Kosmetyki azjatyckie

Skin79 - Injection Cushion BB czyli innowacyjny krem w poduszce.

12:28:00 Hushaaabye 22 Komentarze


 Cushiony czyli kosmetyki kryjące w formie poduszek pojawiają się na naszym rynku co raz częściej - zauważyłam, że nawet Europejscy producenci podchwycili już ten trend i na półach w drogerii można spotkać co raz więcej tych całkowicie innych form opakowań od pomadek, przez róże na podkładach kończąc. Generalnie cały sekret tej innowacji tkwi w potrzebie odpowiadania na rosnące wymagania klientów - jeśli śledzicie Koreański rynek to wiecie na pewno, że przemysł kosmetyczny jest tam na tyle mocno rozwinięty, że o zaskoczenie bardzo trudno - dziwne opakowania, zaskakujące formy aplikacji, kolory i zapachy to po prostu odpowiedź na wymagania jakie stawiają klienci. Cushion czyli kompakt z ukrytą w środku gąbką to właśnie jeden z nich. Poznajcie dziś razem ze mną nowość Skin79 - Injection Cushion BB w żółtym, bardzo europejskim i najbardziej pożądanym odcieniu.


Po co komu krem w poduszce?


Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z taką formą aplikatora w głowie rodziły mi się pytania - właściwie po co komu takie udziwnienia? Jak się później okazało jest to genialna opcja w podróży - cushiony są fantastycznie zabezpieczone, leciutkie i bardzo mobilne. Bez obaw można je wozić ze sobą w walizkach, ale też w podręcznej kosmetyczce. W środku posiadają lusterko, często także specjalną gąbeczkę do aplikacji i jednym słowem są po prostu bardzo poręczne. Sama aplikacja kremu BB z poduszki to też bardzo łatwe rozwiąznie - można zanurzyć w środku palec (choć ja tego nie robię) lub bezpośrednio gąbeczkę - w moim przypadku dwa naciski beauty blenderem wystarczą do tego by wykonać pełny makijaż twarzy. Żadnego mazania, wylewania, wycierania - szybko, prosto i bez problemu, aczkolwiek musicie pamiętać, że pod względem higienicznym trzeba zachować maksimum bezpieczeństwa - przed zanurzeniem gąbki w poduszce dobrze jest ją po prostu umyć żeby uniknąć namnażania bakterii.


Koreański krem dla Europejek...?


Injection Cushion BB ma jedną podstawową zaletę (pomijając walory estetyczne opakowania, które jest po prostu śliczne) - jego odcień jest ciepły co w praktyce oznacza, że będzie pasował większości kobiet w Europie. Co ciekawe jest on dostępny w dwóch wersjach - jaśniejszej i ciemniejszej i choć kremy BB mają fantastyczną właściwość dopasowywania się do koloru skóry to jednak dobrze, że istnieje taki podział. Ja zdecydowałam się na kolor ciemniejszy czyli 23 Natural Beige, którego standardowa cena to 150 zł jednak obecnie trwa promocja i możecie go złapać za 119 zł (KLIK). Normalnie przy zwykłym cushionie powiedziałabym, że to strasznie wysoka cena ale...

 Zużyj i uzupełnij.

... ale do kremu dołączona jest jeszcze tubka z uzupełnieniem o pojemności 14 g czyli dokładnie tyle ile znajduje się w samej puderniczce. Tym samym kupujemy niejako dwa kremy BB w cenie jednego - i to rozumiem :) Bardzo brakowało mi tego w mojej ukochanej wersji GOLD, która skończyła się zanim zdążyłam się do niej przyzwyczaić. Nasz zestaw Injection przychodzi do nas zapakowany w duży różowy kartonik i przyznam szczerze, że to chyba najbardziej udana grafika w całym asortymencie Skin79 - wygląda przeeeeeeeślicznie!

Super GLOW!

Krem Injection ma zdecydowanie lżejszą konsystencję aniżeli wersja Orange czy Gold - generalnie jest to jeden z najbardziej lekkich kremów BB jakie posiadam w swoich zbiorach. Będzie więc idealny dla osób ze stosunkowo dobrą kondycją cery, które cenią sobie bardziej świeży, dzienny makijaż niż charakteryzatorskie krycie. Najważniejszą cechą odróżniającą go od moich pozostałych podkładów jest fakt, że mocno rozświetla skórę - efekt GLOW jest widoczny tutaj bardzo mocno i nawet pod sporą warstwą pudru zauważalne jest jego działanie rozświetlające. Jak na kremy BB marki Skin79 utrzymywanie jest na najwyższym poziomie - bez przeszkód wytrzyma cały dzień pod warunkiem, że będziecie kontrolować błysk i ewentualnie dodacie kolejną warstwę pudru. Porównałam Wam go ze wszystkimi kremami BB jakie mam w swoim posiadaniu - możecie zauważyć, że naprawdę ma fajne żółte podtony.
 Od lewej - Skin79 Orange, Lioele The Triple Function, Jane Iredale w kolorze 06, Skin79 Injection  BB Cushion 23

 Wysoka ochrona przeciwsłoneczna.


Zauważcie, że nasz krem wzbogacony został filtrem SPF50+ PA+++ czyli największą z możliwych ochron jeśli chodzi o szkodliwe działanie słońca - dzięki temu możemy wykluczyć dodatkowy kosmetyk. Sprytnie, prawda? :) Jestem bardzo ciekawa jakie jest Wasze zdanie na temat podkładów w takiej formie - miałyście już do czynienia z cushionami? Dajcie znać koniecznie!

Tymczasem życzę Wam wspaniałego weekendu - trzymajcie się cieplutko! :)

Inne w tej kategorii

22 komentarze:

  1. Iwona Angelika11 marca 2017 13:13

    Świetny post :)
    Krem ma super właściwości, a jego odcieni idealnie pasują do mojej cery.
    Używam innego szwedzkiej firmy również w gąbaczce , ale kończę narazie swój stary w tubce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Izabela Cetera11 marca 2017 13:35

    ciekawy kosmetyk...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie sama formuła aplikacji bardzo mi się podoba, natomiast jakoś nie specjalnie jestem przekonana co do higieny takiej "gąbki" gdzie robimy uzupełnienie.. z jednej strony bardzo mnie ciekawi a z drugiej średnio ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, ale kolorystyka zupełnie nie dla mnie, poza tym potrzebuję dość mocnego krycia i przy obecnych problemach z cerą mogłabym żałować że wydałam sporo a krem mógłby się nie sprawdzić : :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten efekt glow to zdecydowanie nie jest opcja dla mnie, bo w moim przypadku nawet klasyczne kremy BB dają zbyt dużo rozświetlenia, które w połączeniu z moją tłustą cerą daje czasem komiczny efekt :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam go na liście, może w końcu kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Andżelika Brożyniak-Sieledczyk11 marca 2017 18:26

    Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Planuję zakup jakiegokolwiek produktu w tej formie, wydaje się być inny od tradycyjnych ! Warto spróbować :) Twojego bohatera również rozważę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale to jest słodkie, nie miałam jeszcze cushionka:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kilka dni temu kupiłam swój pierwszy cushion ale od L'oreal, jak na razie jestem pod wrażeniem. Ale pewnie kiedyś skuszę się na typowego azjatyckiego żeby w 100% poznać ich właściwości :D.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super pomysł z tym uzupełnieniem :) Ja jestem bardzo blada, dużo jaśniejsza od Skin79 Orange, a jednocześnie żółta, więc nawet w kremach BB nie jest mi łatwo coś znaleźć, niektóre może i jasne, ale nie żółte :) Ale właśnie czekam na jeden podkład (podobno to właśnie podkład, a nie krem BB) Misshy, ale idzie z Korei więc trochę to potrwa. Może trafiłam, oby :D

    OdpowiedzUsuń
  12. To raczej kosmetyk nie dla mnie .

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam! Używam i jestem mega zadowolona! Jest moim ulubieńcem. Kolor idealny (mam odcień 21). Można naprawdę o nim wiele dobrego napisać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Marzy mi się właśnie taki cushion! Muszę w końcu jakiś zakupić :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Na razie mam Misshę, jak mi się skończy, to pomyślę nad czymś ze Skin79, skłaniam się ku kremowi CC :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten "uzupełniacz" to super pomysł :) Muszę w końcu dorwać jakiś pokład w "poduszeczce" ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam podkład w poduszeczce od IsaDory i na razie nie planuję kupna nowego, ale kto wie? Ten wygląda bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Obecnie używam BB skin 79 ze śluzem ślimaka i póki co nie jest rewelacyjnie,sama nie wiem czy kupię ten krem.

    OdpowiedzUsuń
  19. swietny pomysl z ta tubeczka do uzupelniania :) brawo dla producenta!
    nigdy tego typu podkladow nie używalam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie miałam cushiona i cieżko mi wyobrazić sobie aplikację ;D, wydaje mi się, że gąbka wszystko zabierze i nic na skórze nie zostawi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam cushiona z Misshy (poleciałam na grafikę z Wonder Woman :D), ale jest dla mnie zbyt ciemny i żółty (nr 21), później zdecydowałam się na cushion z A'Pieu, Air Fit numer 13 i tu już kolorystycznie ideał. Nie nauczyłam się używać dołączonego aplikatora, jakoś zawsze osiadał mi podkład za bardzo w porach koło nosa, więc zaczęłam używać beautyblendera do niego i to był strzał w 10 :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja chyba pod każdym Twoim postem będę zachwycać się Twoimi zdjęciami. No magia!
    Mam podkład L'Oreal w formie "poduszki" i sama formuła mi odpowiada, ale niestety najjaśniejszy odcień jest dla mnie sporo za ciemny, więc musi poczekać do lata. Zdecydowanie w tego typu podkładach podoba mi się lekkość i zdrowe rozświetlenie cery.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.