Jak znalazłam siebie pośród fali krytyki? Fotografia produktowa moim okiem.

Odkąd całkowicie zmieniłam swoje podejście do wykonywanych fotografii dostaję od Was cały ogrom pytań na ten temat i choć chciałam mocno uniknąć tej kwestii to jednak postanowiłam, że w dzisiejszym poście napiszę wszystko to co wiąże się z moją obecną stylistyką - skąd taki pomysł, jak do tego doszłam i czy finalnie jestem zadowolona z tego jak to wygląda oraz gdzie szukać inspiracji, motywacji i wszystkiego tego co sprawia, że stajecie się charakterystyczne. Dlaczego unikam tego tematu? Bo na pewnym etapie bardzo mnie zmęczył - kiedy postanowiłam wprowadzić wielkie zmiany spłynęła na mnie fala porad, sugestii oraz krytyki - wydano już nawet diagnozę depresji i skwitowano mnie jako osobę nudną, bez polotu i fantazji, ale cóż - dla mnie najważniejszą kwestią w wykonywanych fotografiach jest dusza jego autora - poza konwenansami, ogólnie przyjętym trendom i indywidualnym pierwiastkiem, który odróżnia Was od mas. Dziś chcę Was przekonać, że bycie charakterystycznym jest znacznie lepsze niż bycie jednym z miliona. Dlaczego?




Estetyczne fotografie od zawsze budziły większe zainteresowanie - jasne światło, miękkie tło i idealnie skontrastowane ze sobą kolory. To zawsze było, jest i będzie piękne i jest to faktem niezaprzeczalnym - sama uwielbiam takie zdjęcia i śledzę poczynania innych blogerek kibicując przy tym szczerze, ale... to nie jestem ja. Dlaczego więc miałabym robić coś wbrew sobie? Przez 3 lata prowadzenia bloga dostosowywałam się do tego czego wymagają inni - kolor, spójność i cały ogrom rozpraszających dodatków - byłam w sieci kojarzona z marnej jakości fotografiami z całą paletą kolorów, która nie wyróżniała się naprawdę niczym - była nijaka, dostosowana do potrzeb i od zawsze budziła we mnie niesmak. Kiedy pracowałam z nasyconymi kolorami prawie nigdy nie byłam zadowolona z efektów - i zaczęłam się wypalać. Nie byłam zadowolona z tego co robię - blog mi ciążył, nienawidziłam wchodzić na swój Instagram i wiedziałam, że tak naprawdę nigdy nie wyjdę z tych cholernych ram, które obrałam. Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia, która sprawiła, że blog odbijał mi się czkawką. Miałam do wyboru - albo się poddać, albo zacząć eksperyment. I zaczęłam szukać siebie.



Na fotografii jak w życiu.

Mieszkam w biało-szarych wnętrzach przełamanych pierwiastkiem różu. Moje ubrania w szafie to zaledwie pięć bazowych barw - czerń, szarość, biel, błękit i róż. Odkąd tylko pamiętam moja dusza kierowała mnie ku temu co subtelne, delikatne i przede wszystkim stonowane - uwielbiam klimat rustykalny i kocham się w skandynawskiej prostocie... to właśnie jestem ja, tu czuję się najlepiej. Jak więc miałam połączyć działalność na blogu z własną ścieżką kiedy od zawsze to wszystko nasycone było papuzimi barwami, futerkami, sztucznymi kwiatkami i kolorami, które aż krzyczały z każdego zakątka prowadzonej przeze mnie działalności? Zaczęłam wielki eksperyment - stopniowo zaczęłam wdrażać poszczególne elementy, które gdzieś już zaczęły odzwierciedlać to kim jestem. Zmieniłam tła. Zaczęłam unikać krzyczących kolorów. Postawiłam na naturalne dodatki - drewno, rośliny i suszone kwiaty. Próbowałam się przełamać - próbowałam wpleść siebie w okowy tego co gdzieś tam do tej pory stworzyłam. I kończyłam sfrustrowana. W okół mnie zrobił się totalny stylistyczny bałagan. I wiecie co zrobiłam? Skasowałam wszystkie zdjęcia na swoim Instagramie - teraz, albo nigdy.



Masz depresję?

Obrałam sobie trudną ścieżkę - minimalistycznej formy polegającej na dużej grze kontrastów. Zaryzykowałam totalnie wszystko co do tej pory miałam. Biel, szarość, czerń, surowość i całkowity brak nasycenia koloru. Czym się inspirowałam? Tym co od zawsze grało mi w duszy - chęcią pokazania, że prostotą można pokazać więcej - że można pokazać produkt w całej swojej okazałości bez niepotrzebnych piórek, cekinków i kolorowych gazet w tle - to był mój wielki indywidualny początek, który spotkał się z dwoma bardzo skrajnymi opiniami. Zupełnie jak w życiu - choć przyznam szczerze, że byłam przekonana, że obędzie się bez skrajności. Aż tu nagle -  zdiagnozowano u mnie depresję, nudę i zaburzenia. Byłam trochę w szoku gdy docierały do mnie takie informacje, ale postanowiłam iść dalej tą ścieżką - w końcu po raz pierwszy czułam, że robię to co chcę i nie było takiej siły, która przekonałaby mnie do zmiany. Później pojawił się bardzo pozytywny odbiór i pierwsze zlecenia - okazało się, że moja stylistyka wpasowuje się w pewną grupę docelową, która zachwycona jej efektami zaproponowała mi współpracę - na ten moment wykonuję zdjęcia produktowe dla dwóch blogów i czterech marek na wyłączność. Właśnie takie jest życie - nie można zadowolić każdego i fala krytyki, która na mnie spłynęła dała mi paradoksalnie jeszcze większą siłę do tego by robić dalej wszystko to co gra mi w duszy. I opłaciło się. Cierpliwość to najlepszy doradca.



Spójność.

Wydaje mi się, że najlepsze co udało mi się osiągnąć idąc danym tropem to bardzo spójna stylistyka, o której zawsze marzyłam. Oczywiście skłamałbym Was twierdząc, że to łatwe - bo jednak ciążą na mnie pewne ramy, ale też stawiają przede mną wyzwanie, które uwielbiam i dzięki któremu mogę odkrywać w sobie nowe pokłady kreatywności. Jestem zadowolona z siebie - co nie oznacza, że właśnie siedzę na tyłku. Jestem szczęśliwa, że pomimo wszystkich negatywnych opinii udało mi się stworzyć coś własnego, w czym czuję się naprawdę dobrze. Przyjmuję na przysłowiową klatę każdą opinię - jesteśmy ludźmi i mamy prawo wypowiadać się w każdej dziedzinie, szanuję opinię i pozytywną i negatywną, ale na tym etapie, na którym jestem i z satysfakcją jaką mi to daje - nie ma mowy żebym znów wróciła do stanu sprzed wielkiej rewolucji. I naprawdę z całego serca życzyłabym każdemu tej umiejętności podążania za głosem własnej duszy - bez względu na to czego wymagają inni. Zdaję sobie sprawę, że jestem też zamknięta na pewne tematy - ale gdyby każdy z nas był elastyczny to nie byłoby miejsca na dopuszczanie innych do danej dziedziny - każda z nas tworzy coś wyjątkowego i innego - po raz kolejny więc zaznaczam, że nie dostosuję się do wymogów innych choćbym miała za to dostać grubą kasę na konto. Ja to nazywam wolnością - wolnością twórcy. A pastelowe kompozycje z kolorowymi kwiatami w tle zostawiam lepszym od siebie. Po prostu.



Warsztat.

Bazuję na dwóch tłach kilku ściereczkach, podstawkach i swetrze mojej mamy. Mam jeden aparat, jeden obiektyw i cały ogrom pierdół wiążących mnie ze stylistyką rare - nie patrzę już w stronę kolorowych gipiur, podkładek, gazetek i innych tych rzeczy, na które miesięcznie potrafiłam wydawać sporą kwotę. Czy mi z tym dobrze? Jak najbardziej - podeszłam do tego bardzo egoistycznie, ale odkąd zaczęłam myśleć o sobie, a nie o opiniach innych stałam się wolna i pełna kreatywności. Czuję, że to mój moment. Niezależnie od tego kto wyda osąd i kto nazwie mnie nudziarą i depresantką... trudno. Jestem wolna. Nie ma dla mnie większej wartości.




I tego Wam życzę od siebie.
Motywującego poniedziałku!


55 komentarzy:

  1. Marlena Pietkiewicz18 września 2017 11:03

    Najważniejsze, że czujesz się spełniona i Twoje zdjęcia dają Ci satysfakcję z tego co robisz. Mi się akurat podobają i są piękne w swojej prostocie. Czasami mniej znaczy lepiej. 😊 A krytyka była, jest i będzie bez względu na wszysko, bo wszystkich nie da się zadowolić. 🙂 Fajnie, że potrafisz przyjąć ją "na klatę" i dalej robić to, co sprawia Ci radość i daje satysfakcję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Justyna, jako wielbicielka bieli absolutnie uwielbiam Twoje fotografie i ich spójność. Rozumiem też, co czujesz, gdy słyszysz "dobre rady" i inne "diagnozy", u mnie jest podobnie. "Ładnie, ale smutno"... nie wiem skąd u nas w kraju jakieś takie negatywne skojarzenia z minimalistyczną czy achromatyczną estetyką. Ale może się to zacznie zmieniać? Oby!

    OdpowiedzUsuń
  3. Krytyka jest i zawsze będzie, dlatego warto nauczyć się puszczać ją mimo uszu i się tym nie przejmować. I tak źle i tak nie dobrze i nigdy nie będziemy w stanie wszystkim dogodzić. Jak robisz coś tak jak inni to źle, bo kopiujesz i nie jesteś kreatywna. Jak idziesz własną drogą to też niedobrze, bo wszyscy inni robią inaczej. :P
    Ja uwielbiam Twoje zdjęcie i jeśli miałabym wskazać te najpiękniejsze i najbardziej unikatowe w polskiej blogosferze to bez wahania wskazałabym właśnie Ciebie! Każde zdjęcie zachwyca, a ten minimalizm i prostota trafiają do mnie w 100%. Najważniejsze jednak jest to, że Tobie się to podoba i daje satysfakcje! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też się ogromnie cieszę, że nie dałam się złamać :) To dało ogromną siłę :) Dziękuję za Twoje słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie jest to fajne bo chciałoby się ukazywać ludziom piękno prostoty, szlachetność formy... a odbierane jest to całkowicie inaczej... no ale miejmy nadzieję, że będzie tak jak mówisz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana <3 to chyba najpiękniejsze słowa jakie mogłabym usłyszeć... aż nie wiem co napisać, więc po prostu napiszę... dziękuję z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  7. I tak trzymaj. Najważniejsze, żebyś TY była zadowolona ze swojej pracy, a o reszcie pisałam Ci na FB :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również uwielbiam klimaty skandynawskie i prostotę, dlatego Twoje zdjęcia idealnie wpasowują się w mój gust. Chociaż wykonując zdjęcia dla siebie lubię elementy kolorowe. Najważniejsze to być sobą, bo to sprawia, że jesteśmy prawdziwi i wiarygodni, a krytyka będzie zawsze. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak jest! zapamiętam tę rozmowę na długo <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Dokładnie tak :) Ja lubię takie fotografie z kolorem... ale u kogoś :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bym Twój minimalizm nie nazwała skandynawskim a takim Glamour - jest elagancko, kontrastowo i często pojawiają się właśnie dodatki w stylu glam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi bardzo brakuje Twoich kolorowych fotografii - zresztą to widać i u mnie na blogu, że ja lubię mocniejsze kolory, ale nigdy Twoich obecnych zdjęć nie nazwałabym nudnymi! To ostatnia z rzeczy, którą mogłabym o nich powiedzieć. Każde zdjęcie jest przemyślane, pięknie ułożone i jest na nim wiele dodatków, którym również daleko do nudnych. Zarówno zdjęcie, jak i cały blog czy IG tworzą jedną spójną całość i tego Ci zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  13. No i właśnie to był mój cel - spójność na wszystkich kanałach w zgodzie ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie ma za co! szczera prawda i nic więcej :*

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja powiem tak, podoba mi się każda fotografia która ma coś w sobie.... Która potrafi zachwycić bez względu na barwy. Tak więc Twoje fotografie również bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  16. Choć u mnie na blogu jest jeszcze dość kolorowo, to mimo to podoba mi się twój czarno- baiły styl i ta cała spójność. Wyrażanie swojej osobowości i poczucie wolności to coś pięknego, niech każdy tak podchodzi do tego jak ty a każdy będzie zadowolony. Bardzo lubię czytać twoje treści, są takie płynne, pomysłowe i bardzo przyjemne dla ucha aż chce się więcej i więcej czytać - ja sama nie potrafię tak ładnie pisać a bardzo bym chciała! Od jakiegoś czasu już nie przepadam za krzykliwymi kolorami, podobaja mi sie takie stonowane : pastele, szarość i biel oczywiście i powoli staram się zmieniać to na moim blogu, choć kolorowe makijaże zawsze u mnie będą, bo lubię takie eksperymenty na oku czy pazurkach!
    Cóż mogę powiedzieć - Pięknie u ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ty Elu jesteś kolorowym ptakiem blogosfery i Twoje zdjęcia absolutnie mnie zachwycają <3 to co robisz jest przepiękne i bardzo do Ciebie pasuje <3

    OdpowiedzUsuń
  18. To Twój blog , wiec fotografuj i pokazuj zdjęcia w zgodzie ze sobą. Są naprawdę piękne i eleganckie w swej prostocie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy powinien wybrać to, co najlepsze dla niego. Nie mam prawa nikogo oceniać - jeśli lubisz taki styl - czemu nie. Zgodzę się z Tobą, jeśli chodzi o dodatki i inne gadżety - ciągłe dokupowanie może zrujnować, jednak ja nieraz wykorzystuję to, co mam w domu pod ręką. Niewiele rzeczy dokupuję i nie popadam w zachłanność. Chcąc prowadzić bloga i instagram oraz facebooka na pełnych obrotach - musiałabym zrezygnować z życia codziennego. Blog dla mnie jest dodatkiem a nie priorytetem. Podziwiam tych, co wrzucają codziennie zdjęcia lub nawet kilka zdjęć na insta...

    OdpowiedzUsuń
  20. Zazdroszczę Ci tej spójności. U mnie są pewne fazy na różne tła, ostatnio mam mega przesyt drewnem. Ogólnie jeszcze szukam siebie + czasem niektóre rzeczy lepiej wglądają na futerku, a czasem na białym tle, ale fanką koloru też nie jestem.

    Nie zgodzę się też, że jest u Ciebie minimalistycznie, bo w mojej głownie minimalizm to prostota i surowość, U Ciebie jest piękna spójność, szarość, ale właśnie kwiaty, sweter i dodatki typu okulary powoduje, że ja tego nie odbieram tego jako minimalizm, a pewnego rodzaju nowoczesne dziewczęce ciepło:)

    I jestem szalenie zdziwiona, że aż taka fala komentarzy w Ciebie uderzyła:(

    OdpowiedzUsuń
  21. Ważne że dobrze czujesz się w swojej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  22. serio? krytyka? za tak cudne zdjecia? :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Znalazłam lepsze słowo - romantyzm! Czuję się u Ciebie romantycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Niezmiernie miło mi to słyszeć 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  25. Wcześniej kojarzyłam Cię z masą kolorów, teraz kojarzę Cię właśnie z bielą i szarością. Moim zdaniem to jest właśnie największa wartość - gdy patrząc na zdjęcie można poznać jego autora, bez względu na to jakie to zdjcie jest - super interesujące dla jednego czy nudne dla drugiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pier*ol innych😁
    To tak jakby mi ktoś kazał na czarno się ubierać i czarno-białe zdjęcia robić. To nie ja.
    Ty lubisz harmonię, ja rozpierduchę i dlatego świat jest piekny🤗

    OdpowiedzUsuń
  27. Mówić nie mówić? Aaa Ty wiesz co ja myśle przecież mówiłam Ci to :D a tu bym za to pewnie opierdol dostała ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Hola hola. Po pierwsze, jeśli ktokolwiek jest w necie kojarzony z marnej jakości fotografiami, to sorry, ale nie oddam podium. Kontynuując wyjaśniam (jezu, środek nocy a ja sformułowania rodem z korpo!), że to co o Twoich zdjęciach sądzi banda anonimowych internautów powinno Cię obchodzić tyle, co kosmetyki z parabenami (kasiolo kołello), przynajmniej tak długo, jak długo Tobie jest z Twoją estetyką dobrze. Banda domorosłych znachorów to niestety znak naszych czasów, więc diagnozy będą. Ale czy warto zaprzątać sobie nimi głowę?

    OdpowiedzUsuń
  29. Joasiu rozumiem Cię :) W moim przypadku blog to też praca dlatego mam do tego nieco inne podejście :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Strasznie, ale to strasznie podoba mi się to określenie :) Jeśli spojrzeć na to... faktycznie pasuje! Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  31. I krytka i pochwały. Równowaga we wrzechświecie musi być :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dokładnie tak! Ja Twoje zdjęcia też poznam z daleka :)))

    OdpowiedzUsuń
  33. Możesz mówić zawsze i wszędzie. Poza tym doskonale pamiętam "w tym Twoim minimalizmie wszystko wygląda tak samo" szanuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Kasiolo Kołello hahahahaha <3 kocham!

    OdpowiedzUsuń
  35. Gratuluję! Jak widać jedna decyzja całkowicie potrafi zmienić nawet "ścieżkę zawodową".
    Zazdroszczę też "odnalezienia siebie" bo to wcale nie takie proste. A innymi się nie przejmuj (zresztą dobrze wiesz, że akurat mi Twoje zdjęcia BARDZO się podobają <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Magdalena Musińska19 września 2017 12:10

    uwielbiam Twoją nową stylistykę, z zachwytem patrzę na te czarnobiałe foty, które mówią więcej niż setki kolorowych, krzykliwych zdjęć. Fajnie, że w końcu się odnalazłaś, ja nadal szukam bo jestem na etapie na którym i Ty byłaś, że blog i cała reszta zaczyna mi odrobinę ciążyć i muszę coś zmienić

    OdpowiedzUsuń
  37. Pamiętam Twój blog wcześniej i nie odwiedziałam go tak często jak teraz. Nadal jednak nie mogę pojąć, jak teoretycznie nasze koleżanki, blogerki potrafią być tak okrutne i komentować cudzy wybór odnośnie do stylistyki bloga. Nie podoba się to się nie wchodzi i nie czyta. Zawsze traktowałam blog jako bardzo odrębne, intymne miejsce i przenigdy nie chciałabym, aby ktoś dawał mi "dobre rady" w jaki sposób mam go prowadzić, czy jak ma wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  38. Uwielbiam Twoje zdjęcia :) Są piękne :) Zazdroszczę konsekwencji w wystroju wnętrz i doborze garderoby :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja też gdzieś w komentarzu rzuciłam słowo - depresja, ale to nie tak, że mi się niepodoba czy, że się wtrącam. Zwyczajnie tak po ludzku w pierwszym momencie się zaniepokoiłam bo jakby nie patrzeć zmiana była kolosalna;) Dlatego chcąc nie chcąc zastanowiłam się czy może nie kryje się za tym nic złego. Ale na szczęście nie:D
    Do do zdjęć mam takie samo zdanie. Zdjęcia powinny pokazywać kawałek nas:) I jakby zestawić Twoje zdjęcia z treścią to naprawdę wszystko to pasuje. Zresztą wiesz, że Twoje zdjęcia chwałę. Są takie profesjonalne... Ja co prawda lubię kolor, ale jednocześnie bardzo lubię też szarość i ostatnio zaczęłam próbować trochę inaczej. Po czym stwierdziłam, że to też ma swoje plusy. Co do spójności to chyba nie potrafię. To zapewne dlatego, że moja osobowość też jest bardzo niespójna i widać to też na zdjęciach.
    Ja możliwości fotograficzne mam niewielkie bo nie mam nawet lustrzanki, więc tak naprawdę czasami nie robię do końca takich zdjęć jakie bym chciała, a takie na jakie mam możliwości. Czasami mnie trochę uwierają pewne dodatki i niekiedy wolałabym sam produkt bez nich, ale z moim aparatem jest tak, że jak zdjęcie jest zbyt surowe to automatycznie mniej ostre etc, po prostu dużo gorsza jakość. Dlatego nieraz te wszystkie duperele to dla mnie jedyny ratunek:D
    A że ludziom się nie dogodzi to wiadoma rzecz:D

    OdpowiedzUsuń
  40. Tak samo jak Twoje mi - choć ja bym się w takiej stylistyce źle czuła to u Ciebie są idealnym dopełnieniem Twojej delikatnej duszy i charakteru :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Madziu... lejesz miód na moje serce <3

    OdpowiedzUsuń
  42. Oj Kochana... to jest tylko kroplą w morzu tego co potrafią robić blogerki - wierz mi... im mniej wiemy tym lepiej dla nas. Dziękuję za miłe słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  43. A wiesz, że to wszystko się złożyło w jedną całość? Ubrania, dom... blog - to taka całkowicie moja ścieżka :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Bardzo podoba mi się właśnie ta spójność u Ciebie.
    Ja jestem taki roztrzepaniec :), ale też dojrzewam do pewnej stylistyki. Powolutku...

    OdpowiedzUsuń
  45. A mi się moje wybitnie nie podobają - no może pojedyncze tak :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Twoje zdjęcia są cudowne, a ja mogę patrzeć na nie godzinami zastanawiając się jak Ty je robisz ;)
    Uwielbiam Twój styl fotografii!
    A co ludzie mówią to mało ważne, bo jak wiadomo nie dogodzisz nigdy ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. I tak trzymaj! :) Jest profesjonalnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Wolę kolorowe zdjęcia, ale właśnie na tym to polega, że jesteśmy różni - świat jest dzięki temu ciekawszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Poznałam Twój blog jakiś rok temu i nie jestem w stanie znaleźć innego, który przez tak krótki okres potrafił się tak rozwinąć. Nie jesteś nudna, jesteś profesjonalna do granic absurdu. Niesamowicie wyróżniasz się na tle innych fotografii produktowych. Twoje zdjęcia są przyjemne, ciepłe, ale eleganckie i efektowe. Teksty zawsze dopracowane i napisane z lekkością, a tematy są kreatywne. Sorry, ale wiele blogerek z większym stażem powinno brać z Ciebie przykład. Ja się staram ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye