Nowość THE BALM - Highlite'N Con Tour i paleta do konturowania na wesoło.

 Już nawet nie pamiętam kiedy to trend konturowania wdarł się na kosmetyczny rynek - początkowo byłam naprawdę bardzo sceptycznie do niego nastawiona i nadal utwierdzam się w fakcie, że nie po drodze mi do kamuflowania się kilkoma produktami na raz, zacierania, rozcierania, dokładania i tworzenia na swojej buzi rysunku, ale zawsze szczerze i z wielkim szacunkiem podziwiam jak robią to profesjonalni makijażyści. Konturowanie twarzy z prawdziwego zdarzenia podoba mi się wyłącznie na kimś - osobiście nie jestem przekonana że jest mi to potrzebne, ale też nie mam odpowiednich umiejętności by zrobić to dobrze, więc ograniczam się tylko i wyłącznie do delikatnego modelowania co w moim przypadku oznacza po prostu zaznaczanie linii kości policzkowych bronzerem oraz rozświetlanie partii najbardziej wypukłych - w takim wydaniu czuję się najlepiej i choć próbowałam wszystkich tych magicznych technik to z biegiem czasu i ta zauważyłam, że na co dzień potrzebne mi są tylko te dwie czynności... choć nie mogłam się oprzeć by nie spróbować nowości mojej ukochanej (wiecie o tym doskonale) marki The Balm czyli palety do konturowania i rozświetlania Highlite'N Con Tour. Czy znów będą zachwyty?




Jak lep na muchy...


Tak właśnie działa na mnie marka The Balm - kiedy tylko pojawia się coś nowego w ofercie świecą mi się oczy i koniec kropka. Jest to firma, której odkrycie stało się dla mnie wielkim przełomem i czasami to nawet myślę, że po prostu zwyczajnie przesadzam, ale jakość i sposób "podania" tych kosmetyków trafia do mnie absolutnie - one są po prostu wyjątkowe! Każde opakowanie i każdy kosmetyk to zupełnie inna historia - jest wesoło, jest w stylu retro, kolorowo i niesztampowo, no ale przyznam Wam to z pełną odpowiedzialnością - po prostu nie zawiodłam się jeszcze na niczym i stąd obecność The Balm na moim blogu bardzo regularna. No, ale dość tłumaczeń - wiem, że powinnam się ograniczać w kupnie nowych kosmetyków, ale na swoje usprawiedliwienie mam argument, że pozbyłam się trzech naprawdę nielubianych przeze mnie broznerów i dwóch rozświetlaczy także i tak wychodzę na minus! A teraz spójrzcie na to cudo i dajcie mi rozgrzeszenie!

8 kosmetyków w jednym.


Trzeba przyznać, że to bardzo mądre i ekonomiczne rozwiązanie, choć wcale nie powiem, że mobilne bo paleta jest po prostu ogromna - jest znacznie większa niż moja otwarta dłoń, a umówmy się, że do najmniejszych ona nie należy i szczerze powiem zdziwiłam się jej gabarytami jak do mnie dotarła. W środku znajdziecie też wieeeelkie lustro przy, którym spokojnie da się zrobić cały makijaż no i oczywiście powód całego zamieszania czyli osiem produktów przeznaczonych do konturowania - mamy tutaj dwa bajkowe rozświetlacze, dwa pudry, trzy bronzery oraz róż, a wszystko to stylizowane na poziomy decybeli. Z The Balm naprawdę nie można się nudzić. Jej standardowa cena to 149,90 zł. (na stronie Kosmetykomanii trwa właśnie promocja i można ją upolować za 134,90 zł.) - czyli jest to taka dość standardowa wartość jeśli mowa o paletach tej marki.

Dwie królowe błysku!


Mówią, że królowa może być tylko jedna, ale nie potrafię zdecydować, który z tych rozświetlaczy jest piękniejszy - mam jednak wrażenie, że te dwie ślicznotki mocno stylizowane są na Mary oraz Cindy Lou - z jednej strony prawdziwie złote cudo, z drugiej coś bardziej świeżego i dziewczęcego z różanym, delikatnym wykończniem. Jak one są napigmentowane! Jedno dotknięcie pędzla i już bardzo widoczny efekt... to zdecydowanie najbardziej intensywne produkty w tej palecie. Obok rozświetlaczy znajdują się dwa pudry - jeden z nich w typowo beżowej tonacji z domieszką brzoskwini, natomiast drugi idealnie żółty odcień, który uwielbiam stosować pod oczy. Pudry maja dość suchą konsystencję (zupełnie inna niż rozświetlacze), ale również nie można odmówić im intensywnej pigmentacji.

 Konturowanie na trzy sposoby.


Dolny rząd palety zdecydowanie należy do bronzerów - trzech różnych w zupełnie innych tonacjach... ale też dość specyficznych wykończeniach. Pierwszy z nich z oznaczeniem 20 dB to po prostu... Bahama Mama! Mam wrażenie, że to bliźniaczy produkt, więc te z Was, które lubią markę The Balm na pewno będą wiedziały o jakim kolorze mowa. Kolor 10 dB to już bardzo chłodny odcień brązu - typowy do zaznaczania konturu twarzy, ale powiem Wam szczerze, że świetnie też sprawdza się w makijażu oka. Obok niego czyha sobie coś zupełnie innego - 0dB jest już bardzo ciepłym odcieniem brązu z nutą brzoskwiniową (do mojej cery i karnacji sprawdza się jako róż), ale co ciekawe... ma satynowe wykończenie, więc jest skrajnie różny od dwóch pozostałych kolorów. Dla urozmaicenia - obok brązów mamy tutaj róż w kolorze zimnej maliny (tutaj też mam wrażenie, że już go spotkałam...) również o lekkim, satynowym wykończeniu. Co prawda cała czwórka nie jest tak mocno napigmentowana jak rozświetlacze... ale dla mnie to może i lepiej.

Podstawowo czy profesjonalnie?


Zastanawiam się czy taki zestaw kolorystyczny i taka ilość produktów suchych (jak na pewno wiecie konturowanie profesjonalne powinno wykonywać się na mokro) zadowoliłoby makijażystów i wizażystów - chyba pokuszę się o stwierdzenie, że nie, ale na użytek podstawowy i w rękach amatora takiego jak ja to zestaw naprawdę wystarczający. Dzięki niemu mogłam znacznie zaoszczędzić miejsca i uniknąć gromadzenia kolejnych produktów - jeśli chodzi o wydajność produktów The Balm to też nie obawiam się, że skończą się szybko... Ale wiecie co jest najgorsze? Widziałam, że pojawiły się już kolejne wiosenne nowości... ałłłłł.


Buziaki!

Ps. Ten post zostanie edytowany za kilka dni - mam w planie mały eksperyment na twarzy, ale obecnie leczę się z paskudnej alergii w okolicy oczu (wiosno kończ się!), więc jeśli jesteście ciekawe to obserwujcie mnie uważanie.

Jak Wam się podoba ta paleta? Macie jakieś swoje ulubione sposoby na konturowanie?

Buziaki i wspaniałego tygodnia! :)




17 komentarzy:

  1. Świetny pomysł na "8 w 1" i bardzo mi się podobają kolory.

    PS. Czy Ty zmieniłaś szablon bloga?

    OdpowiedzUsuń
  2. Anna Grzybowska12 czerwca 2017 11:15

    A ja właśnie myślę nad kupnem jakiegoś bronzera i szukałam takiego malinowego różu i czegoś brzoskwiniowego, więc chyba ta paleta trafi też do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Paletka podoba mi się bardzo, ale ja nie konturuję twarzy - czasem, jak mi się przypomni, użyję różu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatni życiowy kociokwik zmusił mnie do stosowania w sumie minimum kosmetyków w totalnym biegu, ale takie wypasione zestawy od theBalm zawsze kradną moje serce :) pięknotek

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem ładna paleta Ale ja tak drogich produktow nie potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja rowniez uwazam, ze dla profi to bedzie nie to ale dla amatorow i milosnikow marki czemu nie? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajna paletka :) Dobrze mieć wszystko w jednym miejscu !

    OdpowiedzUsuń
  8. mi sie za to lepia rece do produktow Zoeva :) The Balm mnie z jakiegos powodu w ogole nie kréci :) chociaz musze przyznac ze mam kilka fajnych rozy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Paulina Świątek12 czerwca 2017 19:40

    Extra zapowiada się na prawdę zacnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama paletka w sensie całej oprawy prezentuje się świetnie, ale zawartość już mnie nie kusi - wole właśnie konturować na "mokro" nie pudrowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozgrzeszam! I przyznaję, że sama chętnie bym zgrzeszyła ;)
    Piękna paleta! Do konturowania na mokro nie jestem przekonana i zdecydowanie wolę suche produkty do tego przeznaczone. Szalenie podoba mi się ten chłodny bronzer i złoty rozświetlacz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wątpię Aniu, że trafi :D Nie znam większej fanki palet od Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, naprawdę porządnie napigmentowane. Mnie wystarczyłaby taka jedna taka paletka i już nie musiałabym mieć więcej nic do konturowania. Specem nie jestem, więc używam albo bronzera albo różu - nigdy razem. I tylko od czasu do czasu rozświetlacz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładne to to, jak wszystko na Twoich zdjęciach, ale jakoś po swatchach mnie nie kusi. Niby The Balm i kiedyś było moim marzeniem, ale mi przeszło. Mam uwielbianą Mary-Lou, do której i ja pałam sympatią, ale nic poza tym. Jakoś ta marka do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolory nawet nieźle dobrane, myślę że mogłabym się z tą paletą polubić. Ogólnie markę theBalm znam słabo, mam tylko paletę cieni Meet Matte Trimony i jest świetna ale to tyle. Resztę kosmetyków znam tylko ze słyszenia ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye