Pielęgnacja twarzy. Jak wygląda moja rutyna i czego aktualnie używam.

Ostatnią rzeczą jaką mogę o sobie powiedzieć to wierność produktom - niestety moja natura nie pozwala mi przechodzić obojętnie obok kosmetycznych nowości i zmiany w procesie pielęgnacyjnym to tak naprawdę chleb powszedni. Rzadko, naprawdę rzadko zdarza się, że po zużyciu danego produktu kupuję taki sam - chęć poznawania i poszukiwania ideałów jest silniejsza ode mnie stąd też dość duża rotacja jeśli chodzi o cały ten proces. Jedynym niezmiennym faktem jest nakładanie i stosowanie produktów w określonej kolejności - zauważyłam, że moja cera nielubi się ze specjalistycznymi kuracjami, nie toleruje kwasów za to w najlepszym stanie jest gdy funduje jej po prostu podstawową pielęgnację odżywczo-nawilżającą. Kiedy skończył się mój zestaw NOURISH zaczęłam szukać jego zastępców mimo, że sprawdzał się genialnie. Moja cera niestety nie jest łatwa - mimo, że jest mieszana i ma ukierunkowania ku tej tłustej to jednak pozostaje maksymalnie wrażliwa i wymagająca pod względem nawilżania. Od długiego już czasu zauważyłam, że najlepiej sprawdza się u mnie okresowe stosowanie witaminy C i długotrwałe odżywianie bogatymi formułami... najlepiej z naturalnej półki. Moja twarz kocha naturę co zresztą same za moment zauważycie. Jak obecnie wygląda moja pielęgnacja i czego używam po kolei? Zapraszam do czytania.



Demakijaż.


Nie ma zmiłuj - choćby się waliło i paliło demakijaż musi być. Z pielęgnacji koreańskiej elementem, który na stałe wpisał się w moją rutynę jest zmywanie makijażu olejem - w moim przypadku jest to aktualnie Orientana bio olejek do demakijażu twarzy i oczu z miodlą indyjską. Uwielbiam go za zapach i naprawdę szybkie rozpuszczanie makijażu, aczkolwiek dość opornie się go zmywa nawet z udziałem ciepłej wody. Niestety oleje nie służą moim oczom dlatego zawsze w zanadrzu mam płyn micelarny, którym zmywam tusz i kreskę - aktualnie w użyciu bardzo delikatny micel marki Biolaven Organic, który znalazłam w jednym z pudełek beGLOSSY. Do moich wrażliwych oczu sprawdza się świetnie natomiast przy mocniejszym makijażu trzeba chwilkę poczekać aż zacznie działać. Po użyciu micela i olejku przechodzę do kroku drugiego.


Oczyszczanie i tonizowanie.


Nigdy nie pozostawiam skóry bez umycia jej produktem, który łączę z wodą. Teoretycznie olej Orientana można by zmyć wodą i przejść dalej, ale myślę, że nie służyłoby to jednak bądź co bądź, ale mieszanej cerze. Aktualnie na wykończeniu mam ostatni produkt z mojego zestawu Nourish czyli leciutką emulsję oczyszczającą, którą zmywam olej lub dwa razy w tygodniu łączę z moją szczoteczką FOREO LUNA 2. Tak oczyszczoną skórę od razu traktuję tonikiem - kolejny produkt z pudełka beGLOSSY to tonik-mgiełka do twarzy z ekstraktem z owocu róży, którego atomizera szczerze nie lubię bo jest bardzo intensywny. Tonik sam w sobie jest poprawny - nie zauważam w nim jakiegoś szczególnego działania, ale jest przyjemny, ładnie pachnie i jest piekielnie wydajny co przy tej cenie zdarza się niezwykle rzadko. Po oczyszczeniu, stonizowaniu skóry lecę zająć się swoją okolicą oczu.

Pielęgnacja okolic oczu.



To zdecydowanie najbardziej wrażliwa i najbardziej wymagająca część mojej twarzy. Niestety moje oczy są skrajnie wrażliwe i alergiczne i naprawdę muszę uważać co na nie nakładam. Jeżeli skóra jest wyjątkowo mocno podrażniona przez alergię jedyne czego używam to naprawczy żel aloesowy Santaverde, który zużywam w ilościach hurtowych - jest to zdecydowanie najlepszy produkt jaki miałam jeśli mówimy o produktach z aloesem i choć próbowałam go zdradzać to wychodziło mi to zawsze bokiem. Jego cena niestety jest wysoka, więc zostawiam go sobie na awaryjne sytuacje. Poza okresem alergii do podstawowej pielęgnacji służy mi (końcówka już niestety) krem pod oczy marki Resibo, o którym pisałam Wam niedawno. Jest niesamowicie odżywczy, pięknie nawilża i pozostawia obszar w okół oczu w świetnej kondycji. Po oczach następuje czas dla pozostałej części twarzy - tutaj produkty zmieniają się w zależności od pory dnia.


Pielęgnacja wieczorna.


Wieczorem pod krem właściwy zawsze stosuję serum - teraz skupiam się w okół odżywienia i rozświetlenia, więc szukałam czegoś co idealnie by ze sobą współgrało. Produkt, który aktualnie używam to serum marki Iossi z dziką różą, cyprysem geranium oraz dodatkiem witaminy E i C. Oj ciężkie były nasze początki - intensywny zapach geranium, mocno pomarańczowy i barwiący kolor i bardzo ciężka olejowa konsystencja nie zachęcały do wskakiwania w białą pościel natomiast nauczyłam się, że muszę je nakładać co najmniej dwie godziny przed snem. Efekt jaki mi zapewnia jest GENIALNY - buzia rano jest mięciutka, nawilżona i odżywiona... jestem ciekawa jak sprawdzi się dalej bo póki co nie mogę powiedzieć o nim więcej. Na serum nakładam dodatkowo nowość marki Weleda czyli krem z dziką różą, ale tutaj jeszcze nie mogę się wypowiedzieć kompletnie bo za nami dopiero kilka pierwszych dni. Tak bogata mieszanka zapewnia mi wszystko to czego oczekuję.


Pielęgnacja o poranku.


To tak naprawdę emulsja oczyszczająca, tonik, krem pod oczy i krem właściwy. Nic więcej. I tutaj mamy migdałowego braciszka marki Weleda - bardzo treściwy, ale jednocześnie lekki krem odżywczo-nawilżający o cudownym migdałowym zapachu. Nie będę go oceniać na ten moment bo też jesteśmy ze sobą zbyt krótko, ale robi na mnie póki co wspaniałe wrażenie i... oby tak zostało!


Oczywiście dwa razy w tygodniu pozwalam sobie na jakąś maseczkę - najczęściej jest to płat, aczkolwiek teraz po prostu w okresie przesilenia i alergii wolę po prostu nałożyć grubą warstwę aloesu Santaverde - rzadko pozwalam sobie na szaleństwo, a wiecie, że w płatach lubią tkwić niefajne składniki. Tak to się wszystko prezentuje na ten moment - jeżeli jesteście ciekawe jakiegoś produktu i chcecie poczytać na jego temat więcej dajcie proszę znać - pomyślimy o dodatkowej publikacji :) 

Ceny produktów:
Orientana odżywczy bio olejek do demakijażu twarzy i oczu - 57 zł.
Biolaven Organic płyn micelarny - około 16 zł.
Nourish emulsja oczyszczająca - 85 zł.
Vianek tonik mgiełka do twarzy - około 15 zł.
Santaverde naprawczy żel aloesowy - 129 zł.
Resibo krem pod oczy - 89 zł.
IOSSI serum rozświetlające - 89 zł.
Weleda - krem migdałowy do skóry wrażliwej - około 60 zł.
Weleda - krem z dziką różą do wszystkich typów skóry - 97 zł.

Buziaki!

36 komentarzy:

  1. Nie miałam żadnego z powyższych, jedynie mgiełkę Vianek, ale to z serii nawilżającej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Demakijaż to dla mnie taka podstawa! Jak tylko wchodzę do domu i wiem,że nigdzie nie wychodzę już, to od razu łazienka i zmywanie :)

    Rano zazwyczaj ograniczam się do tonizowania i nawilżania, wieczorem trochę bogaciej traktuję swoją cerę po całym dniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O demakijażu mam takie samo zdanie - wczoraj nawet nie pamiętam jak to zrobiłam - prawdopodobnie przez sen :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam kiedyś to serum Iossi było calkiem miło:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podobnie traktuję swoją cerę. Też dobitnie przekonałam się, że oczyszczanie twarzy olejami to moja jedyna deska ratunku, aby mieć ładną cerę. Tak samo zawsze po OCM bądź innej olejowej metodzie na końcu zmywam twarz mydłem lub żelem oczyszczającym. Do zmywania lubię stosować olej kokosowy, ale ostatnio mi się skończył i sięgnęłam po oliwę z oliwek. Jak to cholerstwo ciężko domyć.. Zdecydowanie muszę przerzucić się na lżejszy olej do demakijażu. Bardzo podoba mi się ten olejek z Orientany, ale cena jak dla mnie zaporowa, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tonik z Vianka faktycznie jest bardzo wydajny - coś czuję, że nie uda mi się go zużyć przez końcem PAO, ale jeżeli nie zauważę zmian, będę go dalej używać ;) Widzę, że poznajesz Weledę, poczekam na pełną recenzję za jakiś czas, bo marka mnie ciekawi, zważywszy na to, że już dwa ich produkty polubiłam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja pielęgnacja jest troszkę bardziej skomplikowana ;D też zmywam makijaż płynem micelarnym, a potem olejkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. żadnego z powyższych kosmetyków nie znam, ale kilka z nich szczerze mnie zaciekawiło, m.in. tonik Vianek, ostatnio dużo pozytywnych słów słyszę na temat produktów tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. moja pielęgnacja zmienia się wraz z potrzebami skóry, czasami nawet co tydzień wygląda inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja do tej pory szukam swoich perełek i nadal nic konkretnego nie mam... :(
    Ale dzielnie walczę, staram się już nie popełniać błędów w pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. no nie nooo...ona okulary kładzie szkłami do dołu:P ja przewrażliwiona jestem, bo ostatnio szkła wymieniałam hehe :D
    Ja nie wiem ale ja nic nie znam z tych Twoich cudów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawe produkty. Z nich wszystkich znam Biolaven ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja naprawdę nie rozumiem dziewczyn, które potrafią położyć się spać w makijażu. Ja bym nie mogła zasnąć, bo czułabym cały czas dyskomfort. Demakijaż robię praktycznie przez sen i tak samo jak Ty decyduję się na micela i oleje, chociaż na koniec dodatkowo oczyszczam twarz żelem antybakteryjnym, bo mam tendencje do trądziku od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
  14. A widzę ,że tych cudeniek tutaj więcej jest :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Błeee... wzdryga mnie na samą myśl o braku demakijażu...

    OdpowiedzUsuń
  16. A mogłabyś coś jeszcze polecić? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Akurat to są moje specjalne okulary do zdjęć :D za całe 5 zł :D bez obaw hahahaha :D <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ważne, że podjęłaś kroki ku świadomej pielęgnacji :) Teraz będzie tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ważne, że zaspokajasz każde jej pragnienie :) Jeśli tak jest dobrze to cóż - tylko obserwować i dopasowywać :) To nawet dobra zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie ma jakiegoś szałowego działania, ale jest przyjemny - na co dzień naprawdę spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ooo a co tam ciekawego stosujesz, że jest skomplikowana? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja stosuję go dlatego w dość dużej ilości - wydaje mi się, że faktycznie może być kłopot żeby zuzyć go przed końcem PAO.

    OdpowiedzUsuń
  23. Oo wyobrażam sobie! Ja miałam olej ze słodkich migdałów i myślałam, że zwariuję jak go zmywałam...

    OdpowiedzUsuń
  24. Żeby tylko nie ten kolor... :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Hahahaha :D <3 ważne, że zrobiłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. O to już jest przykład godny naśladowania :)

    OdpowiedzUsuń
  27. O i jak Ci się sprawdziła Basiu?

    OdpowiedzUsuń
  28. Hehe faktyczne żółciutki wpadający w pomarańcz:D ale w moja twarz jakoś się wtapiało:D

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam tonik z Vianka w wersji nawilżającej i też mnie denerwuje atomizer. Zdecydowanie za dużo "psika", więc zamiast bezpośrednio na twarz wolę spsikać wacik i dopiero przetrzeć skórę ;) Serum Iossi na pewno wypróbuję, bo sporo dziewczyn je chwali. A i ja sama miło wspominam swoją przygodę z kosmetykami do pielęgnacji ciała marki Iossi, więc teraz pora na buźkę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ogólnie tak sobie :) Używało mi się jej przyjemnie, ale efekty znikome :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Z Biolaven polecam żel do mycia twarzy. Cudowny winogronowy zapach i wspaniałe działanie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Krem pod oczy Resibo zapowiadał się obiecująco niestety mnie uczulił, podobnie jak produkty do pielęgnacji twarzy Biolaven :( Muszę wypróbować ten żel aloesowy Santaverde :) Serum rozświetlające Iossi bardzo lubię, choć spodziewałam się po mim lepszego nawilżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawią mnie kremy Weledy,aczkolwiek ten migdałowy trochę przeraża,mam cerę skłonną do zapychania,mieszaną i zwykle przygody z czymkolwiek z olejem migdałowym lub kokosowym kończyły się wysypem. Skończyłam tonik Vianka,faktycznie atomizer słaby,psikałam na wacik :/ i mam serum Iossi, lubię je,cera rano jest wypoczęta,"aż napomopwana" :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye