Lifestyle

Pielęgnacyjne porządki czyli jak nie popaść w pułapkę zbieractwa i wykorzystać wszystko w 100%.

17:54:00 Hushaaabye 59 Komentarze

Cześć Kochane.

Po ciężkim dniu wchodzisz do wanny pełnej piany, rozluźniasz się, sięgasz po coś co jeszcze bardziej umili Ci tę chwilę. Znajomy widok - trzy szampony, pięć odżywek (w końcu zużywają się wolniej), kilka butli płynów i żeli no bo jak nie wziąć gdy akurat trafiła się obniżka. Myślisz co tam - przecież to tylko żele pod prysznic i kilka peelingów, jak nie ja to rodzina. Gorzej gdy inni nie doceniają Twojej wrażliwości na kilka różnych zapachów i kolorów, ale co tam. Zagłuszasz wyrzuty sumienia wracasz do pokoju i zaczynasz swoje rytuały pielęgnacyjne, otwierasz szafkę, a tam pięć kremów, dwa otwarte sera, trzy kremy po oczy (szukasz przecież tego jedynego) i czternaście balsamów (na lato, zimę, na zły humor, z promocji i od przyjaciółki)... może razem postaramy się to okiełznać? Zgodnie z moją obietnicą zapraszam Was dziś na część drugą dotyczącą kosmetycznej selekcji - jak pozbyć się nadmiaru produktów i jak uniknąć ich chomikowania? To prostsze niż Ci się wydaje.

Zacznij etapami.


Tak jak przy kolorówce przekonywałam Was do tego by zrobić wszystko za jednym zamachem tak w przypadku pielęgnacji ja osobiście stosuję inną metodę, którą najprościej można nazwać etapową - jest nieco wolniejsza, ale za to przyjemniejsza i bardziej efektywna. Łazienka, sypialnia, a na końcu torebki i kurtki (tam potrafi się dopiero dziać magia) to taki bardzo uproszczony schemat. Nie ma sensu wynosić wszystkiego do jednego pomieszczania by przyjrzeć się swoim zbiorom, a potem dodawać sobie pracy odnosząc wszystko na swoje miejsce - wystarczy, że skupisz się na jednym pomieszczeniu - tam zacznij i tam skończ. Selekcję dobrze jest zacząć od łazienki bo tam zapewne znajdziesz najwięcej otwartych produktów, a to one odgrywają kluczową rolę, później idź do swojej sypialni, a na końcu we wszystkie tajemnicze miejsca, o których wiesz tylko Ty.

Posegreguj i znajdź odpowiednie miejsce.



Wcale nie zamierzam Cię namawiać do wyrzucania - wierzę, że jesteś w stanie zużyć te kilkanaście żeli pod prysznic bo ja też spokojnie daję radę, ale ważne jest żeby nie czynić z łazienki składowiska - posegreguj swoje produkty pod kątem tych otwartych i zamkniętych, później podziel ja na podgrupy (do twarzy, do włosów, do ciała) i znajdź każdemu osobne miejsce lub koszyczek. Będziesz miała tym sposobem lepsze rozeznanie i łatwiej poznasz czego faktycznie Ci brakuje, a czego pod żadnym pozorem nie kupować. Otwarte zostaw, zamknięte schowaj żeby Cię nie kusiły - zdaję sobie sprawę, że my kobiety uwielbiamy różnorodność i lubimy mieć trzy napoczęte peelingi, o kąpielowych umilaczach nie wspomnę, jednak gdy chcesz odgruzować swoje mieszkanie i wprowadzić ład to tym sposobem zamykasz koło - im wiecej otwartych produktów tym wolniejsze zużywanie i większe prawdopodobieństwo przeterminowania kosmetyku, a tym samym wyrzucenia Twoich pieniędzy w błoto. A tego nie lubimy bardzo.


Sprawdź termin ważności.


KAŻDY kosmetyk należy sprawdzić pod kątem terminu ważności - wierzę, że nie będziecie miały problemu z żelami pod prysznic czy balsamami, ale problem pojawia się np. w przypadku kremów do twarzy - tutaj nie wolno pozwolić sobie na niedbalstwo tym bardziej gdy produkt był już używany i bakterie z paluszków z pewnością zrobiły w czasie spoczynku na dnie szafy niezłe spustoszenie. Ja generalnie wychodzę z założenia, że nigdy nie chomikuję produktów do pielęgnacji twarzy jeśli zostały przeze mnie chociaż raz otwarte tylko po prostu zużywam jeden po drugim, w innym przypadku albo przyjmą je moje stopy, albo śmietnik. Innej opcji nie widzę - i broń Boże nie oddawać nikomu otwartego kremu do buzi czy serum. Przyjęłabyś taki prezent z uśmiechem? 

Wyczyść i jeszcze raz wyczyść!


Przy okazji posta, o kolorówce wspominałam Wam jak wielkiego bzika mam na punkcie higieny opakowań... Stosy butelek w łazience narażone są na mnóstwo zanieczyszczeń - tu coś skapnie, tu się coś zachlapie, a jak już dany produkt stoi na półce pół roku to dodajmy sobie do tego kurz i wszystkie ta łazienkowe dobrodziejstwa. Obrzydliwe. Wieczka, nakrętki, denka... to wszystko należy wyczyścić - nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak można sięgnąć po oblepiony peeling (i wcale nie tłumaczy tego fakt, że zawiera oleje!). W takim przypadku najlepiej sprawdza się babcina metoda wody z octem, która przy okazji zabije wszelkie drobnoustroje.

Żadnych promocji.


Niektórym na słowo promocja świecą się oczy i to całkiem zrozumiałe - lubimy 3za2, lubimy -40%, a już chyba najbardziej to lubimy gratisy lub prezenty. O ile środki do codziennej higieny i ich gromadzenie można jakoś racjonalnie wyjaśnić tak kupowanie hurtowej ilości pięciu różnych kremów (takie zjawiska widziałam w Rossmannie gdy obowiązywała promocja kup krem na dzień na noc dostaniesz za grosz) nie jestem w stanie pojąć. Nie jest Ci to potrzebne - poza tym kremy z drogerii to w większości czyste zło w ładnym słoiczku. Nie dawaj nabierać się promocje, nie kupuj produktów na zapas, a już na pewno nie testuj czegoś tylko dlatego, że była dobra cena - zrujnujesz i portfel i cerę. Zużywaj to co masz, obserwuj skórę, a kremy, płyny i sera z półek nie uciekną - promocje tym bardziej. 



Wykorzystuj na wszelkie sposoby.



Przyjęłam, że wyrzuciłaś stare produkty, a to co zamknięte i ładnie wyczyszczone znalazło miejsce tam gdzie powinno. A co z produktami, które niestety zostały otworzone i niekoniecznie dobrze się sprawdzały w miejscach do tego przeznaczonych? Wykorzystaj je na wszelkie możliwe sposoby. Złota zasada mówi - stopy zniosą wszystko. I tego się trzymam. Kremy lub sera zawsze lądują na stopach. Żele do buzi, pianki, które Cię podrażniają - umyj nimi wannę lub toaletę. Olejki, które nie sprawdziły się na włosach? Zużyj do prania pędzli lub dodaj do kąpieli. Szampon? Świetnie domywa podłogi. Odżywki i maski do włosów? Nie ma lepszego sposobu na depilację (swoją drogą ostatnią piankę czy żel miałam chyba ze 2 lata temu. Sposobów na zużycie produktów jest całe mnóstwo! Ogranicza Cię tylko wyobraźnia :) A na pewno będzie Ci lepiej z faktem, że drogi krem wsmarowałaś w stopy niż wyrzuciłaś do śmietnika (niech i one zaznają luksusu!).

Porządki w swojej pielęgnacji robię bardzo często - szczególnie tyczy się to kwestii oczyszczania fizycznego. Prowadzenie bloga samoistnie przyczynia się do tego, że tych produktów jest dużo - sama mam ich całą komodę jednak tak samo szybko jak do mnie przychodzą tak szybko je zużywam - często śmieję się, że jestem jak kosmetyczny odkurzacz bo nie ma szansy żeby cokolwiek się marnowało, a jeśli faktycznie czuję się przytłoczona ilością kosmetyków z danej gamy po prostu je oddaje (oczywiście te nieruszone). W moich zbiorach wszystko posegregowane jest grupowo - mam osobną półkę na produkty do włosów, osobną do twarzy, osobną do ciała i jeszcze jedną, którą zajmują kosmetyki otwarte - na zamknięte nawet nie patrzę i dopiero gdy dana rzecz się skończy sięgam po następną. Taki schemat pozwala mi oszczędzać przede wszystkim pieniądze - nie kupuję na zapas, nie korzystam z promocji gdy nie ma REALNEJ potrzeby. No i mam czyste sumienie :)

Dajcie koniecznie znać jak to wygląda u Was! :)

Buziaki!

Inne w tej kategorii

59 komentarzy:

  1. Karolina Piotrowicz9 stycznia 2017 18:10

    Też mam bzika na punkcie czystości opakowań, najbardziej w kolorówce. Wyglądają jak nowe. :) Mam szalaban na kupowanie kosmetyków mam ich za dużo i muszę zużyć to co mam.. Wpis naprawdę super! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie jeat bardzo podobnie 😉 ostatnio miałam żel z Fa to zużyłam to do mycia nocnika bo był mocno perfumowany i ładnie maskował brzydkie zapachy 😉 Teraz staram się mieć mniej kosmetyków otwartych. O ile zapasy można mieć to z otwartymi gorzej się uporać 🙂

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika moni-beautyblog.blogspo9 stycznia 2017 18:13

    Ja akurat w lazience trzymam tylko po jednym otwartym kosmetyku a reszte mam schowana w kartonikach. Chociaz dalej nie moge oduczyc sie chomikowania to chociaz panuje nad zuzywaniem w terminie, moze ktos uznac to za nienormalne, ale nawet prowadze spis kosmetyków jakie mam w domu na stanie w wordzie :p to mi pozwala kontrolowac co powinnam w pierwszej kolejnosci otworzyc :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się udało ogarnąć z zapasami na święta, obdarowałam kobiety z rodziny i one były szczęśliwe, a ja jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nietrafiony kosmetyk i u mnie nieraz trafiał do pielęgnacji stóp, ale wanny czy podłogi jeszcze szamponami nie myłam hahaha ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Iwona Angelika9 stycznia 2017 18:50

    Ja jestem osobą pedantyczna.
    Wszystko jest na osobnej półce w łazience, posegregowane :)
    Tego samego dotyczy garderoba, kuchnia :D
    A co do promocji to nie mam takiej potrzeby kupować na zapas. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie pod prysznicem panuje ład:) a na wannie nie ma ani jednego kosmetyku. Cieszę się z tego stanu, bo nic mnie nie przytłacza i łatwiej mi wybierać co użyję, bo ja ślepa jestem i po omacku muszę.
    Też nie ogarniam zakupu kilku kremów na zapas, bo to się zużywa się miesiącami. Dziś u siebie prezentowałam ile rocznie zużywam kosmetyków i jak szybko tworzą się długotrwałe zapasy. Na szczęście nigdy nie miałam problemu z kupowaniem zapasów. Mam zapasy kosmetyków, które dostaje od marek, ale sporo ostatecznie i tak puszczam w świat:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja niestety jestem osobą, która kusi się na promocje i na nowości, więc kupuję sobie hurtowo kosmetyki, a później ich nie zużywam i muszę wyrzucić..

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie chowam otwartych kosmetyków z powrotem do zapasów:) A wszystkie nieotwarte mam w pudełkach i dodatkowo spisane na liście z podziałem na kategorie i z datami ważności:) Zapasy mam, ale wszystko zużywam. A jeśli coś mi się odwidzi i stwierdzam, że nie będę jednak otwierać to daję rodzinie albo czasem robię jakiś konkurs bo może komuś innemu się bardziej przyda. Nie lubię marnowania:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekałam na ten wpis! O ile z kolorowka jakoś sobie radze, tak ogarniecie produktów pielęgnacyjnych to nie lada sztuka. Muszę się jednak za to w końcu zabrać, bo niestety sporo kosmetyków się u mnie marnuje...

    OdpowiedzUsuń
  11. Szafa Zapachów9 stycznia 2017 20:03

    Przydatny post! Ja ostatnio nazbierałam strasznie dużo kosmetyków do ciała i przynajmniej teraz się powstrzymam żeby nie otwierać wszystkiego na raz :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny post, twoje rady stosuje od dawna.

    OdpowiedzUsuń
  13. Stosuje dokladnie takie zasady. Zużywam, segreguję lub wyrzucam czy oddaję. Nie lubię nadmiaru kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie chyba najbardziej zgubne jest to trzymanie kosmetyków w różnych miejscach. Trochę w łazience, trochę w komodzie w pokoju... Gdybym miała wszystko na widoku, to może i bym zużyła, a jak leży po kątach, to zapominam...

    OdpowiedzUsuń
  15. Uuuuu temat rzeka :D Jestem w trakcie pozbywania się zapasów z zakazanego kartonu :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja na wakacjach zebrałam wszystkie produkty i wypisałam sobie w wordzie wg daty ważności - i teraz patrząc na tą listę otwieram po kolei dany kosmetyk :) Nie lubię mieć otwarte za dużo, bo boję się, że mogę nie zdążyć zużyć i zwyczajnie się zepsuje;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajny wpis,myślę że nie jedna blogerka powinna go przeczytać :) Ja sama mam z tym problem i czasem kupuje na zapas. Dobrze jeśli jest komu jak oddać, gorzej jeśli się marnuje i wyrzuca. Ja często przepadam na promocjach w sklepach w necie ( podświadomie kupuje więcej by załapać się np. na promocje czy darmową wysyłkę )

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę przyznać, że był taki czas, gdy moja szafka z zapasami się nie domykała, ale na szczęście już dawno się ogarnęłam i dobrze mi z tym. Na jednym z blogów przeczytałam dzisiaj, że dużo przyjemniej pójść do drogerii i kupić sobie krem czy inny kosmetyk aniżeli wyciągać go z szafki z zapasami i coś w tym jest. Promocje czasem robią swoje, ale nie kupuję już kosmetyków, które miałaby czekać na zużycie miesiącami, tylko raczej są to produkty pierwszej potrzeby. Jak nie ta promocja to prędzej czy później pojawi się inna, podobna lub nawet lepsza. "Porządki" w pielęgnacji robię często, lubię wiedzieć co mam, ile mam do zużycia i przede wszystkim nie chcę dopuścić do tego by jakiś kosmetyk się przeterminował. Super wpis, myślę, że wielu osobom da do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja mam otwarte po jednym kosmetyku pielęgnacyjnym z każdej kategorii i za następny zabieram się dopiero po zużyciu pierwszego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam teraz w użyciu krem na dzień i noc w sumie to już je kończę, mam w zapas tylko jeden komplet który jeszcze nie był otwarty. Zawsze robię tak że coś zdenkuje robię nowe zdjęcia np kremu i zaczynam odrazu używać, a nie wkładam spowrotem do szafy. Higienę wśród kosmetyków również staram się używać. Jedynie zapas mam w żelach bo one idą mi bardzo szybko.

    OdpowiedzUsuń
  21. Magdalena Musińska10 stycznia 2017 09:31

    pamiętam jak jeszcze niedawno miałam kosmetyki poupychane we wszystkich możliwych wolnych szafkach i skrytkach, nie wiedziałam ile tego mam, dopóki nie zaczęłam sprawdzać terminów ważności... okazało się że część kosmetyków jest przeterminowana, a części nie używam bo się nie sprawdziły a żal było mi je wywalić. Teraz sukcesywnie zużywam kosmetyki i nie otwieram nowych, nie kupuję na zapas, jak mam czegoś za dużo to dzielę się z mamą i siostrą, staram się sprawdzać stan kosmetyków na bieżąco, przynajmniej raz na miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  22. No cóż różnie to bywa....
    Są kosmetyki, których mam pojedyncze egzemplarze, są takie, w przypadku których każda promocja powoduje błysk w oku i drżenie rąk. Są też promocje takich kosmetyków, ktore nawrzucam do koszyka i za kwadrans się pukam w głowę, że jednak nie potrzebuję.
    Najlepszą metodą na promocje jest w moim przypadku - odczekać i ochłonąć. Ale jak to w życiu bywa, to co najlepsze wcale nie jest najprostsze :D

    OdpowiedzUsuń
  23. I u mnie dokładnie tak samo :) Nienawidzę ufaflunionych produktów, czyszczę jak tylko widzę, że coś jest nieładnie :)

    Bardzo dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  24. No i pięknie :D przynajmniej nocnik czysty jak łza - ja też małego wanienkę szoruję żelami Dove :)

    OdpowiedzUsuń
  25. ooooo to podziwiam! ja zbyt leniwa jestem na takie spisy, ale to na pewno fantastyczna opcja!

    OdpowiedzUsuń
  26. a spróbuj :D zobaczysz wszystko schodzi jak złoto :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Pięknie pięknie! Tak trzymać! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. O ja uwielbiam te posty - pamiętam jak dwa lata temu wrzuciłaś te wykresy :) Dopiero wtedy człowiek uświadamia sobie tak naprawdę ile tego wszystkiego schodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Niedobrze :( Pewnie dużo się marnuje :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Pięknie Ewelinka, ale Ty też jesteś taki mały odkurzacz bo wiem, że zużywasz praktycznie wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja też chyba wolę porządki w kolorówce... jakoś zgrabniej mi to idzie i jest mniej czyszczenia, ale jednak z pielęgnacją muszę się uporać tak czy siak bo nie da się wszystkiego spamiętać przy takiej ilości napływających produktów... sama wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie otwieraj pod żadnym pozorem :) Zobaczysz jak wtedy zgrabnie pójdzie Ci zużywanie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też nie - z czasem to po prostu przytłacza.

    OdpowiedzUsuń
  34. To może warto by kupić sobie jeden duży koszyczek i tam wszystko schować? Przy każdym otwieraniu miałabyś pogląd na to co jest :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Hahahahah domyślam się dlaczego jest nazwany "zakazanym" :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo mądrze i rozsądnie - podziwiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja mam tak niestety z Yves Rocher... kolejny darmowy flakon kusi żeby dołożyć coś do koszyka :) Dlatego odlubiłam newsletter :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo ładnie! Najlepszy sposób na racjonalne zużywanie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Racjonalne i mądre podejście - produkty do codziennej higieny mogą być pootwierane pod warunkiem, że nie jest ich 20 hahaha :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja też tak miałam... kosmetyki dosłownie wysypywały się z szafek a ja straciłam całą przyjemność z ich stosowania bo wiedziałam, że muszę robić to szybko by wziąć następny :/ Totalnie bezsensu...

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja też zawsze daję sobie na wstrzymanie - w poście o racjonalnych zakupach właśnie pisałam, że takie przeczekanie tematu zazwyczaj obnażają jak bardzo absrudalne są nie raz nasze "potrzeby" :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Masz rację - na pewno coś w tym jest. Ja zauważyłam, że im więcej produktów gromadzę tym czerpię mniejszą radość z samego ich używania bo już gdzieś z tyłu głowy krąży myśl, że muszę zrobić to jak najszybciej bo w kolejce czeka kolejne 5 butli balsamów... bardzo zgubne i odkąd mocno ograniczyłam ilość paczek czy prezentów, które do mnie spływają czuję się o niebo lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  43. Szkoda tylko, ze nie zawsze mi to wychodzi :D to danie na wstrzymanie.

    OdpowiedzUsuń
  44. Oj że mną nie jest tak łatwo. Uwielbiam promocje zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki azjatyckie. Ale raczej zużywam niż wyrzucam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Oj, nie ma co podziwiać ;) Stwierdziłam, że mam zdecydowanie zbyt dużo nawilżaczy do ciała, a przy okazji posegregowałam resztę ;). Taka lista jest pomocna i pozwala ocenić zarówno zapasy jak i kolejność otwierania, aby nic się nie zmarnowało;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Już od dawna nie daję się wciągnąć w szał promocyjnych zakupów - nie zbieram kosmetyków na zapas (chyba że otrzymałam je w prezencie, ale to jest akurat logiczne) i zużywam to, co jest otwarte, kiedy się kończy - idę do sklepu po nowe. Proste :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ale się zgrałyśmy z wpisami na naszych blogach. Ja, Ty i odcienie nude – wszystkie tak naprawdę krążymy wokół jednego tematu :) i to jednego dnia! A ze stopami uważaj! Kiedyś natarłam moje kremem do twarzy, który miał dobrą datę ważności, ale dziwnie pachniał i nie chciałam go mieć blisko nosa. Stopy mnie swędziały tak, że mało nie zwariowałam :>

    OdpowiedzUsuń
  48. U mnie stoją pudła z zapasami i co chwila coś tam wpada...ale przyjęłam ze będę zużywać sukcesywnie by nic się nie przeterminowało, bo w takich ilościach ot o nie trudno. Tym bardziej jeżeli chodzi właśnie o kremy do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  49. Minimalizm kosmetyczny i ogólny porządek krąży w mojej głowie od roku i tak sobie w niej dojrzewa :) Na pewno w ubiegłym roku kupiłam dużo mniej "kosmetycznych zachcianek" niż w poprzednich latach ale nadal nie jestem z siebie zadowolona. O ile w kolorówce idzie mi całkiem nieźle, tak z pielęgnacją bywa różnie i czasami daję się ponieść :) Co kilka miesięcy robię sobie przegląd produktów, sprawdzam daty ważności a te, które się u mnie nie sprawdziły (a są jeszcze "ważne") oddaję rodzinie bądź znajomym, może im się przyda? :) W każdym bądź razie dziękuję za ten post, dostałam jeszcze większej motywacji :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Raz próbowałam zastosować odżywkę do depilacji i już wiem, że nigdy więcej - tak podrażnionej skóry nóg nie miałam od lat :P Nie warto zużywać na siłę produktów, jeśli na to nie zasługują ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Poważnie? Szybciej zużywasz szampon niż odżywkę? U mnie jest odwrotnie :) Ja staram się w miarę na bieżąco kontrolować swoje zapasy i chomicze zapędy, ale rzeczywiście promocje czasem zabijają moje chęci. Jeśli chodzi o takie tradycyjne zakupy to rzeczywiście już od długiego czasu raczej nie kupuję nic, co miałoby leżeć i czekać, ale czasem daję się skusić na jakiegoś boxa. Albo dwa :) No i chęci znów szlag trafia :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Pierwszy akapit - jakbym czytała o sobie :) Na swoją obronę mam jednak to, że mimo ogromnych zapasów staram się nie otwierać wielu produktów tego samego typu w jednym czasie. Mam też takie, które muszę kupować na bieżąco. Może jednak nie jest tak źle?

    OdpowiedzUsuń
  53. ostatnio poszalałam za bardzo i faktycznie nie mam już gdzie trzymać zapasów... koniecznie muszę się ograniczyć, bo sama przyłapałam się na tym , że nie robie nic innego tylko szukam jakiś nowych kosmetyków online...

    OdpowiedzUsuń
  54. Skąd ja to znam oj skąd. Teraz też zdarzają mi się łupy zakupowe ale stosuję je z umiarem zwłaszcza kolorówkę, bo ta kończy się najwolniej i z powodzeniem omijam szerokim łukiem te znane promocje.

    OdpowiedzUsuń
  55. Na moje szczęście nie jestem maniaczką zbieractwa kosmetyków pielęgnacyjnych :-) Zużywam wszystko na bieżąco. Jedynie, co posiadam w ilości więcej, niż jeden, to odżywki do włosów, ponieważ moje włosy szybko się przyzwyczajają do odżywek oraz zapas olejku z Isany, który idzie jak woda :-)

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja w końcu "pozbyłam się" większości swoich zapasów pielęgnacyjnych :) Mnóstwo kosmetyków oddałam siostrze, mamie i przyjaciółkom, a naprawdę mnóstwo zużyłam sama. Pamiętam jak dziś, gdy szafka z zapasami ledwo się domykała. Obecnie jestem na takim etapie, że widzę już jej tyły! Niesamowicie mnie to cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  57. No niestety, ale postanowiłam to zmienić!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.