Perfumy molekularne czyli nisza dla wybranych - Zarkoperfume Pink Molecule 090 09

 Cześć Kochane.

Mówi się, że perfumy są absolutnym dopełnieniem każdego człowieka, ale znalezienie tych idealnie skrojonych pod gust, charakter i cechy osobowości jest naprawdę trudne. Marki zajmujące się produkcją perfum prześcigają się w wymyślaniu co raz to nowszych nut zapachowych, często polegających na skomplikowanych syntezach chemicznych i wierzcie mi... to dopiero początek perfumeryjnych rewolucji. Niszowy producent jakim jest Zarkoperfume proponuje Wam coś więcej niż zapach w dosłownym jego znaczeniu. Poznajcie dziś razem ze mną flakon molekuł - aromatu, który zbuduje się na Twojej skórze w wyjątkowy dla Ciebie sposób.



Czym są perfumy molekularne?



Można by powiedzieć, że odpowiedzią rosnące wymagania klienta, który pragnie wyróżniać się na tle innych. Znacie to uczucie gdy jesteście już pewne, że oto właśnie znalazłyście swój ukochany, idealnie skrojony zapach i po czasie okazuje się, że co druga koleżanka pachnie niemalże identycznie? Perfumy molekularne zostały stworzone tak by w kontakcie ze skórą (a tę jak wiadomo każdy ma inną) budowały swój końcowy aromat w sposób bardzo indywidualny. Oczywiście wybrana molekuła (jest ich na rynku kilkanaście do wyboru) ma swoją bazę, ale to w jaki sposób rozwinie się na skórze będzie zależało już od wielu innych czynników takich jak pH skóry, choć przykładów można podać znacznie więcej. Problem z tego typu perfumami jest o tyle dziwny... że znalezienie molekuł idealnie pasujących do skóry będzie trudne - bywa tak, że aromat wyczuwa się niesamowicie mocno, ale bywa także, że bardzo szybko zanika - przed podjęciem finalnej decyzji o zakupie dobrze jest wypróbować kilka zapachów w formie próbki.


Powiew luksusu.


Perfumy molekularne są drogie choć oczywiście to także pozostaje w kwestii bardzo indywidualnej. Moja dzisiejsza propozycja Pink Molecule Zarkoperfume to koszt 535 zł za 100 ml (do kupienia wyłącznie w perfumeriach Mon Credo) - cena w przeliczeniu ma mililitry przestaje być tak mocno przerażająca bo sięga półki perfum sygnowanych przez projektantów czy wielkich marek stricte kosmetycznych, a należy pamiętać, że w tym przypadku mamy do czynienia z niszą samą w sobie - zapachu molekuł nikt nie będzie w stanie podrobić. Co ciekawe flakon Zarkoperfume skrojony jest bardzo minimalistycznie - powiedziałabym, że jak na tę półkę cenową to nawet zbyt skromnie, jednak to siła aromatu zamkniętego w butelce ma rozkochiwać w sobie dużo bardziej niż jego wizualna otoczka.

Różowy szampan nad Nordycką wodą.


Zapach Zarkoperfume inspirowany jest mistyką, a sam autor perfum do ich stworzenia wykorzystał wyobrażenia o skandynawskich krajobrazach. Pink Molecule jest połączeniem wiosennego wiatru, wody i ciemnego drzewa - dopełniony klimatem mistyki i różowego szampana w tle. Opisy perfum potrafią być barwne niczym poematy i tak właśnie próbowałam wyobrazić sobie historię jego tworzenia podczas pierwszego otworzenia flakonu. Pierwsze spotkanie zmysłu powonienia z aromatem budzi... ciekawość. Nie będziecie w stanie jednoznacznie określić, w którą stronę tak naprawdę się rozwinie - we flakonie pachnie naturą - pachnie łąkami, roślinami i tajemiczymi kwiatami natomiast na skórze rozwija całą gamę akordów począwszy od bardzo dziewczęcych słodkich przeskoków bo bardzo uwodzicielskie, seksowne i głęboko zapadające w pamięć nuty, których nie sposób jest określić kilkoma sposobami. Pink Molecule zdecydowanie najładniej pachnie po godzinie - mam wrażenie, że wtedy rozwija swoje tajemnicze skrzydła i wtedy nabiera najbardziej wyrafinowanego charakteru bowiem słodkie, letnie nuty łączą się wykończeniem traw, łąki i drzewa by po czasie całkowicie przenieść się do frywolnego, lekkiego i rześkiego zapachu, który mocno identyfikuję z okresem letnim. 

Cóż wyjątkowego jest w molekułach Zarkoperfume? Absolutnie wszystko. Szczerze powiedziawszy nigdy nie spotkałam się z czymś co zapewniłoby mi aż taką zabawę z aromatami - gdy po raz pierwszy spotkacie się z perfumami tego typu zrozumiecie, że to całkowicie inny wymiar niż znany Wam do tej pory. Już samo obserwowanie jak zmieniają się w czasie to nie lada gratka dla wielbicieli perfum, a poszukiwanie tej wymarzonej, skrojonej pod Was i Waszą osobowość nuty to prawdziwe piękna historia. Pink Molecule to dla mnie strzał w dziesiątkę i powiem Wam, że spośród kilkunastu próbek udało mi się znaleźć tylko dwa aromaty odpowiadające mojej skórze... czuję się jakbym znalazła swojego małego Świętego Graala.

Jeżeli jeszcze nie próbowałyście takich innowacji... musicie koniecznie dać temu szansę!

Buziaki!

18 komentarzy:

  1. Dla mnie cena absolutnie zaporowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie raz rozmawiałam z osobami, które jak znalazły już ''swój zapach'', to były w stanie wydać na nie każde pieniądze. Zresztą perfumy dobrej jakości, to nie jest zakup na miesiąc czy dwa, a minimum rok. Oczywiście taka cena wydaje się być przesadzona, ale cóż - to nie jest zwykły zapach, który zniknie po godzinie i na każdej osobie będzie pachnieć tak samo :)

    Ja wciąż szukam swoich perfum. Kiedyś miałam swój ulubiony zapach, ale jak to bywa z ulubionymi produktami - w końcu wycofują je z rynku, niestety. Szuka, szukam i może kiedyś znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak molekularne perfumy :) Cena wysoka, ale pomyślę o takim zakupie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Totalnie nie moja bajka :) Ale jako ciekawostkę dobrze poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam i bardzo je lubię ! Przypominają mi w minimalnym stopniu męski zapach ale faktycznie u każdego jest delikatnie inny. Mieszkam w Kopenhadze, tutaj ten perfum jest mega popularny pośród młodych dziewczyn ! Absolutnie wyjątkowy <3 Z tym,że tutaj stacjonarnie nie musimy wydawać na niego aż takiej zawrotnej kwoty jaką podałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nadal poszukuję swojej ulubionej, wyjątkowej gamy zapachowej. najbardziej chyba pasują mi zapachy Diesla, Givenchy, Ck aczkolwiek kocham Black Opium od Yves Saint Laurent Hazel. Ogólnie YSL rozpieszcza mnie na każdym możliwym poziomie ale to już inna bajka. Marka o której wspominasz jest dla mnie nowością, aczkolwiek o molekularnych zapachach miałam okazję czytać już parę lat temu. Często podobają nam się zbliżone zapachy, więc kto wie, może akurat ten aromat przypasowałby moim gustom :) Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Perfumy molekularne to musi być prawdziwy odjazd, tym niemniej moje zapachy, którym wierna jestem od lat to Miracle So Magic! z Lancome, Endless Euphoria Calvin Klein i Versace Bright Crystal... Fajnie, że perfumeria Mon Credo jest w Warszawie- z przyjemnością się wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam Alien, oraz zapachy Givenchy. Przyznam, że te bardzo mnie zaintrygowały :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie zainterygowałaś tymi perfumami! Pierwsze o nich słyszę :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, intrygujące :) Mój ulubiony zapach to black opium YSL :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja sie nie zgadzam tlyko z tytułem posta , nisza wcale nie jest dla 'wybranych' :D mam jeszcze kilkanaście próbek z niszy, mam i perfumy z mainsteremu w niszy po prostu trzeba umieć się 'poruszać' :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz słyszę o tych perfumach, myślę, że w przyszłości się na nie skuszę, bo ostatnio pokochałam perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam kiedyś próbkę Escentric Molecule, 01 - albo mam do nadal. To był taki ciepły zapach. Zapach ciepła, ot co.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiedziałam o istnieniu takich perfum. Bardzo mnie zainteresowały :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pragnę takich perfum, ale ta cena.. Ahh.. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczerze powiem, że opis zapachu brzmi pięknie, ale nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak to pachnie :-) Cena dla mnie jest nie do przeskoczenia, ale to oczywiście kwestia indywidualna.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye