Nowość Sylveco - ziołowe mydełka w czterech wariantach.

Sylveco... czy komukolwiek muszę przedstawiać tę markę? Polski producent, który tworzy swoje artykuły na bazie naturalnych składników zaskarbił sobie rzeszę fanek praktycznie w kilka miesięcy. Jestem pewna, że każda z Was przynajmniej słyszała o tej marce - ich produkty są tanie, ogólnodostępne i naprawdę dobre więc nic dziwnego, że Polki oszalały na jej punkcie. Sama mam dostęp stacjonarny do Sylveco mimo, że mieszkam w maleńkim mieście - zauważyłam, że pojawia się nie tylko w aptekach, ale także lokalnych sklepikach co niezwykle mi się podoba bo doceniam takie działania nastawione na ludzi, a nie wielkie koncerny. Nie jednak o moich przemyśleniach będzie ten wpis, a o nowościach, o których koniecznie chciałam Wam opowiedzieć. Gdy tylko zobaczyłam, że mydełka pojawiły się w ofercie Kosmetykomanii szybciutko je zamówiłam i przetestowałam bo jestem pewna, że będą dla Was ciekawym rozwiązaniem. Zapraszam Was więc dziś na prezentację czterech mydeł przeznaczonych do pielęgnacji twarzy i ciała w ziołowym i aromatycznym wydaniu.

Cztery możliwości na cztery potrzeby.



Mydełka dostępne są w czterech wariantach - nie tylko zapachowych, ale także ukierunkowanych na konkretną potrzebę. Zanim jednak opowiem Wam o poszczególnych kwestiach muszę wspomnieć, że jestem pod wielkim wrażeniem składów - każde mydło bazuje na tych samych składnikach i różni się tylko wybranymi składnikami aktywnymi. Skład każdego z nich rozpoczyna olej kokosowy, masło shea i oliwa z oliwek - musicie przyznać, że jak na mydło to wręcz doskonałe połączenie. Mamy czas 6 miesięcy na ich zużycie i nadaje się zarówno do mycie twarzy jak i ciała. Każde z nich wykonane jest ręcznie, a za zapach odpowiadają tu naturalne olejki eteryczne. Wszystkie opakowane są w kartoniki z informacjami o naturalnych składnikach aktywnych, a same mydełka w szary papier, dzięki czemu przed pierwotnym użyciem nie miały styczności z powietrzem. Wszystko to w szalonej cenie 12,89 zł. za sztukę.  No jak dla mnie... lepiej być nie może.


Tonizujące mydło naturalne.


Olej jojoba, olej rozmarynowy i olejek cytrynowy - oto trzy składniki aktywne pierwszego z mydeł. Jest przeznaczone stricte do skóry dojrzałej, wrażliwej lub alergicznej więc jak zapewne się domyślacie używam go do swoich zmienionych chorobą dłoni. Charakteryzuje się lekko cytrynowym kolorem i mocno ziołowym zapachem, w którym wyraźnie wyczuwa się rozmaryn. Jest bardzo, bardzo delikatne i w kontakcie z ciepłą dłonią zaczyna się topić, więc trzeba mieć to na uwadze i zaraz po użyciu dobrze jest je osuszyć ręcznikiem papierowym. Ta wersja ma za zadanie wzmacniać strukturę skóry, nawilżać, odbudowywać i chronić przed utratą wilgoci. Rozmaryn z kolei odpowiada tu za działanie łagodzące i kojące co jest bardzo ważnym aspektem w przypadku skór alergicznych takich jak moja. Jest bardzo, ale to bardzo przyjemne - nie pozostawia uczucia ściągnięcia i co najważniejsze nawet egzema w bardzo zaawansowanym stopniu nie cierpi podczas mycia. 


Odświeżające mydło naturalne.


Olejek sosnowy, olej laurowy i glinka zielona - oto kolejne trzy składniki aktywne charakteryzujące mydło odświeżające. Przeznaczone jest do skór wrażliwych, alergicznych, poszarzałych, ziemistych oraz z pierwszymi oznakami starzenia. Dzięki właściwościom regulującym może być także stosowane u osób z trądzikiem i niedoskonałościami. To zielone mydełko charakteryzuje się także bardzo, ale to bardzo mdłym zapachem, za który z pewnością odpowiada olej laurowy. Jest równie delikatne jak swój poprzednik jednak zauważyłam, że ma zdecydowanie lepszą wydajność. Szczerze mówiąc pierwszy raz spotykam się z zwartością glinki w mydle i ten fakt też bardzo mi się podoba. Bez obaw stosowałam go na twarz jednak pozostawia dość tłustą warstewkę, więc trzeba je dobrze spłukać bardzo ciepłą wodą.


Ujędrniające mydło naturalne.


Olej geraniowy i olejek z drzewa różanego - tym razem dwa składniki naturalne, które mają odpowiadać na problemy osób z rozszerzonymi naczynkami. Po raz kolei pachnie dość mdło z jakąś dziwną różaną nutą w tle i ma dość intensywny kolor pomarańczowy. Ta wersja spodobała mi się najmniej ze względu na fakt, że nie zauważyłam jakiegoś charakterystycznego działania - dobrze oczyszcza, pozostawia skórę umiarkowanie nawilżoną i to właściwie tyle.


Detoksykujące mydło naturalne.


Olejek z szałwii, korund i węgiel aktywny - to zdecydowanie mój hicior. Czarne mydło na bazie węgla to kolejny produkt, który wpisuje się w aktualne trendy kosmetyczne. Jego właściwości ukierunkowane są oczywiście na dogłębne oczyszczenie i detoksykację skóry, ale pełni także rolę peelingu, dzięki czemu ładnie oczyszcza pory. Polecane jest do skóry zrogowaciałych i z nierównym kolorytem. Używa się go z prawdziwą przyjemnością szczególnie na twarzy bo oprócz sporej dawki nawilżenia zapewnia efekt bajecznego oczyszczenia i aż trudno uwierzyć, że to tylko mydło. Niestety nie nadaje się do stosowania na co dzień, ale naprawdę jest to wariant, który zdecydowanie mogę Wam polecić. Szczególnie za tę cenę, prawda?


Niska cena, świetny skład.


Jeszcze raz chcę podkreślić, że jestem mocno zaskoczona składami tych mydeł - tak naprawdę nie ma się tutaj do niczego przyczepić, a przy tej cenie to już w ogóle jest dla mnie to ogromne odkrycie. Jeżeli lubicie oczyszczanie twarzy i ciała przy użyciu mydła to musicie koniecznie ich spróbować - zresztą to naprawdę fajna odmiana od wszelkich żeli. Ja jestem naprawdę bardzo bardzo zadowolona z tego wyboru (pomijając poprawną wersję ujędrniającą), ale gdybym miała wybrać jedno - wybieram wersję z węglem jako swoje wielkie odkrycie.


Znacie te mydełka? Miałyście już okazje je przetestować? Dajcie mi znać czy lubicie markę Sylveco i jaki produkt jest Waszym ulubionym.

Buziaki!

17 komentarzy:

  1. Pięknie się prezentują te mydełka :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam je wszystkie i nowe mydełko Biolaven, czekają na otwarcie, ale ja już je kocham :D <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo kuszące są te mydełka, zawartość w każdym oleju jest świetnym pomysłem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam, mam nadmiar mydeł wciąż i nie kupuję nowych. Ale doczekają się :)
    Ja uwielbiam mydła z zawartością glinek :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo chcę detoksykujące (widzę je po raz pierwszy)!

    OdpowiedzUsuń
  6. W moim przypadku chyba najlepszą decyzją byłby zakup wersji czarnej, ale nie tylko ze względu na wygląd, bo i działanie detoksykujące wydaje mi się potrzebne mojej skórze. W takim razie chyba muszę się wybrać do mojej drogerii i zobaczę czy już zaopatrzyli się w nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe mydełka, lubię produkty z tej filmy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Madzia (I love dots)11 lipca 2017 17:18

    Nie przepadam za mydełkami w kostce - ale pomysł jak najbardziej na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale mnie zainteresowałas tymi mydełkami - szczególnie wersją z węglem oraz wersją z olejem laurowym, o którym ostatnio oglądałam filmik na YT. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z Sylveco uwielbiam pomadkę peelingującą, mój hit życia:D

    OdpowiedzUsuń
  11. widziałam więcej tych mydełek... w każdym razie podobno odżywcze jest najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie mam to ostatnie ;) Jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie znam ale chyba warto wreszcie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Magdalena Bernaś-Wiśniewska12 lipca 2017 10:40

    Witam, czemu mydło detoksykujące nie nadaje się do codziennego mycia twarzy?

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurczę, jak znalazł dla mojego faceta. ten nie cierpi mydeł w płynie, a tu i w kostce i naturalne w dodatku! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. To czarne podoba mi się najbardziej. Skład rzeczywiście robi wrażenie, nic tylko kupować. Dobrze, że ich kosmetyki są tak łatwo dostępne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mydło z takimi właściwościami? Fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye