Cytryna, melisa, awokado i masło tonka - moja naturalna przygoda z Cosnature.

O istnieniu marki Cosnature dowiedziałam się za sprawą jednego z pudełek Liferia, w którym znalazłam maskę do włosów z awokado i migdałami i już wtedy wydała mi się mocno interesująca - bardzo ciekawe, naturalne składy, wegańska formuła, prześliczne kolorowe opakowania i przyjazne ceny sprawiły, że moja chęć jej poznania urosła w siłę. Kupić ją można było jedynie online, a tu nagle niespodzianka - na stałe rozgościła się w Hebe, więc od jakiegoś czasu można kupić je bezpośrednio w drogerii - dostępnych jest aż 21 produktów, więc mamy w czym wybierać. Specjalnie dla Was przetestowałam małe co nieco z różnej gamy pielęgnacyjnej i już dziś śmiało mogę powiedzieć... zapowiada się duży sukces!



Niemiecka produkcja w zgodzie z naturą.



Cosnature jest marką niemiecką, która w Polsce jest czymś zupełnie nowym. Nieśmiało wdarła się na nasz rynek z kilkoma bazowymi produktami i już zauważyłam, że robi się o niej co raz głośniej - pojawia się na blogach, a i w sieci krążą o niej nadzwyczaj dobre opinie. Nie sposób było mi więc przejść obok niej obojętnie. Co ciekawe - marka Cosnature jest certyfikowana przez Vegan Society, czyli jak sama nazwa wskazuje nie posiadają w składzie żadnych składników odzwierzęcych i oczywiście ani produkt ani jego poszczególne składowe nie są testowane na zwierzętach. Oprócz Vegan Society Cosnature jest wyróżnione certyfikatem NATRUE, który daje gwarancje tego iż w składzie nie ma pochodnych ropy naftowej, GMO, silikonów, syntetycznych barwników i aromatów, parabanów oraz surowców pozyskanych z martwych zwierząt. Ponadto gwarantuje, że w kosmetykach zastosowano składniki pochodzenia naturalnego, przy uprawach, których nie stosowano pestycydów i środków potencjalnie niebezpiecznych dla zdrowia.


Naturalna pianka oczyszczająca 3 w 1 z cytryną i melisą.


Zakochałam się w tym produkcie od początku z trzech powodów... cudowne, kolorowe opakowanie, formuła pianki i nieziemski, naturalny, ale dość intensywny zapach cytryny, który stawia na nogi. Pianka ta ma służyć oczywiście do oczyszczania twarzy, ale jej zadaniem jest także usuwanie makijażu, nadmiaru sebum i delikatne złuszczenie naskórka dzięki zawartości cytryny. Jest polecana dla skór mieszanych i tłustych, więc wiedziałam, że to będzie piękna przygoda! Cóż... nie pomyliłam się w żadnym aspekcie. Co prawda nie powiedziałabym, że usuwa dobrze makijaż bo tego nie robi, ale to w jaki sposób oczyszcza i orzeźwia skórę jest wprost nie do opisania - uwielbiam używać jej każdego poranka bo idealnie domywa wszelkie wieczorne i nocne resztki, zostawia skórę matową to jeszcze mam wrażenie, że jest ona naprawdę jest bardziej rześka i wypoczęta. Dla mnie... rewelacja! Musicie ją koniecznie wypróbować tym bardziej, że za 150 ml pianki musimy zapłacić tylko niecałe 25 zł. - pianki mają to do siebie, że są bardzo wydajne, więc tak o to przed Wami kolejna ogromna zaleta tego produktu. Czego chcieć więcej! Zresztą... czy nie wygląda pięknie?


 Naturalne odżywcze masło do ciała z masłem shea i tonką.

Tonka tonka tonka... kompletnie nic mi to nie mówiło, więc zanim zaczęłam testować to masełko musiałam zasięgnąć głębszej informacji. Okazało się, że ten tajemniczy dla mnie składnik to odmiana fasoli, która dodawana jest do kosmetyków ze względu na swój bardzo specyficzny słodki zapach przypominający nieco ambrę. Z wyglądu przypomina zasuszoną, większą rodzynkę, której ilustracja umieszczona jest na naklejce obok shea na wieczku pudełka. Ileż to się można nauczyć poznając nowości kosmetyczne - uwielbiam to! :) I faktycznie - zapach masełka jest dość unikalny - z jednej strony słodki, z drugiej nienachalny i stonowany, ale gdzieś w tle wybija się nuta orientu. Zadaniem tego masła jest długotrwałe i intensywne nawilżenie na co dzień - jest więc to produkt typowego, podstawowego działania pielęgnacyjnego. Jego cena to 25 zł. podobnie jak naszej pianki jednak tutaj otrzymujemy pojemność 200 ml. Masło to ma konsystencję budyniu i choć na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo lekkie... wcale takie nie jest! Po nałożeniu na skórę trzeba się nieco namachać żeby całkowicie wpracować produkt w skórę, więc od siebie zalecam ostrożność w dozowaniu - szczególnie na jeszcze wilgotną skórę. Kosmetyk ten przez dłuższą chwilę jest wyczuwalny na skórze - staje się ona gładsza i nawilżona, ale nie jest to spektakularnie mocny efekt, którego można by oczekiwać od masła. Zdecydowanie bardziej sprawdzi się w obecnym okresie aniżeli np. zimą.



 Naturalna, regenerująca maska do włosów z awokado i migdałami.

To właśnie od tego kosmetyku rozpoczęła się moja przygoda z Cosnature. Wiecie doskonale, że mam bardzo mieszany stosunek do naturalnych kosmetyków do włosów i o ile szamponów tego typu nie mogę i strasznie nie lubię używać tak po oleje czy naturalne maski sięgam już znacznie częściej. Tutaj zaskoczyła mnie stosunkowo mała pojemność - 100 ml maski kosztuje około 20 zł, więc nie mało tym bardziej, że moje długie włosy lubią spijać takie produkty. Na wielki plus zasługuje tu bogaty skład, w którym mamy - olej ze słodkich migdałów o właściwościach odżywczych i nadających połysk, hydrolizowane proteiny pszenicy, które zatrzymują wodę, hydrolizowane proteiny migdałów, które z kolei odpowiadają za tworzenie filmu kondycjonującego strukturę włosa, znany wszystkim regenerujący olej arganowy i bogate w wiele witamin i minerałów masło awokado. Maska ta ma dość cierpki zapach i bardzo, bardzo bogatą formułę przy zachowaniu dość rzadkiej konsystencji - reasumując... należy używać jej mało, żeby nie skończyć jak ja po pierwszym razie z kosmykami przypominającymi mopa :) Jej działanie jest wyczuwalne już w momencie nakładania na włosy gdy... nawilżają nam się dłonie - polecam sprawdzić dolną partię i przekonacie się same jak fatastycznue otula swoim płaszczykiem. Na włosach zachowuje się bardzo podobnie - polecam ogromnie nałożenie jej na 30 min. pod czepek bo wtedy działa zdecydowanie najlepiej - zapewnia efekt jedwabiście mięciutkich i podatnych na stylizację włosów bez wielkiego wysiłku. Nadal upieram się jednak, że jest jej zdecydowanie zbyt mało w tej tubce.


I jak Wam się podoba? Jestem bardzo ciekawa czy i Wy miałyście już okazję używać produktów marki Cosnature - dajcie mi koniecznie znać jakie są Wasze wrażenia :)

Życzę Wam cudownego dnia, a dla siebie dużo odwagi bo w momencie gdy będziecie czytać ten wpis... najprawdopodobniej leżę pod laserem :)






17 komentarzy:

  1. O mamo, to trzymam kciuki za laser!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ja o marce póki co tylko czytam. Ale widziałam ze pojawiła sie w aptece w której kupuje wiec na pewno za jakiś czas poznam jej produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anna Grzybowska16 sierpnia 2017 10:47

    W moim wczorajszym wpisie dokładnie te same produkty, czyli pianka i maska do włosów. Masełko mnie zainteresowało, ale teraz chyba spróbuję jakiegoś ich kremu do twarzy.
    Bądź dzielna pod tym laserem Justynko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię cytrusowe kosmetyki, więc pewnie pianka przypadłaby mi do gustu. Cudowne zdjęcia! Takie energetyczne niczym ta cytrynka :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tych trzech produktów z tej firmy z miłą chęcią bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cosnature znam już od dłuższego czasu,Asus i bardzo lubię :) Mają jeszcze fajny olejek kokosowo-migdałowy, szampon i balsam różany *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej marki, ale jestem jej bardzo ciekawa. Jak będę miała okazję to na pewno wypróbuję ich kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  8. O tej marce pierwsze słyszę,ale już wiem że jeśli będę miała tylko okazję coś kupić to z pewnością tak zrobię

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio dostałam próbki jednego z ich kremów pod oczy i się zakochałam. Teraz kusisz mnie kolejnymi produktami... :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Cosnature również poznałam dzięki Liferii i jestem w trakcie zużywania tej maski do włosów. Sprawdza się u mnie rewelacyjnie i też chciałabym większą tubkę. Jak mnie pamięć nie myli to mam też w zapasach tonik tej marki, ale ten będzie musiał jeszcze trochę poczekać na swój moment :D Zaintrygowałaś mnie pianką, lubię tego typu produkty ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie używałam kosmetyków tej marki, ale mnie nimi zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Magdalena Musińska17 sierpnia 2017 08:32

    mam wszystkie trzy kosmetyki :-) najbardziej lubię masło, świetnie odżywia. polecam Ci jeszcze różany balsam do ciała, ma mnóstwo olejków dzięki czemu z jednej strony jest lekki a z drugiej niesamowicie mocno nawilżający

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam tę piankę, idealnie oczyszcza

    OdpowiedzUsuń
  14. Tonkę znam, ale do tej pory spotykałam ją tylko w perfumach i zapachach
    do wnętrz, gdzie jest zawsze taki miks, że żadnej tonki pewnie nie
    czułam. Najbardziej ciekawi mnie maska. Bardzo fajnie, że marka jest
    dobrze dostępna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam masło tonka i tę maskę do włosów, ale jeszcze nie używałam. Mam też kilka próbek kremów. Pianka cytrynowa bardzo kusi. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja nie znam marki Cosnature... ale po przeczytaniu recenzji trochę się doinformowałam. Ja również szukam kosmetyków, o jak największym składzie naturalnym. Twoja opowieść o nich bardzo mi się podoba. Przy najbliższej okazji przetestuję.

    OdpowiedzUsuń
  17. balsam do ciała jest podobny do mojego - trzeba smarować i smarować żeby dobrze się wchłonął :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye