Liferia - luty 2017 czyli kolejny wielki sukces.


Cześć Kochane.

Liferia rozpieszcza nas w dalszym ciągu - co tu dużo mówić... tak bardzo brakowało na naszym rynku pudełka, którego ceny produktów mocno przekraczałaby wartość jego zakupu, a tu po cichutku wprost z Ukrainy wkracza do nas coś co rewolucjonizuje całkowicie nasze postrzeganie comiesięcznych subskrypcji. Lutowa edycja po raz kolejny jest bardzo dobrze przemyślana i dopracowana tak, że z pewnością każdy produkt znajdzie swoje zastosowanie. Co więcej - mam też coś dla Was. Jeśli zdecydujecie się zamówić swoje pudełko wystarczy, że w uwagach do zamówienia wpiszecie - hushaaabye_MINON i dodatkowo do zakupu zostanie dołączony aloesowy żel marki Mizon w cenie 37 zł - banalnie proste, prawda? Wiem jednak, że nikt nie lubi kotów w worku, więc zapraszam Was na przegląd zawartości lutowego pudełka.


Wax Pilomax - Odżywka z kolagenem (21zł/200ml - produkt pełnowymiarowy).


Kosmetyki Wax ani mnie nie grzeją ani nie ziębią - niekiedy trafiam na prawdziwą perełkę (jak szampon głęboko oczyszczający), by za chwilę napotkać totalnego bubla (seria do włosów ciemnych), więc moje uczucia są dość mieszane. Liferia przygotowała dla nas odżywkę zawierającą aloes i kolagen, który ma nawilżyć i odżywić włosy (domyślcie się same gdzie są, a wcale nie trudno to zgadnąć) - osobiście skład mi nie przeszkadza bo wiecie na pewno, że moje włosy lubią chemię w najczystszej postaci - z pewnością dam jej szansę i wtedy ocenię jaka będzie jej jakość. Podoba mi się fakt, że jest ona ukierunkowana ku włosom cienkim i bez objętości czyli dokładnie takim jakie posiadam. Poza tym ma przepiękna grafikę - jest naprawdę przyjemna dla oka.

Termissa - Woda termalna (19zł/150 ml - produkt pełnowymiarowy).


Wody termalne uwielbiam choć z ręką na sercu przyznam, że już dawno nie miałam żadnej w rękach. Ta jest o tyle ciekawa, że pochodzi z naszego polskiego Podhala i w składzie oprócz wody i azotu znajduje się kwas salicylowy, gliceryna, kwas sorbinowy, wodorotlenek sodu ... i alkohol benzylowy. Przyznajcie, że skład trochę dziwny jak na wodę termalną, która raczej powinna być serwowana w najczystszej postaci tym bardziej, że jest wskazana do pielęgnacji skóry uszkodzonej, wrażliwej lub po oparzeniach - zrobię jej mocny test na swoich egzemowych zmianach. Póki co będę ją obserwować pod tym kątem, ale jeśli się sprawdzi będę bardzo zadowolona. Sam zamysł na produkt - fantastyczny i cieszę się, że mogłam sobie przypomnieć o wodach termalnych.

Pierre Rene - Pomadka Professional (17zł - produkt pełnowymiarowy).


Na produkty do ust zawsze reaguję wielkim uśmiechem - wiecie doskonale, że jestem freakiem w tej kwestii i kolejna pomadka jest u mnie zawsze mile widziane. Pierre Rene to marka polska o czym wiele z Was na pewno nie wie - w pudełku mogłyśmy znaleźć losowy kolor szminki z serii profesjonalnej. W moim boksie znalazł się odcień 13, który jest chłodnym różem z domieszką fioletu, więc niestety, ale nie dla mnie. Na szczęście moja mama od razu zabrała ode mnie szminkę i jestem pewna, że się nie zmarnuje :) Zauważyłam, że nie jest typowym matem jaki teraz króluje na rynku, a po prostu zwykłą formułą jaką znamy sprzed czasów świetności skrajnie długotrwałych produktów. Bardzo podoba mi się opakowanie - jest ciężkie, solidne, a sama pomadka wygląda o wiele drożej aniżeli jest w rzeczywistości.


POSE - Organiczny krem do twarzy Protective (100 zł/50ml - produkt pełnowymiarowy).


Nooooo oczy mi się zaświeciły! Takie cudeńko w pudełku o wartości 59 zł? Byłam szczerze zaskoczona i jednocześnie ogromnie zadowolona. W pudełkach mogłyśmy trafić na jeden z trzech rodzajów kremu organicznej marki POSE, z którą wcześniej nie miałam styczności. Z tego co widzę produkt posiada certyfikat Vegan i jest tworzony w USA. Przyznajcie same, że to najmocniejszy punkt lutowej edycji. Na opakowaniu zdecydowanie brakuje mi składu, więc muszę go sobie sprawdzić w sieci - niemniej jednak opakowanie robi na mnie wielkie wrażenie. W swoim pudełku znalazłam wersję PROTECTIVE ukierunkowaną ku nawilżaniu, napinaniu, tonowaniu i ochronie skóry. Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa tego kremu jednak musi na tę chwilę przeczekać aż zakończę swoją wybielającą kurację.

Earthnicity - Puder mineralny HD (13,50 zł - produkt testowy).


Na koniec coś co po raz kolejny uwielbiam - minerały! To już trzeci produkt skrojony idealnie pod moje potrzeby. Liferia przygotowała dla nas miniaturkę pudru HD, który oprócz matowienia ma zapewniać efekt ujednolicenia i mocnego utrwalenia makijażu. Z marką Earthnicity nie miałam do czynienia, ale znam ją z blogów i wiem, że cieszy się świetnymi opiniami... więc znowu sukces! Jak Wy to robicie? :)

Przeliczyłam, że pudełko, którego koszt to 59 zł łącznie z dostawą zawiera w lutym produkty o łącznej wartości 182,50 zł! Takich wyników niestety nie osiąga większość dostępnych na rynku pudełek, więc wnioski nasuwają się same... Jestem zachwycona i mimo, że pudełko jest u mnie od wczoraj - już czekam na kolejne! :)

A jak Wam się podoba?
BUZIAKI!

35 komentarzy:

  1. pomadka bardzo ładna i mam ochotę na tą wodę termalną z podhala

    OdpowiedzUsuń
  2. Iwona Angelika2 marca 2017 09:32

    Świetny post :)
    Pomadka ma cudowny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pieknie wykonane zdjecia! A propo kremu Pose, kiedyś w ShinyBox był krem pod oczy tej marki i fajnie u mnie się sprawdził. Maja bardzo wygodne opakowania:)
    Zawartość pudełka faktycznie bardzo przyjemna, choć niekoniecznie dla mnie.
    Pudełka liferia powoli podbijają rynek jednak na tle tej konkurencji inne pudełka też zwiększają swoją jakość :) Ja np byłam bardzo zadowolona z SB w tej edycji :)

    Pozdrawiam, TinaHa

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna zawartość. Kremy Pose pojawiły się już w boxach ponad rok temu. Niestety mimo, że lubię kosmetyki naturalne spowodowały u mnie wysyp małych krosteczek na twarzy :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam okazję używać tego kremu Pose i niestety u mnie się nie sprawdził :( Zapchał mnie jak mało który krem :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten gratis do zamówienia kusi, więc kto wie, może zamówię sobie moje pierwsze pudełko?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja muszę sprawdzić czy aby ten skład jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczny to prawda, ale kompletnie nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak - chociaż kompletnie do mnie nie pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo Ci dziękuję <3

    Masz rację, ale to na pewno wynika z naszej większej świadomości - zwyczajnie nie dajemy sobie wciskać kitu i autorzy boxów na pewno biorą to pod uwagę co akurat bardzo mnie cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej no ja właśnie słyszę którąś opinię z kolei przeciw temu kosmetykowi... ale mam nadzieję, że w moim przypadku się sprawdzi mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A co w tym zapachu takiego? :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli masz ochotę to korzystaj póki są pudełeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dokładnie, pojawiło się kilka słabszych pudełek i w blogosferze az zawrzało, wiec teraz konkurencja jest jeszcze bardziej zaostrzona.

    OdpowiedzUsuń
  15. Według mnie skład troche przeraża ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak dodałam wczoraj openbox na Insta to odrazu oczy się zaświeciły a zdaje się, że dwa pierwsze pudełka zamówiłam a potem zrezygnowałam, ale... kurcze, teraz aż chce się wydac kasę na nie! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jusia bloguje2 marca 2017 15:39

    POSE ciekawi ;) No rzeczywiście, wreszcie pudełko, które faktycznie się opłaca, a nie napełnione bzdurnymi produktami, które w zasadzie samemu by się nie kupiło :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Rzeczywista cena produktów faktycznie i znacznie przewyższa tą, którą należy zapłacić za zawartość :) Bardzo fajna nowość na rynku :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cena do zawartości faktycznie jest zachęcająca :-) Ale nadal nic bym nie kupiła sama z tego pudełka.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czas w obiektywie2 marca 2017 17:25

    Bardzo fajnie, że produkty są ciekawie dobierane i widać, że cena nie gra roli. Skuszę się na pudełko w kolejnym miesiącu :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Złamałam się i chciałam zamówić pierwsze w moim życiu pudełko! Ale liferia mnie olała.... przez cały dzień nie odebrali żadnego telefonu i nie odpisali mi na maila...

    OdpowiedzUsuń
  22. Liferia nadal pozostaje na wysokim poziomie. Bardzo mi siępodoba ta edycja;)

    OdpowiedzUsuń
  23. faktycznie super zawartosc pudełka :) ja wlasnie boje sie ryzykowac bo czesto nie zadawalaja ;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Czarna Kretka2 marca 2017 22:58

    Liferia trzyma poziom🙂 Mam nadzieję, że długo tak będzie. Zawartość super. Nie mogę się doczekać mojego pudełka, które wciąż jest w drodze😯

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam nadzieję, że Ty będziesz zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Krem pose bardzo mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mi kolor tej pomadki przypadł o gustu, ale znów zmieniłam kolor włosów :) Z Pose mam inny rodzaj kremu :) I w końcu w ogóle dotarła paczka do mnie...dzisiaj :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Pssst i popraw minon na mizon w kodzie zniżkowym 😊

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye