Dlaczego wiosną warto postawić na makijaż mineralny?

Upragniona przez nas wszystkich wiosna, która wyjątkowo długo kazała na siebie czekać przyniosła wraz z pierwszymi promieniami słońca chęć wielkich zmian - jestem pewna, że już uporządkowałyście swoje szafy, wyjęłyście z zakamarków kolorowe ubrania i lekkie buty, a także dokonałyście pierwszych modyfikacji w swojej pielęgnacji i ciężkie masła zamieniłyście na leciutkie balsamy. Ja sama wraz z nadejściem cieplejszych dni całkowicie przeranżowałam schemat tego czego dotychczas używałam - olejowe sera poszły w odstawkę, zaprzestałam silnie odżywiających kuracji na bazie maseł, ale też poczyniłam ogromny krok do przodu w swoim makijażu... nareszcie daję swojej skórze odpocząć. Nie wyobrażam sobie by całkowicie zrezygnować z makijażu, ale by pogodzić przyjemne z pożytecznym jak co roku każdej wiosny sięgnęłam po minerały. Dlaczego? Jakie są korzyści? Jak dziś wygląda moja skóra?

Daj skórze odpocząć.



Tradycyjne podkłady drogeryjne w głównej mierze bazują na ciężkich składnikach, które w konsekwencji znacznie przyczyniają się do pogorszenia ogólnej kondycji skóry - doskonale wiemy, że podkład z dobrym składem w drogerii to niemalże jak igła w stogu siana natomiast tak czy siak wiosną i latem dobrze jest dać skórze po prostu odpocząć. Doskonale wiem, że wiele z nas nie jest w stanie zrezygnować z makijażu - ja też należę do tych osób, dlatego chcąc jednocześnie zadbać o swoją skórą i dać jej trochę oddechu sięgam przede wszystkim po podkład mineralny, który tak naprawdę daje mi to czego oczekuję, pozwala zachować komfort, ale jest też takim małym pomocnikiem w walce o dobrą kondycję cery. Od trzech lat niezmiennie w mojej kosmetyczce gości podkład Lily Lolo w kolorze Popcorn (KLIK), który zawiera w sobie żółte, jasne pigmenty - oczywiście nie zapewnia on drogeryjnego, widocznego krycia, ale daje śliczne, delikatne, satynowe wykończenie, które da się dodatkowo podrasować tak by z dziennego, niezobowiazującego looku przekształcić makijaż w pełny, utrzymujący się bez skazy przez cały dzień. Jak?

Zadbaj o okolice pod oczami.


Moja przyjaciółka dała mi mocno do myślenia kiedy przekazała mi informację ze sprawdzonego źródła, że w przypadku problematycznych okolic oczu (czyt. pierwsze zmarszczki) stosowanie kryjących korektorów z drogerii to po prostu zabójstwo, które w konsekwencji przyczyni się do znacznego pogorszenia sytuacji. Ojjj wierzcie mi, że ten problem spędza mi sen z powiek - kuracje, które przechodziłam będąc dzieckiem przyczyniły się do tego, że dziś pod moimi oczami można naliczyć sporo przebarwień i zmarszczek, ale informacja o szkodliwości korektorów była gwoździem do trumny. Postanowiłam więc spróbować produktów mineralnych - w swoich zbiorach posiadam typowy korektor w kolorze żółtym, który rozświetla i neutralizuje moje przebarwienia oraz ... mineralny cień do powiek w lekko żółtym kolorze, który jest nieco lżejszą formą korektora. PeppO czyli intensywnie żółty korektor (KLIK) ma bardzo intensywny pigment przez co jest swego rodzaju cięższym działem na niedoskonałości pod oczami natomiast Cream Soda (KLIK) to po prostu bardziej kryjący niż podkład produkt, który pozwala stopniować efekt krycia - w zależności od sytuacji i potrzeby zamiennie stosuję zatem te dwa kosmetyki i choć wymagają przypudrowania efektem niewiele różnią się od korektorów drogeryjnych... a jednak tej skóry nie obciążają. Warto się nad tym zastanowić.

Podkład mineralny kontra problemy z kryciem.


Tylko ten dobrze wykonany - niestety minerały mają to do siebie, że nie współpracują ze wszystkimi kremami, a tym bardziej typowymi filtrami i wymagają dość dobrze wprawionej ręki. Niemniej jednak nadal gra pozostaje warta świeczki bo sama zmiana podkładu już robi na naszej skórze niemałą rewolucję - nic tak dobrze nie wpływa na moje zaskórniki jak właśnie taka modyfikacja. Zresztą zapytajcie którąkolwiek z dziewczyn, która na co dzień stosuje podkłady mineralne i potwierdzi Wam moją opinię. Gdyby jednak skóra była w gorszej kondycji i sam minerał nie spełniałby oczekiwań (i tak może się zdarzać) mam swoją tajemną broń w postaci lekkiego, mineralnego kremu BB, który stosują jako bazę (KLIK). Jest to produkt, który doskonale zgrywa się z podkładem mineralnym bo nie wymaga stosowania innego kosmetyku nawilżającego i zdecydowanie wzmacnia krycia samego minerału - z takim duetem mam pewność, że nic w ciągu dnia złego się nie przytrafi, a nadal podkreślam... że skóra po prostu odżywa co jest dla mnie czynnikiem najważniejszym w całej mojej zmianie.

A co z trwałością?


Minerałom oprócz średniego krycia zarzuca się także problem z ich trwałością - oczywiście są takie, ale to się bardzo dobrze łączy z tym o czym napisałam wyżej - z nieodpowiednią pielęgnacją i przygotowaniem skóry, ale dobrze jest także przy wyeliminowaniu tych czynników zadbać o dobrze dobrany puder. Jestem fanką kontrolowanego błysku, więc każdy przejaw błyszczenia o ile nie jest przeze mnie zaplanowany stanowi dla mnie problem, więc w moim przypadku bez pudru ani rusz. Jako, że moja cera lubi się zmieniać w czasie, a ja jeden dobry puder kupuję na kilka miesięcy zawsze stawiam na wykończenie transparentne, ale w pełni matowe. Flawless Matte (KLIK) zużyłam już w trzech sztukach i ten, który tu widzicie jest czwartym. Wniosek? Coś musi w tym być. Puder mineralny zawsze nakładam mokrą gąbką poprzez dociskanie do twarzy - omiatanie w przypadku minerałów kompletnie się u mnie nie sprawdza, dopiero wpracowanie kosmetyku w skórę zapewnia mi trwałość na cały dzień. Może warto więc pomyśleć także o modyfikacji sposobu nakładania kosmetyków?


Jakie są korzyści ze stosowania minerałów?


Przede wszystkim ulga dla skóry. Raz jeszcze chcę Wam podkreślić, że produkty mineralne znacznie poprawią stan Waszej cery - po pierwsze nie są absolutnie komendogenne czego nie można w ogóle powiedzieć o produktach drogeryjnych, po drugie bazują na naturalnych pigmentach i nie zawierają żadnych sztucznych substancji dzięki czemu mogą być stosowane przez alergików czy atopowców no i wreszcie po trzecie... wyglądają jak druga skóra. Najbardziej cenię sobie makijaż mineralny właśnie za to, że tak naprawdę można zapewnić sobie niewidoczny, ale piękny wygląd - podkłady mineralne genialnie stapiają się ze skórą (o ile kolor oczywiście jest dobrze dobrany), wyglądają naturalnie i nie tworzą efektu maski nawet przy dużej ich ilości. Wiosna jest idealnym czasem by zacząć przygodę z makijażem mineralnym - robi się co raz cieplej i dobrze będzie gdy makijaż nie będzie przeszkadzał Wam w codziennych wyjściach, a jak wszystkie doskonale wiemy... z tradycyjnymi produktami bywają różne niespodzianki.

Jestem bardzo ciekawa jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii. Dajcie znać czy stosujecie makijaż mineralny i jakie są Wasze odczucia. A tymczasem ja żegnam się z Wami i życzę wspaniałego, słonecznego weekendu bez makijażowych wpadek.

Buziaki :)

12 komentarzy:

  1. Ja jestem wielką fanką minerałów, ale i one czasem potrafią sprawić mi psikusa. Czasem jeśli długo używam jakiegoś kosmetyku to muszę go na jakiś czas odstawić i trochę się zdystansować, a potem znowu jest moim hitem, choć bywały momenty, że chciałam wyrzucić go do kosza. Z minerałami u mnie problem jest taki, że jak cera ma swoje gorsze dni to one po prostu nie wyglądają najlepiej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam minerały i mogłabym używać tylko ich, ale.. latem moja skóra na twarzy bardzo się poci i niestety minerały nie radzą sobie z tym.. Muszę używać podkładów silikonowych na większe upały, ale gdy tylko jest chłodniejszy dzień - sięgam po minerały. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Długo się zastanawiałam o co tyle krzyku z tymi minerałami i jakim niby cudem podkład w pudrze miałby się u mnie sprawdzic... i tak się nad tym głowiłam, dopóki nie spróbowałam 😍 Od tamtej pory praktycznie się nie rozstajemy 😍

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewa Głusiak14 maja 2017 13:19

    Minerały <3 Oczywiście,że zawsze na TAK <3 dzięki Tobie tamto lato było dla mnie przyjemnością, a nie koszmarem, podczas wykonywania makijażu. Gdyby nie Ty płynęłabym razem z całym makijażem. Minerały zdecydowanie zrewolucjonizowały moje dotychczasowe spojrzenie na makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię minerały. Baaa, mam do nich wielki sentyment. Ale mają jeden, dosyć duży mankament - przy cerze problematycznej trzeba poświęcić niemało czasu, by odpowiednio je nałożyć. Gdy więc wstaję rano i nigdzie się nie spieszę - wtedy sięgam po minerały, ale gdy wiem, że za 20 minut muszę wyjść z domu a niestety moja cera pozostawia wiele do życzenia, wtedy łapie za podkład typu Essence Camouflage i nakładam go gąbka. Zajmuje mi to zaledwie dwie minuty, a przy minerałach około 10... No chyba, że akurat niespodzianek jest bardzo mało, to wtedy wolę złapać za pędzel kabuki i nałożyć cienką warstwę podkładu z Lily Lolo albo Annabelle Minerals :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Póki co nie używam minerałów i nigdy nie miałam problemów z cerą, ale może kiedyś wypróbuję jakiś podkład mineralny czy korektor ;) Mam jedynie próbki różów i jeden cień do powiek ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam kiepskie przygody z mineralami , ale bardzo mnie kusi uzyc ich znow :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama wracam do minerałów Bare Minerals <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Magdalena Musińska15 maja 2017 10:02

    uwielbiam kosmetyki mineralne, moja cera zyskała na ładniejszym i bardziej promiennym wyglądzie odkąd stosuję minerały, moimi faworytami są oczywiście Lily Lolo :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. bodajże dwa lata temu miałam pierwsze (i jak na razie ostatnie) podejście do minerałów, skusiłam się na podkład Anabelle Minerals i nie polubiliśmy się do tego stopnia, że do dziś nie mogę patrzeć w jego stronę, nie mniej jednak chciałabym spróbować raz jeszcze tylko może z inną firmą

    OdpowiedzUsuń
  11. Iwona Angelika17 maja 2017 10:49

    Może i ja zacznę w końcu dzięki Tobie używać tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye