo nie dość, że to produkt naszej rodzimej marki to ja nie potrafię wymówić poprawnie jego nazwy... ten uroczy maluszek to cień do powiek, który jak się okazało w trakcie pierwszego testu może być także wspaniałym rozświetlaczem! Kolor jest prześliczny - nieco morelowy, nieco beżowy i do tego tworzy bardzo subtelną taflę. Podoba mi się ogromnie, a że jest to kosmetyk mineralny to jestem pewna, że posłuży długimi miesiącami. Dobrze, że ekipa pudełka zdecydowała się na taki unwersalny kolor bo szczerze mówiąc to z produktami tego typu zawsze są problemy - albo się trafia na papuzie fiolety, albo na jakieś pomarańcze kompletnie nie do użytku. Muszę koniecznie przyjrzeć się bliżej marce Neauty bo to dla mnie totalna nowość.


Instituto Espanol Avena - Regenerujący krem do ciała i rąk z kolagenem i ekstraktem ze śluzu ślimaka (17zł/200ml - produkt pełnowymiarowy).


Ojj strasznie mi się oczy zaświeciły oczy na widok jednego z dwóch Hiszpanów w pudełku - niestety równie szybko mój zapał spadł co się pojawił. O ile sam kosmetyk zapowiadał się bardzo fajnie tak jego skład obnażył wszystkie jego wady - parafina, silikon, mnóstwo PEG-ów a kolagen ze śluzem ślimaka znajduje się na samym końcu... Cóż miałobyć fajnie wyszła klapa. Tego produktu nie będę używać.

VG Professional - Prasowany róż mineralny (76zł - produkt pełnowymiarowy).


Kolejny reprezentant Hiszpanii znany jest nam z poprzedniego pudełka, w którym otrzymałyśmy dwa mineralne pudry. Tym razem Liferia zdecydowała, że obdruje nas duetem róży VG Professional, której formuła produktów zaskakuje mnie za każdym razem. Mimo, że to dwa prasowane produkty to mają zaskakująco mięciutką i mocno napigmentowaną konsystencją. Trzeba przyznać, że to zestawienie kolorystyczne jest mocno kontrastowe - z jednej strony bardzo koralowy, jaśniutki róż, a z drugiej brudny śliwkowy odcień, ale mimo to FANTASTYCZNE! Zdecydowanie wolę śliwkowy odcień bo świetnie komponuje się z moimi rudymi włosami niemniej jednak mamy tu kolejne minerały, które można ze sobą łączyć i które wystarczą na wieki. Świetny wybór!

No i jak moje drogie... podoba Wam się ta edycja? Zauważcie, że każdy z produktów to wersja pełnowymiarowa za co mam ogromny szacunek do twórców - mimo faktu, że jeden z kosmetyków jest dla mnie kompletnie nieudany tak nadal utwierdzam się z fakcie, że Liferia wykonuje kawał świetnej roboty :)

Pojedyncze pudełko kosztuje 59 zł i możecie je kupić TUTAJ.

Buziaki!




73 komentarze:

  1. powiem szczerze, ze gdybym je dostałą byłabym całkiem zadowolona! Kilka rzeczy mnie zaciekawiło, w tym ten uroczy mały cień :D z nazwą nie jesteś sama - sama nie wiem jak ją poprawnie wymówić :D czekam na zdjęcia z jego wykorzystaniem ! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna zawartość, podobają mi się te pudełka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolina Piotrowicz28 grudnia 2016 12:52

    Bardzo ładne zdjęcia. :) Na pewno byłabym zadowolona z zawartości pudełeczka. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha no to cieszę się :D cień jest przeeeeśliczny! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe produkty ;) Tołpa mi się podoba najbardziej ;D Wykorzystałabym go ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na swoje pudełko... Róż mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  7. zawartość całkiem, całkiem :) chociaż ja z zasady nie ufam takim pudełkom :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Róż ma bardzo ładny odcień, zdecydowanie używałabym go na co dzień. Żel z aloesem to mój numer jeden,w kwestii nawilżania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Karolina Horsi28 grudnia 2016 15:21

    Liferia robi na mnie coraz większe wrażenie! Nie świruję z pudełkami i na styczeń mam jeszcze ostatni Prettybox z pakietu, ale lutowa Liferia będzie i moja:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super zawartość ;) miałam pierwszą edycję pudełeczka i była świetna widzę ,że muszę zacząć je kupować bo wszystkie edycje są świetne ;)
    http://beautybloganeta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. róż chyba najlepszy

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba żel z aloesem najbardziej mnie zaciekawił ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie subskrybowałam żadnych pudełek. I chyba nigdy już się to nie zmieni ;) Wolę kupować na bieżąco to co jest mi potrzebne, bo zapasy i tak rosną mi jak góra lodowa ale to pudełko, nie powiem. Zawartość bardzo interesująca. Podoba mi się w tym pudełkach odkrywanie perełek, nowości, niszowych marek tylko szkoda że często jest tak, że kupujemy kota w worku i okazuje się że na 5, to 1 produkt nam odpowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Marzena Markiewicz28 grudnia 2016 16:58

    Bardzo ciekawa zawartość,choć ja strasznie lubie Aloes i to żelik wywarł na mnie ogromne wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  15. Liferia rzeczywiście trzyma poziom :) Jeśli tak będzie dalej to wróżę im pozytywną pudełkową przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Marzena Markiewicz28 grudnia 2016 17:02

    Kochana w tekście o prasowanym różu w słowie "Obdaruje" zabrakło "A" i wyszło Obdruje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tym pudełkiem mnie przekonali - nareszcie coś porządnego, bo niestety te nasze rodzime twory to koszmar ostatnio

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajna zawartość, w końcu coś mi się podoba :D :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się ta zawartość :) Co pudełko to lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  20. Magdalena Musińska28 grudnia 2016 18:17

    u mnie również zawitała Liferia, niestety bez maseczki :-( niemniej jednak ta edycja jest lepsza od poprzednich, wszystko mi się podoba (no może poza zbyt ciemnym dla mnie różem) i większość kosmetyków poszła już w ruch ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja testowałam inne pudełko, ale byłam zadowolona. na razie Liferia trzyma poziom i nie jest źle ! Jestem ciekawa kilku produktów z tego pudełeczka. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja Neauty zawsze czytam jak Beauty, tyle że przez N - nie wiem, czy poprawnie :) Ten cień uwielbiam, a jeszcze bardziej Sandy Beach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawe produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda, że Mizon - maska była tylko dodawana dla wybranych.

    Instituto Espanol Avena - ten krem mimo, że skład nie zachwyca to naprawdę dobrze się spisuje. Mnie krzywdy nie zrobił. Skór po nim była niezwykle gładka i miękka.

    OdpowiedzUsuń
  25. Pudełko świetne, ale jak zwykle najbardziej zachwycają mnie Twoje zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Podoba mi się bardzo tym razem ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajna zawartość. Ta edycja bardziej podoba mi się od poprzedniej. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo ciekawa zawartość :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zawartość jest ok Akurat z tych produktów nie miałam nic :)

    OdpowiedzUsuń
  30. o akurat zawartość ciekawa tym razem i plusy za koreańskie produkty!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja też z chęcią po niego sięgnę :) wieki nie używałam kosmetyków Tołpy :)

    OdpowiedzUsuń
  32. czytałam Twój post i widzę, że nasze opinie się pokrywają :) u mnie odpada tylko krem do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja z zasady lubię chomikować hahah :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja też uwielbiam żele aloesowe - właśnie kończę Santaverde więc będę mieć zastępce :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo się cieszę, że się zdecydowałaś :) Dla mnie te boxy są póki co jednymi z najlepszych :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj tak, ten śliwkowy, burdny odcień jest przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mnie się podoba ogromnie pomijając tylko ten krem z kiepskim składem, który już zresztą poleciał w świat :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Dokładnie :) Ja szczerze mówiąc myślałam, że pierwsza edycja będzie super, a potem tendencja spadkowa, a tu cały czas rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Takich kosmetyków nigdy za wiele!

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo dobrze Cię rozumiem - ja długo nie zamawiałam nic i miałam takie samo zdanie jak Ty, ale u mnie rodzina wielka, więc w razie wpadki mam gdzie przekazać coś dalej :) Poza tym gdzieś tam we mnie utarła się ta chęć otrzymania niespodzianki - lubię tę niepewność, aczkolwiek Twoje zdanie doskonale rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Tak wydaje mi się, że obok różu to najlepszy produkt w pudełku :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Dokładnie :) Mam takie samo zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja to zawsze obserwuję Shinybox i za każdym razem śmiechem się zanoszę :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Dokładnie :) Jestem zaskoczona, że ekipa aż tak dobrze potrafi skomponować pudełka - nie widziałam jeszcze żadnej negatywnej opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Szkoda bo maseczka jest genialna :(
    Ja z kolei nie jestem przekonana do tego kremu, więc posłałam go dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Trzyma i miejmy nadzieję, że to się szybko nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Na pewno masz rację :) Jestem ogromnie ciekawa ich produktów, na pewno spojrzę na Sandy Beach :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Tak szkoda bo to naprawdę genialny produkt :)

    Wierzę, że krzywdy nie zrobił, ale ja po prostu nie lubię powłoczki silikonowych balsamów :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Dziękuję Ci Madzia <3 wiesz, że ja uwielbiam Twoje :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja chyba wolę poprzednią, ale ta jest naprawdę fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Dokładnie! Bardzo mnie to ucieszyło :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Marzena Markiewicz29 grudnia 2016 17:39

    Proszę bardzo

    OdpowiedzUsuń
  53. Nie pamiętam czy ostatnio z shinybox czy z beglossy była "afera", że słabe pudełeczko, ale co się nasłucham to mi się odechciewa, za to coraz częściej myślę, żeby zamówić pudełeczko z innego kraju.

    OdpowiedzUsuń
  54. Całkiem przyjemna zawartość, tylko poza tym kremem Avena - już kiedyś czytałam o kosmetykach tej marki i miałam ochotę coś wypróbować, ale składy mnie zniechęciły, niby producent chwali się składnikami aktywnymi, a tak naprawdę ich zawartość w kosmetykach jest znikoma, słabe są takie chwyty, ale niestety nadal praktykowane przez wiele firm.
    Z Neauty miałam puder mineralny, był bardzo dobry, więc cienie pewnie też mają fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Byłabym zadowolona z tego pudełka :) zel aloesowy - to świetny produkt

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye