Czy to koniec ery płynów micelarnych? LRP Effaclar Eau Micellaire.

Cześć Kochane.

W dobie dzisiejszego kultu oczyszczania twarzy w kilku etapach płyny micelarny odeszły troszeczkę do lamusa - gdzie nie spojrzę okiem tam wszechobecne zmywanie zanieczyszczeń olejami, magicznymi rękawiczkami lub żelami milion w jednym i o ile z pierwszą metodą zgadzam się w 100% i sama z takowego korzystam tak nadal dobry płyn micelarny jest swego rodzaju bazą w mojej łazience. Kiedyś wszystkie korzystałyśmy z płynów micelarnych i nie wiem z jakiego powodu w okół nich urosła otoczka czegoś zbędnego lub złego - w każdym razie słyszy się o nich rzadziej, a one wyparte przez różne specyfiki czekają grzecznie na powrót swoich użytkowniczek (kiedy np. okazuje się, że OCM przyniosło więcej szkody niż pożytku). Płyn micelarny stanowi absolutną podstawę mojego demakijażu i tak naprawdę jest jednym kosmetykiem w kwestii pielęgnacji twarzy, co do którego nie mam większych wymagań.

Trójetapowe oczyszczanie twarzy.


To jedna z większych rewolucji jaką wprowadziłam w swojej pielęgnacji (pisałam o niej dokładniej TUTAJ) - tam też pojawia się płyn marki La Roche Posay, który poznałam dzięki MAZGOO, i który wzbudził moje zainteresowanie marką znaną mi do tej pory głównie z serii Effaclar dla skóry mieszanej, tłustej i trądzikowej - to właśnie z niej pochodzi produkt, o którym dziś Wam opowiem. Wracając jednak do kwestii trójetapowego oczyszczania twarzy to płyn micelarny stanowi jego absolutną bazę - rozpuszcza wierzchnią warstwę makijażu twarzy i oczu i tak naprawdę wykonuję połowę roboty za olej, po który sięgam w następnej kolejności. Dlaczego tak? Strasznie nie lubię uczucia rozpuszczania podkładu przez olej - mazianie twarzy w całym tym rozpływającym się makijażu to nie jest fajne uczucie. Od płynu micelarnego wymagam więc przede wszystkim skuteczności przy jednoczesnej delikatności (życie z alergią oczy to wcale nie jest łatwa sprawa). Ma ściągnąć jak najwięcej i nie podrażniać skóry. Produkt, który poznałam dzięki Magdzie spodobał mi się na tyle mocno, że bez obaw sięgnęłam po dużą butlę LRP - tym razem wody micelarnej z serii Effaclar.


To płyn, który łączy dokładnie to o czym wspomniałam wyżej - skuteczność i jednoczesną delikatność. Jest przeznaczony do skór mieszanych, tłustych i trądzikowych, ale też... wrażliwych, dlatego właśnie zdecydowałam wybrać właśnie tę wersję bo wydawała mi się wręcz skrojona pod moje wymagania i potrzeby. Prosta, schludna butelka kryje w sobie 200 ml płynu o delikatnym, morskim zapachu. Jest w miarę przystępny cenowo - musicie szukać dobrze zaopatrzonych aptek lub pokusić się o zamówienie online bo potrafią być niezłe przebitki. Dla przykładu w aptece w moim mieście musiałabym zapłacić 40 zł, a online mogę go mieć już za 25-30 zł. Butelka wystarcza mi mniej więcej na 1,5 miesiąca biorąc pod uwagę wyłącznie wieczorne oczyszczanie, więc właściwie wychodzi naprawdę korzystnie.

Oczom niestraszny!


Znalezienie micela, który nie podrażnia moich oczu graniczy z cudem - Garnier robił masakrę, a przy różowej Biodermie można pójść z torbami, a z kolei olej w tej strefie nie odpowiada mi zupełnie. Kupowanie płynów dwufazowych też już mi się znudziło (minimalizm kosmetyczny w toku!) więc zostaje płyn micelarny. LRP właściwie mogłabym sobie wlać prosto w oko... i nic! Absolutnie nie reaguje, a chyba bardziej beznadziejnego przypadku ode mnie nie znajdziecie. Co prawda miewa on problemy z dobrze zagruntowanym tuszem czyt. dwie warstwy, ale to spokojnie domywam sobie żelem. Dobrze rozpuszcza podkład, cień i żel z brwi, a przy tym daje takie fajne uczucie odświeżenia - ten morski zapach jeszcze bardziej to potęguje. Oczywiście wolałabym żeby miał lepszy skład - moje wynaturzenie w kwestii miceli to właściwie jedno odstępstwo od ogólnie przyjętych reguł, więc można mi wybaczyć - poza tym micele zawsze zmywamy żelami! LRP zostawia lekko tłustą warstewkę, więc mycie jest obowiązkowe.

Dlaczego zapominamy o płynach micelarnych? Nie mam pojęcia. Mimo, że nadal jestem łasa na wszelkie nowinki kosmetyczne i metody dbania o siebie tak nie wyobrażam sobie demonizowania miceli tylko dlatego, że przestały być modne. Jestem bardzo ciekawa jakie Wy macie zdanie w tej kwestii i jakich produktów używacie. Dajcie mi koniecznie znać. :)

Jeśli jesteście ciekawe z jakich jeszcze produktów składa się seria Effaclar oraz co sądzą o nich inne użytkowniczki zajrzyjcie: tutaj

Buziaki!

52 komentarze:

  1. Paulina Wlezień1 marca 2017 09:13

    Korzystam z żelu i kremów Effaclar ale micelka jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Obecnie u mnie micel Hydrabio H2O z Biodermy i bardzo go sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj niegdyś to był mój ukochany płyn micelarny - zuzywałam go hurtowo, ale trochę mi nie odpowiada jego cena :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Paulina Wlezień1 marca 2017 09:33

    Masz rację, powinien być troszkę tańszy ;) używam go na przemian z tańszym micelem Corine de Farme i muszę stwierdzić, że podobnie działają jak dla mnie. Co do olejów jeszcze - mam podobne odczucia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Iwona Angelika1 marca 2017 09:43

    Używam bo ze względu na trądzikowa skórę :)
    Jak dla mnie jest super

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolina Piotrowicz1 marca 2017 10:30

    Nie używałam go nigdy, ale może dobrze by się sprawdził na mojej skórze trądzikowej. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja micel musze miec. Ale zmywam nim tylko oczy. Reszte demakijazu robie juz pod prysznicem (mydło, żel, rzadziej olejek myjący). Nie lubię zmywac twarzy płatkami, tylko dla oczu robię wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czas w obiektywie1 marca 2017 10:53

    Ja bez płynu micelarnego ani rusz, przy skórze trądzikowej oczyszczanie twarzy u mnie to podstawa. Tego produktu ani styczności z tą marką nie miałam. Ja aktualnie używam Garniera dobrze się u mnie sprawdza i nie zapycha. Fajnie wspominam również płyn micelarny z biedronki.

    OdpowiedzUsuń
  8. No przy Biodermie można ładnie pójść z torbami - o ile nie raz można trafić dwupak, tak już kupowanie osobno to nie biznes dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Który dokładnie z Bielendy?

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno bo jest ze wskazaniem właśnie dla takich cer między innymi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja muszę ściągnąć wierzchnią warstwę płatkiem bo mnie brzydzi mazianie tym olejem :P

    OdpowiedzUsuń
  12. A który? Różowy osławiony? :) Strasznie mnie piecze w oczy - tak samo jak biedronkowy :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nienawidzę miceli wolę już mleczko jeśli robię mocny makijaz :P Na codzień mój makijaż to minimum kosmetyków więc bez problemu zmywam go olejem a potem resztki żelem do mycia twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czas w obiektywie1 marca 2017 11:24

    Tak ten różowy, jednak kończę powoli kolejne opakowanie i planuje przetestować coś innego a między innymi ten który przedstawiłaś :) Mnie na szczęście ten biedronkowy nie piekł w oczy chociaż bardzo dużo osób jak ty skarży się na takie objawy. Może moje oczy są mało wrażliwe :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja olejów jako takich nie używam do demakijażu. Olejek myjący ma emulgator i nie jest dzięki temu taki śliski i tłusty jak typowe oleje do demakijażu. No i zaraz go spłukuję ;). Rzadko używam olejku myjącego, choć kiedyś lubiłam (robię sama). Zazwyczaj myję twarz mydłem albo żelem, dwukrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie płyny micelarne średnio się sprawdzają, najlepiej Biodermy, a odkąd mam olejek Resibo, to służą mi raczej do końcowego oczyszczania twarzy. Dla mojej skóry olejki są najlepsze, ale przy mojej cerze w moim wieku to już chyba nic dziwnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kamila Lenik1 marca 2017 12:57

    Super post, naprawdę świetnie napisane!

    Zapraszam również do mnie kochana!

    http://loveshinny.pl/


    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tam wolę mleczka od miceli, ale moje pierwsze trzy micele były totalną porażką... szczypanie skóry, niedokładne usuwanie makijażu... dopiero za 4 razem trafiłam na naprawdę skuteczny i niepodrażniający skóry micel (oczy niestety podrażniał), ale nie najlepszy skład i wysoka cena są przeszkodzą do kupienia kolejnego opakowania. Teraz dzięki Ani mogę testować micel z Dermedic i jest to jedyny płyn micelarny, który jest łagodny dla oczu. Więc moja niechęć do miceli wynika tylko i wyłącznie z kiepskich początków...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ada Szczepańska1 marca 2017 13:25

    Ja posiadam miniaturę o pojemności 50 ml wodę micelarną wyrównującą pH. Świetnie zmywa makijaż, odświeża, nie podrażnia. U mnie micele to podstawa:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Używam cały czas płynu mineralnego i nie zapowiada się żebym go odstawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Agnieszka Janiak1 marca 2017 13:39

    Nie wyobrażam sobie aktualnie mojego rutynowego demakijażu bez płynu mincelarnego, a zakochałam się w kojącej wodzie różanej od Bielendy. Moja skóra wydaje się po niej taka zrelaksowana i bez żadnego dyskomfortu;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam krem z tej serii, więc pewnie i ten micel by mi pasował. :) Na pewno go kiedyś spróbuję, bo na olejki nie przejdę. :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Marzena Markiewicz1 marca 2017 14:08

    Kiedyś miałam taki punktowy żel z tej właśnie serii ale był porażką, raczej do tanich nie należą. Ja, to jakoś przyzwczajona jestem do płynu micelarnego różowego Garnier

    OdpowiedzUsuń
  24. brzmi ciekawie :) ja już wielki nie miałam nic LP i może powinnam znowu coś od nich spróbować. I w sumie nie dziwie się, że nie zmywa dobrze zagruntowanego tuszu, bo to jednak nie lada wyzwanie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. O dobry micel wbrew pozorom bardzo trudno. Ja kiedyś próbowałam zmywać makijaż olejem i to, co mówisz, tłusta maź z rozpływającym się makijażem to nic przyjemnego. Czasami dla lepszego oczyszczenia (po ciężkim podkładzie) używałam oleju po micelu, ale sporadycznie. Obecnie mam dobrze dobrany i trzymam się go :)

    OdpowiedzUsuń
  26. u mnie jest podobnie - micel --> olej --> zel do mycia ;)
    najlepiej się sprawdza granierowski micel lub loreal, wychodzi tez najtaniej :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Teraz ich produkty w super pharm są na promocji -20% sama kupowałam wczoraj wodę termalną :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jusia bloguje1 marca 2017 19:29

    Tak, też przeszłam przez te wszystkie naturalne mody pochodzące z różnych zakątków świata. Nie zmienia to jednak faktu, że zanim przystąpię do jakiegokolwiek oczyszczania żelem czy olejkiem to najpierw dokładnie usuwam resztki makijażu przez płyn micelarny. Nie ukrywam, że najlepszy w tej kwestii jest różowy Garnier, ale idąc po kosztach często zdarza mi się kupować ten, który aktualnie jest w promocji. Płyn, o którym piszesz wydaje się być naprawdę interesujący i oczywiście chętnie bym go wypróbowała pod warunkiem skorzystania z promocji lub zakupów online. Cena 40 zł to już totalna przesada, zwłaszcza, że nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie idzie tego dość sporo..

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam płyny micelarne - ulubieńcem od wielu lat jest różowy płyn Garniera, który szybko rozpuszcza makijaż i nie podrażnia oczu, w przeciwieństwie do zielonego brata ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Używam miceli, oczywiście. ;)
    U mnie jest inna kolejność: olej --> micel --> żel. Powinnam zmienić? Ma to jakieś znaczenie?

    OdpowiedzUsuń
  31. Osobiście uważam, że powinnaś raczej zacząć od micela :) Ale to już bardzo indywidualna sprawa - sprawdź po prostu, który sposób Ci bardziej odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  32. U mnie takim ulubieńcem wszechczasów jest różowa Bioderma, ale LRP sobie bardzo chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja zawsze poluję na promocje - w sieci można go kupić o wiele taniej niż w aptece, a np. obecnie w SP wszystkie produkty LRP są w promocji -20% :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak Ci się sprawdza ich woda? :)

    OdpowiedzUsuń
  35. L'Oreala nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. A jaki to micel? Podzielisz się swoim odkryciem? :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Dokładnie - z tym radzi sobie tylko Bioderma, ale niestety jest ona dla mnie zbyt droga :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jeśli chodzi o LRP miałam tylko słynny Effaclar i dobrze go wspominam - innych kosmetyków stricte pielęgnacyjnych nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja też miło wspominam Effaclar, aczkolwiek teraz już bym go nie użyła :)

    OdpowiedzUsuń
  40. UWIELBIAM wodę różaną z Bielendy - jest naprawdę fantastyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Miałam tę wodę i również świetnie mi się spisywała - właściwie to ten micel działa tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Widzisz a ja się z kolei z mleczkami nigdy nie mogłam dogadać (wyjątkiem był Nikel, ale cena 100 zł to dla mnie za dużo), ale rozumiem Cię doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Pierwsze słyszę żeby 18 miały takie zagwozdki! :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Haha a ja mam totalnie na odwrót :) Co buzia to opinia, ale dobrze, że masz swój złoty środek :)

    OdpowiedzUsuń
  45. No właśnie i tego Ci szczerze zazdroszczę bo ja muszę uważać strasznie :( No i jak widać często bardzo przepłacać...

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja teraz przerzuciłam się na kąpiel różaną z Nikla (śmieszna nazwa swoją drogą) i jestem totalnie zakochana :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja kupiłam urage (jakoś tak) ale avene i inne produkty też są na promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Oj, cena 100 zł to faktycznie dużo... ten mój 4 micel chyba coś kolo 60-70 zł kosztuje, a ma samą zbędną chemię i podrażnienia oczu nie opłacałoby mi się do niego wracać. Kuszą mnie micele z Sylveco, bo są tanie,mają dobre opinie i może dzięki nim się tak w 100 % przekonam do miceli, bo jak na razie to zdecydowanie wolę mleczka. Ale dobrze, że jest wybór i każda z nas może wybrać swoją ulubioną metodę demakijażu, bo na dobrą sprawą nie ma znaczenia, czy się skorzysta z mleczka, micela czy OCM, ważne by bardzo dobrze oczyścić skórę i nie pozostawić resztek makijażu, kurzu czy sebum. ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. U mnie niestety ten płyn z Garniera tylko rozmazuje lekko makijaż i to tyle :(

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja cały czas słyszę lub czytam o płynach micelarnych, nie zauważyłam żeby jakoś wybitnie o nich ucichło ;) Swój makijaż zmywam wieloetapowo i jednym z tych etapów jest właśnie płyn micelarny ;) Rano albo jak wieczorem czasu brak a makijaż nie był zbyt mocny - mogę ograniczyć mycie tylko do płynu, ewentualnie z niewielką dożą żelu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye