Kosmetyczni ulubieńcy ostatnich tygodni.

11:24:00 Hushaaabye 18 Komentarze

Ojj dawno nie było u mnie kosmetycznych ulubieńców i kiedy sobie to uświadomiłam szybciutko postanowiłam nadrobić zaległości - nie może przecież obyć się bez takiego posta bo doskonale wiem, że bardzo je lubicie. Ostatni czas był dla mnie bardzo obfity w nowości - promocje w drogeriach internetowych skusiły mnie na małe zakupy, ale i z pielęgnacji znalazło się u mnie mnóstwo dobrej jakości produktów więc żeby nie przedłużać i zanudzać pozwolę sobie przejść do meritum czyli garści produktów, które wyjątkowo dobrze spisywały bądź nadal się spisują w obecnym i przeszłym czasie. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić Was do ich wypróbowania, a jeśli już coś znacie to koniecznie podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.

 

Balsam do ciała BodyBOOM o zapachu truskawki.



Oooooo nie wyobrażacie sobie nawet jak on pachnie! Lato, plaża i soczysty shake truskawkowy - cudo i jeszcze raz cudo. Jestem wielką fanką produktów marki BodyBOOM, ale akurat z linią zapachową z truskawką jeszcze nie miałam do czynienia i to był błąd bowiem okazuje się, że najprostsze rozwiązania są najlepsze - kokos czy mango przy truskawce wypadają naprawdę blado! Balsam ten ma leciutką i bardzo kaszmirową konsystencję - sunie po skórze z lekkością i praktycznie po minucie wchłania się całkowicie pozostawiając po sobie cudowny, świeży aromat truskawkowej mamby - chyba nie bez powodu na opakowaniu umieszczony jest napis "cześć! gotowa na wielką miłość?" Jak na wszystkie produkty marki przystało i balsam ma bardzo fajny, przyjazny skład - głównym składnikiem nawilżającym jest tu masło shea w towarzystwie oleju ze słodkich migdałów. Niestety doszukałam się w nim jakiegoś silikonu, który niebardzo mi pasuje, ale ten zapach wynagradza mi absolutnie wszystko. Must have na lato! Do kupienia na stronie oficjalnej BodyBOOM w cenie 59 zł./200 ml.


Mleczko do ciała Dr Irena Eris Body Art Milk Euphoria.


To moje kolejne, wielkie, cielesne uzależnienie... nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kosmetykami pielęgnacyjnymi marki Dr Irena Eris... i znów kajam się z tego powodu niezmiernie! To mleczko do ciała pachnie po prostu luksusem - pachnie elegancją, szykiem, klasą i wyrafinowaniem przez co może być tajną bronią przed randką z ukochanym... to właśnie głównym determinantem mojego uwielbienia dla tego produktu jest zapach, który powalił mnie na kolana od pierwszego użycia. Mleczko samo w sobie jest bardzo, ale to bardzo leciutkie - będzie dobrym produktem na lato i wieczorne wyjścia natomiast ta ogromna 400 ml butelka jest moim wielkim odkryciem i jestem pewna, że zostanie ze mną na stałe. Do kupienia w sieciach drogerii Douglas lub na stronie sklepu Dr Irena Eris w cenie 69 zł.

Santaverde Aloe Vera Hyrdo Repair Gel i Aloe Vera Augencreme.

Rozmowa na temat problemów skórnych, z którymi okresowo się zmagam z jedną z najbardziej wykształconych pod względem składów osobą jaką znam (Monika pozdrawiam Cię gorąco!) zaowocowały, że po raz kolejny w mojej kosmetyczce pojawiły się produkty Santaverde, które jak wiecie uwielbiam i używam od długiego czasu. Po kuracji silnie odżywczej, która notabene sprawdziła się genialnie postanowiłam mocno poeksperymentować... i skończyłam z uczuleniem. Z pomocą przyszedł mi żel aloesowy z bardzo bogatym składem na bazie roślinnych ekstraktów, który ratował moje dłonie i oko. Żel jak na produkt tego typu przystało jest wodnisty i ma dość specyficzny, naturalny zapach aloesu, ale wspaniale wpływa na wszelkie zmiany i co ciekawe... wyleczyłam nim nawet podrażnienia mojego synka. Drugim ratunkowym produktem okazał się krem pod oczy z podstawowej serii Santaverde, którego skład jest tak fantastyczny i tak pełny natury, że za każdym razem gdy po niego sięgam jestem wdzięczna Monice za fachową poradę - genialnie koi podrażnioną skórę, przyzwoicie nawilża i lekko chłodzi - jest niestety malutki i szybo się kończy, ale śmiało mogę o nim powiedzieć, że to jeden z lepszych produktów pod oczy jakie do tej pory używałam. Produkty marki Santaverde dostępne są w sieci drogerii Douglas (oba chyba właśnie się wyprzedały bo nie jestem w stanie ich odnaleźć, ale myślę, że to koszt około 120 zł za sztukę.

Caudalie Water Grape i Beauty Elixir.


Któregoś pięknego poranka kurier prosto do moich drzwi przyniósł mi przepiękne zawiniątko z produktami marki Caudelie, do której mam ogromny sentyment bowiem kiedy byłam jeszcze na studiach i mój budżet był lekko mówiąc... nadszarpnięty odkładałam każdą złotówkę by móc kupić kultowy eliksir piękna, który swego czasu cieszył się tak ogromną popularnością, że na próżno było go szukać w sklepach. Mam więc do niego bardzo osobisty stosunek i kolejna butelka tego specyfiku ucieszyła mnie przeogromnie. Kocham ten produkt miłością dozgonną przede wszystkim za cudowny, miętowo-eukaliptusowy zapach, wspaniałe uczucie orzeźwienia i genialne nawilżenie oraz wygładzenie, które da się odczuć już po kilku sekundach. Poza tym ma piękną butelkę i wygodny atomizer co razem w połączeniu daje dla mnie mieszankę prawdziwie luksusową. Woda winogronowa natomiast jest swego rodzajem uzupełnieniem dla działania eliksiru, a że jest bardziej mobilna noszę ją ze sobą w torebce i gdy czuję, że moja skóra robi się ściągnięta, albo makijaż przestaje wyglądać dobrze jedno psiknięcie załatwia tak naprawdę wszystko. Jest to swego rodzaju odpowiednik wód termalnych jednak z lepszym składem i w moim odczuciu z wyraźniejszym działaniem w kwestii nawilżania skóry. Produkty Caudalie do kupienia są online lub w drogeriach Superpharm ( BeautyElixir w cenie około 130 zł natomiast woda w cenie 45 zł.)

L'Oreal Paris Infallible 24H- Matte.


I na koniec moje wielkie odkrycie w kwestii makijażu - podkład matujący marki L'Oreal Paris Infallible Matte, który okazał się jak do tej pory najlepszym podkładem  z tej szafy jaki używałam - True Match przy nim to jakiś żart. Ten podkład polubiłam za jego pudrowe i całkowicie matowe wykończenie, ale to co zaskoczyło mnie najmocniej to jego genialna trwałość! Nałożony o godzinie 8 rano przez calutki dzień trzyma się idealnie i choć oczywiście w ciągu dnia wymaga "dopudrowania" to jak za tę cenę jestem naprawdę szczerze zaskoczona. Niebawem przygotuję dla Was post na temat matujących podkładów drogeryjnych więc bądźcie czujne. Do kupienia jest tak naprawdę w każdym miejscu, a jego ceny są mocno zróżnicowane (od 30 do 65 zł.)

Przebrnęłyśmy! :) Jako, że dziś mamy poniedziałek mam nadzieję, że taki lekki post będzie dla Was dobrym rozwiązaniem. Proszę podzielcie się ze mną swoimi ulubieńcami kosmetycznymi - chętnie poczytam i sprawdzę cóż dobrego się u Was sprawdza.

Buziaki! :)

Inne w tej kategorii

18 komentarzy:

  1. cudeńka :)piękne zdjęcia -jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Iwona Angelika15 maja 2017 11:48

    Przepiękny post kochana :*
    Podkład z całego serca polecam używam go :) świetnie kryje niedoskonałości

    OdpowiedzUsuń
  3. z Body Boom miałam peeling kawowy o zapachu mięty i jestem pod jego wrażeniem. Co prawda, jeszcze go nie skończyłam ale jest przecudowny. Nie jestem kawoszem codziennym ale lubię zapach kawy a w dodatku z miętą - to coś pięknego. Stosuję go nawet do twarzy i jest super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z twoich uliubieńców tylko Santaverde znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Paulina Świątek15 maja 2017 13:09

    Pierwszy raz się spotykam z nimi ... Ty to zawsze wyhaczysz coś fajnego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie ten podkład raz sprawdzał się dobrze, a raz fatalnie. :/

    OdpowiedzUsuń
  7. chciałabym bardzo wyprobowac ten beauty elixir :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten balsam truskawkowy chętnie bym widziała u siebie <3
    piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajni ulubiency, jak dla mnie na plus. Nie mialam tylko masla do ciala a tak wszystkie sie rowniez u mnie sprawdzily :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Balsam do ciała body boom to chciałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam tylko wodę winogronową Caudalie i bardzo ją lubię :) Balsam do ciała BodyBoom chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ogromną ochotę na te kosmetyki z Caudalie :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę się w końcu szarpnąć na ten eliksir:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Peelingi BodyBoom bardzo lubię, więc pewnie i to masło mogłoby się u mnie sprawdzić. Poza tym twój opis zapachu zdecydowanie działa na wyobraźnię :D Poza tym chętnie spróbowałabym kosmetyków Caudalie, bo bardzo mnie ciekawią, a jakoś tak nam nigdy nie po drodze :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że nic z tych rzeczy jeszcze nie miałam... Ale będę miała na uwadze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mocno mnie ciekawi ten podkład. Lubię takie wykończenie, no i trwałość jest super, więc muszę koniecznie po niego sięgnąć ☺

    OdpowiedzUsuń
  17. Balsamem Body Boom kusisz ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.