Bita śmietana, perełki i olejki. Sanctuary SPA i uzależniająca kąpiel w rajskiej otoczce.

Gdyby ktoś kazał mi wskazać miejsce całkowitego spełnienia, ukojenia i spokoju po najgorszym dniu... pędzę paluszkiem pokazać swoją wannę. Nic nie relaksuje mnie tak jak długa kąpiel pełna zapachu, gadżetów i wszystkich tych umilaczy, które działają uzależniająco - raz spróbujesz... i wiecie jak to się kończy. Choć moja skóra nie pozwala mi na codzienne szaleństwa i ograniczam się z reguły do szybkiego prysznica i minimalnej ilości kosmetyków - prawdziwy rytuał pielęgnacyjny raz w tygodniu to dla mnie absolutna podstawa i z niecierpliwością czekam na dzień, w którym wyłączę wszystko co na co dzień gdzieś tam szumi w okół uszu i zatopię się w wannie na długie minuty. Jestem strasznie łasa na kosmetyki pielęgnacyjne do kąpieli i choć muszę uważać - lubię grzeszyć... pianą, intensywnym zapachem i całym tym procesem balsamowania, wcierania i kremowania... a że dziś dopiero wtorek to pomarzę sobie po cichutku o dniu mojego wyzwolenia w wannie i opowiem Wam o marce Sanctuary Spa, która przenosi na rajskie plaże i sprawia, że zwykła kąpiel staje się wyjątkowa.



Nowość w HEBE.


Marka Sanctuary SPA o bardzo wdzięcznej i działającej na moją wyobraźnię nazwie właśnie zasiliła półki drogerii Hebe. Póki co skromnie bo tylko jedną linią pielęgnacyjną, ale mam szczerą nadzieję, że pojawi się ich więcej bo tak naprawdę jest ich cały ogrom. Cała filozofia marki opiera się o celebrację procesu pielęgnacji - zachęca do znalezienia czasu dla siebie i swojego ciała, a na opakowaniu podaje przepis na prawdziwy domowy rytuał w zaciszu domowej łazienki. Kosmetyki te są niezwykłe pod tym względem, że stosować je należy całkowicie inaczej - żel pod prysznic należy wpracować w skórę tak by uwolnić substancje aktywne bez użycia gąbek, a suflet do ciała jak sama nazwa wskazuje ma pobudzić najczulsze zmysły smaku. Wszystko to zwieńcza niesamowity zapach... rajskiej plaży gdzieś daleko w otoczeniu słodkich i uwodzicielskich kwiatów. 


Perełki z olejem jojoba.


Linię pielęgnacyjną do ciała otwiera pomarańczowy żel pod prysznic z perełkami, które pod wpływem ciepła naszych dłoni uwalniają olej jojoba. Żel należy powolnymi ruchami wmasować w skórę, aż do utworzenia otulającej pianki i delikatnie spłukać wodą - bez szorowania, bez gąbek i innych tradycyjnych metod oczyszczania. Producent zaleca by końcową fazę przygody z tym żelem zakończyć strumieniem zimnej wody by zamknąć pory skóry i wzmocnić efekt wygładzenia i nawilżenia jakie zapewnia. Przyznajcie same, że to całkiem dużo jak na żel pod prysznic... Cóż trzeba przyznać, że jest wyjątkowy - nie należy go więc traktować rutynowo. To właśnie cały ten proces wcierania, delikatnego spłukiwania ma sprawić, że kąpiel zamienia się w rytuał - prysznic czy kąpiel ma zapewnić Wam moment tylko dla Was i dla Waszej skóry. Trzeba mu przyznać, że potrafi rozkochać... to w jaki sposób otula skórę długotrwałym zapachem jest wręcz niesamowite. Perfumy? Zbędne. Ale mam tu dla Was coś jeszcze lepszego. Faktycznie da się wyczuć, że skóra po jego użyciu jest inna ... może wdzięczna i dopieszczona? Cena żelu to około 35 zł za 250 ml.


Nie wódź mnie na pokuszenie...


Suflet do ciała. Bita śmietana. Nie wiem jak Wy, ale ja już robię się głodna. Zdecydowanie najciekawszy produkt z całej linii pielęgnacyjnej Sanctuary SPA to napowietrzany, leciutki balsam, który na mojej skórze wykazuje także właściwości chłodzące. O rany... jak on wygląda! Jaką on ma konsystencje! To ogromne 475 ml opakowanie kosztuje mniej więcej 50 zł, ale ja już wiem, że będę potrzebowała co najmniej wiadra. Tak się w nim rozkochałam, że smarowałam się dwa razy dziennie... i już widzę duże zużycie i jest mi z tego powodu naprawdę źle. Jeżeli miałyście kiedyś do czynienia z piankami pielęgnacyjnymi to jest to coś niemalże identycznego z tą różnicą, że po rozsmarowaniu czuć wyraźny efekt. Ten cudak tak dobrze nawilża skórę i tak cudnie ją wygładza, że naprawdę można na jego punkcie oszaleć i nie ma tu ani grama przesady. Nie jest on co prawda wymarzony pod względem składu, ale i tak duży plus za obecność olei i ekstraktów owocowych (m.in mango, kokos, jojoba). Na opakowaniu producent umieścił dopisek " nie ważne czy masz 30 minut czy 30 sekund weź głęboki oddech i ciesz się swoim sanktuarium, nałoż ten suflet na suchą skórę i oddaj się luksusowemu uczuciu nawilżenia"... i ja się pod tym podpisuję wszystkim co mam.


Jest to zdecydowanie coś godnego uwagi - życzyłabym sobie, żeby więcej linii pojawiło się w drogeriach Hebe. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się myśl przewodnia marki i kreowanie produktów na takie, które oprócz pielęgnacji mają zapewnić coś więcej - mają służyć nie tylko ciału, ale też duszy. To coś rzadkiego i niespotkanego, więc markę Sanctuary SPA wpisuję na listę swoich ulubieńców - jedyne czego mi brakuje to może bardziej subtelnych opakowań - te tutaj nie przypadły mi do gustu, ale przecież nie w tym rzecz... Spróbujcie ich koniecznie!



Buziaki

13 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemne prodsukty, jeszcze ich nie spotkałam, ale będę miała na uwadzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten suflet musi być cudowny, chyba bardziej mnie kusi niż żel z perełkami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę to mieć! Zdecydowanie jest mi to potrzebne :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak pięknie opisałaś, że mam ochotę się położyć w wannie i kazać sobie tym się smarować i masować... :O
    Chcę! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Bita śmietana ciekawa :D Słyszałam już o marce, jej produkty były kiedyś dostępne na Kosmetykach z Ameryki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany...W weekend pędzę do Hebe, aby doprowadzić mój portfel do łez :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Bita śmietana, bita śmietana ;D daaaaaaaaaaaaaj!

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie ten żel ciekawi, kuki olejku w żelu coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurczę ten suflet mnie zachwycił !

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobra, bita śmietana musi być moja. Uwielbiam wszystkie dziwne konsystencje, które mogą pojawić się w pielęgnacji mojego ciała. Pianki zdecydowanie w nich przodują :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye