Opalenizna z butelki czy to w ogóle może się udać? Sunkissed - Samoopalający żel.

Cześć Kochane.

Wszystkie doskonale wiemy, że skóra muśnięta słońcem wygląda po prostu lepiej i o ile alabastrowa cera pasuje nielicznym tak większa część z nas tęskni już za latem i złocistym, zdrowszym odcieniem skóry. Nic dziwnego - subtelna, nieprzesadzona opalenizna potrafi dodać uroku każdemu niezależnie od koloru włosów, oczu i tonacji cery, a gdy koloryt jest wyrównany czujemy się ze sobą znacznie lepiej. Za nami sezon studniówkowy, okres karnawału, a już niedługo czeka nas czas wesel - ze zgrozą myślę o wszystkich kobietach, które przed ważnymi uroczystościami biegają do solarium po karnety na kilkadziesiąt minut, a później w nadziei na szybką i efektowną opaleniznę narażają się na szereg chorób czy uszkodzeń skóry. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o szybkim, nieszkodliwym sposobie na skórę muśniętą promieniami słońca - zdrowszą, rześką i piękniejszą i pachnącą rajskim kokosem. Czy to w ogóle możliwe?


Czy dobry samoopalacz musi kosztować krocie?


Swego czasu w blogosferze królowały produkty marki Vita Liberata i choć genialne w swej jakości to niestety są tak koszmarnie drogie, że mało kogo stać jest na regularne kupowanie pianki w cenie 170 zł za opakowanie (o tym produkcie przeczytacie u mnie niebawem). W naszej świadomości utarło się więc, że dobry jakościowo, ładnie pachnący i dający natychmiastowy efekt samoopalacz musi kosztować dużo.... tymczasem do drogerii Hebe właśnie został wprowadzony bardzo niepozorny, powiedziałabym nawet, że wcale nie kuszący swoim wizualnym wyglądem produkt, który zapewni Wam wszystko to o czym przed chwilą wspomniałam - szybki, widoczny efekt, żadnych zacieków i zero nieprzyjemnego zapachu... a wszystko to w cenie 25 zł/ 150 ml. Można? Można.

Sunkissed - Samoopalający żel do ciała.


Sunkissed jest brytyjską marką, która słynie tylko i wyłącznie z produkcji kosmetyków samoopalających - w ofercie znajdziecie tak naprawdę wszystko... od pianek, przez żele, aż po balsamy i dodatki ułatwiające ich aplikację. Jest to marka dostępna na wyłączność w sieciach drogerii Hebe i to tam właśnie należy ich szukać. Jej podstawową zaletą jest mnogość możliwości i bardzo przyjazne ceny nie przekraczające 25 zł za sztukę co w stosunku do wspomnianego samoopalacza VL robi naprawdę ogromną różnicę. Swój duet - samoopalający żel do ciała oraz rękawicę przetestowałam na milion różnych sposób bo producent zapewnia nas o jego wodoodporności - jak wypadł w praktyce?

Kokosowa świeżość.


Konsystencja samoopalacza może początkowo przytłoczyć :) Po wyciśnięciu z dozownika (zupełnie tak jak żel do depilacji) naszym oczom ukazuje się mrocznie brązowy żel, który w kontakcie z powietrzem zaczyna nabierać objętości. Kolor początkowo może wydawać się absolutnie nie do przyjęcia, ale bez obaw... idealnie dopasuje się do Waszej skóry. Co ważne - zwróćcie uwagę na oznaczenie umieszczone na górze butelki - ja zrobiłam błąd i przez swoje gapiostwo wzięłam wersję do skóry z chłodną tonacją zamiast ciepłej, ale wielki plus dla marki za dwa rodzaje żeli. Po wyciśnięciu z opakowania od razu uderzy w Was kokosowy, mocny zapach - absolutnie nie czuć w nim żadnego aromatu typowego dla kosmetyków samoopalających. Kokos przywodzi mi na myśl lato i tę słynną nutę olejków do opalania - jest bardzo przyjemny i długo utrzymuje się na skórze.

Jak prawidłowo aplikować samoopalacz?


Rękawica (możecie ją kupić osobno w cenie 25zł.) , którą widzicie to zbawienie przy aplikacji samoopalacza - chroni przed powstawaniem zacieków, a jego piankowa struktura sprawia, że produkt idealnie stapia się ze skórą. Szczerze powiedziawszy nawet nie próbowałam nakładać go palcami bo zaraz przed oczami mam wizję paskudnych zacieków i niedociągnięć w problematycznych miejscach typu kolana. Samoopalacz nakładamy na suchą skórę, ruchami kolistymi. Dobrze jest wcześniej wykonać peeling by wygładzić powierzchnię ciała - absolutnie nie stosujemy samoopalacza w dniu, w którym wykonywałyśmy depilację! Należy odczekać minimum 24 godziny bo można nabawić się niezłego uczulenia i podrażnienia. Czy zakup rękawicy jest koniecznością? Moim zdaniem tak - pozwoli zaoszczędzić nerwów i czasu, a przy okazji posłuży Wam długimi miesiącami bo pierze się ją w wodzie z dodatkiem mydła.

Jaki efekt zapewnia żel Sunkissed?


NATYCHMIASTOWY - tuż po nałożeniu zauważycie, że odcień skóry wyraźnie się zmienia - nienachalnie, zdrowo i bez żadnej sztuczności. Chciałam strasznie pokazać Wam to na zdjęciu, ale jest niesamowicie ciężko uchwycić przejścia ze względu na fakt, że żel stapia się tak fantastycznie, że ciężko jest to w ogóle wyłapać. Generalnie już po jednej aplikacji efekt jest zadowalający jednak z każdą kąpielą czy prysznicem będzie zanikać. Wodoodporność tego kosmetyku bardziej polega na tym, że w sytuacji upalnej pogody, tańców czy spotkania z deszczem nic z Was nie spłynie - żel pod prysznic szybko sobie z nim poradzi :) By utrwalić i lekko wzmocnić kolor można dokładać codziennie po jednej warstwie samoopalacza, aczkolwiek nie należy się nastawiać, że utrzyma się on przez kilka dni. Nazwałabym go produktem doraźnym :) Trzeba także wziąć pod uwagę, że szybko się kończy - to może być spora wada gdy zechcecie korzystać z niego często. Jestem bardzo zaskoczona, że w tej cenie można znaleźć coś co zapewni ładny i schludny efekt, a przy okazji uraczy tak wspaniałym zapachem lata! Jeżeli więc szukacie czegoś co pozwoli Wam na muśnięcie skóry delikatną opalenizną - bez obaw możecie sięgnąć po żel Sunkissed :)

Buziaki!


17 komentarzy:

  1. Nie lubię się opalać i pewnie nie zmieni się to w najbliższym czasie. Po prostu uwielbiam swoją bladosc :D ale spróbować tego produktu mozna :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W kwestii tego typu produktów jestem chyba przypadkiem beznadziejnym :D Ja tak naprawdę nie wiem jak tego używać, bo rzeczywiście można nałożyć na jakiś fragment skóry, ale zawsze potem wydaje mi się, że wygląda to zabawnie, że nogi są takie lekko opalone, a reszta blada. Oczywiście inny sposób to aplikacja na całe ciała, ale potem jest wyraźny kontrast z cerą. Chyba jednak tego do końca nie ogarnę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam produkty Vita Liberata, ale rzeczywiście ich ogromną wadą jest cena :( Świetnie, że powstają produkty o podobnym działaniu, jednak w bardziej przyjaznej dla portfela cenie. Niestety nie mam w pobliżu Hebe, więc może być ciężko z zakupem, ale zapisuję na listę i jak będzie okazja to z pewnością kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Małgorzata Margaretka19 lutego 2017 15:36

    Używam w okresie letnim, bo staram się nie nadużywać słońca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie znoszę się opalać! To dla mnie prawdziwa katorga leżeć na słońcu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wcale nie jesteś przypadkiem beznadziejnym i zabraniam Ci tak mówić! :) Myślę, że to kwestia właśnie wspomnianej rękawicy - ona pozwala na perfekcyjne wtopienie się produktu w skórę i finalnie osiągamy efekt drugiej, lepszej skóry :) wierz mi to bardzo proste! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też uwielbiam ich piankę, ale nigdy nie zdecydowałabym się na jej regularne stosowanie... 170 zł?! to dla mnie absolutnie nie do przejścia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze :) Bezpieczniej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy jakoś nie miałam przekonania do samoopalaczy, głównie ze względu na to, że kojarzy mi się to z brakiem schludności i obawą, że zaraz zostawię gdzieś po nich ślad na ubraniach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tej marki jeszcze nie miałam, ale w zapasie mam samoopalacz Bielendy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kosmetycznie nawiedzona19 lutego 2017 17:35

    Tu przynajmniej mamy normalną cenę. Samoopalacz Vita Liberata kosztował fortunę, a kompletnie się u mnie nie sprawdził. Nie warto przepłacać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo miło wspominam Vita Liberata, będę miałam Sunkissed na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zobaczyłam ten ciemny brąz to myślałam że się okaże ze wcale nie jest dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tą ceną, to mnie zabiłaś! :-) Tego szukałam, dobrego i taniego, który nie zrujnowałby mojego portfela. Chyba nawet mogłabym przeżyć to, że dosyć szybko się kończy. Na pewno się w niego zaopatrzę, brakuje mi już opalenizny letniej, a nie chcę chodzić do solarium.

    OdpowiedzUsuń
  15. O kurcze, w takiej cenie chętnie go przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czuję się skuszona. Na pewno przed latem sobie go sprawię, ale dodać skórze odpowiedniej barwy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye