Światowej klasy pędzle do makijażu - Sigma MR BUNNY SET

 Sigma, sigma... sigma. Każdy kto choć trochę interesuje się makijażem wie, że dobre pędzle to podstawa i inwestycja na długie lata. W swojej kosmetycznej przygodzie przerobiłam już całe stosy pędzli - od polskich producentów, przez sprowadzane zza granicy, tanie, droższe, białe, czarne, syntetyczne... i mogłabym tak wymieniać jeszcze naprawdę długo. Wydawać by się mogło, że znalezienie pędzli przy tak bogatym asortymencie oferowanym przez marki to naprawdę żaden problem - cóż jednak gdy po kilku miesiącach okazuje się, że włosie zaczyna się odkształcać, skuwki rdzewieć, a trzonki z każdym użyciem bardzo nieestetycznie ścierać i kolejne pieniądze zostały wyrzucone w błoto? Takich sytuacji miałam już kilka. Dziś wiem, że dobry pędzel wymaga inwestycji i nikt nie przekona mnie, że znajdę idealne narzędzia do pracy w niskiej kwocie pieniężnej. Lata poszukiwań nauczyły mnie, że za jakość należy zapłacić. Odkąd pamiętam tylko zawsze wzdychałam do marki Sigma - pracują na niej makijażyści z całego świata, a marka zbudowała w okół siebie tak dobrą opinię, że nawet nie potrzebuje się reklamować bo i tak generuje taką sprzedaż, że konkurencja w żaden sposób jej nie zagraża. Stało się. Spełniłam swoje marzenie i dziś chcę się z Wami podzielić największym makijażowym odkryciem w całej swojej przygodzie - oto przed Wami absolutnie piękny i niepowtarzalny zestaw Sigma Mr BUNNY SET.



Od A do Z.


Sigma to marka, która zdobyła na całym świecie rzeszę fanów ze względu na jakość - jakość, która widoczna jest od pierwszego użycia, i która z czasem nie traci na swojej wartości o czym świadczą opinie osób pracujących na niej przez długie lata. Długie, ciężkie trzonki, przepiękne wykończenie, holograficzne nazwy, idealnie skrojone skuwki z sygnaturą marki, aż po jedwabiście miękkie włosie, które w zetknięciu ze skórą sprawia, że nie chce się wracać do pędzli innych marek. Wierzcie mi - nie ma tu grama przesady. Kiedy po raz pierwszy otworzyłam swój zestaw wykonanie, wygląd i jakość włosia zwaliły mnie z nóg... na tyle mocno, że długi czas nie mogłam się zebrać żeby ich użyć. Co więcej mój zestaw MR BUNNY SET dodatkowo wyposażony jest w tubę służącą do przechowywania naszych pędzli. Uważam osobiście, że to genialne rozwiązanie z dwóch względów - przy cenie zestawu 758,90 zł. wymagają one szczególnego traktowania, a po drugie jest to super sprawa jeśli podróżujecie lub po prostu chcecie przechowywać je gdzieś na toaletce. Jeśli chodzi o wybór... można naprawdę oszaleć. U Ladymakeup skąd pochodzą moje pędzle dostępna jest niezliczona ilość przeróżnych zestawów - od podstawowych takich jak mój po bardzo profesjonalne, które służą np. do konturowania, budowania głębi lub charakteryzacji, choć widziałam, że można też skomponować swój własny zestaw wybierając poszczególne sztuki.




 MR BUNNY SET


Wybór był niełatwy, ale postanowiłam, że wybiorę dla siebie zestaw składający się z podstawowych pędzli do makijażu całej twarzy. Tym samym w moje spragnione Sigmy łapki wpadło pięć pędzli do twarzy i 7 przeznaczonych do oczu co daje nam łącznie 12 sztuk spełniających moje potrzeby w 100%. Każdy z pędzli został wykonany z dwukolorowego włosia syntetycznego. Niklowe skuwki odporne są na zniekształcenia oraz wszelkie uszkodzenia natomiast trzonki to połączenie drewna i kruczo-czarnego lakieru. Tuba dołączona do zestawu została wykonana z materiału imitującego skórę naturalną. Najważniejszą rzeczą dla mnie, która determinowała mój wybór było połączenie kilku podstawowych pędzli do makijażu twarzy + makijażu oka - bez szaleństw, udziwnień i zaawansowanych kształtów. Kierując się wyborem brałam przede wszystkim pod uwagę pędzel do pudru, który jest jednym z bestsellerów marki, i który osobno kosztuje aż 110 zł, ale także zależało mi na pędzlu typu duo fiber, który uwielbiam do aplikacji podkładu i który solo również kosztuje powyżej 110 zł.- już te dwa pędzle stanowią dość duży koszt, natomiast w zestawie wszystko wychodzi znacznie korzystniej.




 Pędzle do makijażu twarzy.


Sigma Large Powder - F30 - czyli pędzel, na którym zależało mi najbardziej. Ogroooomne narzędzie z niezliczoną ilością włosków na tle pędzli innych marek wygląda dość... majestetycznie. Jest naprawdę, naprawdę duży i praca z nim to prawdziwa przyjemność. Jego głównym przeznaczeniem jest pudrowanie twarzy, ale tak naprawdę można wykorzystać go także do bronzera i różu. Ma niesamowicie gęste i dobrze zbite włosie o bajecznej wręcz miękkości, a jego rozmiar sprawia, że sama aplikacja produktu zajmuje sekundy. Uwielbiam go pod każdym względem!

Sigma Duo Fibre - F50 - drugi z kolei pędzel, który spędzał mi sen z powiek. Jest nieco mniejszy niż pędzel do pudru, ale i tak kwalifikuję do bardzo masywnych i ciężkich narzędzi, które posłużą mi przez długie lata. Pędzel typu duo fiber charakteryzuje się tym, że nadaje się do aplikacji wszystkich płynnych produktów - podkładu, różu czy bazy. Jest ścięty na prosto przez co idealnie dopasowuje się do kształtu twarzy, a mimo dość rzadkiej struktury fantastycznie rozprowadza podkład i wpracowuje go w skórę tak, że nie pozostawia żadnych smug. 

Sigma Large Angled Contour - F40 - bardzo zbity i gęsty pędzel do konturowania twarzy o skośnym kształcie. Generalnie pierwsze co przychodzi mi na myśl to aplikacja różu na policzki, aczkolwiek uważam, że jest do tego celu zbyt mały i zbyt precyzyjny, więc wykorzystuję go do nakładania pudru pod oczami lub rozświetlacza na kości policzkowe.

Sigma Foundation - F60- do pędzle typu koci język mam ogromny sentyment, ponieważ właśnie taki był pierwszym pędzlem jaki kupiłam. Kocie języczki służą do nakładania podkładu jednak ja i w jego przypadku kuszę się o małe odstępstwo i używam go do nakładania bazy, maseczek lub wklepywania korektora pod oczy. Sigma wyróżnia się na tle konkurencji tym, że włosie w przypadku tego pędzla jest bardzo dobrze wyprofilowane - górna część pędzla skrojona jest w zaostrzony owal, dzięki czemu można nim dotrzeć w nawet najbardziej problematyczne miejsca.

Sigma Concealer - F70 - nie mogło zabraknąć też podstawowego pędzelka do nakładania korektora. F70 to maleńki koci języczek o bardzo precyzyjnej budowie, który umożliwia bardzo precyzyjną aplikację kosmetyku kryjącego np. w kącikach przy oczach lub w skrzydełkach nosa. Niezbędnik każdego zestawu.



 Podstawowe pędzle do makijażu oka.


Sigma Eye Shading - E55 - klasyczny język do nakładania cienia bazowego. Zdziwiła mnie jego grubość i bardzo precyzyjny kształt - zazwyczaj języczki do nakładania cieni są wykonane dość niechlujnie bo i tak służą do mało wymagającej czynności natomiast ten tutaj mimo, że jest maleńki to dopracowany w każdym szczególe.

Sigma Tappered Blending - E40 - makijażyści doskonale wiedzą, że bez dobrego pędzla do blendowania nie ma mowy o dobrze wykonanym makijażu oka. Zresztą pędzle tego typu potrafią być naprawdę drogie właśnie dlatego, że stanowią tak naprawdę podstawę - zwróćcie na to uwagę. Puchacz marki Sigma charakteryzuje się długim jak na pędzel do blendowania włosiem, które nabiera objętości wraz z zakończeniem. Jest bardzo plastyczny i elastyczny i naprawdę świetnie radzi sobie z rozcieraniem, aczkolwiek mam wrażenie, że mógłby być nieco mniej zbity - trzeba pracować wyłącznie z jego końcówką poprzez mikro ruchy końcówki trzonka.

Sigma Medium Angled Shading - E70- mój ukochany typ pędzla do makijażu oka. Można by porównać go do pędzla do różu bo ma dokładnie taki sam kształt. Służy do nakładania cienia w zewnętrzny kącik i budowania głębi makijażu. Uwielbiam go pod każdym względem - aplikuje idealną ilość cienia i świetnie dopasowuje się do kształtu oka. Zdecydowanie mój must have!

Sigma Small Angle - E65- to maleństwo można oczywiście używać dwojako - do wypełniania brwi lub eyelinera. Jest bardzo, bardzo cieniutki i dość ostro zakończony, więc malowanie precyzyjnej kreski z jego udziałem to dosłownie jedno, pewne przeciągnięcie. Do wypełniania brwi jest dla mnie zbyt precyzyjny - ja preferuję grubsze pędzle do tej czynności.



 Pędzle uzupełniające.


Sigma Eyeliner - E05 - to dopiero maleństwo! Nie spotkałam się jeszcze z tak ostro zakończonym włosiem w przypadku pędzla - gdy weźmiemy go pod lupę możemy dostrzec kunszt jego wykonania. Mimo, że włosia jest naprawdę niewiele to jest ono tak perfekcyjnie skrojone, że wygląda jak główka od długopisu. Małe, dzieło sztuki.

Sigma Large Shader - E60 - to zdecydowanie największy pędzel z gamy do makijażu oka. Jest to bardzo płaski języczek o szerokiej powierzchni, który może służyć do nakładania cieni w kremie, bazy, brokatu... lub korektora. Kolejny fantastyczny pędzel, który przyda się każdej fance makijażu - dla mnie niezastąpiony do nakładania ceni na mokro.

Sigma Pencil - E30 - ostatni pędzel w zestawie typu kulka. Służy do precyzyjnego nakładania cienia na dolną powiekę, budowania głębi w kąciku zewnętrznym, ale także do rozcierania kreski i nakładania cienia rozświetlającego w kącik wewnętrzny. Podobnie jak w przypadku E05 jego końcówka skrojona jest bardzo precyzyjnie, dzięki czemu możemy rozcierać kreskę nawet tuż przy linii wodnej.


Szczerze powiedziawszy... nigdy nic nie sprawiło mi tyle radości niż ten zestaw - Sigma jest całkowitym spełnieniem moich kosmetycznych marzeń i oczekiwanie na kuriera z paczką było dla mnie swego rodzaju mega zabawą - wierzcie mi, że tuptałam od okna do okna by w końcu wziąć je w swoje ręce :) Jeżeli kiedykolwiek się wahałyście... miałyście jakiekolwiek wątpliwości co do jakości, wykonania czy precyzji ukształtowania tych pędzli zaklinam się na niebo - nie znajdziecie niczego lepszego. Jestem absolutnie, absoluuuutnie zakochana i polecam Wam je jak nic innego do tej pory - mam teraz ogromną chęć na zestaw do konturowania i trzymajcie kciuki by udało się wkrótce spełnić kolejne marzenie! :)


Buziaki i wspaniałego tygodnia! :)




14 komentarzy:

  1. Cudne pedzle, smama mam ogromna ochote na nie, choc mam milion pedzli to jednak musze sie zgodzic ze za jakosc warto zaplacic wiecej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pędzli Sigmy jeszcze nie miałam, ale nie przywiązuję się do marek pędzli - każdy mam "z innej parafii" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Póki co nie na mój budżet ;) Moje pędzle każdy inny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super zestaw, prezentują się porządnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sigma to już kultowa marka! Myślę, że jest kilka innych marek, które dzielnie starają się im dorównać i są bardzo blisko (ja pokochałam Nanshy), no ale Sigma, to już klasyka!:) Jasne, że tanimi pędzlami też można smakować arcydzieło, ale takie pędzle szybko się niszczą, włosie wypada i.. ah, szkoda się rozpisywać :) Na pędzle warto wydać więcej, ale nie martwić się częstą wymianą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sigma to klasa sama w sobie! Póki co nie mam jeszcze żadnego produktu z tej marki, ale na pewno nie ominę pędzi do twarzy przy kompletowaniu nowych zestawów! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Och sama chciałabym mieć takie pędzle !!! Mam sporo pędzli ale kto wie, może kiedyś się i jak skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedys sobie pozwole na pedzle tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja muszę sobie skompletować zestaw dobrych pędzli. Na razie mam kilka Hakuro.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale cudne! *o*
    Przydałoby mi się kilka porządnych pędzli, np do oczu :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam od nich parę pędzli są genialne ;p Moim ulubieńcem do podkładu jest 3dhd kabuki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam te pędzle na szczycie mojej listy marzeń, ale póki co muszę być cierpliwa i wrzucać grosiki do skarbonki, bo jednak cena niska nie jest. Jednak Sigma to Sigma, więc nie ma co narzekać, skoro każdy kto poznał te pędzle mówi, że WARTO! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wzdycham do nich, może kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładne :) moje jeszcze się trzymają i ich nie wymienię ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye