Niska cena - świetna jakość! Pędzle do makijażu Hebe Professional.

Kiedy drogeria Hebe zaproponowała mi przetestowanie swoich najnowszych pędzli aż podskoczyłam z radości - naoglądałam się filmów Red Lipstick Monster, w których oceniała zestaw i wykonywała nimi cały makijaż i od razu pomyślałam sobie, że muszę je wypróbować na sobie. Pomyślałam sobie, że temat ten zainteresuje także wiele z Was bo produkty, które weszły na rynek pod sygnaturą drogerii Hebe są tanie i mają naprawdę szeroki wachlarz jeśli chodzi o wybór. Przetestowałam dla Was cztery spośród 18 dostępnych modeli i już na wstępie mogę Wam powiedzieć... to będzie hit!



Niska cena kontra jakość.


Bałam się. Naprawdę się bałam tego testu - jestem już przyzwyczajona do pędzli naprawdę dobrej jakości i po latach poszukiwań wiem na co zwracać szczególną uwagę. Przy cenach jakie oferuje marka Hebe szczerze powiedziawszy nie nastawiałam się na nic odkrywczego - zazwyczaj pędzle drogeryjne są średniej jakości, a włosie pozostawia wiele do życzenia. Po rozpakowaniu paczki od razu moją uwagę przykuł minimalistyczny design - czarne matowe rączki, sygnatura marki oraz oznaczenie konkretnego modelu składa się na bardzo klasyczną, prostą całość - to lubię! Bez zbędnych udziwnień, unicornowych pierdół i odpadających kryształków, Co ciekawe każdy pędzel do kupienia jest w osobnej plastikowej, rozsuwanej "torebeczce" to stanowi też super rozwiązanie w podróż... chociaż i tu znalazło się jeszcze fajniejsze rozwiązanie.

Etui na pędzle.


W swojej przesyłce znalazłam także etui - czarne jak smoła z minimalistycznym, srebrnym dodatkiem z logotypem, które rozpinane na rzepy jest czymś co każda z nas powinna u siebie mieć - nie wiem jak Wy, ale ja nie znoszę podróżowania z pędzlami walającymi się samotnie po kosmetyczce, a z kolei etui, które posiadam jest twarde i zajmuje mi bardzo dużo miejsca. To oferowane przez Hebe jest proste, mobilne i co dla mnie najważniejsze - wykonane z miękkiego materiału, które mogę wcisnąć pomiędzy spodnie a bluzki w swojej walizce. Teoretycznie ma osiem przegródek na pędzle, ale niektóre z nich są bardzo szerokie dzięki czemu wejdzie tam o wiele więcej narzędzi niż może się wydawać. Jego cena to około 30 zł. 

Pędzle do twarzy.


Ojj wybór jest przeooogromny - jestem szczerze zdziwiona, że Hebe aż tak mocno urozmaiciło swój asortyment. Nastawiałam się raczej na totalną podstawę, a tutaj tak naprawdę znajdziemy wszystko - w cenach nie przekraczających 30 zł za sztukę. Trafił do mnie pędzel, który rozkochał mnie w sobie od pierwszego użycia - oznaczony nazwą F01 przeznaczony jest do pudrów sypkich, mineralnych i prasowanych. Jaki on jest mięciutki! Jaki on jest gęsty! Uwielbiam mocno zbite pędzle do pudru, które dozują porządną dawkę produktu i pozwalają na wpracowanie produktu w skórę, a nie tylko jej omiatanie. Ten tutaj jest genialny - skrojony w kulkę, którą świetnie da się ułożyć (można z niej zrobić np. pędzel do konturowania bez żadnego problemu) i tak niesamowicie miękki i puszysty, że zdetronizował w tej chwili mój ulubiony pędzel Lily Lolo za prawie 70 zł. Można? Można. Drugim pędzlem do twarzy jaki dostałam jest koci języczek - zbity, bardzo sprężysty i składający się z miliona maleńkich włosków pędzel do aplikacji podkładów płynnych i baz pod makijaż. Ja nie lubię nakładania podkładów narzędziami tego typu, ale ukochałam go sobie do maseczek - szczególnie tych glinkowych! Nadaje się także do wklepywania pudru w okolice oczu dzięki jego precyzyjnemu kształtowi.

Pędzle do oczu.


Hebe oferuje siedem różnych pędzli do makijażu oka - od typowych bazowych puchaczy po szczoteczkę do brwi i rzęs. E02 z pomarańczowym syntetycznym włosiem to nic innego jak mikro koci języczek do nakładania cieni lub korektora... aczkolwiek ja znalazłam mu zastosowanie do aplikacji brokatu i cieni kremowych. Do korektora jest dla mnie zdecydowanie zbyt mały, ale dzięki jego syntetycznym włoskom super sprawdza się do aplikacji cieni o innej niż pudrowa formuła.Taki, mały niepozorny, ale jednak przydatny jeśli lubicie bawić się w zdobienia na oczach. A teraz mój hit... pędzel E06 do smooky eyes... o rany! Zawsze chciałam mieć takie cudo do rozcierania kreski, ale zawsze ceny takich pędzelków przyprawiały mnie o zawrót głowy. Ten tutaj jest idealny - spójrzcie jaki jest malutki... a ma niewiarygodnie dużo włosków. Jest bardzo, ale to bardzo sprężysty i przesuwając włosiem o skórę widać wyraźnie jak pięknie układa się w precyzyjną linię. Wspaniały pędzel i koniecznie musicie go mieć!


Nooo moje Panie... jeśli tak zapowiada się reszta pędzli to ja koniecznie chcę więcej. Moją uwagę przykuwa jeszcze duży flat top, który mógłby się świetnie sprawdzić do minerałów, ale chyba najmocniej chciałabym spróbować model F10 do konturowania, który na ulotce produktowej wydaje się bardzo duży, ale przy okazji precyzyjny. Jestem bardzo ciekawa czy miałyście już okazje je wyróbować? Dajcie znać jak Wam się podobają. Ja jestem szczerze oczarowana i przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tak fantastycznej jakości - szczególnie w kwestii włosia.



Buziaki!

34 komentarze:

  1. Paulina Świątek22 czerwca 2017 13:48

    No masz i się rozchorowałam ! A gdzie znajdę cennik ?

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie Paulinko ja sama nie mogę go znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczaki! A tak bardzo miałam nie wydawać kasy... Kusisz do złego, haha! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Też jestem przyzwyczajona do dobrej jakości pędzli - te z Hebe bardzo przypominają mi Hakuro :) Choć tak naprawdę dobre pędzle można ocenić dopiero po dwóch, trzech latach używania. Miejmy nadzieję, że zachowają sprężystość i miękkość, bo to zawsze największy problem. A kształty w ofercie bardzo intrygujące! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O ja Cię, o ja Cię! Kilka pędzli wpadło mi w oko (z Twoich - duża kulka i ten krótki języczek do rozcierania + co najmniej 2 z ulotki). Koniecznie muszę zerknąć na nie w Hebe!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przydałby mi się taki syntetyczny do korektora i kremowych cieni

    OdpowiedzUsuń
  7. Bliżej przyglądałam się tym pędzlom i muszę stwierdzić, iż bardzo mnie kuszą. Problem polega w tym, iż jestem od pędzli uzależniona... tak muszę się do tego przyznać... Mogłabym je kolekcjonować :P

    OdpowiedzUsuń
  8. No to mnie zainteresowałaś bardzo ;)
    Sam wygląd na wielki plus, też lubię prostotę. Będę o nich pamiętać,a taki pędzel do maseczek by się przydał ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i z nieba mi spadłas z tym postem. Czaiłam się właśnie na nie i teraz już na pewno kilka sobie wybiorę 😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewelina Szymanska23 czerwca 2017 16:02

    Słyszałam już kilka pozytywnych opinii na ich temat i sama poluję na jeden konkretny model. Mianowicie chodzi o E05 do rozcierania granic między cieniami (ciągle wyprzedany w pobliskim hebe :( ) wydaje się godny uwagi, ale po Twojej recenzji chyba nie tylko on trafi do mojej kolekcji pędzli. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie już słyszę, którąś opinię z kolei, że dużo modeli jest praktycznie cały czas wyprzedanych... ale to chyba dobrze o nich świadczy, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się Madzia! Daj znać jak Ci się sprawdzą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Do maseczek świetna sprawa - ale też do bazy, korektora pod oczy... języczkom można znaleźć mnóstwo zastosowań :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz, że mam to samo...? Już nie zliczę ile mam sztuk :) Na szczęście co raz częściej pozbywam się staroci :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Daj znać jak coś sobie wybierzesz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajna sprawa - polecam spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ulotka ma jeszcze drugą stronę... :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakość włosia jest moim zdaniem lepsza niż w pędzlach Hakuro - poza tym chyba ich rączki będą bardziej wytrzymałe :) takie moje pierwsze wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wyglądają na prawdę fajnie! Ja to używam góra czterech pedzli i gąbeczki

    OdpowiedzUsuń
  20. Wyglądają bardzo dobrze ! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. O, to super! Hakuro według mnie to fajne pędzle dla początkujących. Ja już mam wyższe wymagania ;) Po czterech latach używania wyglądają tak sobie - trzonki są mocno porysowane, a włosie przestało być sprężyste i nie wraca do swojego kształtu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ewelina Szymanska23 czerwca 2017 22:04

    Prawda. Tylko kiedy będzie mi dane zdobyć chociaż kilka z tej serii...;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mówiłam o nich w filmiku :) Świetne są, sama łaziłam dwa razy do Hebe, żeby jeszcze sobie dokupić :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham pędzle Nanshy, ale również i takie chętnie bym dodała do mojego zestawu! Wyglądają naprawdę ładnie i... puszysto :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Gabriela Jaworska24 czerwca 2017 16:26

    Oglądałam kiedyś o niech recenzję na yt i jestem nimi oczarowana muszę je mieć <3
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja chętnie bym je najpierw pomacała przed zakupem, choć wyglądają całkiem przyzwoicie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wyglądają na porządne ! Szkoda, że nie mam Hebe w pobliżu, bo chętnie bym je sobie pomacała. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę w końcu odwiedzić Hebe :D

    OdpowiedzUsuń
  29. No no no. Cudne ! Ja mam inne ale te mają w sobie to coś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye